Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
4/2020
Irracjonalne i niepojęte
autor: Agnieszka Górnicka
Irracjonalne i niepojęte
foto:

Seria wydawnicza „Nasze dramaty”, poświęcona polskiej dramaturgii współczesnej, to aktualny literacki komentarz do otaczającej nas rzeczywistości – konkretnej i niedalekiej, znajdującej się na wyciągnięcie ręki, ale również tej abstrakcyjnej i globalnej. Potraktować ją można jako swoiste laboratorium wrażliwości artystycznej i społecznej – zarówno twórców, jak i odbiorców. Nazwiska autorów, których dramaty wchodzą w skład wydanych antologii, są znane i doceniane, często pojawiają się w teatralnych repertuarach i projektach. Mariusz Bieliński, Artur Grabowski, Tomasz Man, Artur Pałyga, Małgorzata Sikorska-Miszczuk – to średnie pokolenie twórców, którzy od lat budują trzon polskiej dramaturgii, z powodzeniem pojawiającej się w Teatrze Telewizji, Teatrze Polskiego Radia czy w „Teatrotece” – cyklu ekranizacji realizowanym od 2013 roku przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Szósty z wydanych autorów, Zdzisław Hejduk, nie należy do tej grupy, ale jego utwory ciekawie komponują się z utworami prezentowanymi w serii.


W posłowiu do poszczególnych tomów czytamy, że seria została „stworzona w odpowiedzi na rosnącą we współczesnej kulturze polskiej potrzebę obcowania z dramatem jako dziełem pisarza”. Dramatem pojmowanym jako wciąż ewoluujący nowy rodzaj artystycznej ekspresji. Nie ulega wątpliwości, że zaproponowane teksty to osobne wizje świata poszczególnych twórców, z których każdy tworzy konsekwentny język teatralny, zamknięty w charakterystycznych estetykach, tematach i motywach przewodnich. Czytając poszczególne wybory, śledząc fabuły kolejnych sztuk, można odnieść wrażenie, że znajdujemy się w jednej artystycznej rzeczywistości, w której bohaterowie płynnie zbliżają się do siebie, dzieląc się tymi samymi problemami, wątpliwościami i dylematami.

 

Bieliński


Mariusz Bieliński w schemat dramatów rodzinnych wpisuje metafizyczno-teologiczne rozważania dotyczące Boga, wiary, religii, moralności, sprawiedliwości – pozycji i znaczenia człowieka wobec jego własnej świadomości, innych ludzi i świata. Jego bohaterowie, na wskroś ludzcy i świadomi swoich ograniczeń, wypełnieni są po brzegi bezradnością, zwątpieniem i niepewnością, silnie odczuwają poczucie opuszczenia i osamotnienia w perspektywie międzyludzkiej i boskiej. Zadają fundamentalne pytania na temat życia i śmierci, winy i niewinności, sensu i bezsensu, bólu fizycznego i duchowego – pytają o niejasne granice między tym, co zależne, a tym, co niezależne od człowieka. Jakby jedną kreską namalowani zostali bohaterowie czterech dramatów: Nad, Mrok, Ojcze nasz i Cicho. Każdy z nich to mężczyzna w średnim wieku, przeżywający wewnętrzny kryzys, zamknięty ze swoimi myślami sam na sam, pozostawiony bez pomocy drugiego człowieka. Każdy dociera do momentu, w którym kieruje swoje pytania i błagania do milczącego Boga. Ich poetyckie monologi to wiersze-wyznania, wiersze-odsłonięcia serca, obnażenie duszy – jak powie Marek, bohater Mroku. Znajdując się u kresu wytrzymałości, przepełnieni trwogą i strachem, poszukują winnych swoich niepowodzeń – często winę znajdując w sobie. W bohaterach Bielińskiego łatwo odnaleźć buntowniczą postawę Mickiewiczowskiego Konrada, który oskarża Boga o milczenie i obojętność wobec losów cierpiących ludzi:

 

Marek [Nad]
Boże. Dlaczego cię nie ma.
Nie umiem żyć. Nie umiem umrzeć.
Dlaczego pogrążyłeś mnie w mroku?

Jakub [Mrok]
Boże, gdzie jesteś?
Gdzie twoje oczy uważne,
Które wszystko widzą?
Gdzie uszy,
Które słyszą najcichszy jęk?
Gdzie mocarne ramiona,
Które obejmują świat?

 

Choć bohaterowie Bielińskiego wypowiadają dużo słów, tak naprawdę milczą w obliczu swoich bliskich i rodzin. Mówią do siebie, ale nie do innych, nie mają odwagi, aby swoje myśli przekuć w werbalne komunikaty, zaplątują się w gry wyobraźni (często makabryczne), zamykają się w ciszy – bezpiecznej przystani, która ratuje ich przed zewnętrznym chaosem. W chwilach ciszy zacierają się granice pomiędzy prawdą a kłamstwem, iluzją a rzeczywistością, wspomnieniem a teraźniejszością, domysłem a pewnością. Cisza to umysł w momencie kreacji i projekcji tego, co niewypowiedziane:

 

Marek [Cicho]
Cisza jest dobra. Milczenie jest dobre. Potrafię milczeć. Kiedy milczę, przychodzą do mnie najpiękniejsze słowa. Wchodzą do głowy, zwijają się w kłębek i odpoczywają.

 

Bieliński portretuje w swoich dramatach ludzi współczesnych i z precyzją rozrysowuje mapę ich błądzących umysłów. Skupia się na prostych tęsknotach, wśród których najsilniejsza wydaje się tęsknota za wiarą, pojmowaną jako forma stabilizacji – psychicznej i duchowej. W świecie pozbawionym stałego punktu, wokół którego możemy budować sensy i znaczenia, człowiek może czuć się „nic nieznaczącym pyłem, który strzepuje się z ubrania”. Szukając sensów i celów, Bieliński zadaje pytania pozostawione bez konkretnych odpowiedzi. W swoich dramatach zastanawia się, jak opisać coś, czego nie widać, jak uciec od semantyki codzienności, która staje się bezradna w obliczu nazywania tego, co transcendentne i bliskie ontologii.

 

Pałyga


W twórczości Artura Pałygi „metafizyczny tragizm” ubrany zostaje w ramy mityczno-symbolicznych opowieści, poetyckich i nieoczywistych. Wykorzystuje on kody estetyczno-lingwistyczne spod znaku dzieł Mirona Białoszewskiego czy Zbigniewa Herberta, budując światy przepełnione filozoficzną refleksją, dopełnioną realizmem magicznym i egzystencjalizmem. Fuzja psychologii i nauki, empiryzmu i abstrakcji, efemeryzmu i metafizyki daje w efekcie dramaty na wskroś antropocentryczne, bo w centrum stawiające człowieka i krążące wokół niego uniwersum znaczeniowe. „Nie to, jaki jest świat, jest tym, co mistyczne, lecz to, że jest”1. To właśnie niezwykłe bycie świata stoi w centrum zainteresowania autora.


W dramatach Pałygi życie przedstawiane jest jako żywioł, dynamiczny mechanizm wpisany w historię świata, nakręcany ludzką energią, ruchem, myślą i słowem. Sięganie po kosmogoniczną perspektywę podkreśla uwięzienie bohaterów w odwiecznych rytuałach codzienności. Tak dzieje się w Nieskończonej historii, w której mieszkańcy kamienicy, przeżywając uniwersalne doświadczenia – takie jak śmierć bliskiej osoby, narodziny dziecka, zakochanie i zauroczenie, rozczarowanie, zwątpienie, strach – tworzą wielogłosowe oratorium ludzkich słabości, obsesji i lęków. W przeciwieństwie do dramaturgicznych światów Bielińskiego, u Pałygi ciszę zastępuje kakofonia dźwięków – multisensoryczna warstwa brzmieniowo-znaczeniowa (W środku słońca gromadzi się popiół). Fatyczność i impresywność języka, jego sensualność tworzą mikrokosmosy rodzące się w nad wyraz czujnej świadomości bohaterów:

 

chodzi o to że w nieskończoności świata w obłędnym bez początku
I bez końca czasu tu teraz jestem świadomy
świadomy
[…]
i jak blade światło z początków wszechświata dociera do teleskopów
tak drżenie głosu świadomie ułożonych zdań
dojdzie na koniec kosmosu
gdzie pulsary grają niegasnący rytm

 

Pałyga dostrzega jednak potężnego wroga, który krzyżuje plany świadomości i wolności człowieka. Jest nim przypadek wkradający się w schematy nieodzownie utartych praktyk, reguł, rytuałów i powinności. Poszukiwanie sensów i porządku świata przez bohaterów kieruje ich w stronę wiary – skromnej i niepewnej, nie do końca uświadomionej i dojrzałej, ale szczerej i instynktownej. Przypadkowa śmierć w płomieniach młodej kobiety, nagły paraliż obezwładniający ciało dziecka, upadek starszej kobiety w domowym korytarzu – Pałyga próbuje zinternalizować te skrajnie trudne doświadczenia poprzez proces inicjacji, jak dziecko uczące się nazywania świata, nazywa niezwykle subiektywne stany emocjonalne, rozpoznaje je, nadaje im werbalną formę. Wpisuje także swojego bohatera w świat materii – i tutaj bliski jest mu światopogląd i sposób postrzegania rzeczywistości Marii Skłodowskiej-Curie, bohaterki biograficznego monodramu W promieniach. Pałyga rozbija rzeczywistość na atomy, cząstki i pierwiastki, skupia się na jej egzystencjalnych konkretach, jego słowa nabierają fizyczności, razem z bohaterami podlegają nieubłaganym prawom grawitacji.

 

Sikorska-Miszczuk


Udramatyzowanym biografiom sporo miejsca w swojej twórczości poświęciła Małgorzata Sikorska-Miszczuk. W jej sztukach wątki historyczne wpisane zostają w ramy fantastyczno-surrealistycznych opowieści, w których narratorem i komentatorem niejednokrotnie staje się sama autorka. Ulrike Meinhof, Marta Kubišova, Bruno Schulz, ks. Jerzy Popiełuszko, Katarzyna Kobro i Władysław Strzemiński – dwudziestowieczni bohaterowie zbiorowej wyobraźni, których życia doczekały się szerokich opracowań, analiz i komentarzy historyków czy socjologów – w światach tworzonych przez Sikorską-Miszczuk ponownie stają oko w oko z rzeczywistością, która ich ukształtowała. Także, a może przede wszystkim, z własną tożsamością, niejednokrotnie atakowaną i gnębioną przez innych. Choć wspomniane postaci to w większości ofiary wojennych i komunistycznych systemów, w dramatach z łatwością odnajdują się w odbiciach krzywych zwierciadeł, gdzie tragizmowi towarzyszą groteska i czarny humor. Jedną nogą stojąc w realności własnych doświadczeń, drugą zapadają się w oniryczno-absurdalną machinę wyobraźni z pogranicza bajki i komiksu. W metateatralnych światach przedstawionych, którym kształtem bliżej do cyrku niż do normalności, bohaterowie nieustannie walczą o swój wizerunek, miotając się między tożsamością przypisaną im przez świat zewnętrzny a tożsamością akceptowaną, wypływającą z ich wnętrza i umysłów. Życie społeczne siłą wkrada się do sfery ich życia prywatnego, powodując zacieranie granic pomiędzy byciem figurą publiczną a byciem sobą:

 

U [Śmierć Człowieka-Wiewiórki]
Każdego dnia budzę się, myśląc o tym, że inni coś robią naprawdę, a ja tylko oszukuję się pozornym działaniem. […]
Wczoraj byłam chora, niewiele pamiętam, ale mam świadomość, że łatwo zakwalifikować mnie do postaci Świętych Fanatyczek – a co to znaczy moi panowie? Że ekstremalne zmiany oraz niestabilność emocjonalna mnie dotyka, może nawet ogłusza-przydusza. […]

 

Ja [Zaginiona Czechosłowacja]
Śmieję się, a ludzie tego nie widzą. Duszę się, a ludzie tego nie widzą.
Płaczę, a ludzie tego nie widzą. […]

 

W swoich dramatycznych rekonstrukcjach autorka miesza fikcję z prawdą, mity i legendy przeplata szczegółową faktografią, snuje domysły i alternatywne scenariusze – wszystko po to, aby stworzyć zaskakujące, współczesne historie zakotwiczone w nie tak odległej przeszłości. Zakrzywiona rzeczywistość, w którą zatapia się autorka, dla bohaterów jej sztuk staje się podstępną pułapką, która wciąga ich bezpowrotnie w wir manipulacji, podejrzeń i nadużyć. Bohaterom Sikorskiej-Miszczuk milczenie nie zawsze się opłaca, a pochopnie wypowiadane słowa mogą przypłacić życiem.

 

Man


Tomasz Man w swojej dramatopisarskiej twórczości z powodzeniem łączy teatralność ze specyficzną formą słuchowiska. Premiery jego utworów w Teatrze Polskiego Radia wtórują tym na teatralnych deskach. To, co charakterystyczne dla pisarstwa tego autora, to nieustające poszukiwanie archetypicznych motywów i schematów – odwołujących się do antycznych i biblijnych tradycji – we współczesnych relacjach międzyludzkich. Psychoanalityczne tropy, które odnaleźć można w intymnych i kameralnych sztukach, prowadzą nas w kierunku intensywnej podróży w głąb ludzkiej podświadomości, niejasnych motywacji, ryzykownych działań i dramatycznych decyzji. Bohaterowie Mana, „zamknięci w czterech ścianach swoich głów”, mocują się z instynktami i afektami, radykalnymi poglądami, perwersjami, eskalującą złością i nienawiścią. Słowa uformowane w restrykcyjną poezję często przyjmują kształt wewnętrznych monologów – pozbawione znaków interpunkcyjnych, wielkich liter, pauz – przypominają bardzo logistycznie zaplanowane strumienie świadomości:

 

Matka
mam siłę
żeby się odegrać
wiem
że każdy sposób jest dobry
dopiąć swego
tego chcę
nie będę przebierać w środkach
jeszcze rano nie chciałam
oddychać
jeść
spać
teraz mam w sobie dynamit

 

Lakoniczność i powściągliwość wypowiedzi, połączone z poetyckością i szczerością, dają efekt wyważonych komunikatów, automatycznie wyrzucanych z ust bohaterów. Ich paranoje i obsesje – szczególnie aktywujące się na polu rodzinnych relacji (Historia pewnej miłości, Sex machine, 111) – często prowadzą ich do przemocy i zbrodni. Refleksje nad istotą grzechu i grzeszności nie są jednak wynikiem rozważań na temat drobnych przekroczeń prawa moralnego, a zatrzymaniem się nad pojęciem grzechu śmiertelnego, grzechu ciężkiego, czy takich grzechów głównych jak zazdrość czy nieczystość. Man nie boi się tematów tabu, konsekwentnie w swoich dramatach bada związki człowieka ze złem, moment przekraczania norm społecznych i kierowania siły przeciwko drugiemu człowiekowi.


W dramatach Mana nie ma miejsca na półsłowa i niedopowiedzenia, a idea okrucieństwa, które towarzyszy działaniom jego bohaterów, wywodzi się z samej tragedii antycznej, o czym w swoich esejach pisał Jan Kott: „Współczesnością tragedii greckiej jest przedstawione w niej okrucieństwo losu, okrucieństwo życia, okrucieństwo świata. I odmowa na ten świat i na tych, którzy go ustanowili i nim rządzą: na bogów i na władców”2.

 

Hejduk


Publikując w tomie Głosy z szuflady dwa scenariusze Zdzisława Hejduka – jednego z założycieli alternatywnego studenckiego Teatru 77 (1969) – autorzy serii „Nasze dramaty” złamali regułę prezentowania twórczości „średniego pokolenia” dramatopisarzy, cofając się do ostatniej ćwiartki XX wieku. We wstępie do książki Elżbieta Morawiec przybliża czytelnikowi specyfikę Teatru 77 – czerpiącego z „ascetycznej formy Erwina Piscatora”3; teatru publicystycznego, żywo komentującego bieżące wydarzenia polityczno-społeczne. Oba scenariusze, jak czytamy, powstały w pierwszych redakcjach jeszcze w latach osiemdziesiątych, po stanie wojennym. Realizację w Teatrze 77 tekstu In memoriam wstrzymała cenzura. Teksty Hejduka to jasny sprzeciw wobec absurdu komunizmu i zbrodniczego systemu, manifestacja wykraczająca poza ramy teatru. Zaangażowana dramaturgia, choć wydaje się mocno retrospektywna i osadzona w latach PRL-u, być może właśnie dziś wyraża coraz głośniej sygnalizowane emocje, towarzyszące naszym codziennym zwątpieniom i niepewności. Teatralne protesty Hejduka to temat na oddzielny esej, w którym warto byłoby jego twórczość analizować w kontekście Ireneusza Iredyńskiego czy Tadeusza Różewicza – całych pokoleń twórców rozliczających się z historyczno-wojenną rzeczywistością i Polską.

 

Grabowski


Wybór sztuk Artura Grabowskiego otwiera cykl ośmiu mikrodramatów pod wspólnym tytułem Cnoty zachodniej cywilizacji. Tragedia elementarna. Ten współczesny moralitet napisany w 2007 roku, a więc przeszło trzynaście lat temu, z jednej strony wywołuje skojarzenie z dwiema trylogiami katalońskiego dramatopisarza Esteve Solera (Indignation trilogy, 2007 – Against Progress, Against Love, Against Democracy, a także Revolution trilogy, 2017 – Against Freedom, Against Equality, Against Fraternity), a z drugiej z jednoaktówkami słowackiego artysty Viliama Klimáčka (Dziwne czasy, Dziwna miłość, Dziwne żywoty). Wszyscy wymienieni autorzy portretują współczesną Europę w perspektywie globalnego kryzysu cywilizacji, tradycji i wartości, czerpiąc z konwencji teatru absurdu, czarnego humoru i surrealizmu. Grabowski nie psychologizuje działań swoich bohaterów, pozwala im na bezmyślność i naturalność. Rodzajowość kolejnych scen odbiega jednak od realizmu i skłania się ku dystopijności i karykaturze – utrata zdolności komunikowania się, brak wiary w wyższe idee, powierzchowność, obojętność, nieczułość, uzależnienie od technologii i sztuczności. Grabowski pokazuje bohaterów bezosobowych – zniewolonych egoizmem, pozbawionych wewnętrznego życia i refleksji. Dlatego też ze swoją dramaturgiczną wizją świata plasuje się na drugim końcu dotychczas omawianych utworów.

 

„Ruch w głąb” bohaterów – w głąb świadomości, umysłu, duszy, wyobraźni – to świadomy kierunek myśli i działań autorów wszystkich antologii. Ruch ten wydaje się oczywistą reakcją na podejmowane próby zrozumienia tego, co w człowieku irracjonalne i niepojęte. Być może staje się również odpowiedzią na kryzysy dotykające życia społecznego, a związane z podstawowymi kompetencjami w zakresie współczesnej komunikacji międzyludzkiej, takimi jak empatia i współczucie? Odpowiedzią na wciąż istniejący strach przed szczerym i otwartym wyznawaniem tego, co trudne i niezrozumiałe, wstydliwe i bolesne, ale i na lęk przed wsłuchiwaniem się w to, co komunikuje nam drugi człowiek, rodzina, społeczeństwo, otoczenie, natura, rzeczy. Jeden z bohaterów Artura Pałygi mówi:

 

co daje możliwość
jest ta wielka siła to coś
co się naukowo nazywa empatią
że ja empatią mogę ciebie sięgnąć
mogę w ciebie wejść tobą stać się i zrozumieć

 

Cykl „Nasze dramaty” to ostatnie laboratorium stanów psychospołecznych – tych najbardziej efemerycznych i ulotnych, głębokich, przeżywanych w ciszy i samotności, intymnych i bezpośrednich. Odmiennych i podobnych jednocześnie, oddalonych od siebie, a jednak przeglądających się w sobie stanów istnienia, o których tak kiedyś pisała Jolanta Brach-Czaina:

 

Nie ma dwóch takich samych istnień i nie ma dwóch takich samych codzienności. Moja różni się radykalnie od Twojej, Twoja nie przypomina niczego, co moje, choć przecież spełnia się w tych samych dekoracjach, w tej samej architekturze i za pośrednictwem tych samych obiektów4.

 

1. L. Wittgenstein, Tractatus logico-philosophicus, tłum. B. Wolniewicz, Warszawa 1997, s. 81.
2. J. Kott, Zjadanie bogów. Szkice o tragedii greckiej, Kraków 1986, s. 6.
3. E. Morawiec, Świadek zapomnianego czasu, [w:] Z. Hejduk, Głosy z szuflady, Kraków 2014, s. 8.
4. J. Brach-Czaina, Szczeliny istnienia, Warszawa 2018, s. 7.
 

 

autor / Zdzisław Hejduk
tytuł / Głosy z szuflady
wydawca / Księgarnia Akademicka
miejsce i rok / Kraków 2014

 

autor / Artur Grabowski
tytuł / Trzy, cztery – tragedia!
wydawca / Księgarnia Akademicka
miejsce i rok / Kraków 2015

 

autor / Artur Pałyga
tytuł / Powrót bogów
wydawca / Księgarnia Akademicka
miejsce i rok / Kraków 2017

 

autor / Małgorzata Sikorska-Miszczuk
tytuł / Siedem nieprzyjemnych sztuk teatralnych, w tym trzy o Żydach
wydawca / Księgarnia Akademicka
miejsce i rok / Kraków 2019

 

autor / Tomasz Man
tytuł / Sex machine i inne. Wybór dramatów
wydawca / Księgarnia Akademicka
miejsce i rok / Kraków 2019

 

autor / Mariusz Bieliński
tytuł / Księga Psa. Siedem dramatów metafizycznych
wydawca / Księgarnia Akademicka
miejsce i rok / Kraków 2019
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij