15-01-2021

 
NOWY LAYOUT
Najstarsze czasopismo teatralne w Polsce w nowym kształcie.


Nowe barwy:
Chcemy prezentować teatr w sposób bardziej atrakcyjny, żywszy,
nowocześniejszy – 40 stron w kolorze i zmieniona szata graficzna.

Nowy układ:
Chcemy pokazywać teatr w sposób bardziej uporządkowany – pojawią się nowe stałe działy: Wydarzenia, Ludzie, Przestrzenie teatru, Po premierze, Czytelnia.

Nowe perspektywy:
Chcemy uchwycić wszystkie wymiary teatru: od plotki w bufecie, przez
codzienny repertuar scen małych i dużych, twórczość poszczególnych artystów,
zarządzanie, po istotę sztuki scenicznej.

Nowe horyzonty:
Chcemy dokładniej śledzić dokonania artystów zagranicznych, zwłaszcza z
naszej części Europy.

Nowi autorzy:
Zaprosiliśmy na łamy nowych felietonistów - wybitną pisarkę Zytę Rudzką i świetnego
eseistę Krzysztofa Rutkowskiego.

Nowa komunikacja:
Chcemy mówić do tych, którzy wiedzą mnóstwo o teatrze i do tych, którzy
wiedzą niewiele.

Szukaj TEATRU w Empikach i dobrych księgarniach.
Chcesz wiedzieć więcej o zasadach prenumeraty – napisz na adres: teatr@teatr-pismo.pl

:: REKLAMA ::

 
Wołodymyr Kuczyński, Anna Korzeniewska-Bihun

ANNA KORZENIOWSKA-BIHUN Co współczesny ukraiński teatr czerpie z tradycji Łesia Kurbasa?

WOŁODYMYR KUCZYŃSKI Dla nas ta tradycja była bardzo ważna. Kulturę ukraińską, zarówno za czasów Związku Radzieckiego, jak i później, kojarzono wyłącznie z etnografią. Ukraińskie odrodzenie końca lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych miało prowincjonalny charakter. Dlatego dla ukraińskiego teatru intelektualnego tradycja sformułowana przez Kurbasa stanowiła oparcie, dzięki któremu ten teatr mógł bronić swego terytorium. Oczywiście określenie „teatr intelektualny” też jest stereotypem. Wszystko, co było dobre, europejskie, na wysokim poziomie, nazywano Kurbasowskim
terminem „intelektualnego teatru”, a metodykę pracy z aktorem „wychowywaniem rozumnego arlekina”. Kurbas stał się symbolem pewnej ciągłości tradycji, związku z Rozstrzelanym Odrodzeniem. Kurbasem wspomagali się wszyscy, także my.

KORZENIOWSKA-BIHUN Dlaczego Wasz teatr nosi imię Łesia Kurbasa?

KUCZYŃSKI To przypadek. Pomieszczenie, w którym graliśmy, znajdowało się przy ulicy Łesia Kurbasa. Po kilku latach, gdy było o nas coraz głośniej, gdy staliśmy się znani na Ukrainie, wydział kultury Lwowa zaproponował, żeby teatr przyjął nazwę Łesia Kurbasa. Oczywiście bardzo się z tego ucieszyliśmy. W 1991 roku, gdy teatr otrzymał imię wielkiego reżysera, wyszła także pierwsza książka o nim. I wtedy okazało się, że w naszej pracy nieświadomie używaliśmy sformułowań Kurbasa. Traktowaliśmy je jak własne. W jakiś sposób dublowaliśmy to, co kiedyś robił Kurbas.

KORZENIOWSKA-BIHUN Kim jest dla Ciebie Kurbasowski „rozumny arlekin”?

KUCZYŃSKI Pamiętasz „Czekając na Godota”, które graliśmy w Warszawie? Ten spektakl powstał, bo zebrało się czterech aktorów i zrobiło coś bardzo dobrego. Właściwie bez reżysera. I właśnie w takiej sytuacji, gdy czterech dobrych aktorów, posługujących się różnymi metodami, robi dobry spektakl, można mówić o „rozumnym arlekinie”. „Rozumny arlekin” to aktor, który przejawia się jako wykonawca, lider, reżyser. Taki, który może prowadzić treningi i zajmować się metodologią, który jest wszechstronnie wykształcony, ma pojęcie o kulturze i znajduje w niej oparcie. Jest antytezą pokornego aktora-wykonawcy słuchającego wyłącznie uwag reżysera: stań tu, przejdź tu. Imponują mi aktorzy intelektualni, bo teatr to wysublimowane, wielopłaszczyznowe terytorium kultury.

KORZENIOWSKA-BIHUN Ukraińska krytyka nazwała Was teatrem poszukującym i eksperymentującym. W jakim kierunku idą Wasze poszukiwania? Z jaką materią eksperymentujecie?

KUCZYŃSKI W różnych okresach bywało różnie. Zjawiska i wartości, które kiedyś były ważne, po dwóch, trzech latach traciły aktualność. Pod koniec lat osiemdziesiątych zajmowaliśmy się teatrem gry. Bardzo mocno rozkręcał on aktorów, stawali się bardzo ruchliwi, bardzo teatralni. Pojawiało się wiele nowych talentów aktorskich. Teraz jednak widzę, że gra wielu z nich przechodzi w „operetkę”, w granie powierzchowne. W latach dziewięćdziesiątych świadomie poszliśmy w underground, zamknęliśmy się w swoich czterech ścianach, zajęliśmy treningami i pracą pedagogiczną. Nie zwracaliśmy uwagi na to, co działo się dookoła, bo ulica żyła strasznym, półbandyckim życiem. Ale przyszedł zupełnie inny czas, kiedy
trzeba wyjść w otwartą przestrzeń. Różne czasy niosą różną psychologię istnienia.

KORZENIOWSKA-BIHUN Jak wygląda Wasza praca nad spektaklem?

KUCZYŃSKI Nad każdym spektaklem pracujemy w inny sposób, w inny sposób pojawia się u nas sam materiał. Na początku nie myślimy o sztuce, robimy jakieś szkice, a więc rzeczy, które pozornie nie są związane ze spektaklem. I nagle w czasie rozmów zaczynają się pojawiać pomysły. Jestem na przykład dumny z „Wdzięcznego Heroda” Skoworody, ale teraz już bym tego spektaklu nie zrobił. Dziś interesuje mnie telewizja, fotografia, sztuka wideo. Nie posługuję się tą techniką, ale rozumiem, że świat komputerów musi wejść na terytorium mojego teatru i muszę być do tego psychicznie przygotowany. Dla mnie ważne jest, by moi aktorzy, zwłaszcza młodzi, potrafili coś zdziałać z tą materią. Nie chcę wypuszczać studentów,
którzy jedynie wspominaliby, jak Teatr im. Łesia Kurbasa żył w latach ubiegłych. To jest już przeszłość. Oni muszą iść dalej, przyjmować nowe wyzwania, wchodzić na nowe terytoria. Dlatego też uruchomiliśmy nowy projekt, który nazywamy Akademią Gry.

KORZENIOWSKA-BIHUN No właśnie, co to jest Akademia Gry?

KUCZYŃSKI Chcemy wychować wszechstronnie rozwiniętego aktora, który może się realizować w każdym teatrze. Teraz na przykład prowadzimy wspólny projekt z Lalish Theaterlabor z Austrii. Ćwiczą ze studentami i młodymi aktorami, którzy, mam nadzieję, za pewien czas będą sami kontynuować te metody. Zapraszam także ludzi, którzy zajmują się fotografią, wideo, kinem. Chcę budować mosty między teatrem a studiem filmowym, telewizyjnym, żeby moi studenci mogli pracować jako operatorzy, reżyserzy programów, żeby po prostu robili art-seriale ze swoimi kolegami, także moimi studentami. Chodzi więc o stworzenie wielowymiarowej przestrzeni, gdzie wszyscy uczą się i dzięki temu mogą robić następne kroki w kierunku, który im najbardziej odpowiada. Przedstawienia, performanse będą efektem poszukiwań prowadzonych przez tych młodych ludzi. Taki model nazywam Akademią Gry.

KORZENIOWSKA-BIHUN W jaki sposób dobieracie literaturę?

KUCZYŃSKI Po pierwsze musi to być dobra literatura – to warunek podstawowy. Dociera do nas w różny sposób. Na przykład Ingeborg Bachmann przyniosła do teatru tłumaczka. Przeczytałem te teksty i od razu wiedziałem, że będziemy je robić, bo bardzo pasują do naszego repertuaru. Oprócz tego ciągle pracujemy, na przykład nad Platonem, nad Skoworodą. Skoworoda pojawił się w czasie wytężonego treningu. Szukamy tekstów narodowych, ukraińskich, ale o szerszej, nie tylko ukraińskiej, perspektywie.

KORZENIOWSKA-BIHUN Jak Łeś Kurbas...

KUCZYŃSKI Oczywiście! Niczego nowego nie odkrywamy. Wszystko już zostało odkryte przed nami, ale my musimy robić to jeszcze raz dla nas samych. Kiedy uważamy, że za dużo pracujemy nad tekstami z filozofii światowej – wracamy do ukraińskiej. A później znowu tęsknimy za Zaratustrą i Platonem. To jest normalne artykułowanie świata. Rośniesz w kulturze narodowej i jednocześnie w tradycji światowej.

KORZENIOWSKA-BIHUN Nad czym teraz pracujecie?

KUCZYŃSKI Całkowicie świadomie oddałem teatr młodzieży. Staram się jak najrzadziej tu bywać, bo chcę, by młodzi ludzie stawali na własne nogi i samodzielnie zadawali sobie pytania, kim chcą być, czym chcą się zajmować, jaki teatr chcą tworzyć. Zorganizowaliśmy festiwal „Teatr. Metodologia i praktyka”, bo dla mnie jest ważne, żeby moi uczniowie poznali różne wzory teatru, rozmaite estetyki teatralne. Zrobili już „Metamorfozy” Owidiusza, bajki Ezopa, teraz pracują nad Marią Matios. Starsi aktorzy są w teatrze bardziej nauczycielami, reżyserami-prowokatorami. Przyszło do nas bardzo wielu młodych ludzi. Chcę, żeby usłyszeli różne tony kultury, różnej kultury, różnego materiału. Ich energia, ich talent sam podpowie im, co chcą robić, a my staramy się tylko ułatwić im tę pracę. Mam nadzieję, że niektórzy z nich dołączą do zespołu na stałe. Chcę, by powstał tu nowy teatr, w którym każdy z nich będzie miał miejsce dla siebie. Teatr im. Łesia Kurbasa ewoluował. Z dawnych czasów pozostał w nim tylko dobry repertuar, ale to już jest zupełnie inny, nowy teatr.

Wołodymyr Kuczyński – reżyser, aktor, założyciel i dyrektor artystyczny Teatru im. Łesia Kurbasa we Lwowie. Absolwent Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej w Moskwie. Laureat wielu ukraińskich nagród państwowych, w tym najwyższego na Ukrainie wyróżnienia artystycznego – Nagrody im. Tarasa Szewczenki. Wykładowca aktorstwa i reżyserii na Uniwersytecie im. Iwana Franki we Lwowie.

Czas musicali
Śpiewaj, śpiewaj, śpiew [...]
Chłopięca rebelia
Gdzie jest polski musical? [...]
Musical rozwija skrzydła
Duchy popu
Teologia teatru
Teologia w działaniu
Przedstawienia
Nie ma rozpusty gorszej ni [...]
Kto chce czytać, niechaj [...]
Klątwa. Trzeci powrót Od [...]
Mrok jak światło
Wszystko dozwolone
Z papieru i sznurka
Oda do młodości
Przepis na projekt ekspery [...]
Witaj na Cyprze
Interpretacje
Wanna wobec Marata. O form [...]
Niemożliwa rewolucja
Wyżej nie podskoczysz
Bajka o żelaznym wilku
Dokąd idiesz czerwony kap [...]
Teatr telewizji-Scena faktu
Gułag dokumentalnie
Kontrapunkt-Berlin
O kobiecie, której puści [...]
Kobiety mówią
Maszeruj albo giń!
Nowy Świat pełen klawisz [...]
Opera
My, biedni ludzie...
Reportaż
Festa Candomblé
Teatr ukraiński
Łeś Kurbas, czyli teatr [...]
Prolog z błaznem
Rozumny arlekin
Kufer z książkami
Mapa nowego świata
Kabarety polskie
Mumio a Tey-bilans kabaret [...]
Wyspiański wielokrotnie
Sen nocy listopadowej
Monologi
Rzeczpospolita kawalerska
Inna się snuje historia c [...]
Mistrzowie krytyki
Krytyk niespieszyny
Książki
Craig bliżej
Obłok krojony

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone