Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
9/2018
Axeriana: Kismet!
autor: Maryla Zielińska
foto:

Rok Erwina Axera, w stulecie jego urodzin, już za nami, ale nie ustają Axerowskie „sprawy teatralne”. Po Notatkach z pracy Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego wydał Polsko-niemieckie ćwiczenia pamięci. W pierwszym zbiorze na siedemnaście tekstów – pięć pierwodruków, w drugim wszystkie znane, ale przez fakt tematycznego ich doboru i uporządkowania nabierają nowych konotacji, asocjacji, „zawieszenia” znaczeń – wiadomo, Axer był mistrzem budowania względności.


Pierwszy wspomniany tom przedstawia człowieka zawodu – reżysera, dyrektora, pedagoga – jego métier, jak lubił to nazywać. Decyzją Agnieszki Rabińskiej, redaktorki również wielu poprzednich książek Axera, dobrze znane felietony ustąpiły miejsca zapiskom okolicznościowym lub z jakichś powodów porzuconym, co w żaden sposób nie odbiło się na ich jakości. Cztery bloki tekstów poprzedza Szkic autobiograficzny napisany do pierwszej serii Ćwiczeń pamięci (1984), ostatecznie jednak niewłączony do żadnej. Jego ton – żartobliwy, autoironiczny – portretuje autora nie gorzej niż przytoczone fakty z życia.


Pierwszą część dedykowałabym recenzentom teatralnym – to noty o przedstawieniach z albumu o Teatrze Współczesnym, wydanego w 1978 roku, oraz nieznany tekst Przedstawienia, które się nie odbyły (na sto planowanych około dwudziestu nie doczekało się premier). Najwyższa klasa lapidarnego przedstawiania sensu dzieła teatralnego, jego kontekstów, rozmaitych wartości i, jak zwykle, szkoła stylu – rzeczowość, a nie roztaczanie walorów własnego ja (i nie chodzi o to, że Axer ukrywa autorstwo). O swojej premierze z 1957 roku pisze:

 

W Naszym mieście Schiller próbował – w bardzo pięknym skądinąd przedstawieniu – powiedzieć coś o tajemnicy życia pozagrobowego, Wilder, jak się wydaje, mówi o tajemnicy życia doczesnego. I o tym właśnie chciał mówić Teatr Współczesny. Próbowano też – czym Schiller i jego aktorzy mało się interesowali – precyzyjnie zrealizować pantomimiczny scenariusz utworu, kontynuując próby „stwarzania rzeczywistości” środkami aktorskimi na materiale jakby specjalnie dla tego celu stworzonym.


Podczas gdy wszystkie niemal zamierzenia się powiodły, Teatr osiągnął sukces prestiżowy i kasowy, aktorzy odnieśli zwycięstwo, reżyserowi nie do końca udało się przeprowadzić swój zamiar. Paradoksalną koleją losu akt trzeci, decydujący o ideowym brzmieniu sztuki, prowadzony przez dwóch czy trzech aktorów, którzy w roli umarłych podświadomie czy też świadomie chcieli grać umarłych, a nie jak w tej sztuce trzeba, nieco obojętnych i zrezygnowanych żywych – dźwięczał mimo wysiłków reżysera nie mniej mistycznie niż u jego zmarłego Mistrza.


Reżyserowi nie pozostało nic innego, jak pogodzić się z losem. Ostatecznie nikt nie wie, jak brzmią dialogi umarłych. (s. 28–29)

 

Druga grupa tekstów przedstawia reżysera w podróży zagranicznej. Oprócz publikowanych już świetnych wspomnień z pracy nad Marzycielami Roberta Musila w Burgtheater (przywołanych też w polsko-niemieckim tomie) oraz Notatek z pracy (jako przykład w tym zuryskim referacie posłużyło Do Damaszku Augusta Strindberga), dostajemy do rąk nieznane Wojaże teatralne – szkic wstępu do nienapisanej książki o tym tytule. Aktorom i reżyserom autor dedykuje cytat:

 

Reżyserzy – i ja nie stanowię wyjątku – zawsze mówią za dużo. Tymczasem aktorowi wolno podać tyle tylko informacji, ile jest absolutnie niezbędne do działania, do rozpoczęcia akcji. A potem stopniowo dodawać znów tylko to, co najkonieczniejsze. Niczego bowiem, co by mogło zadziałać przez się, nie wolno z obszarów podświadomego, z podświadomości aktora doprowadzać do jego świadomości.
Wskazuje mu się tylko punkty. Stacje. Drogę od jednej stacji do drugiej musi sam znaleźć. Trzeba, by poruszał się o własnych siłach. To, co powstaje samo przez się, zdaje się być najprawdziwsze, żywe. (s. 112)

 

Największy blok tekstów – dziewięć – opowiada o przypadkach dyrektora teatru, lidera zespołu, który buduje swój styl, instytucji z misją. Większość z nich znamy z „Dialogu”, gdzie ukazywały się od lat sześćdziesiątych. Dwa niepublikowane uzupełniają wątki podejmowane przez Axera w tych „dialogowych” – Konstanty Stanisławski i idea Teatru Narodowego w momencie jego reaktywowania w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.


Zbiór pointują przesłania skierowane do ludzi teatru: wykład inaugurujący rok szkolny 1988/1989 w krakowskiej PWST i przemówienie na Międzynarodowy Dzień Teatru w 1997 roku (obydwa publikowane).


Znamy autora tej książki, to wciąż ten sam człowiek niezwykle świadomy swego zawodu, zainteresowany jego historią i rozwojem, z uwagą obserwujący współczesne zjawiska. I też niemający złudzeń co do sensu jego uprawiania. Wiedzy i doświadczeniu obcy jest ton pouczania, przeciwnie, króluje z rozmysłem dozowana autoironia, która najczęściej przybiera formę anegdoty. Axer o swoim czernieniu papieru mówił, że spisuje opowiastki. Kondensując je tematycznie, redaktorka nadała im waloru oświecającej opowieści o uprawianiu teatru, która może jednocześnie służyć jako podręcznik i być przyjemną lekturą.

 

[…] wyznaczono mnie do treningu w kadrze juniorów. Zagraniczny trener PZT [Polskiego Związku Tenisowego], bo on właśnie był tym nauczycielem, obejrzał mnie dokładnie, a potem zapytał, czy interesuję się tenisem. „Oczywiście”, odpowiedziałem. Trener przyjrzał mi się raz jeszcze. „A tak naprawdę, to co masz w głowie?” „Tak naprawdę?… – zawahałem się. – Naprawdę to chyba teatr”. „Źle – powiedział profesor. – W głowie trzeba mieć piłkę tenisową”.


Wyciągnąłem konsekwencje z tej nauki. W tenisa gram tylko dla przyjemności. Jako amator. Przy pustych trybunach. (s. 229)

 

Recenzję polsko-niemieckiego wyboru tekstów z Ćwiczeń pamięci, prawdę mówiąc, powinien napisać ktoś z obszaru języka niemieckiego. Przynajmniej ja byłabym ciekawa wrażeń takiej osoby, najlepiej kilku. Jak przypadki życia człowieka, który urodził się jako obywatel CK Austro-Węgier, a zmarł dziewięćdziesiąt pięć lat później w wolnej Polsce, wychowanego w dużej mierze w języku niemieckim, doświadczonego hitlerowskim totalitaryzmem, a na koniec tworzącego teatr niemieckojęzyczny (zawiłości tej szczególnej biografii sugestywnie przedstawia w przedmowie Elżbieta Baniewicz), odbierają Niemcy, Austriacy, Szwajcarzy? Wszędzie tam Erwin Axer bywał, pracował, miał przyjaciół, rodzinę, ale pisał po polsku. Polski czytelnik, podobnie jak polski widz, potrzebny był mu jak powietrze. W swej małej prozie portretuje wiele osób życia publicznego, ale też przedstawia tak zwane zwyczajne życie, często uwikłane w Historię. Wierzę, że te miniatury odsłonią przed niemieckojęzycznym czytelnikiem zaskakujące ujęcia znanych im postaci i zdarzeń. Lapidarność, ale nie jednoznaczność, gęstość, ale nie ciężar, rozległość, ale w ludzkim wymiarze, wspomnień związanych z II wojną światową paradoksalnie kojarzy mi się z monumentalnym eposem Jonathana Littella Łaskawe. Paradoks zresztą może jest podstawową materią pisarstwa Axera, pochodną postrzegania przez niego świata. Można go też nazwać przeznaczeniem, grą pomiędzy przypadkiem a regułą, choć Axer, uciekając od górnolotności, użył tureckiego słowa „Kismet”.


My zastanawiamy się nad światowością Erwina Axera, widzimy go jako obywatela Europy, bywalca jej salonów, twórcę europejskiego salonu w peerelowskiej siermiędze, jakim był bezwzględnie Teatr Współczesny w Warszawie. Kim dla czytelnika zza tak zwanej zachodniej granicy będzie Polak, Żyd o niemieckobrzmiącym nazwisku?


Elżbieta Baniewicz (biografka Axera) i Agnieszka Rabińska z czterech serii Ćwiczeń pamięci wybrały czterdzieści siedem tekstów, które uporządkowały według chronologii życia autora, a nie ich powstania. Poznajemy więc takie jego etapy: „Dzieciństwo, młodość”, „Wojnę, Lwów”, „Powstanie Warszawskie 1944”, „Koniec niewoli”, „Powrót”, „Po wojnie, teatr”, „Teatr za granicą”, „Trochę filozofowania”. Klamrę stanowią pojedyncze teksty – jako „Wprowadzenie” – Homo uninus libri, jako „Zamknięcie” – Powrót do Badenu. Redaktorki, budując życiowe doświadczenia bohatera tomu na kształt ronda (tekst o tym tytule znajdziemy zresztą w spisie treści), zaczynają od ważenia lektur i doświadczeń życiowych w kształtowaniu człowieka, a kończą refleksją na temat zakorzenienia. Czy gniazdem jest miejsce urodzenia (Wiedeń i Baden), czy miejsce, w którym z wyboru spędza się większość życia (Warszawa)? Czy jest nim miejsce niemożliwe, bo stracone (Lwów i Sławsko)? A może człowiek z takim doświadczeniem jest skazany na sny-marzenia o byciu u siebie? Może zresztą każdy człowiek? Ta przeklęta Axerowska względność rzeczy! Czytając, wchodzi się w jej tryb. Można ją nazwać myśleniem, na pewno nie wiedzeniem.


Pamięć Axera była słynna, przepastna, przechowywały się w niej utwory cudze, w różnych językach, własne, zdarzenia, całe rozmowy, tak zwana uroda chwili, myśli, uczucia. To była także pamięć fotograficzna. Wiele ustępów czyta się jak uruchomione stopklatki, co więcej, widzi się je. W moją pamięć wryło się wiele obrazów z Ćwiczeń pamięci, ale tę scenę z Powrotu 1945 widzę bardzo wyraźnie, w grze świateł, kształtów, emocji, słyszę rytm kroków, zduszony oddech, bicie serca narratora. Pisał to osiemdziesięciosześcioletni syn.

 

I już idę. Niczego z drogi nie pamiętam, nie pamiętam, nie pamiętam. Potem ulicą w lewo, po prawej brama, w podwórzu w lewo, po lewej kilka kamiennych schodków, ktoś wyszedł przed drzwi otwarte. Proszę, żeby wywołali Matkę, ona ukazuje się w drzwiach, na tym podwyższeniu kamiennym, widzę ją pod słońce, które już się zniża, widzę dokładnie, ona też mnie widzi i nagle odrywa się od ziemi, od tej posadzki kamiennej i skacze wzwyż, do góry, odbiła się obiema nogami jak dziewczynka dwunastoletnia, widzę ją w połowie na tle nieba, w połowie na tle podwórza, na tle kamienicy, skarpety do kolan jak dziewczynka, ręce rozkrzyżowane, wyciągnięte w górę, na twarzy grymas śmiechu i płaczu równocześnie i łzy puściły się strumieniem.
Tak ją zapamiętałem. (s. 161)

 

autor / Erwin Axer
tytuł / Notatki z pracy
wydawca / Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
miejsce i rok / Warszawa 2017

 

autor / Erwin Axer
tytuł / Polsko-niemieckie ćwiczenia pamięci / Polnisch-deutsche Gedächtnis-übungen
tłumaczenie / Antje Ritter-Jasińska, Heinz Rosenau, Andreas Volk
wydawca / Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
miejsce i rok / Warszawa 2017
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij