15-11-2019

 
NOWY LAYOUT
Najstarsze czasopismo teatralne w Polsce w nowym kształcie.


Nowe barwy:
Chcemy prezentować teatr w sposób bardziej atrakcyjny, żywszy,
nowocześniejszy – 40 stron w kolorze i zmieniona szata graficzna.

Nowy układ:
Chcemy pokazywać teatr w sposób bardziej uporządkowany – pojawią się nowe stałe działy: Wydarzenia, Ludzie, Przestrzenie teatru, Po premierze, Czytelnia.

Nowe perspektywy:
Chcemy uchwycić wszystkie wymiary teatru: od plotki w bufecie, przez
codzienny repertuar scen małych i dużych, twórczość poszczególnych artystów,
zarządzanie, po istotę sztuki scenicznej.

Nowe horyzonty:
Chcemy dokładniej śledzić dokonania artystów zagranicznych, zwłaszcza z
naszej części Europy.

Nowi autorzy:
Zaprosiliśmy na łamy nowych felietonistów - wybitną pisarkę Zytę Rudzką i świetnego
eseistę Krzysztofa Rutkowskiego.

Nowa komunikacja:
Chcemy mówić do tych, którzy wiedzą mnóstwo o teatrze i do tych, którzy
wiedzą niewiele.

Szukaj TEATRU w Empikach i dobrych księgarniach.
Chcesz wiedzieć więcej o zasadach prenumeraty – napisz na adres: teatr@teatr-pismo.pl

:: REKLAMA ::

 
Joanna Żurowska

fot. Marta Ankiersztejn


Język Claudela wymaga szczególnego traktowania. Jego podstawą rytmiczną jest oddech. Myśl bije jak serce. Słowo nabiera mocy sprawczej. Ten dramatopisarz przywrócił w teatrze prawdziwy dialog. Jednak to aktor wydobywa wielkość słowa, nadaje mu barwę, potoczystość, aby ujawnić wewnętrzny zgiełk, racje serca, żądze ciała. Aktorzy Comédie-Franćaise dali prawdziwy koncert słowa.

W dzisiejszym świecie, gdzie słowo traci moc sprawczą, ulega degradacji i niezrozumieniu, Dom Moliera jest we Francji prawdziwym strażnikiem tradycji rozumienia tekstu i pięknej wymowy. Wzorowa dykcja aktorów, coraz rzadziej przestrzegana na scenie, wcale nie odbierała mocy działania słowom, które prowadziły aktorów i poruszały widzów. Teatr jest sztuką słowa, a Paul Claudel, godny spadkobierca języka poetyckiego wielkich tragików XVII wieku i dramatu romantycznego oraz uczeń symbolistów – Rimbauda, a zwłaszcza Mallarmé’go – tworzył dialogi pełne ukrytych znaczeń i siły zdolnej tworzyć w wyobraźni widza bogate obrazy.

Dramaty największego dramaturga francuskiego pierwszej połowy XX wieku są w repertuarze Komedii Francuskiej od 1934 roku (Zakładnik, Atłasowy trzewiczek, Zwiastowanie, Punkt przecięciaZłota czaszka), a ponad pięćdziesiąt przedstawień Atłasowego trzewiczka w sezonie 1943/1944 poruszyło sumienie niejednego Francuza. Utwory Claudela, stale grane i chętnie oglądane, podejmują bowiem najważniejsze dylematy człowieka, który w dążeniu do szczęścia nie zawsze przestrzega praw boskich i ludzkich.

Punkt przecięcia jest utworem bardzo osobistym, odzwierciedla dramat miłosny, który Claudel przeżył w latach 1900-1904 (związek z piękną Rozalią Vetch, z domu Ścibor-Rylską, o mało nie zburzył jego kariery dyplomatycznej), a jego skutki uczuciowe odczuwał przez całe życie. Istnieją trzy wersje tekstu (1905, 1948, 1949). Kiedy w 1910 roku Lugné-Poe, dyrektor teatru L’Œuvre, zwrócił się do niego z pytaniem, czy mógłby wystawić ten dramat, początkowo uzyskał przychylną odpowiedź. Ale spowiednik doradził pisarzowi, żeby sztuki nie wystawiał. Po latach wyznał: „pewnych krzyków człowiek nie ma prawa wydawać. Punkt przecięcia jest takim krzykiem”. Dlatego pierwsza oficjalna inscenizacja dramatu została zrealizowana dopiero w 1948 roku w Teatrze Marigny przez Jean-Louis Barraulta, który pięć lat wcześniej wystawił w Komedii Francuskiej Atłasowy trzewiczek i ściśle współpracował z dramaturgiem. Punkt przecięcia wszedł do repertuaru Comédie Franćaise dopiero w 1975 roku. W inscenizacji Antoine’a Viteza rolę Yse zagrała Ludmila Mikaël, matka Mariny Hands, odtwórczyni tej roli w obecnej inscenizacji.

Na tle twórczości teatralnej początku XX wieku Punkt przecięcia z jego głębią uczuć stanowi wyjątek i pozostaje nim do chwili obecnej. Z banalnego tematu miłości pozamałżeńskiej, cudzołóstwa, który królował na scenach francuskich, Claudel zrobił wielki dramat miłosny stawiający problem istoty człowieczeństwa. Para Yse-Mesa zajęła miejsce obok par wielkich kochanków, jak Tristan i Izolda czy Heloiza i Abelard. To wielki tekst współczesnego teatru, autor buduje nie tylko intrygę, dialogi, ale również ramy inscenizacji. Wyraźnie określa miejsce (statek na oceanie, cmentarz w Hong-Kongu, dom otoczony wrogami) oraz symboliczny czas akcji (od południa do północy, od światła do ciemności, od porażenia gromem miłości do śmierci). Tytułowa godzina południa to oślepiające światło, przedmioty bez cienia, kiedy „człowiek czuje się okropnie widoczny”, przeszłość i przyszłość zatapiają się w teraźniejszości, pojawia się nieuchronność – nowy wymiar w teatrze Claudela.

Kobieta i trzej mężczyźni, cztery osoby na pokładzie parowca płynącego do Chin (czas historyczny nawiązuje do powstania Bokserów w tym kraju) skazane na swoje towarzystwo są jak pionki na szachownicy. Graczem rozpoczynającym – „rozgrywamy razem partię” – jest przez chwilę Amalryk, najstarszy z bohaterów, znawca kobiet. To on popycha ku sobie Mesę i Yse. Trzydziestoletnia piękna, uwodzicielska Yse umie panować nad mężczyznami, ale jest związana małżeństwem i macierzyństwem. Jej mąż De Ciz, niezbyt pewny siebie, pragnie za wszelką cenę robić interesy. Mesa, człowiek młody, czysty, który utracił powołanie, wraca do życia świeckiego, bo pycha, oschłość i niezdolność do wyrzeczenia się siebie oddaliły go od Boga. W Chinach ma wysoką pozycję, jest doradcą Władców Południa.

Palące słońce rodzi namiętność – Mesa rozdarty między wiarą a pokusami ciała patrzy na Yse – zakazany owoc, nieuchronność losu. Kobieta jest instrumentem, którego używa przeznaczenie. Bo miłość jest przeznaczeniem. Motywem przewodnim dramatu jest zdanie: „Meso, jestem Yse, to ja” dopełnione przez słowa: „Yse, to ja, Mesa”. Nadludzkim wysiłkiem woli uzgadniają oboje, że nie będą się kochać. Kiedy De Ciz opuszcza Yse i wyjeżdża w interesach, ona rzuca się w ramiona Mesy, przekonana, że ponad miłością nie ma nic, nawet Boga. Kluczowa scena drugiego aktu jest pochwałą cudzołóstwa. Namiętność zrodzona ze zdrady małżeńskiej nie może dać szczęścia, nie wolno łamać prawa ani składać świętokradczej przysięgi (Mesa: „Poślubiam cię bezbożną miłością i potępionym słowem” oraz Yse: „oddaję ci mój honor, moje dobre imię i honor, i imię człowieka, którego poślubiłam”). W ostatnim akcie bohaterowie przechodzą od miłości do śmierci. Absolut miłości może zrealizować się tylko w zniszczeniu. Sytuacja bez wyjścia zmusza ich ponownie do wyznania uczuć. Ogień wewnętrzny nie może ich olśnić, lecz ich spali. W obliczu śmierci odprawiają symboliczne zaślubiny. Yse odchodząca w zaświaty jest silna: „Oto podział północy! I oto jestem gotowa do wyzwolenia”, na co Mesa odpowiada: „Ale, rozproszone wszelkie zasłony, ja sam silny płomień piorunujący… Mężczyzna w świetności sierpnia, Duch zwycięski w przemienieniu Południa”.

Francuskie przedstawienie, któremu w Warszawie nadano tytuł Podział południa, wyreżyserował Yves Beaunesne, Belg działający we Francji, Belgii i Szwajcarii, interesujący się również teatrem końca XIX i początku XX wieku (realizował sztuki Wedekinda, Ibsena, Czechowa, Maeterlincka i Claudela), opierając się na pierwszej wersji sztuki, bezpośrednim zapisie życiowego dramatu pisarza. Beaunesne ma zwyczaj pochylać się wnikliwie nad tekstem, co widać w jego realizacji wydobywającej głębię przeżyć bohaterów i siłę słowa. Realizację tę nazwano mroczną, bo wbrew tradycji, żeby pierwszy akt grać w pełnym świetle, belgijski reżyser pogrążył w półmroku całość sztuki. Scenografię zaprojektował Damien Caille-Perret. Scena ożywiona bielą zwisających lin i strzępów żagli jako pokład statku (akt I), pofałdowana jako przestrzeń cmentarza (akt II), zamieniona na opuszczone wnętrze z łóżkiem na pierwszym planie i parawanami w głębi, ograniczającymi przestrzeń i tworzącymi wyjście z oblężonego domu (akt III), to doskonałe miejsce zmagań bohaterów z ciemnością, miłością, duchowością i cielesnością. Ten niepowtarzalny moment na cyferblacie zegarka, ów „podział południa” wydobywa na wierzch wszystko, wzmaga ostrość widzenia, pozwala dostrzec rzeczy, których przedtem nie było widać, obnaża prawdę ludzką. Punktowe światła skierowane na aktorów rzeźbią twarze, gesty i słowa. Projektując kostiumy Patrice Cauchetier inspirował się modą lat pięćdziesiątych.

Elegancka i pełna wdzięku Marina Hands, nagrodzona Cezarem za rolę w Kochanku Lady Chatterley, to Yse. Jest pełna światła. Czuje się w niej energię miłości, która popycha ją do zniszczenia. Éric Ruf jako Mesa z namiętnością oddaje metamorfozę jąkającego się ascety w płomiennego neofitę, dla którego słowo stało się kobiecym ciałem. Yse jest dla niego kobietą zakazaną, jej czerwona suknia podkreśla rolę kusicielki. Ten ruchomy akcent migający na mrocznej scenie jest jak płomień rozpalający namiętność. W ostatniej części dramatu długa, biała koszula nadaje jej charakter nierzeczywisty, jak z marzenia sennego, przenosi w inny wymiar, wymiar wieczności.

Raz jeszcze okazało się, że słowa dwudziestowiecznego klasyka trafnie obrazują rozterki dzisiejszego człowieka. I pewnie mówią nam o współczesnej Francji więcej niż bieżąca prasa.

Joanna Żurowska – pracownik naukowy Instytutu Romanistyki UW, przetłumaczyła m.in. Czytanie teatru I Anne Ubersfeld.

Wydarzenie
Bez tytułu
Uwagi na stronie
Całopalenie
Po premierze
Twórca i tworzywo
Rozprzężenie sensu
Racja istnienia
Madame La Peste
Świat według Witkacego
Gogolewski w purpurze
Grzmoty i błyski
Śledztwo donikąd
Dyrektorzy
Stwarzanie gorzkich opowie [...]
Teatry narodowe
Sześć filarów Narodoweg [...]
Między wsią a światem
Arogancja i tradycja
Młody teatr narodowy
Klasykiem we współczesno [...]
Comedie italienne
Krajobraz po kryzysie
O zmierzchu
Po Tangu
Wyjść przez zamknięte d [...]
Opera
Nibelungowie w konwencji [...]
Lalki
Everyman w dresie
Teatr jednego aktora
Monowrażenia
Po jubileuszu
Lampa tak ciemno się pali [...]
Wbijanie złotych gwoździ [...]
Ukraina
Teatr Marii Matios
Nie daj Boże przeżyć ko [...]
Słodka Darusia
Kufer z książkami
Freud i Ameryka
Książki
Piękny rewanż
Upiór w teatrze

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone