Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
6/2018
Ajas
autor: Sofokles
foto:

SOFOKLES

AJAS

w nowym przekładzie Antoniego Libery

Od tłumacza

 

Ajas – obok Trachinek – uchodzi za najwcześniejszą z zachowanych tragedii Sofoklesa. Przyjmuje się, że powstała ona w latach czterdziestych V wieku p.n.e., wkrótce przed Antygoną, napisaną ok. 442 r. Czas ten ustala się jednak nie na podstawie studiów historycznych, bo nie zachowały się żadne dane o okolicznościach tworzenia dzieła ani o jego wykonaniu, lecz jedynie filologicznych, czyli badania właściwości metrycznych i kompozycyjnych tekstu i porównywania ich z tymiż w innych sztukach.


Postać Ajasa – najdzielniejszego po Achillesie rycerza greckiego w wojnie trojańskiej – znana jest głównie z Iliady, ale wydarzenia ukazane w dramacie Sofoklesa nie należą już do historii opisanej w eposie Homera. Są późniejsze i składają się na jeden z licznych wątków tzw. cyklu homeryckiego, czyli niezachowanych eposów Etiopidy i Małej Iliady, które opowiadają o dalszym przebiegu wojny trojańskiej, o jej zakończeniu i o tym, co działo się potem.


Najogólniej chodzi tu o spór o zbroję Achillesa, jaki pod koniec wojny trojańskiej wybuchł między Odyseuszem i Ajasem – spór rozstrzygnięty na korzyść tego pierwszego – i o samobójczą śmierć tego drugiego w wyniku bądź przegranej (Etiopida), bądź wstydu z powodu haniebnego postępku (Mała Iliada). Ta mitologiczna historia przedstawia się mniej więcej tak:


Kiedy Achilles ścigający Trojan padł od legendarnej strzały, wokół jego ciała rozgorzała zacięta walka. Wyróżnił się w niej głównie Ajas, który najpierw powalił groźnego Glaukosa, a następnie własnoręcznie wyniósł martwego Achillesa z pola bitwy. Odyseusz miał go jedynie osłaniać. Ten drugi jednak przewyższał swojego rywala sprytem i elokwencją, i dzięki temu skuteczniej przekonywał dowództwo o swoich zasługach i domagał się, aby słynną zbroję, wykutą przez Hefajstosa, przyznano jemu. Spór próbowano rozstrzygnąć na różne sposoby (powołując m.in. na świadków samych Trojan), lecz żaden z nich nie przyniósł pożądanego rezultatu. Wreszcie odwołano się do metody tajnego głosowania. Dało ono zwycięstwo Odyseuszowi, było jednak skażone podejrzeniem fałszerstwa. Upokorzony Ajas wpadł w gniew i w napadzie szału zmasakrował zdobyczną trzodę Greków, która żywiła armię, po czym popełnił samobójstwo.


Sofokles oparł się zasadniczo na wersji Małej Iliady, która za przyczynę samobójstwa Ajasa podaje wstyd z powodu szaleńczego i haniebnego czynu, jakim była rzeź trzody, a nie upokorzenie ze strony greckiego dowództwa, które bohater uznał za skrajną zniewagę. Autor uwzględnił również drobny epizod z XI księgi Odysei (ściślej: jego wymowę), w której główny bohater tego eposu, spotkawszy w Hadesie Ajasa, chce się z nim pojednać, ale bezskutecznie, bo ten w dalszym ciągu go nienawidzi i nie podejmuje z nim nawet dialogu. W każdym razie epizod ten rzutuje na finał tragedii.


Wkład Sofoklesa w fabularne i dramaturgiczne ukształtowanie tej legendy oraz szczegółowe rozwinięcie jej ogniw jest ogromny. Na szczególną uwagę zasługuje tu sposób, w jaki autor przedstawia problem szaleństwa. W jego ujęciu ma ono niezwykle przewrotną (dziś powiedzielibyśmy: diabelską) naturę, która sprawia, że przybiera ono czasem formę pozornego wyzdrowienia.


Ajasa tłumaczyli dotychczas na polski: Zygmunt Węclewski (1875), Antoni Mierzyński (1882), Kazimierz Kaszewski (1888), Kazimierz Morawski (1916) i Robert R. Chodkowski (2009).

 


Miejsce akcji: przed namiotem Ajasa w obozie Greków pod Troją.
Czas akcji: pod koniec wojny trojańskiej.

 

EPEJSODION I

 

TEKMESSA
Cześć wam, żeglarze z okrętów Ajasa –
Szlachetni potomkowie Erechteja!
Martwimy się o dom na Salaminie,
Pozostawiony daleko, samotnie;
205 Bo jego pan i władca, wielki Ajas,
Nieustraszony, niezłomny wojownik
Leży zmożony atakiem szaleństwa.

 

CHÓR
Jak to się stało? Co spowodowało,
Że nagle taka spotkała go klęska?
210 Jesteś, Tekmesso, najbliższa mu dzisiaj –
Chociaż cię zdobył, to jednak pokochał
I wziął za żonę – a więc bez wątpienia
Znasz całą sprawę najlepiej. Więc mów.

 

TEKMESSA
Nie wiem, czy zdołam. To jest tak okropne
215 Jak wieść o śmierci, a może i gorsze.
Otóż nasz Ajas w porywie szaleństwa
Popełnił straszną rzecz, która go hańbi.
Można zobaczyć ją w kojcu dla zwierząt:
Leżą zarżnięte tam w kałuży krwi
220 Niby złowróżbna, bluźniercza ofiara.

 

CHÓR
Strofa
221–232 To rzeczywiście potworna wiadomość.
Trudno uwierzyć! Nie mieści się w głowie!
A więc te plotki nie były fałszywe,
A więc jest prawdą, co gadają ludzie.
Strach mnie ogarnia, co teraz z nim będzie.
Bo za ten czyn – za taką krwawą jatkę –
Zapłaci głową. To więcej niż pewne.

 

TEKMESSA
No właśnie, ale niestety tak było.
Przygnał tu z pola spętane zwierzęta
235 I w jakiejś furii zaczął je szlachtować.
Jednym podrzynał metodycznie gardła,
Innym rozpruwał okrutnie podbrzusza.
W pewnym momencie chwycił dwa barany
I łeb jednemu obciął, a drugiemu
240 Wyciągnął język i odkroił go.
Innego jeszcze przywiązał do słupa
I zaczął smagać podwójnym rzemieniem.
A ryczał przy tym i miotał przekleństwa,
Jakby go jakiś bóg miał w swojej mocy.

 

CHÓR
Antystrofa
245–256 Widzę, że trzeba nam maskować twarze
I potajemnie stąd wiać, gdzie pieprz rośnie,
Albo czym prędzej wracać na okręty,
Chwycić za wiosła i wypłynąć w morze.
Atrydzi są wzburzeni i pomstują,
Ciskają przeciw nam najgorsze słowa;
Mogą ukamienować! – Lękam się,
Że ten nieszczęśnik, który jest skończony,
Pociągnie mnie za sobą – i też zginę.

 

TEKMESSA
Na szczęście, jak gwałtowny wiatr po burzy
Szybko ustaje, tak i on otrzeźwiał
I jest przytomny. Ale co mu z tego,
260 Skoro nareszcie pojmuje, co zrobił
I co to znaczy, i jest tym przybity,
By nie powiedzieć, całkiem załamany.

 

KORYFEUSZ
Jeśli szał minął, to wróci do siebie.
Zła krew, gdy przejdzie, nie jest już tak groźna.

 

TEKMESSA
265 A co byś wolał, gdybyś miał wybierać:
Beztroski stan ku utrapieniu bliskich
Czy utrapienie dzielone wraz z nimi?

 

KORYFEUSZ
Im więcej ludzi się trapi, tym gorzej.

 

TEKMESSA
No właśnie! I tak jest, chociaż wyzdrowiał.

 

KORYFEUSZ
270 Nie bardzo cię rozumiem. Możesz jaśniej?

 

TEKMESSA
Ajas, gdy szalał, był jak wniebowzięty.
Jego nieszczęście dawało mu szczęście,
A dla nas był zgryzotą i ciężarem.
275 Teraz, gdy wyszedł z tego, jest w rozpaczy.
Nie może się pozbierać, lamentuje,
A ja zamartwiam się nie mniej niż przedtem.
Czyż nie jest to podwójne utrapienie?

 

KORYFEUSZ
Faktycznie, lecz mnie trapi co innego:
Czy znów nie stoi za tym jakiś bóg?
280 Bo skoro szał mu przeszedł, to dlaczego
Wciąż nie jest sobą?

 

TEKMESSA
A niestety nie jest.

 

KORYFEUSZ
Powiedz nam w takim razie, jak to było.
Jak się zaczęło to jego szaleństwo.

 

TEKMESSA
Już opowiadam – jako zaufanym.
285 Gdzieś w środku nocy, gdy ognie wieczorne
Dawno już zgasły, wstał ni stąd, ni zowąd,
I wziąwszy miecz, zamierzał wyjść z namiotu.
Pytam go: „Dokąd? Czy był jaki alarm?
Albo kto wezwał cię przez umyślnego?
290 Nic nie słyszałam. Całe wojsko śpi”.
Odrzekł mi na to, jak zwykł w takich razach:
„Największą cnotą kobiet jest milczenie”.
Co można na to odrzec? Ustąpiłam.
A wtedy on jak strzała wybiegł w ciemność.
295 Co się tam działo, nie wiem. Wiem jedynie,
Że kiedy wrócił z tą spętaną trzodą,
Zaczął ją w szale bestialsko wybijać.
Podrzynał gardła, rozpłatywał głowy,
Okładał biczem – słowem, pastwił się,
300 Jakby nie były to wcale zwierzęta,
Tylko wrogowie wzięci do niewoli.
W trakcie tej rzezi wyszedł nagle na dwór
I gadał tam do kogoś, choć nikogo
Nie było widać. Głównie lżył Atrydów
305 I drwił z Odysa, i z dumą powtarzał,
Jaką to dał im szkołę za ich butę.
Gdy wrócił stamtąd, oprzytomniał nagle,
A zobaczywszy, co wcześniej narobił,
Zawył potwornie, złapał się za głowę
310 I jął garściami rwać z niej sobie włosy.
Następnie popadł w długie odrętwienie,
A kiedy wyrwał się z niego nareszcie,
Kazał mi opowiedzieć, jak to było
I co wynika z tej całej historii.
315 Co miałam robić? Powiedziałam mu.
A on żałośnie wył albo zawodził –
Jak jeszcze nigdy. Bo zawsze podkreślał,
Że taki lament podnoszą jedynie
Ludzie bez hartu – mięczaki, mazgaje.
320 Potem już tylko głucho pomrukiwał
Jak ogłuszony byk, a teraz siedzi
I patrzy tępo na tę krwawą jatkę,
Jaką urządził nieszczęsnym zwierzętom.
Nie je, nie pije, nie rusza się z miejsca.
325 Ten stan nie wróży niczego dobrego.
Boję się, czy nie zrobi sobie krzywdy.
Dlatego proszę was jako przyjaciół,
Byście pomogli mu wrócić do siebie.
Tylko wy macie szansę go pocieszyć.
330 Innych ten człowiek w ogóle nie słucha.

 

KORYFEUSZ
Co za historia! I kto by pomyślał,
Że wielki Ajas popadnie w szaleństwo!

 

AJAS z namiotu
Biada mi, biada!

 

TEKMESSA
Słyszycie? To on!
335 Znowu mu gorzej.

 

AJAS
O, biada mi, biada!

 

KORYFEUSZ
Znów szał go bierze? Czy rozpamiętuje,
Co już minęło, ale dalej dręczy?

 

AJAS
O, synu, synu!

 

TEKMESSA
O, ja nieszczęśliwa! –
340 Eurysie, chodź tu! Słyszysz? Ojciec woła! –
I czego on od ciebie chce? – Gdzie jesteś?

 

AJAS
Teukrosie! – Gdzie on jest? Ja tutaj konam,
A on w najlepsze na łupy poluje!

 

KORYFEUSZ
Mówi do rzeczy, przytomnie. Wchodzimy!
345 Może się opamięta, gdy mnie ujrzy.

 

TEKMESSA
Tak, wchodźcie, szybko, i patrzcie, co zrobił,
I w jakim stanie znajduje się teraz.

Odsłania wnętrze namiotu, w którym pośród pozarzynanych
kóz i owiec siedzi nieruchomo Ajas.

 

AJAS
Strofa 1
Drodzy żeglarze!
Towarzysze broni!
350 Jedyni wierni mi ludzie, na których
Wciąż mogę liczyć!
Widzicie, jak potworny wir mnie wciągnął?
I jak mnie teraz zewsząd chłoszczą fale?

 

KORYFEUSZ do Tekmessy
Doprawdy jest, jak mówisz, co do joty.
355 To wszystko świadczy o ataku szału.

 

AJAS
Antystrofa 1
Nieocenieni, dzielni marynarze!
Moje nieustraszone wilki morskie!
Jedyni zatroskani moim losem,
Którzyście przyszli dźwignąć mnie z upadku!
360 Dziś proszę was:
Pomóżcie mi się zabić.

 

KORYFEUSZ
Co mówisz! Chcesz pomnożyć jeszcze ból?
Zmazywać jedną klęskę inną to zła droga!

 

AJAS
Strofa 2
A co mam zrobić? – Słynąłem z odwagi.
365 Stawiałem czoło najgroźniejszym wrogom.
A dzisiaj co? Zmasakrowałem bydło;
Bezbronną trzodę! – To dozgonny wstyd!

 

TEKMESSA
Nie mów tak, panie! Błagam cię, Ajasie!

 

AJAS
Możesz nie wtrącać się? –
370 Czy możesz odejść?

 

TEKMESSA
Na bogów, ustąp! Opamiętaj się!

 

AJAS do siebie
Jak można było coś takiego zrobić!
Mieć ich już w ręku i zamiast wykończyć
Rzucić się nagle na kozy i owce,
375 I na nich – na niewinnych – się wyżywać!
Ich krew przelewać!

 

KORYFEUSZ
Nie wracaj do tego.
Co raz się stało, to się nie odstanie.

 

AJAS
Antystrofa 2
O, ty podstępny, zdradziecki Odysie,
380 Zdolny do każdej podłości i zbrodni,
Najnikczemniejszy kłamco naszych wojsk,
Jakże się będziesz naigrywał ze mnie!

 

KORYFEUSZ
Tryumf i klęska od boga zależy.

 

AJAS
O, gdybym tylko mógł spojrzeć mu w oczy,
385 Skoro mnie tak pognębił… O, przekleństwo!

 

KORYFEUSZ
Nie bluźnij! Jeszcze ci mało, nieszczęsny?

 

AJAS
Zeusie, ojcze moich zacnych przodków!
Nim się rozstanę z życiem, pozwól mi
Uśmiercić tego szczwanego łajdaka
390 I tych dwóch królów,
Co tutaj dowodzą.

 

TEKMESSA
Jeśli chcesz umrzeć, to zabierz mnie z sobą.
Bo cóż mi z życia, kiedy ty odejdziesz.

 

AJAS
Strofa 3
Ciemności, która jesteś dla mnie światłem!
395 Grobowa nocy, co dla mnie jaśniejesz!
Przyjmijcie mnie do siebie na mieszkanie.
Bo tutaj nie mam już w nikim oparcia,
Ani w śmiertelnych, ani w nieśmiertelnych.
Przeciwnie: jedna z najsilniejszych bogiń –
400 Córka Zeusa, Atena – mnie gubi!
Jak przed nią umknąć?
Gdzie się przed nią skryć?
Mój szał i jego opłakane skutki
Bez reszty przekreślają moją sławę,
405 A także zemstę, którą planowałem,
I pogrążają mnie w oczach mych wrogów.
Teraz z ich strony mogę się spodziewać
Jedynie śmierci. Całe wojsko będzie
Dybać na moje życie i mnie lżyć.

 

TEKMESSA
410 Słyszycie, co on mówi? Nigdy wcześniej
Nie wyrzekłby podobnych słów. To straszne!

 

AJAS
Antystrofa 3
412–427 Szumiące fale i przybrzeżne groty,
I wy, zielone gaje i pastwiska,
Jak długo już trzymacie mnie pod Troją!
Ale opuszczam was,
Opuszczam was na zawsze!
Niech każdy, kto rozumie, o tym wie!
Jakoż i wy, przyjazne Grekom nurty
Nieodległego Skamandra, żegnajcie!
Już nie ujrzycie mnie, greckiego męża,
Jakiego Troja – że pochlebię sobie –
Nie oglądała nigdy w swoich dziejach,
A teraz oto widzi zhańbionego.

 

KORYFEUSZ
Trudno cię skłaniać, byś w takim nieszczęściu
Nie mówił tego. Lecz i trudno słuchać.


 

Komplet tragedii Sofoklesa w nowym przekładzie Antoniego Libery ukaże się jesienią br. nakładem PIW-u.

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij