15-01-2021

 
NOWY LAYOUT
Najstarsze czasopismo teatralne w Polsce w nowym kształcie.


Nowe barwy:
Chcemy prezentować teatr w sposób bardziej atrakcyjny, żywszy,
nowocześniejszy – 40 stron w kolorze i zmieniona szata graficzna.

Nowy układ:
Chcemy pokazywać teatr w sposób bardziej uporządkowany – pojawią się nowe stałe działy: Wydarzenia, Ludzie, Przestrzenie teatru, Po premierze, Czytelnia.

Nowe perspektywy:
Chcemy uchwycić wszystkie wymiary teatru: od plotki w bufecie, przez
codzienny repertuar scen małych i dużych, twórczość poszczególnych artystów,
zarządzanie, po istotę sztuki scenicznej.

Nowe horyzonty:
Chcemy dokładniej śledzić dokonania artystów zagranicznych, zwłaszcza z
naszej części Europy.

Nowi autorzy:
Zaprosiliśmy na łamy nowych felietonistów - wybitną pisarkę Zytę Rudzką i świetnego
eseistę Krzysztofa Rutkowskiego.

Nowa komunikacja:
Chcemy mówić do tych, którzy wiedzą mnóstwo o teatrze i do tych, którzy
wiedzą niewiele.

Szukaj TEATRU w Empikach i dobrych księgarniach.
Chcesz wiedzieć więcej o zasadach prenumeraty – napisz na adres: teatr@teatr-pismo.pl

:: REKLAMA ::

 
Henryk Izydor Rogacki

Fot. Bartek Warzecha

Weź kilo cukru, zdezelowany stół i wysłużone krzesła. Weź ze trzy kosze staroci i rupieci całkiem bezużytecznych, i choćby dwa stareńkie kapelusze damskie, byle z tiulem, rypsem i falbankami.
Teraz weź utwór dramatyczny, najlepiej z klasyki albo z tak zwanej klasyki współczesności,
napisany z premedytacją na aparat inscenizacyjny związany z określoną, historyczną konwencją
teatralną. Używaj tego utworu w minimum trzech wersjach językowych: w oryginale, w przekładzie
na język powszechnie znany w wielu krajach i w przekładzie na jakiś, by tak rzec, język miejscowy. Weź kilkoro aktorów, kierując się zasadą zdecydowanej dominacji ilościowej jednej płci nad drugą, co cię postawi wobec konieczności podjęcia niekonwencjonalnych decyzji obsadowych. Dla każdego z aktorów, którym każesz się przyodziać na roboczo, swobodnie i ćwiczebnie, przygotuj teczkę z maszynopisem imitującą egzemplarz teatralny. Powiadomi on widownię, że to nie żadna gra, tylko próba gry. Swoim aktorom, wywodzącym się z jakiegoś „markowego” teatru, zabezpiecz ekipę realizatorów – związanych również z teatrem nie byle jakim. A to w celu uzyskania efektu koprodukcji, którego blask jest wprost proporcjonalny do odległości dzielącej siedziby współpracujących jednostek artystycznych.

W wyniku tych działań najprawdopodobniej uzyskasz tak zwany projekt. Ten powszechnie nadużywany dziś rzeczownik wydaje się być synonimem między innymi takiej zapomnianej nazwy rezultatu pracy artystycznej jak przedstawienie teatralne. Pamiętaj o zaplanowaniu pokazów „projektu” na terytoriach kilku państw narodowych, koniecznie na pół roku z góry. Całemu przedsięwzięciu dobrze dodać a priori znamię eksperymentu.

W jego przebiegu i przygotowaniu cukier (jeden kilogram) przyda się do rozwiązań scenograficznych. Może być wyobrażeniem, skrótem, imitacją i znakiem. Rozsypany na stole, łatwo
zmieni się w drogę o dowolnej szerokości. Jako śnieg, rzeka czy plaża będzie zaledwie banałem, ale jako poszycie lasu ardeńskiego okaże się pewnie środkiem zaskakującym, znaczeniowo nośnym, metaforycznym. Jako że demonstracja eksperymentu winna przedstawiać proces, a nie rezultat ostateczny, to pożyteczną nad wyraz okazuje się realność próby teatralnej, niezobowiązującego półtowarzyskiego spotkania, reportażowej historii zakulisowej. Może się ona stać konstrukcją ramową, oplatającą zasadnicze
przedstawienie. Wielce dekoracyjna wydaje się aura początkowej fazy prób, czyli prób czytanych albo stolikowych. Dla ich przedstawienia potrzebne są meble i rekwizyty umożliwiające symulację – rozmaicie
zresztą pojmowanego – prawdopodobieństwa. Użycie klasyki właśnie w roli materiału dramaturgicznego pozwala (teoretycznie) na skróty i wolty (bo przecież wszyscy znają tę historię!), sugerowany zaś przez dramat, tak w tekście głównym, jak w didaskaliach, kształt teatralny projektowanego przedstawienia
może być przedmiotem apoteozy, lecz także szyderstwa, parodii i kompromitacji. To ostatnie postępowanie wygląda na przechwałkę przekonującą, że to akurat twórcy „projektu” odkryli tajemnicę niepokojącego arcydzieła i znaleźli jedynie słuszną receptę na jego interpretację, wykładnię i sposób odczytania.

Powyższa propozycja rekonstrukcji pełnej receptury sukcesu została sformułowana po obejrzeniu „Mewy” Antona Czechowa przygotowanej przez Kompanię Doomsday i Figurentheater Wilde & Vogel. Premierę dano w Warszawie. Planowana trasa spektaklu obejmuje Białystok, Wiedeń, Lipsk, Berlin i Stuttgart. Półtoragodzinny seans „Mewy” jest karkołomnym skrótem (typu bryk) czteroaktowego dramatu, niby to czytanego przez zespół przygotowujący się do premiery. W tekście komedii Czechowa jest do zagrania minimum dziesięć ról. Wobec tego wyzwania stanął zespół liczący cztery osoby: trzech młodych mężczyzn i jedna – filigranowa, przykuwająca uwagę – dziewczyna.

Dagmara Sowa czyta i gra partie Niny Zariecznej, fragmenty roli Maszy – córki wiejskiego rządcy, a także, doczepiwszy sobie kolejno dwie męskie brody, kawałki z ról Szamrajewa i najpewniej Miedwiedienki. Wyrazistość Zariecznej wynika w pierwszym rzędzie z ruchu i upozowania ciała. Do kwestii Trigorina przywiązany jest Marcin Bartnikowski, a do wypowiedzi Trieplewa – Marcin Bikowski. Rozpoznawalni bez trudu twórcy obsypywanego nagrodami „Baldandersa”. Z kolei Paweł Chomczyk, z użyciem damskiego kapelusza, przeistacza się w Irinę Arkadinę i, co zdumiewające, „robi” tę starą aktorzycę w sposób frapujący.

Aktorzy mówią po polsku (autor przekładu nie został ujawniony), w niektórych monologach posługują się językiem rosyjskim, niekiedy także kwestie wypowiedziane po polsku są powtarzane przez partnerów po angielsku, a bywa też odwrotnie. Cała historia, rozpoczęta nieudanym występem nad jeziorem, kończy się
– raptownie przerwanym – dość długim wyznaniem Niny Zariecznej z aktu czwartego. Wygląda to tak, że przez cały czas trwania monologu o życiu, sztuce i śmierci słuchający go z nieukontentowaniem Trieplew napycha sobie usta sztucznymi rybkami- wabikami, a wreszcie nie wytrzymuje i wypluwa cały ładunek
jamy ustnej, żeby się nie zadławić. Wcześniej sztuczne rybki walały się po całym terenie gry (czyli terenie udawanej próby) i dawały się rozumieć jako powiadomienie, że tu wszyscy na wszystkich polują i że upozowane życie człowieka to w istocie atawistyczna walka o byt, o panowanie, dominację, możność
ekspresji.

Wszystkie działania aktorskie podporządkowane są żywiołom parodii i karykatury. Z efektu niestety nie wynika, że parodiujący jest mądrzejszy od parodiowanego. Demitologizacja i demistyfikacja Czechowa poprzez literalne wykonywanie wskazówek jego didaskaliów też zawodzi, bo nawet kilo cukru w roli „szerokiej alei prowadzącej od widowni w głąb parku, aż do jeziora” wcale nie przekonuje, że autor
„Wiśniowego sadu” pisał dla teatru w sposób niedorzeczny. Tym niemniej cukier właśnie uznać można za główną ingrediencję przepisu na „projekt” eksperymentalny.

Henryk Izydor Rogacki – historyk teatru, krytyk, kustosz Muzeum Teatralnego w Warszawie; wykłada w Akademii Teatralnej w Warszawie. Wydał m.in. „Mgłę i zwierciadło” (2001).

Czas musicali
Śpiewaj, śpiewaj, śpiew [...]
Chłopięca rebelia
Gdzie jest polski musical? [...]
Musical rozwija skrzydła
Duchy popu
Teologia teatru
Teologia w działaniu
Przedstawienia
Nie ma rozpusty gorszej ni [...]
Kto chce czytać, niechaj [...]
Klątwa. Trzeci powrót Od [...]
Mrok jak światło
Wszystko dozwolone
Z papieru i sznurka
Oda do młodości
Przepis na projekt ekspery [...]
Witaj na Cyprze
Interpretacje
Wanna wobec Marata. O form [...]
Niemożliwa rewolucja
Wyżej nie podskoczysz
Bajka o żelaznym wilku
Dokąd idiesz czerwony kap [...]
Teatr telewizji-Scena faktu
Gułag dokumentalnie
Kontrapunkt-Berlin
O kobiecie, której puści [...]
Kobiety mówią
Maszeruj albo giń!
Nowy Świat pełen klawisz [...]
Opera
My, biedni ludzie...
Reportaż
Festa Candomblé
Teatr ukraiński
Łeś Kurbas, czyli teatr [...]
Prolog z błaznem
Rozumny arlekin
Kufer z książkami
Mapa nowego świata
Kabarety polskie
Mumio a Tey-bilans kabaret [...]
Wyspiański wielokrotnie
Sen nocy listopadowej
Monologi
Rzeczpospolita kawalerska
Inna się snuje historia c [...]
Mistrzowie krytyki
Krytyk niespieszyny
Książki
Craig bliżej
Obłok krojony

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone