15-01-2021

 
NOWY LAYOUT
Najstarsze czasopismo teatralne w Polsce w nowym kształcie.


Nowe barwy:
Chcemy prezentować teatr w sposób bardziej atrakcyjny, żywszy,
nowocześniejszy – 40 stron w kolorze i zmieniona szata graficzna.

Nowy układ:
Chcemy pokazywać teatr w sposób bardziej uporządkowany – pojawią się nowe stałe działy: Wydarzenia, Ludzie, Przestrzenie teatru, Po premierze, Czytelnia.

Nowe perspektywy:
Chcemy uchwycić wszystkie wymiary teatru: od plotki w bufecie, przez
codzienny repertuar scen małych i dużych, twórczość poszczególnych artystów,
zarządzanie, po istotę sztuki scenicznej.

Nowe horyzonty:
Chcemy dokładniej śledzić dokonania artystów zagranicznych, zwłaszcza z
naszej części Europy.

Nowi autorzy:
Zaprosiliśmy na łamy nowych felietonistów - wybitną pisarkę Zytę Rudzką i świetnego
eseistę Krzysztofa Rutkowskiego.

Nowa komunikacja:
Chcemy mówić do tych, którzy wiedzą mnóstwo o teatrze i do tych, którzy
wiedzą niewiele.

Szukaj TEATRU w Empikach i dobrych księgarniach.
Chcesz wiedzieć więcej o zasadach prenumeraty – napisz na adres: teatr@teatr-pismo.pl

:: REKLAMA ::

 
Katarzyna Tokarska-Stangret

fot. Komuna Otwock.

Najnowsza premiera Komuny Otwock „Mill/Maslow”, spektakl zapowiedziany jako początek „optymistycznego” projektu, nie rezygnuje z pewnej strategii, która pojawiła się już w cyklu „Dlaczego niebędzie rewolucji?”. Dwie – pod jakimś względem styczne – teorie lub biografie konfrontowane są ze sobą według jakiegoś pomysłu. Tym razem, zapowiadając, że tematem jest przeznaczenie, artyści zajęli się postacią Johna Stuarta Milla, sondując ją za pomocą tez Abrahama Maslowa – urodzonego sto lat późniejtwórcy psychologii humanistycznej, autora tzw. piramidy potrzeb. Komuna nie rozgrywa – na szczęście – spektaklu racji. Rozsądnie nie postawiono tu chyba również konkretnej tezy do obrony (choć poszczególne sceny łatwo zinterpretować). W spektaklu wystarczająco rezonują zderzenia racjonalistycznej postawy Milla z badaniami Maslowa obrazującymi jej praktyczną niemożliwość. Grzegorz Laszuk, który prostymi środkami syntetyzuje tytułowe postaci (stając obok Milla, który jest w tradycyjnej peruce, przykleja sobie do ogolonej czaszki taśmę klejącą, twierdząc, że zawsze chciał mieć długie włosy, następnie podnosi do góry koszulkę i pisze na nagim torsie: „MASLOW”), wyposaża się więc w narzędzia, przy pomocy których ma szansę zamącić w idealnym świecie filozofa, a działania podejmowane przez grupę są w dużej mierze wysiłkiem nadania życiowego ciężaru „Autobiografii”. Zaczynają zresztą od utopii Jamesa Milla, który postanowił – bez względu na predyspozycje, samą tresurą intelektualną – uczynić ze swojego najstarszego syna człowieka doskonałego. „Mill miał ojca” – wykrzykują aktorzy, układając deski jak domek z kart. Zrytmizowane działania fizyczne nie tylko dodają mocy tekstowi, ale są także jego dosadnym komentarzem i ilustracją. Dzięki temu Komuna tworzy wyraźne skodyfikowane sekwencje, wzbogacone jeszcze techniką wideo – obrazem oraz napisami. Klarowność tego wszystkiego w dużej mierze jest zasługą faktycznej oszczędności znaków (przy całej różnorodności środków) oraz symetryczności scenografii, w której zdecydowanie rozgraniczono przestrzeń. Najbliżej widowni wysunięte są dwa stoły, których blaty oklejono czerwoną folią (zabezpieczającą je przed rozpryskującą się wodą). Pomiędzy i za stołami leżą trzy drabiny zbite z desek. W głębi sceny na czarnej folii stoi długi stół, w blat którego wmontowano dwa wypełnione wodą baseny. Nad nim powieszono, także dwa, ekrany, gdzie przez większość czasu kołysze się spokojnie tafla wody. Prawie wszystko zostało tu rozmieszczone tak, aby wykonywane symultanicznie działania aktorów miały jeszcze swoją symetrię. Odizolowany przestrzennie jest jedynie wysoki słup, na szczycie którego usytuowano stanowisko pracy Johna Stuarta Milla: blat, zapalona lampka, papier – śledzone przez obiektyw kamery. Dobitne znaki plastyczne podkreślają więc zarówno fakt, że chłopcu drastycznie ograniczano kontakt z innymi dziećmi, ale i to, że – czy jako produkt eksperymentu wychowawczego? – stał się on jakimś nadczłowiekiem (czego Komuna zresztą nie zamierza dementować). Filozof w peruce z ułożonymi w pukle włosami w spektaklu konsekwentnie milczy. Komunikuje się jedynie nieśmiało za pomocą rysunków oraz pisma – karteczek z cytatami ze swoich dzieł, które podsuwa pod obiektyw kamery (kadry z pulpitu także wyświetlane są na ekranach). Łatwo zauważyć tu pewną ambiwalencję: artyści mówią w imieniu Milla, ale w jakiś sposób i zamykają mu usta. Sami wybrali fragmenty i sami je wykrzykują. Komuna nie tylko selektywnie czyta tu „Autobiografię”, ale (zwłaszcza przedstawiając okres dzieciństwa) to, co wyjmuje z dzieła, ogrywa tak, by bardziej podkreślić, że wychowanie chłopca podobne było do surowej musztry. „Nie pamiętam, kiedy ojciec zaczął uczyć mnie greki, ale powiedziano mi, że miałem wtedy trzy lata” – zaczyna się biograficzna opowieść. Na ekranie pojawiają się – rysowani przez Milla przy swoim pulpicie – chłopiec i dziewczynka, a obok nich kwiatek, słońce z koncentrycznymi promieniami, chmurka – tak jak często wyglądają rysunki dzieci. Wyrażoną w ten sentymentalny sposób tęsknotę za zwykłym dzieciństwem ugruntowują energiczne klapsy – w twarz, w pośladek – wymierzane sobie przez aktorów. Domek z kart z hukiem rozsypuje się na ziemię. Z podniesionych desek powstaje z kolei stół. „Myślę, że ojciec chciał stworzyć nowego człowieka” – słychać w tonie usprawiedliwienia. Ale konstrukcja znów się załamuje pod ciężarem utopijnej myśli, że rozum miał rządzić światem. Ewokowana będzie tu może też teoria Abrahama Maslowa, który na pierwszym miejscu wymienia jednak potrzeby fizjologiczne. Zespół wybrał kilka urywków z całej „Autobiografii” i „wrzucił” je w układy ruchowe (ze skandowaniem przejmująco współbrzmią pojedynczo ciągnięte dźwięki skrzypiec i muzyka elektroniczna). Dłuższy tekst zostałby prawdopodobnie zatupany, natomiast takie jednozdaniowe wypowiedzi, które można kilkakrotnie powtórzyć (a aktorzy robią to zawsze silnym i zdecydowanym głosem), są skutecznie wybijane, zyskując siłę okrzyków wznoszonych na manifestacjach. Każde zdanie układające się tu w historię Milla, nawet jeśli ma formę zdania oznajmującego, brzmi jak wykrzyknienie. Dlatego ma podwójną rolę. Z jednej strony odpowiada na zadane na początku pytanie: „Czy wiemy – kto – to – był eM – i – El – el?”, z drugiej jest częścią teorii, o której (z własnym komentarzem) chcą opowiedzieć artyści. Dlatego stosunkowo szybko przerzucane są cytaty. Publiczność bombardowana jest złotymi myślami, które coraz bardziej wszystko zalewają. Nie bez powodu tłem dla nich jest spokojna tafla wody. Jej obecność – wydawałoby się – nie ma śladów ironii, jest wręcz harmonijna, kojąca. Wodzie nadano jednak w spektaklu przewrotne znaczenie: nie tylko nie obmywa, ale – przeciwnie – jest kąpielą z komunałów, w których jesteśmy unurzani. Dość powszechnie mówi się przecież na zbyt ogólne, niemożliwe w praktyce postulaty i założenia: lanie wody. Komuna Otwock proponując cykl „optymistyczny”, na pewno nie ma zamiaru robić wykładni parenetycznych. Idąc tropem charakterystycznego w tym spektaklu ogrywania potocznych znaczeń i skojarzeń, można dojść w końcu do konkluzji, że „cykl optymistyczny” znaczy de facto: z optymistycznym zakończeniem. Mill/Maslow znajduje bowiem siłę – co prawda mocno ociekając wodą – aby przecisnąć się jak piskorz między nogami ustawionych w rządku krzesełek, związać je i mocno nimi zakręcić. Pytanie tylko, czy to zakończenie nie jest zbyt życzeniowe? Spektakl, konsekwentnie budujący napięcia między modelem życia a życiem, na mecie stwarza znak plastyczny, któremu także przydałby się może dewaluujący komentarz.

Czas musicali
Śpiewaj, śpiewaj, śpiew [...]
Chłopięca rebelia
Gdzie jest polski musical? [...]
Musical rozwija skrzydła
Duchy popu
Teologia teatru
Teologia w działaniu
Przedstawienia
Nie ma rozpusty gorszej ni [...]
Kto chce czytać, niechaj [...]
Klątwa. Trzeci powrót Od [...]
Mrok jak światło
Wszystko dozwolone
Z papieru i sznurka
Oda do młodości
Przepis na projekt ekspery [...]
Witaj na Cyprze
Interpretacje
Wanna wobec Marata. O form [...]
Niemożliwa rewolucja
Wyżej nie podskoczysz
Bajka o żelaznym wilku
Dokąd idiesz czerwony kap [...]
Teatr telewizji-Scena faktu
Gułag dokumentalnie
Kontrapunkt-Berlin
O kobiecie, której puści [...]
Kobiety mówią
Maszeruj albo giń!
Nowy Świat pełen klawisz [...]
Opera
My, biedni ludzie...
Reportaż
Festa Candomblé
Teatr ukraiński
Łeś Kurbas, czyli teatr [...]
Prolog z błaznem
Rozumny arlekin
Kufer z książkami
Mapa nowego świata
Kabarety polskie
Mumio a Tey-bilans kabaret [...]
Wyspiański wielokrotnie
Sen nocy listopadowej
Monologi
Rzeczpospolita kawalerska
Inna się snuje historia c [...]
Mistrzowie krytyki
Krytyk niespieszyny
Książki
Craig bliżej
Obłok krojony

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone