Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
2/2015
Widok z Koziej: Ten obraz jest fałszywy
autor: Jacek Kopciński
Widok z Koziej: Ten obraz jest fałszywy
foto: Zuzanna Waś

Mam pecha. Ilekroć uda mi się wstrzelić w audycję radiowej Dwójki zrealizowaną z okazji 250. rocznicy powstania w Polsce teatru publicznego, tylekroć trafiam na Macieja Nowaka, który walczy.

 

Mam pecha. Ilekroć uda mi się wstrzelić w audycję radiowej Dwójki zrealizowaną z okazji 250. rocznicy powstania w Polsce teatru publicznego, tylekroć trafiam na Macieja Nowaka, który walczy. Kto słuchał, ten wie, kto nie słuchał, nie zgadnie – Nowak walczy o teatr publiczny. Gdyby usłyszał go obcokrajowiec, pomyślałby, że teatr taki gwałtownie znika, wypierany przez komercyjną szmirę, i trzeba go bronić. Tak się składa, że od wielu miesięcy publikujemy na naszych łamach Mapę teatru publicznego, z której czarno na białym wynika, że dominującą rolę w Polsce pełnią sceny finansowane z naszych podatków i dostępne szerokiej publiczności, która łoży na nie także bezpośrednio, kupując w kasie bilety. Teatrów komercyjnych w Polsce jest bardzo mało, a ich istnienie w kilku większych miastach to wyjątek potwierdzający regułę. Nowak dobrze o tym wie, a jednak z uporem nam wmawia – ostatnio w rozmowie z Dariuszem Kosińskim 15 stycznia br. – że o kształcie teatru polskiego decydują Polonia Jandy i 6. piętro Żebrowskiego. Teatry te są bowiem reklamowane przez media, które wyrabiają w widzach zły gust, a „hegemon” (czyli władza) stawia je za wzór innym twórcom, twierdząc, że teatr może na siebie zarobić. Owszem, krytyka teatralna w mediach ma się gorzej niż krytyka kulinarna, jednak w tych audycjach telewizyjnych i radiowych, które informują o wydarzeniach teatralnych – choćby w prowadzonym przez Nowaka WOK-u – teatry publiczne są zauważane. Wiadomo, że publiczność bywa niekiedy zaskoczona ich linią artystyczną, ale twierdzić, że została popsuta przez sceny komercyjne, to raczej szukać alibi dla własnych niepowodzeń. Podobnie z władzą. Owszem, istnieje stała presja, by teatry przynosiły dochód, państwowe dotacje są natomiast zdecydowanie za małe, mimo to żaden teatr publiczny nie został jak dotąd zamknięty (impresaryjny Teatr Mały w Warszawie był sceną Teatru Narodowego). Na wszelki wypadek przypominam, że największe polskie sceny: Narodowy w Warszawie, Stary w Krakowie, Polski we Wrocławiu, Wybrzeże w Gdańsku oraz dziesiątki innych, nie są prywatne, a zdecydowana większość granych w nich sztuk nie ma charakteru „chałturki”. Myli się też były dyrektor IT, twierdząc, że w Polsce kurczy się przestrzeń dla teatru artystycznego. Przecież twórcy, których kojarzymy z takim teatrem, pracują z reguły na scenach publicznych, a niektórzy z nich, jak Augustynowicz, Warlikowski, Jarzyna, Klata, Fiedor, Łysak, Kruszczyński, Wodziński, są ich dyrektorami. To w teatrze publicznym możemy oglądać świetnych Zbójców Zadary czy arcydzielną Wycinkę Lupy, i znosić wielkie klapy – także awangardowe. Owszem, powtarzam, budżety teatrów powinny być większe, dyrektorzy profesjonalni, a repertuar ambitny. Jednak w obsesyjnie ponawianych oskarżeniach o niszczenie przez „hegemona” teatru publicznego wcale nie słyszę troski o poziom artystyczny polskich scen. Raczej próbę zmuszenia władz i publiczności do milczącej zgody na warunki dyktowane przez tych artystów, dla których pytanie o frekwencję i honorarium jest co najmniej obraźliwe.

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij