16-09-2019

 
NOWY LAYOUT
Najstarsze czasopismo teatralne w Polsce w nowym kształcie.


Nowe barwy:
Chcemy prezentować teatr w sposób bardziej atrakcyjny, żywszy,
nowocześniejszy – 40 stron w kolorze i zmieniona szata graficzna.

Nowy układ:
Chcemy pokazywać teatr w sposób bardziej uporządkowany – pojawią się nowe stałe działy: Wydarzenia, Ludzie, Przestrzenie teatru, Po premierze, Czytelnia.

Nowe perspektywy:
Chcemy uchwycić wszystkie wymiary teatru: od plotki w bufecie, przez
codzienny repertuar scen małych i dużych, twórczość poszczególnych artystów,
zarządzanie, po istotę sztuki scenicznej.

Nowe horyzonty:
Chcemy dokładniej śledzić dokonania artystów zagranicznych, zwłaszcza z
naszej części Europy.

Nowi autorzy:
Zaprosiliśmy na łamy nowych felietonistów - wybitną pisarkę Zytę Rudzką i świetnego
eseistę Krzysztofa Rutkowskiego.

Nowa komunikacja:
Chcemy mówić do tych, którzy wiedzą mnóstwo o teatrze i do tych, którzy
wiedzą niewiele.

Szukaj TEATRU w Empikach i dobrych księgarniach.
Chcesz wiedzieć więcej o zasadach prenumeraty – napisz na adres: teatr@teatr-pismo.pl

:: REKLAMA ::

 
Jacek Dobrowolski

Poezja i muzyka irańska mają bardzo starożytną tradycję. Hymny zaratusztriańskiej „Awesty” mogły powstać nawet tysiąc lat przed Chrystusem, a system muzyczny, który przetrwał do dziś, zapisano w ósmym wieku naszej ery. Literatura perska w średniowieczuwydała wielu wybitnych poetów
lirycznych takich jak: Attar, Saadi, Ansari, Omar Khayam, Rumi czy Hafiz. Większość z nich była związana z sufizmem – mistycznym ruchem powstałym w łonie islamu w ósmym wieku, który kładł
nacisk nie na studiowanie teologii i wiarę, lecz na bezpośrednie doświadczanie Boga. Sufi uprawiali poezję, muzykę i śpiew jako ekstatyczną choreję. Ich najczęstszą formą poetycką był gazal, wywodzący się
z poezji arabskiej odpowiednik naszego petrarkowskiego sonetu, ale inaczej zbudowany z rymujących się dystychów z powtarzającym się refrenem. Tematem gazalu jest zazwyczaj miłość ziemska lub niebiańska,
najczęściej nieodwzajemniona, budząca tym silniejszą tęsknotę za zjednoczeniem. Do piękna gazalu przyczynia się możliwość stosowania przez poetę najrozmaitszych stóp metrycznych z tej racji, że perski ma długie i krótkie samogłoski podobnie jak sanskryt, greka, łacina czy rosyjski. Stopy metrum oparte na iloczasie nadają się znakomicie do poezji pisanej wierszem regularnym.

Kult sufickiej poezji jest żywy w Iranie do dziś. Mało jest narodów tak żyjących poezją jak Persowie, którzy nadal spotykają się przy grobowcach i pomnikach poetów recytując ich wiersze z pamięci. Przetrwali też tam do dziś wędrowni wajdeloci, występujący nadal na rogach ulic i na placach irańskich miast i wsi.

Najwybitniejszym i najukochańszym z perskich sufickich poetów, którego wiersze śpiewają owi bardowie, był trzynastowieczny mistyk i teolog Dżalaloddin Rumi, patron bractwa wirujących derwiszów w mieście Konia w tureckiej Anatolii. Rumi był ekstatykiem. Według świadectwa swego syna bezustannie tańczył i śpiewał wiersze. Większość jego bardzo obfitego dorobku została zanotowana przez jego towarzyszy.

Rumi to piewca miłości we wszystkich jej formach: erotycznej, platonicznej i przede wszystkim miłości do Boga oraz Boga jako transcendentnej miłości. W swoich wierszach łączył erudycję teologa ze spontanicznością poetyckich aktów strzelistych kierowanych do Najwyższego lub do Szamsa Tabrizi – swego przewodnika duchowego trwającego w jedności z Nim. Poezja Rumiego jest niezwykle muzyczna i taneczna, a bogactwo rytmów, piękna eufonia i gęstość znaczeń wywołują wrażenie polifoniczności.
Według legendy Rumi miał odkryć swój wirujący ekstatyczny taniec, gdy usłyszał dźwięczny stuk młotka złotnika, co wprawiło go w taneczny trans.

W swej bezpośredniości w zwracaniu się do Boga gazale Rumiego nie przypominają naszego najstarszego lirycznego wzoru poetyckiego jakim są „Psalmy Dawidowe”, ponieważ poeta Boga się nie lęka, nie drży przed Nim i nie wzywa Go do walki ze swoimi wrogami. Raczej nasuwa się tu inny wzór biblijny, „Pieśni nad pieśniami”, z racji umiłowania intymności oraz wielbienia i upajania się boskością. Bóg Rumiego jest bardziej Ukochanym czy Lubym, niż Panem. Podobną uczuciowość można znaleźć w liryce prowansalskiej trubadurów, na których również wpłynęła w tym samym okresie liryka arabska, podobnie jak na poetów perskich.

Suficki, intymny dialog „ja–ty” ma na celu zatracenie się osobowego „ja” w ekstatycznej jedności z Bogiem. Pierwszym sufickim poetą i mistykiem, który publicznie powiedział: „Jestem Bogiem” był Al- Halladż – poeta irański piszący po arabsku w dziewiątym wieku. Ukrzyżowano go za to w Bagdadzie, uznając tę wypowiedź za niebezpieczną dla państwa. Trzysta lat później Rumi tłumaczył jego słowa jako wyraz największej pokory, twierdząc, że jeśli pozostaje jeszcze jakiś podział na „ja” i „ty”, to nasze „ja” jest nadal w opozycji do Boga. Natomiast gdy mówimy „Jestem Bogiem”, może to świadczyć o całkowitym zniknięciu naszego osobowego „ja” w Bogu. Przywołuję ten przykład, by uzmysłowić, z jaką głębią wglądu mamy do czynienia w przypadku poezji Rumiego. Jest więc rzeczą niesłychaną i krzepiącą, że tak trudny poeta przeżywa na Zachodzie od kilkunastu lat swój wielki renesans. Niektórzy nawet mówią o manii na punkcie Rumiego. Ukazuje się nie tylko wiele tłumaczeń, ale również wiele nagrań jego poezji śpiewanej. UNESCO ogłosiło rok 2007 rokiem Rumiego.

Tłumacz tomu liryków Rumiego „W mgnieniu słów – poezje”, iranista Marek Smurzyński, miał arcytrudne zadanie, gdy z bogatego dorobku poety wybrał trzydzieści dwie gazale na znak trzydziestu dwu liter perskiego alfabetu. Chwała mu za próbę oddania ich złożonej wersyfikacji. Większość tłumaczy w ogóle nie podejmuje tego wyzwania i tłumaczy je wierszem wolnym. Smurzyński nie mógł jednak całkowicie pokonać pewnej obiektywnej przeszkody, jaką jest zadawniona w poezji polskiej niechęć do powtarzania tych samych słów jako rymów wielokrotnych. Czasem, jak w przypadku słowa „serce” w gazalu „Hej rozdawco życia” czy słów „ja i ty” w gazalu „Słodka jest chwila”, przyjmujemy to bez oporów, bo słowa te są centralne dla zrozumienia poematu. W innych gazalach dopiero musimy się przyzwyczajać do tego poetyckiego chwytu, by móc się w nim rozsmakować.

Szkoda jednak, że w arcyciekawym, erudycyjnym wstępie autorstwa tłumacza, obszerniejszym nawet od wyboru liryków, nie pojawia się w ogóle słowo „gazal”. Zabrakło też wyjaśnienia, że „kibla” to kierunek w którym znajduje się Mekka, dokąd zwracają się podczas modlitw muzułmanie, oraz że perski Chezr to arabski Khidr – wewnętrzny święty przewodnik i mistrz w sufiźmie.

Mam też kilka uwag krytycznych co do językowej jakości tłumaczeń. Otóż, przy całym szacunku dla wybitnego filologa, czasem uderza on w tony patetyczno-egzaltowane, w dodatku archaizowane, trącące
myszką. Ciągłe „tyś” i „jam”, niezręczne „wypatrzę-ć”, „będzie-ć”, młodopolskie „skruchę-m odrzucił, ojcze. / Z suszy-m wyzwolon, ojcze”, czy dziwaczne „z bezimienna się wybiłem” i minoderyjne „tyś
łaski wszechbytnością / Och już nie bądź tak dręczący!”, aż po jawny kicz poetycki „O Józefie! Oblicze twe / Cudnie wschodzi nad góry me“. Niestety, niewolnicze tłumaczenie filologiczne w przypadku poezji
lirycznej o takiej żarliwości może dawać niepożądane efekty komiczne.

Dlatego też surowa reprymenda, jakiej tłumacz udzielił innym tłumaczeniom wierszy Rumiego, pióra Amerykanina Colemana Barksa, który przekładał je wierszem wolnym, że: „Dają one błędne i nieadekwatne do oryginału wyobrażenia o poezji Moulany (Rumiego)” jest zdecydowanie przesadzona. Coleman Barks, choć bywał filologicznie niepoprawny, uniknął niepotrzebnego archaizowania i często udawało mu się oddać ducha wierszy Rumiego z wielką swobodą, mimo że nie podjął się tłumaczenia wierszem regularnym. Jego tłumaczenia zyskały jednak pochwałę tak wybitnego amerykańskiego poety, jakim jest Robert Bly. Rzucanie gromów na Barksa oraz na Marka Oziewicza, który z kolei przetłumaczył tłumaczenia Barksa na polski, co zaowocowało dużym „Wyborem poezji” Rumiego (Kraków, 2003), nie jest do końca uzasadnione. Czytelnikom Rumiego polecam obie publikacje bez względu na to, co jeden krakus myśli o drugim.

Tom „W mgnieniu słów” wydany jest przepięknie. Jeśli chodzi o szatę graficzną krakowskie wydawnictwo „Homini” spisało się świetnie, co jest wielką zasługą Katarzyny Bruzdy. Niektóre gazale są prezentowane
wraz z ich perskim kaligraficznym zapisem. Temu cacku towarzyszy płyta CD z nagranymi siedmioma lirykami przez zespół polsko-irański, któremu przewodzi Mariusz Koluch – śpiewak i multiinstrumentalista. Skomponowana przez niego muzyka jest wzorowana na dawnych kompozycjach
irańskich. Koluch śpiewa gazale mocnym, czystym głosem w duchu niemalże bohaterskim. Czasami wydaje się, że części instrumentalne są zbyt długie, ale tak bywa w muzyce perskiej. Książka może
być świetnym prezentem dla koneserów poezji i znawców Orientu. Mam nadzieję, że poezja Rumiego znajdzie oddanych czytelników, nie tylko wśród wąskiego grona polskich sufi, ale wśród jak najszerszych
rzesz wielbicieli wielkiej poezji. Rumi jest bowiem poetą równym Dantemu i Shakespeare’owi.

Jacek Dobrowolski – tłumacz, pisarz, autor zbioru liryków „Partytury” (1997). Publikuje w „Kontekstach” i „Respublice Nowej”.

Rumi
Miasto, w którym rod [...]
Jednośc instrumentalna
Spoglądam w przeszł [...]
Rumi w mgnieniu oka
Przedstawienia
Rola za rolą, za rolą ro [...]
Człowiek z paździer [...]
Śmieci, cisze
Ptaki nieloty
Sąd w wygodnych fote [...]
Capote gay-friendly
Przełamując Dürrenmatta [...]
Lament sportowy
M jak miłość ci wszystk [...]
Idę do fryzjera, niech si [...]
Teatrzyk z miasteczka [...]
Teatr telewizji-Scena faktu
Poszedłem po słońce
Opera
High tech politics
Paryski... fal
Zapiski starucha
Zemsta
Performans
Pamięci przemów!
Poszerzanie pola
Nieprofesjonalni
Odkrycie amatora
Skandynawia
Od lęku naszego powszedni [...]
Świeże soki
Dramat bez story-telling
Alternatywy cztery-dyskusja
Nikt nie da ci zginąć
Brak nam systemu
W świetle lamp jarzeniowy [...]
Przewrót kopernikański
Teatr przedwojenny
Żydowska Banda, czyli o&n [...]
Książki
Alternatywne paradygmaty r [...]

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone