16-09-2019

 
NOWY LAYOUT
Najstarsze czasopismo teatralne w Polsce w nowym kształcie.


Nowe barwy:
Chcemy prezentować teatr w sposób bardziej atrakcyjny, żywszy,
nowocześniejszy – 40 stron w kolorze i zmieniona szata graficzna.

Nowy układ:
Chcemy pokazywać teatr w sposób bardziej uporządkowany – pojawią się nowe stałe działy: Wydarzenia, Ludzie, Przestrzenie teatru, Po premierze, Czytelnia.

Nowe perspektywy:
Chcemy uchwycić wszystkie wymiary teatru: od plotki w bufecie, przez
codzienny repertuar scen małych i dużych, twórczość poszczególnych artystów,
zarządzanie, po istotę sztuki scenicznej.

Nowe horyzonty:
Chcemy dokładniej śledzić dokonania artystów zagranicznych, zwłaszcza z
naszej części Europy.

Nowi autorzy:
Zaprosiliśmy na łamy nowych felietonistów - wybitną pisarkę Zytę Rudzką i świetnego
eseistę Krzysztofa Rutkowskiego.

Nowa komunikacja:
Chcemy mówić do tych, którzy wiedzą mnóstwo o teatrze i do tych, którzy
wiedzą niewiele.

Szukaj TEATRU w Empikach i dobrych księgarniach.
Chcesz wiedzieć więcej o zasadach prenumeraty – napisz na adres: teatr@teatr-pismo.pl

:: REKLAMA ::

 

„Śnił dziwną parodię współczasów, bardzo śmieszną, tak śmieszną, jak może być tylko mżenie chorej nudy. Widział pochód rzeczy dokonanych, wielki, triumfalny pochód. A gdy mimo niego przechodzili, nie oddawał im czci wraz z rzeszą radujących się, gdyż senność wielką czuł w członkach i nie był zwyczajny w  składaniu pokłonów…”

Taki był jeden.

„Byłem pełen znużonej hojności. Żył we mnie gest pieściwy sennych, wydłużonych palców, dzielących losy ich radosnej dłoni, kiedy błogosławiąc, zawisła w próżni, nad godziną cuda”.

Tak o sobie mówił drugi.

„Miał zwyczaj bolesnego splatania rąk na piersiach, co oznaczało zapewne kierunek jego dociekań i dopuszczało domysł, że grzebie obecnie tylko w duszy własnej… Poglądy swoje czerpał głównie z chorych przywidzeń, jakim ulegał, gdy skurcz mięśni koło serca chwytał go niespodziewanie i łagodnie usuwał na ziemię…”

A jeszcze inny słał pod wieczór, przed spaniem pozdrowienie Wszystkiemu, zarówno „łanom skoszonym przez grady zawistne, tujom i grabom w opuszczonym parku”, jak „okopconym kurnikom głupiej, ludzkiej nędzy”; zarówno wisielcowi, szpetnym dziewkom, psom sparszywiałym, jak prawdom wielkim, marzeniom, myślom…

Cóż za jedni? Skąd rodem?

Zjawy dziwaków, które nawiedziły wyobraźnię pisarza. Przyjął je nie bez lęku, lecz z uśmiechem. Wysłuchał. Uwiecznił na papierze. Może niejeden z nich skarży się dotychczas, że nie został dokładnie „napisany”, i jęczy, tak jak tragicznie zabawne osoby w sztuce Pirandella. Trudno. Napisało się to, co przypadło do gustu, przy czym i tak uprzejmość dla dziwacznych zjaw daleko była posunięta. Bo ich bełkot nie był bynajmniej przyjemny, chociaż wzruszająco szczery. Zjawy były chore, lecz chorością niebanalną, to właśnie stanowiło ich legitymację, zezwalającą na odwiedziny u poety.

Przybyły więc literaturze polskiej Historie maniaków, książka Romana Jaworskiego, wydana kilkanaście lat temu. Dla czytelników, „zdolnych do szybkiego procesu najdziwaczniejszych skojarzeń”, dla publiki „o nadmiernie rozwiniętych mózgach i rozrzutnej pojemności wrażeń”. Tak adresował swoje dzieło sam autor. Żądał przy tym, by czytelnicy sami składali sobie pogmatwane sensy marząc, gdyż w tym właśnie widzi prawdziwą rozkosz czytania.

„Maniacy” byli panami swojej rzeczywistości. Nie obowiązywała ich, nawet nie wzruszała, nawet nie interesowała inna rzeczywistość – niemaniacka, ta, którą nazywa się zdrową czy normalną, praktyczną czy realnie istniejącą.

Roman Jaworski wejrzał w ich świat i długo nie mógł wzroku oderwać od wszystkiego, co tam się odbywa.

Czy wciąż tam patrzy? Nie. Po kilkunastu latach milczenia… Lecz przejdźmy wreszcie do rozmowy.

– Skończyłem nową powieść. Będą dwa tomy. Tytuł: Wesele hr. Orgaza. Już inny świat wydarzeń…

– Jakże wytłumaczyć sobie tak długą pauzę?

– Trudno być sędzią samego siebie. Lecz powiedzieć mogę, że lat minionych nie uważam za stracone. Miałem ambicje, które wymagały dużo, dużo przemyśleń. Podchodziłem ku obrazom współczesnego świata ostrożnie, powoli, z namysłem… Wszystko
usłyszeć… wszystko dojrzeć… uchwycić sens chaosu, znaleźć istotny wyraz epoki…

Kiedy przeczytałem kilka dużych urywków nowej powieści Jaworskiego, przekonałem się o rzetelności tych słów. Tak, dużo, dużo trzeba było przemyśleć i przeżyć, by realizacja godna była niezwykle śmiałego zamiaru. Terenem koncepcji jest tu cały współczesny powojenny świat, tematem – najistotniejsze niepokoje przełomowych czasów, zagadnieniem – nowy człowiek, rodzący się w wyrwie cywilizacyjnej.

– Widzę nową narastającą kulturę i wielką tragedię zmaterializowanej, zmerkantylizowanej i mechanicznie znacjonalizowanej umysłowości dzisiejszej, która nie potrafi jeszcze zbudować pomostu między schodzącą do grobu cywilizacją wczorajszą a strzelającymi pękami nowej…

– A więc doba obecna, historia „maniaków” współczesnych?

– Ale innych. Tych, którzy zstąpili ze swoich kapliczek w wir gromadnego życia, wtrącają się do różnych wielkich spraw i szukają namiętnie rozwiązania niepokojących zagadek. Stąd powstaje fenomenalna groteska, w której ramach dała się zmieścić treść, jak sądzę, nieuboga.

– Chciałbym dowiedzieć się o treści powieści…

– Treścią jest walka dwóch miliarderów amerykańskich, przeprowadzona na terenie Ameryki Południowej, Hiszpanii i Polski, – walka o wskrzeszenie zmysłu dla religii wśród tych gromad ludzkich, które, nie mogąc osiągnąć świadomości chwili obecnej, zatracają się w sobie, pozbawione wszelkiego oporu myślowego. Obydwóm chodzi o budowę bezwyznaniowych uczuć religijnych. Różnią się w sposobach ujęcia tego zagadnienia, w szukaniu należytego w y r a z u dla tego, co z przeszłości spłynęło do teraźniejszości, jak i dla tego, co teraźniejszość urodziła dla przyszłości. Na tle meczów myślowych, kongresów religijnych, pantomim, dancingów, rekordowych lotów do biegunów, podróży w łodziach podwodnych, w zaciszach galerii i muzeów – przeprowadzają ze sobą wielką rozgrywkę, zrazu z rozmachem sportowym, właściwym jankesom, w końcu – z zaciętością, godną wierzących w swe światy i nieustępliwych maniaków. Z chwilą, kiedy ich światy maniackie znalazły prawo obywatelstwa na terenie cywilizacji dziś obowiązującej, pojedynek tych dwóch „zbawców” kładzie kres ich rojeniom, gdyż jeden z nich płaci życiem za brak tego wyrazu, który drugi uważał za niezbędny dla podtrzymania rozwoju ludzkości. Wychowankowie ich jednak łączą obie ich konstrukcje, zamykają się z całym aparatem zbawczym na odludnej wyspie na oceanie Lodowatym, gdzie, obwarowawszy się, oczekują stosownej chwili, by urządzić wyprawę po zdobycie świata dla swoich idei…

– Długo pisał pan tę powieść?

– Pracowałem blisko dziesięć lat, pisałem rzecz już w pomyśle gotową – dwa lata…

– Teraz wytchnienie…

– Przeciwnie. Już przystępuję do większej rzeczy, która będzie próbą demonstracji życia współczesnego, rozwijającego się już pod wpływem nowych konstruktorów kultury i twórczości. W  czasach ostatnich nie próżnuję. Złożyłem w paru dyrekcjach teatralnych sztukę pt. Hamlet. – Tło: polska rzeczywistość powojenna. Poruszamy dalej dzisiejsze teorie twórczości, hasła, kierunki, doktrynki…

Jaworski żachnął się.

– Stoję z dala od wszystkich teorii. Nie mam nic wspólnego z walką kierunków. Piszę tak, jak pisać muszę i mogę. Do jakiej mi to włożą szufladki jest mi wszystko jedno

Ixion [Józef Wasowski], Wesele hrabiego Orgaza, powieść Romana Jaworskiego. Wywiad specjalny “Wiadomości Literackich”. “Wiadomości Literackie” 1924, nr 25.

Nagrody
Nagrody
Podsumowanie sezonu
Najlepszy, najlepsza, najl [...]
Wydarzenie
Sceny z Polski
Plac Wszystkich Świętych [...]
Polonocentryczna historia [...]
Nie kłamać sobie
Uwagi na stronie
Statystyka
Jaworski
Lemoniadowy Joe
Wesele hr. Orgaza
Śniacz na jawie
Po premierze
W garderobie Evity
Biała sukienka
Czterech Jeźdźców Nowej [...]
Smutek dziecka
No-Brand Product
Sportowe niesportowe
Ciemna strona teatru I
Piekielna pokusa
stand-up comedy
Stand-up made in Poland
Festiwale
Bębny i maski
Pudełko z muzyką
Pamięć zamknięta w prz [...]
Powaga zabawy
Zagranica
Teatr jako rocznik statyst [...]
Lalki
Wolne Tatry
Mrożek
Fragmenty Dziennika [...]
Dzienniki rowerowe
O niewiedzy w praktyce, c [...]
Kufer z książkami
Sprawa Artura R. Cd.
Książki
Kto ma prawo do Holoubka?
Literatura jest teatrem?
Misje Aliny Obidniak

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone