Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
7-8/2012
Zanim wymrą
autor: Maciej Wasielewski
Zanim wymrą
foto: Monika Bułaj

Reportaż ma w sobie coś z archeologii: drążysz, kopiesz, im bardziej w głąb, tym lepiej dla tekstu. Takie zbieractwo wymaga czasu i przygotowania. Monika Bułaj poświęciła dwadzieścia lat na poznawanie kultury duchowej Romów, Łemków, Karaimów, Bojków, Hucułów, chasydów i Tatarów. Odbyła wędrówkę po pograniczu kilku cywilizacji, czego efektem są Boży ludzie, mozaika fotografii i opowieści o mniejszościach religijnych i etnicznych Europy Wschodniej.
„Podróżując na piechotę, rowerem, na sankach, furmankach, czółnach i traktorach, nauczałam się eksplorować pogranicza wiar, poznałam słodycz czekania i jednocześnie pośpiech, by rozmawiać ze starymi ludźmi, zanim znikną ze swoim bagażem wspomnień” pisze autorka. Izrael, Turcja, Ukraina, Kaukaz, republiki nadbałtyckie wydają się jedynie dekoracją do opowiedzenia o przenikaniu kultur, także na ziemiach „Rzeczypospolitej Wielu Narodów”. Zapewne czym innym byłby teatr Kantora, gdyby nie jego doświadczenia żydowskie. Inne byłyby wiersze Miłosza, gdyby nie jego fascynacja Wschodem, stara się nam powiedzieć Bułaj.
Autorka skrzętnie zbiera relacje, opisuje wierzenia i rytuały, tańce, obrzędy, opętania, kultywowanie zmarłych i na ich podstawie ukazuje dziedzictwo duchowe swoich bohaterów. „Czy słyszałeś, by kiedykolwiek zmarły został postawiony przed trybunałem rabinicznym? Dlaczego w domu, w którym ktoś umarł, należy wylać całą wodę, i u jego sąsiadów również? Czy słyszałeś kiedykolwiek o sytuacji, by przepadł nieboszczyk, nad którym nikt nie czuwał? Czy wierzysz w to, że gdy się spotka zmarłego, wystarczy go bez zapowiedzi uderzyć, by znikł?” przytacza pytania pewnego Żyda z Witebska.
Pytania w opowieści Bułaj się mnożą. Autorka pyta o istotę duchowości, różnice i podobieństwa w wierzeniach swoich bohaterów. Wreszcie o to, ile przeszłości ocalało w teraźniejszości. Jest w tych rozważaniach obawa i duch ekumenizmu. A przede wszystkim uczucia. Bułaj zdradza sympatię do swoich rozmówców, w szczególności do Żydów. Wraca do dzieciństwa, opowiada o wizycie na opuszczonym cmentarzu żydowskim. Najeżdża sankami na ukrytego pod śniegiem kamiennego lwa i już wie, że „Żyd” to coś więcej niż inwektywa. Innym razem odwiedza Szymona Wasylszczaka, Łemka, który w 1949 roku użyczył schronienia pewnemu krakowskiemu księdzu. Nazywał się Karol Wojtyła:
„Tamtej nocy Polacy zatrzasnęli drzwi przed nosem człowieka, który miał potem zostać ich papieżem, a jedyną osobą, która udzieliła mu schronienia, nie był Polak katolik, lecz wyznawca wschodniego obrządku, syn prześladowanego ludu Łemków, dawnych mieszkańców tego zaułka Karpat. »Bandyci«, »Mordercy o czarnym podniebieniu«, »zdrajcy«, »piąta kolumna ukraińskich reakcjonistów« tak ich postrzegała po wojnie propaganda stalinowska i większość Polaków”.
Boży ludzie to przede wszystkim nostalgiczna opowieść o wymieraniu. Bułaj odwiedza ostatnie świątynie, wsie, domy, jakby chciała wykrzyczeć swój żal, że to wszystko umiera, że te świątynie, wsie i domy znikną z powierzchni i z pamięci wraz z odejściem ostatniego pokolenia. „Karaimem się jest, nie można nim zostać. Więc jest nas z roku na rok coraz mniej i słów z roku na rok ubywa. Przed bolszewicką rewolucją było nas tu dwanaście tysięcy. Teraz dwieście pięćdziesiąt. Ostatnie wesele było pięć lat temu. Ostatni chrzest cztery lata temu. Zostało kilkadziesiąt słów” pisze Bułaj, z wyczuciem, z literacką wrażliwością. Autorka łączy style. To po trosze reportaż, esej i dziennik z podróży. Kiedy opowiada o ludziach, jest lapidarna, kiedy szkicuje miejsca, bywa epicka:
„Owce, konie, gęsi, wozy, traktory, sanie, złomy mercedesów. Dzieci grzeją się przy ogniskach z opon, plastyku i śmieci. Kobiety piorą w lodowatych fontannach. Z okien, z kątów ciemnych pokoi, spozierają na nich Madonny z bizantyjskich ikon owiniętych haftowanymi obrusami, jest padre Pio w wieńcach plastikowych kwiatów. Łypią kamienne turkusowe oczy, panaceum Turków na uroki” pisze o obozie serbskich Cyganów. A w każdym zdaniu jest troska, by jak najwięcej zachować, jak najwięcej spamiętać: miejsc rozmów, wierzeń, Bożych ludzi, bo „to co nie istnieje, jest skazane na skrót. Dojrzałe zboże, ogień w powietrzu, wiatr”.
 

Monika Bułaj
Boży ludzie
Wydawnictwo Bosz
Lesko 2011
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij