Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
10/2017
Apologia czułości
autor: Agnieszka Górnicka
Apologia czułości
foto:

Choć bohaterowie dramatu Maliny Prześlugi nie wyróżniają się w żaden sposób z tłumu ludzi, łączy ich specyficzna przypadłość. Każdy z nich panicznie boi się kontaktu z obcym człowiekiem.


„Zwykli ludzie w zwykłym tłumie, ani dobrzy, ani źli, ot, sobie są”. Choć bohaterowie dramatu Maliny Prześlugi nie wyróżniają się w żaden sposób z tłumu ludzi, łączy ich specyficzna przypadłość. Każdy z nich panicznie boi się kontaktu z obcym człowiekiem. Cztery odmienne osobowości, obdarzone charakterystyczną fizjonomią i cechami charakteru, stają się reprezentantami ludzkich słabości i zaburzeń emocjonalno-somatycznych, depresji, frustracji, paranoi, poczucia wyobcowania i odmienności. Bohaterowie mają swoje światy, swoje problemy, swoje cele i przydzielone miejsca w pociągu. Przekroczenie każdej granicy komfortu budzi ich strach.


Zderzenie tak odmiennych charakterów w klaustrofobicznej przestrzeni pociągowego przedziału doprowadza do eskalacji ich irracjonalnego i paraliżującego lęku przed obcymi. Starsza Kobieta (Grażynka), Księżniczka Disneya (Dorota), Szczupły Mężczyzna (Michał) i Obleśny Typ (Henryk) – to określenia korespondujące z wrażeniową i powierzchowną oceną wyglądu i zachowania każdej z postaci. Ich pierwsze spotkanie w pociągowym przedziale to lakoniczna wymiana zdań, szybkie, krytyczne spojrzenia i rodząca się w nich niechęć do współtowarzyszy podróży. Cały dramat rozgrywa się w głowach bohaterów. Ich dialogi są zdawkowe, wynikają z uprzejmości i dobrego wychowania. Drobne irytujące gesty, namolne spojrzenie, krzywy uśmiech – w bohaterach nienawiść zaczyna powoli zapuszczać korzenie, aby potem rozsadzić ich wnętrza jak drzewo doniczkę. „Patrzyciele” patrzą i nie wiadomo, czego chcą. Niepokoją i denerwują. Niczym nieuzasadniona nienawiść wypływa z ich uprzedzeń i lęku. Z pozoru prosta sytuacja podróży, wyrwana z codziennej, monotonnej rzeczywistości, w ich oczach urasta do rangi walki o przetrwanie. Wszystko wydaje się nieznośnie podejrzane, najzwyklejszy gest odbierany jest przez nich jako atak, każde słowo brzmi jak oskarżenie, wzrok jest zawsze oceniający.


Szczupły Mężczyzna: „Brzydka jego noga, zła. Oddech jej, sapanie. Cichość tamtej”.


Księżniczka Disneya: „Wszyscy coś ode mnie / A ja nic. / Nie bądźcie tu. / Nienawidzę w sumie”.


Obleśny Typ: „Patrzyciele. / Idźcie w cholerę. / Aż bardziej śmierdzi przez was / ten przedział”.


Opowieść o podróży pociągiem, napisana z myślą o Teatrze Telewizji, ujęta została w groteskowo-bajkowe ramy, wykorzystujące podwójną optykę widzenia rzeczywistości. Pierwszą jest obiektywny i realistyczny obraz kreowany przez zewnętrzne oko narratora, drugą, subiektywna i nadrealna narracja wypływająca z wnętrza poszczególnych bohaterów. Narracji subiektywnej towarzyszy nieustanne uczucie wstrętu. W pełni wykorzystuje więc ona kategorię brzydoty, turpizmu, naturalizmu i antyestetyzmu. W myśl tej narracji inny człowiek jest zagrożeniem. Ludzki bród, pot, zapach, ślina, tłuszcz, zmarszczki, łupież – ludzie opisywani są jak zwierzęce szkodniki, ohydne, koszmarne kreatury pozbawione jakiejkolwiek wrażliwości i empatii. „Jezu, chcę przytulić się do drzewa. Suche odłamki kory zostają na rękach, nie mają nic wspólnego z ludźmi, nie ma na nich skażenia, nic się nie lepi ludzkim brudem” – powie jeden bohater, dla którego ludzkie ciało stanowi główne źródło lęku.


Cztery narracje personalne ukazują zniekształcony obraz świata i ludzi, który kształtuje się w umysłach naznaczonych licznymi fobiami, paranoją i psychicznymi zaburzeniami. W pierwszej scenie, ukazanej dwukrotnie i powtórzonej w myśl zasady podwójnego widzenia, zagłębiamy się w niespokojne i skomplikowane wnętrza bohaterów. Cztery strumienie świadomości odkrywają przed nami cztery światy i cztery perspektywy, naznaczone subiektywnością i indywidualną traumą. Każdy monolog, który przybiera kształt poetycko-improwizowanej spowiedzi, ukazuje nam prywatne problemy i rozterki pasażerów. Starsza Kobieta postanawia popełnić samobójstwo, ponieważ czuje się niekochana przez męża. Księżniczka Disneya czuje się osaczana przez oczekiwania innych ludzi, marzy o tym, aby stać się przeźroczysta, aby zniknąć i rozpłynąć się we własnych marzeniach. Szczupły Mężczyzna to hipochondryk cierpiący na szczególny rodzaj antropofobii i nerwicę natręctw. Panicznie boi się dotyku i obcości otaczających go ciał: spoconych, brudnych, z bakteriami, łupieżem, łojem i zarazkami. Obleśny Typ czuje się nieustannie oceniany przez innych, współpasażerowie wydają mu się lepsi niż on, bardziej inteligentni, dobrze ubrani, zamożni, wręcz błyszczący. Jest zmęczony i rozczarowany życiem, przede wszystkim jednak czuje się krzywdzony przez tych, którzy patrzą na niego z wyższością. Prześluga konstruuje swój dramat tak, aby zarówno bohaterowie, jak i czytelnicy mieli czas na zmianę swojego nastawienia i postawy wobec rozgrywających się wydarzeń. Podróż pociągiem zaczyna się wydłużać ze względu na coraz większe opóźnienie, by w końcu Głos Kierownika Pociągu oznajmił: „Szanowni Państwo, informujemy, że pociąg […] z przyczyn technicznych zwiększył opóźnienie i do stacji końcowej nie dojedzie nigdy”. Bohaterowie zatrzaśnięci w przedziale zaczynają snuć wizję zbliżającej się śmierci, która paradoksalnie staje się tym, co ich połączy.


Podróż relacji Prasno – Żyrostaw, przez Gutową, Bezkost, Drajeńce Lubawskie, zamienia się w groteskowo-farsową przejażdżkę, która wpisuje się w ideowe założenia teatru absurdu. Wraz z samobójczą śmiercią staruszki, wieszającej się w przedziale na pasku od torebki Księżniczki, na scenę wkraczają czarny humor i tragikomiczny katastrofizm spod znaku dramatów Sławomira Mrożka. Sytuacja bez wyjścia powoduje, że bohaterowie zaczynają rozmawiać, wspierać się i pocieszać. Nagle okazuje się, że mają ze sobą wiele wspólnego. „Wszyscy oddychamy tym samym powietrzem” – powie Michał (bohaterowie, wraz z poznawaniem siebie nawzajem, stają się bardziej ludzcy i zaczynają posługiwać się swoimi imionami) i jak za sprawą czarodziejskiej różdżki rozbije psychiczne bariery między nimi. Ale ta międzyludzka wspólnota, która zdążyła się zarysować, nie potrwa długo. Gdy tylko pociąg rusza, bohaterowie wracają do swoich początkowych postaw i z powrotem stają się „zwykłymi ludźmi” bez imion i nazwisk. Znów marzą o tym, aby o wszystkim zapomnieć i jak najszybciej dojechać do celu.
Szczupły Mężczyzna: „Patrzę przez okno. / Tyle wszystkiego / Tu tylko chwilowo / Wdech i wydech”.


Malina Prześluga wspomniała w rozmowie z Justyną Jaworską, że inspiracją dla tekstu był obraz pewnego ukraińskiego artysty, który przedstawiał białego psa na czarnym tle, gryzącego własną nogę, „I lakoniczny podpis o tym, że każde żywe istnienie niszczy samo siebie, nie zdając sobie z tego sprawy…”. Nieuchwytny, niejednoznaczny i symboliczny obraz psa, który wpleciony został w narrację tekstu, stał się punktem wyjścia do napisania dramatycznej apologii czułości, której wcale nie odnajdziemy w reakcjach i działaniach bohaterów. Język czułości miesza się tu z bezwzględnym i bezlitosnym językiem nieczułości, który od stóp do głów wypełnia zatroskane umysły pasażerów. Dopiero po śmierci Starsza Kobieta zauważy, jak bezsensowne jest ich milczenie. Jak potrzebna jest ciekawość tego, kim jest drugi człowiek. Jak bardzo chciałaby się do wszystkich przytulić.


Czułość to reakcja na zobojętnienie wobec losu drugiego człowieka. Autorefleksja nad bezmyślnym samookaleczaniem się, nad emocjonalnym i psychicznym zamknięciem. Mijamy się, nie traktując z uważnością i powagą życia innych ludzi, ale także nie wpuszczamy „innego” w obręb naszych problemów. Krąg rodziny i przyjaciół to strefa komfortu, po której poruszamy się swobodnie. Aby się z niej wychylić, trzeba zrobić krok w stronę obcego. Czy możemy okazać czułość komuś, kogo poznajemy na ulicy lub w autobusie? Czy możemy być czuli wobec ludzi, których nie znamy? Pytania zadawane przez autorkę brzmią niezwykle aktualnie, zwłaszcza w dobie dzisiejszego „społecznościowego”, ale nie społecznego ekshibicjonizmu i otwartości. Dzielimy się z innymi swoim prywatnym życiem na Facebooku i Instagramie, ale nie potrafimy dzielić się nim w rzeczywistości pozbawionej bezpiecznych, wirtualnych ram. We wspomnianym wywiadzie dramatopisarka mówi o życiu w czasach ogólnego braku zrozumienia, braku cierpliwości i otwartości, braku czasu na rozmowę i dobrych intencji. Mówi o przeplataniu się dwóch języków: mówionego i „pod-żadnym-pozorem-nie-mówionego”, które walczą ze sobą na polu dramatu Czułość. Problem poruszany przez autorkę wyraźnie współgra ze światowym trendem otwierania ludzi, zarówno młodych, jak i dojrzałych, na rozmowę i wyrażanie własnych emocji, przede wszystkim w momentach psychicznego kryzysu. W jednej z najnowszych amerykańskich kampanii społecznych #OkToSay hasłem przewodnim jest zdanie: „Two heads are better than one”.


Nad dramatem Czułość unosi się podobne hasło: „Wszyscy oddychamy tym samym powietrzem”, wszyscy mamy problemy, których często nie jesteśmy w stanie rozwiązać sami. Wszyscy jesteśmy zdolni do okazywania czułości, musimy sobie tylko na to pozwolić. Ćwiczmy w sobie umiejętność wsłuchiwania się w ludzi, którzy nas otaczają. Parafrazując słowa Mirona Białoszewskiego, „mijajmy się, ale nie omińmy”. Czworo bohaterów skazanych na swoją obecność w końcu musi przezwyciężyć strach przed nawiązaniem kontaktu z drugim człowiekiem. Ich wspólna, wielogodzinna podróż w końcu wyzwoli w nich emocje, empatię i tytułową czułość. Ale czy te chwilowe wyzwolenie i śmiech nie są przypadkiem efektem ubocznym „zagrożenia”, wobec którego jednoczą się, w naturalnych warunkach skazani na samotność, bohaterowie? To chwilowe zjednoczenie w dramacie Prześlugi nosi znamiona utopii i marzenia, a jednocześnie wydaje się tak bardzo osiągalne i realne. Czy porozumienie wydaje się tak odległe, że musimy wyobrażać sobie jego kształt i przebieg?


Tekst Czułości powstał jako scenariusz teatru telewizji na konkurs „Teatroteki” WFDiF. Jego przeznaczenie zdecydowanie determinuje formę dramatu. Jednocześnie doskonale wpasowując się w estetykę dotychczasowych ekranizacji teatralnych młodej polskiej dramaturgii, przy jednoczesnym wykorzystaniu potencjału technologii filmowej i reżyserskiej kreatywności. Oczami wyobraźni widzę dramat Prześlugi w musicalowo-groteskowej estetyce, z karykaturalnymi, niezwykle naturalistycznymi, a jednocześnie bajkowymi postaciami, z przerysowanym światem przedstawionym i ponurym, polskim, pociągowym krajobrazem w tle. Bohaterowie, tak mocno stypologizowani, w realizacji telewizyjnej przyjmują fizjonomię konkretnych aktorów: Starsza Pani – Maria Maj, Szczupły Mężczyzna – Cezary Kosiński, Księżniczka Disneya – Paulina Szostak, Obleśny Typ – Michał Jarmicki. „Zwykli ludzie w zwykłym tłumie, ani dobrzy, ani źli”, przefiltrowani przez oko kamery, z pewnością nabiorą niezwykłych kształtów i kolorów, a może i skrzętnie ukrywanych barw Czułości.
 

autor / Malina Prześluga
tytuł / Czułość
druk / „Dialog” nr 4/2017
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij