27-06-2017

 
NOWY LAYOUT
Najstarsze czasopismo teatralne w Polsce w nowym kształcie.


Nowe barwy:
Chcemy prezentować teatr w sposób bardziej atrakcyjny, żywszy,
nowocześniejszy – 40 stron w kolorze i zmieniona szata graficzna.

Nowy układ:
Chcemy pokazywać teatr w sposób bardziej uporządkowany – pojawią się nowe stałe działy: Wydarzenia, Ludzie, Przestrzenie teatru, Po premierze, Czytelnia.

Nowe perspektywy:
Chcemy uchwycić wszystkie wymiary teatru: od plotki w bufecie, przez
codzienny repertuar scen małych i dużych, twórczość poszczególnych artystów,
zarządzanie, po istotę sztuki scenicznej.

Nowe horyzonty:
Chcemy dokładniej śledzić dokonania artystów zagranicznych, zwłaszcza z
naszej części Europy.

Nowi autorzy:
Zaprosiliśmy na łamy nowych felietonistów - wybitną pisarkę Zytę Rudzką i świetnego
eseistę Krzysztofa Rutkowskiego.

Nowa komunikacja:
Chcemy mówić do tych, którzy wiedzą mnóstwo o teatrze i do tych, którzy
wiedzą niewiele.

Szukaj TEATRU w Empikach i dobrych księgarniach.
Chcesz wiedzieć więcej o zasadach prenumeraty – napisz na adres: teatr@teatr-pismo.pl

:: REKLAMA ::

 
Monika Żółkoś

Praca Łucji Iwanczewskiej „»Muszę się odrodzić«. Inne spotkania z dramatami Stanisława Ignacego Witkiewicza” nie odsłania swoich znaczeń w sposób łatwy, nie poddaje się lekturze pospiesznej czy fragmentarycznej. A jednak stwarza wyzwanie, które bez wątpienia warto podjąć, gdyż autorka oferuje niebanalną, momentami wręcz zaskakującą przygodę poznawczą. Książka zawiera interpretacje dramatów
Witkacego, odczytywanych poprzez psychoanalizę Jacques’a Lacana.
Widać w niej też inspiracje pracami Slavoja Žižka, komentatora Lacanowskiej myśli, oraz koncepcjami queerowymi i genderowymi. Próba reinterpretacji, a właściwie, jak sugeruje tytuł, odrodzenia dramatów Witkacego na gruncie myśli Lacana, wydaje się o tyle prowokacyjna, że można rozumieć ją jako odpowiedź na problematyczną, zubożoną obecność psychoanalizy w polskiej kulturze, co dotyczy także rodzimej refleksji nad dramatem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że metoda ta wciąż nie funkcjonuje w sposób pełnoprawny w polskiej myśli akademickiej, że często traktowana jest historycznie i redukowana w swojej złożoności nie tylko do jednej szkoły, ale wręcz do kilku klisz pojęciowych.

Oczywiście, nieocenione są w tej mierze zasługi Pawła Dybla, którego wnikliwe i sugestywnie napisane prace pokazują rozmaitość koncepcji psychoanalitycznych, odświeżają odkrycia Freuda, przybliżają polskiemu czytelnikowi teorię Jacques’a Lacana zarówno w ujęciu klinicznym, jak i w interpretacji literaturoznawczej (błyskotliwe odczytanie „Dziewczyny” Leśmiana). Poza kilkoma artykułami i jedną książką Lacan nie jest obecny na gruncie polskim podmiotowo, lecz w omówieniach i interpretacjach, bardzo zresztą potrzebnych, bowiem styl autora „Écrits” jest, jak pisał Paweł Dybel, „osobliwy, pełen różnych barokowych dziwactw, celowych niedomówień i przemilczeń, epatujący (pozornym) nonsensem, z racji swej zawiłości przypominający niekiedy sięganie do pięt przez plecy”. Obok niekwestionowanych autorytetów, jak Žižek, a w Polsce Dybel, na uwagę zasługuje monografia Lacana pióra Elizabeth Roudinesco, klasyczna już rozprawa Hermanna Langa „Język i nieświadomość”, książka Bruce’a Finka o terapeutycznym wymiarze teorii Lacana oraz prace rodzimych autorek, Hanny Stępniewskiej-Gębik oraz Agnieszki Dody. Teraz obok tych pozycji warto postawić na półce książkę Łucji Iwanczewskiej.

W swoim czytaniu dramatów Witkacego Iwanczewska odcina się od tradycji interpretacyjnej, choć nie można jej zarzucić, że ignoruje prace Jana Błońskiego, Lecha Sokoła, Anny Micińskiej czy Daniela Geroulda. Dokonania tych badaczy są obecne w horyzoncie rozważań Iwanczewskiej, ale autorka rzadko wchodzi z nimi w bezpośrednią rozmowę czy polemikę, świadomie unika mnożenia przypisów i tworzenia komentarzy do komentarzy. „Jedyną rzeczą, jaką można zrobić, by na nowo coś przeczytać – pisze Iwanczewska we „Wstępie” – to zapomnieć, że się to i o tym czytało już wcześniej. Zapomnieć o wszystkim, co się wie i pamięta, i co ciągle odzywa się podczas lektury [...]. Zapomnieć jednak mądrze, to znaczy, nie dążąc do wymazania z pamięci”. Ten pozorny paradoks to wyraz postawy badawczej, która nie chce nabudowywać się na istniejących już piętrach interpretacji, ale chce pójść własną ścieżką. Wrócić do Witkacego, nie do witkacologii. Nie przeszkadza to autorce przeciwstawić się kilku utartym rozpoznaniom interpretacyjnym, zwłaszcza przekonaniu o tekstowej kondycji bohaterów Witkiewicza, którzy, pozbawieni autonomii i indywidualnego piętna, stają się rezonatorami poglądów pisarza. Iwanczewska szuka podmiotowych głosów, żeby móc dotknąć psychoanalizą Lacanowską poszczególnych postaci, rozwiązań fabularnych, czasem pojedynczych wypowiedzi – jest to bez wątpienia analiza skupiona na mikropoetyce, na drobinach dramatycznych, nie dążąca do całościowego oglądu.

Intrygująca jest strategia Łucji Iwanczewskiej. Autorka „nie pociera” tekstem o tekst, nie przykłada metody do litery dramatu, ale wciąga utwory Witkacego do środka Lacanowskiego dyskursu. Mówi z wnętrza tego języka, zakładając, że jest on w pełni komunikatywny i przyswojony przez polskiego odbiorcę. W moim przekonaniu jest to założenie nieco na wyrost, ale nie czynię z tego poważnego zarzutu, bo ów optymistyczny projekt czytelnika jest wynikiem imponującego przyswojenia przez autorkę teorii Lacana i uwewnętrznienia jego języka. Koncepcje francuskiego psychoanalityka nie są używane jak klucz otwierający ukryte, niedostrzeżone dotąd pokłady sensu. Iwanczewska odrzuca za Lacanem interpretację i poznanie rozumiane jako schodzenie do głębi. Francuski psychoanalityk zerwał z myśleniem o psychice w kategoriach struktury, w której nieświadomość leży poniżej świadomości, zaś rola praktyki klinicznej polega na wprowadzeniu treści podprogowych i ukrytych w obszar ego. W przekonaniu Lacana nieświadomość otacza przestrzeń świadomości, przy czym dzieli je głębokie pęknięcie uniemożliwiające pełną integrację. Jak zauważa Paweł Dybel, u Lacana język nieświadomości jest zawsze „dyskursem Innego”. Dotarcie do podmiotowej prawdy, objęcie rozpoznaniem pełni osobowości jest niewykonalne, może dać jedynie złudzenie całości. Iwanczewska wyciąga stąd przesłanki dla swoje pracy badawczej: „[...] prawdy o Witkacym nie dowiemy się, czytając w głąb, całościowo i totalnie. Żadna prawda się w ten sposób nie objawia. Ślady i przebłyski prawdy widnieją na powierzchni tekstu. Są punktem, fragmentem na tle całości”. W tym wyznaniu widać coś więcej niż tylko dążenie do nowego stylu interpretacji. Pisanie Iwanczewskiej nazwałabym empatycznym, świadomie rezygnującym z dystansu i obiektywnej racjonalizacji. Badaczka odrzuca iluzję przezroczystości autora, uobecnia się w proponowanej interpretacji poprzez swoje przekonania, obawy, zaangażowanie, uprzedzanie potencjalnych polemik. Raz za razem stawia osobistą sygnaturę. Odsłania rytm swojej lektury i przebieg procesu poznawczego. Myślę, że rezygnacja z iluzji obiektywizującego dystansu i manifestacyjne umiejscowienie interpretatora w środku przywoływanego dyskursu nie tylko u mnie obudzą skojarzenia z wydaną kilka lat temu książką Tomasza Kitlińskiego „Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej”.

Książkę Łucji Iwanczewskiej warto czytać jako świadectwo lektury manifestacyjnie subiektywnej i jednostkowej. Na pierwszy plan wybijają się w niej wątki genderowe, związane z konstruowaniem tożsamości płciowej oraz Lacanowski problem Innego, rozumiany bardzo szeroko, bowiem inność objawia się tu zarówno w języku i nieświadomości, jak i w obiektach pragnień. Nie sposób wskazać wszystkich pomysłów interpretacyjnych Iwanczewskiej, wyłuskam więc tylko te, które żywo mnie zaintrygowały.

W rozdziale o „Pragmatystach” autorka opisuje Mamalię jako postać wyobcowaną z języka, wykluczoną ze sfery symbolicznej, a jednocześnie pokazuje, jak pod działaniem Mumii bohaterka próbuje przełamać negatywnie nacechowane milczenie i ukonstytuować się w słowie. Fundamentalne dla Lacanowskiej koncepcji doświadczenie utraty staje się ramą dla rozważań o dramacie „Wariat i zakonnica”. Autorka konfrontuje tu dwie psychoanalizy kliniczne – praktykę Freuda (leczeniu w tym duchu poddawał się Stanisław Ignacy Witkiewicz) oraz założenia Lacana, którego kontrowersyjne pomysły terapeutyczne podzieliły światową psychoanalizę, przysparzając mu wielu entuzjastów, ale i niemałe grono przeciwników. Na uwagę zasługuje też zaskakująca interpretacja „W małym dworku”, w której autorka, za Slavojem Žižkiem, polemicznie odnosi się do Freudowskiej koncepcji żałoby i melancholii. Postać Anastazji opisana zostaje jako „melancholiczna Medea”. Właściwa melancholii niemożność przepracowania straty, a w konsekwencji zabójstwo córek, staje się dla bohaterki szansą na odzyskanie podmiotowego istnienia. Ostatni rozdział książki przynosi interpretację, w której „Niepodległość trójkątów” zestawiona została z „Listami do żony” Witkacego. W podwójnym lustrze fikcjo- i niefikcjonalności ukazuje się strategia męskiego konstruowania kobiecości, brania jej w posiadanie i narzucania znaczeń.

Łucja Iwanczewska nie psychoanalizuje Witkacego, nie traktuje jego dramatów jako klucza do nieświadomości pisarza. I bardzo mnie cieszy, że autorka nie próbuje wejść w rolę doktora Beauraina, psychoanalityka, do którego pisarz uczęszczał na terapię (jak sam przyznawał, z dość marnym skutkiem). Iwanczewska bierze na warsztat utwory Witkacego, bowiem odnajduje w nich strukturę nieświadomości. Nie symbole, nie zaszyfrowane informacje, ale dyskurs nieświadomego w – jeśli można tak powiedzieć – „czystej postaci”. Pokazanie tego wymiaru dramatów Witkacego jest podstawową zaletą książki Iwanczewskiej. Warto o tym pamiętać, nawet jeżeli ze względu na hermetyczność języka miałaby okazać się
pozycją niszową.

Monika Żółkoś – literaturoznawca i teatrolog, doktor Uniwersytetu Gdańskiego, laureatka Konkursu im. Andrzeja Wanata (1998). Autorka książki „Ciało mówiące. »Iwona, księżniczka Burgunda« Witolda Gombrowicza” (2002).

Książki
Witkacy w języku Lac [...]
Cała rzecz to swoboda
Monologi
Prywatne porachunki
List do Heinera Müllera
Poszerzanie pola
Na własnej skórze
Wydarzenie
Wyzwolenie. Improwizacje
Aktywista serca
Zagranica
Czas się zapętlił
Archeologia pamięci, czyl [...]
Oda do mikrofonu
Sąsiad z Garbatej G [...]
Korea tańczy i śpie [...]
Mistrzowie jesieni
Lalki
Lalka tudzież człowiek
Zawód lalkarz
Przedstawienia
Sonata na miłość i  [...]
Niech zostanie w rodz [...]
Plebania" i "Kryminal [...]
Z boiska na szachownicę
Apokalipsa w raju pod [...]
To wszystko z nudów
Przepis na nieczytelny zap [...]
Zapiski starucha III
Iluminacja
Interpretacje
Warszawa, Petersburg i&nbs [...]
Teatr i polityka
Nuda coraz większa
Teatr i polityka
Socjologowie u bram (teatr [...]

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone