26-04-2019

 
NOWY LAYOUT
Najstarsze czasopismo teatralne w Polsce w nowym kształcie.


Nowe barwy:
Chcemy prezentować teatr w sposób bardziej atrakcyjny, żywszy,
nowocześniejszy – 40 stron w kolorze i zmieniona szata graficzna.

Nowy układ:
Chcemy pokazywać teatr w sposób bardziej uporządkowany – pojawią się nowe stałe działy: Wydarzenia, Ludzie, Przestrzenie teatru, Po premierze, Czytelnia.

Nowe perspektywy:
Chcemy uchwycić wszystkie wymiary teatru: od plotki w bufecie, przez
codzienny repertuar scen małych i dużych, twórczość poszczególnych artystów,
zarządzanie, po istotę sztuki scenicznej.

Nowe horyzonty:
Chcemy dokładniej śledzić dokonania artystów zagranicznych, zwłaszcza z
naszej części Europy.

Nowi autorzy:
Zaprosiliśmy na łamy nowych felietonistów - wybitną pisarkę Zytę Rudzką i świetnego
eseistę Krzysztofa Rutkowskiego.

Nowa komunikacja:
Chcemy mówić do tych, którzy wiedzą mnóstwo o teatrze i do tych, którzy
wiedzą niewiele.

Szukaj TEATRU w Empikach i dobrych księgarniach.
Chcesz wiedzieć więcej o zasadach prenumeraty – napisz na adres: teatr@teatr-pismo.pl

:: REKLAMA ::

 
Julian Tuwim

Jak mnie kto mówi, że jest chory, to to są śmieszne rzeczy. Ja byłem chory. Ja byłem chory przez dwa i pół lata. Ja przez dwa i pół lata nie wyciągałem jednej nogi z tamtego świata. Jedyna rzecz, co ja wyciągnąłem, to pieniądze z banku na lekarzy...

Zaczęło się od nic. Pamiętam jak dziś, rano przy myciu powiadam do mojej Malci1: Malcia, tu mi kłuje! To ona mi mówi: Nic ci nie jest, może ci mycie szkodzi. To ja przestałem się myć. Na próbę.

I tak mnie kłuło przez dwa tygodnie. I nagle ja dostaję biegunkę. Ja przez trzy dni nic nie miałem w ustach, tylko biegunka, biegunka i biegunka. Ja siedziałem całą noc z książką w ręku, wyrywając kartę po kartce. Nic! A tu mnie ciągle kłuje. Wreszcie ja zawołałem doktora. Pamiętam jak dziś Dr Maliniak. On mi macał, pukał, on mnie nawet analiznął i pyta się: Tu pana boli? To mnie akurat nie bolało. To on mnie zaczął szczypać i pyta się: A teraz pana boli? To mnie znowu nie bolało. To on mnie zaczął ordynarnie bić kułakiem i pyta się: A teraz? To mnie jakiś znowu nie bolało, to on się rozzłościł, odszedł na trzy kroki, rozpędził się i jak mnie kopnął, to ja myślałem, że mi zęby wylecą. I pyta się: Teraz pana boli? To powiedziałem: Tak. To on się ucieszył i mówi: Wiedziałem, że tak będzie, bardzo dobrze. Zapisał mi medycynę, żebym brał 3 razy dziennie, wziął 20 złotych i poszedł. I tak jak przedtem mnie kłuło, tak teraz zaczęło bolić na fest. Ja nie mogłem chodzić, ja nie mogłem siedzieć, ja nie mogłem spać. Ja już doszedłem do tego, że ja wstawałem w nocy i brałem prysznic. Nic nie pomogło, ja nie mogłem zmrużyć oka, ja nie mogłem spać. Wtedy Malcia zawiozła mnie do doktora Hertza. On nas przyjął bardzo elegancko, obejrzał mnie też, popukał, i mówi do mojej żony: Pani mąż mi się nie podoba. To ona mówi: Mnie też, panie doktorze, ale co ja mogę zrobić. Kiedy w dodatku on nie może sypiać, pan rozumi, i spojrzała na niego jak Marlena Dietrich. To on się zastanowił i mówi: Najważniejsze co do spać, powiada, to jak się pan położy do łóżka, niech pan zacznie liczyć: 1, 2, 3, 4, 5, i zobaczy pan, że pan zaśnie.

Wziął 20 złotych i spojrzał na moją Malcię jak Clerk Gable. Wieczorem o dziewiątej położyłem się spać i tak jak kazał doktor, zacząłem liczyć: 1, 2, 3, 4, 5 – jak doszedłem do 150, przypomniałem sobie, że Heniek jest mnie winien od roku sto pięćdziesiąt złotych i tak się zdenerwowałem, że nie mogłem zasnąć do samego rana.

Wieczorem niespodziewanie przyszedł doktór, dla mnie przyniósł proszki, a dla Malci kwiaty. Ja mówię: Panie doktorze, ja nie mogę spać. To on mówi: Liczył pan? Liczyłem, ale jak doliczyłem do 6000, to już było rano i służąca przyniosła mi herbatę. To on mówi: Tak, pan potrzebuje spokój. Pan się położy dziś spać i pan wyśle wszystkich z domu. Żonę też, powiada, i spojrzał jak Romeo i Julia. Pan się położy, zamknie oczy i pan sobie wyobrazi stado owiec, milion owiec. To ja się pytam: Przepraszam, panie doktorze, co to jest owiec? To on mówi: To jest takie zwierzę, ma cztery nogi tak jak pies, ma taki łeb jak pies i ma taki ogon jak pies. To ja mówię: Panie doktorze, to ja sobie wyobrażę psa. To on mówi: Może być pies. Co? To ja mam sobie wyobrazić stado psów, milion psów i one szczekają, i one się na mnie rzucają, i pan chce, żebym ja spał? A poza tym skąd ja mam wiedzieć, jak wygląda owca? Ja mieszkam na Ptasiej, interes mam na Twardej, to ja przechodzę przez ulicę Graniczną, to gdzie ja na Granicznej mogę zobaczyć owce? To on mówi: Świnię pan zna?

Jeszcze jak, panie doktorze! Nie jedną! To niech pan sobie wyobrazi stado świń. Milion świń. I pan sobie wyobrazi parkan, w takim parkanie dziurę i te świnie przechodzące przez tę dziurę w parkanie. I pan zacznie liczyć te świnie. Jedna świnia przejdzie, druga świnia przejdzie, trzecia świnia przejdzie, tu zacznie się panu robić troszkę senno i przy siedemnastej świni pan śpi.

Ja się położyłem wieczorem do łóżka, przymknąłem oczy, już zaczynałem zasypiać i nagle przypomniałem sobie, że mam liczyć świnie. Rozbudziłem się, wyobraziłem sobie parkan, i świnie zaczęły iść. Jedna przeszła i druga przeszła, a siedemnasta nie chciała przejść...

Nareszcie przyjechał do Warszawy znakomity profesor wiedeński, profesor Eizenman, eine kapatzitet2. On mnie przyjął w obecności asystenta, kazał mi się rozebrać do Adama i Ewy, i mówi: No, typowy nieżyt! To ja mówię:

Oj, chyba nie, panie doktorze... Wtedy on mnie uspokoił, że chodzi o nieżyt pod względem kiszki. I jeszcze powiedział do mnie: Musiał pana ktoś kiedyś kopnąć...

Monolog wykonywany przez Wiesława Michnikowskiego w programie telewizyjnym reżyserowanym przez Barbarę Borys-Damięcką.


1 Malcia – zdrobnienie od bardzo popularnego wśród Żydów przed wojną hebrajskiego imienia Malka („królowa”). Stosowane również w formie Małka. Ponieważ nie miało swojego spolszczonego odpowiednika, jako jego świecką formę w języku polskim używano imienia Malwina lub Amalia.


2 Eine kapatzitet – (z jid. od niem. Kapazität) specjalista.


Konfrontacje: Żydzi w tea
Krajobraz po Grossie
Robota ilustracyjna i  [...]
Nagrody
Podoba mi się teraz wszys [...]
Zapiski starucha
Kurnakowicz
Przedstawienia
Ropopera
Nie rzucim banku skąd nas [...]
Partnerstwo, czyli rywaliz [...]
Kultura torebek foliowych
Młynarze u bram
Perwers wymuszony
Miłość nie znosi oboję [...]
Surfing generation
O wszystkim, czyli o seksi [...]
Leniwe gesty
Maszeruj albo giń!
Muzeum tak w ogóle
Festiwale
Porządkowanie świata
Nowa odsłona
Portret
Frycz czyli anarchia
Nowojorska scena tańca
Widząc to samo
Moja Ameryka tańczy
Wszyscy uczestnczymy w&nbs [...]
Reportaż
Litwo, ojczyzno moja
Monologi
Poproszę zamiejscową czy [...]
Szmonces - polska specjaln [...]
Moja choroba
Kufer z książkami
Moskwa 2

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone