Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
9/2015
Uwagi na stronie: Odbudowywanie wspólnoty
autor: Rafał Węgrzyniak
Uwagi na stronie: Odbudowywanie wspólnoty
foto: Jacek Labijak

18 maja – pomiędzy pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich – w Teatrze Telewizji zaprezentowany został dramat Wojciecha Tomczyka Zaręczyny. W tej komedii przy okazji zaręczyn Marysi i Kajtka dochodzi do konfrontacji ich rodziców mieszkających w Warszawie: Kowalskich popierających Prawo i Sprawiedliwość z Nowakami stanowiącymi elektorat Platformy Obywatelskiej. Pomimo grożącej zerwaniem zaręczyn kłótni sztuka kończy się pojednaniem obu rodzin przy szczątkach właśnie zidentyfikowanego przez IPN ojca Olgi Nowak, zamordowanego przez UB dowódcy antykomunistycznego podziemia. Utwór Tomczyka jako pierwszy poruszający zasadniczy problem narastającego od dziesięciolecia podziału społeczeństwa na dwa zwalczające się obozy, chociaż unikający najbardziej drażliwych kwestii, napisany na konkurs TVP, nie został zakwalifikowany przez jury do realizacji. Podobnie redakcja „Dialogu” odmówiła jego publikacji, sugerując zresztą zastąpienie Żołnierza Wyklętego zgładzonego w PRL członkiem KPP, jakoby zamordowanym w czasach sanacji w Berezie.


Życie natychmiast zweryfikowało przesłanie sztuki Tomczyka, opartej na założeniu, że dwie wrogo do siebie nastawione strony poza wzajemnymi uprzedzeniami nic nie różni, bo do awantury nie sposób się zorientować, która z rodzin popiera PO, a zwalcza PiS – i na odwrót. Nazajutrz po triumfie kandydata PiS-u na portalu teatralny.pl Piotr Cieplak opublikował bowiem felieton O „Polacy nic się nie stało”, będący lamentem z powodu porażki Bronisława Komorowskiego i wyrazem pogardy dla Andrzeja Dudy oraz jego zwolenników. Odpowiedziała mu za kilka dni Wanda Zwinogrodzka na łamach „Gazety Polskiej” listem otwartym Co się stało z naszą klasą? Gdyż zarówno Wanda, Piotr, Wojciech, i ja, stanowiliśmy niegdyś jeden rocznik Wydziału Wiedzy o Teatrze warszawskiej PWST. Poruszający list Wandy spowodował reakcje niemal wszystkich osób z naszego rocznika, zresztą w większości podzielających jej polityczne poglądy. Tylko Piotr uparcie milczał, zapewne nie mając argumentów na obronę swojego stanowiska poza wcześniej przywołanymi manipulacjami „Gazety Wyborczej” i TVN. Tym samym zademonstrował zawziętą wrogość.


Postawa Piotra mnie nie zaskoczyła, bo w maju 2007, kiedy PiS sprawował władzę, przygotował on w Teatrze Powszechnym w Warszawie nawiązujący do Wesela spektakl Albośmy to jacy, tacy… Na prośbę Piotra napisałem do jego epilogu kilka życiorysów osób sportretowanych w Weselu. Ale na wiele sposobów zostałem wystawiony do wiatru. Dość, że moje teksty zostały zaklasyfikowane jako „konsultacja historyczno-literacka”. Sądziłem, że w przedstawieniu Piotrek przeciwstawia się narastającej w Polsce politycznej agresji. Straciłem jednak złudzenia, gdy pod koniec spotkania z publicznością, po prezentacji Albośmy to jacy, tacy… 2 października 2007 w Jeleniej Górze, Piotr wraz z grającą w jego przedstawieniu Elżbietą Kępińską, żoną ostatniego I sekretarza KC PZPR, oraz Wojciechem Klemmem, aktywistą „Krytyki Politycznej” – który właśnie wyreżyserował Karierę Artura Ui, sugerując powinowactwo między Adolfem Hitlerem a Jarosławem Kaczyńskim – zgodnie przekonywali, że trzeba w rozpisanych już przyspieszonych wyborach obalić rząd PiS-u. Pozornie koncyliacyjne przedstawienie w istocie więc było wymierzoną w PiS agitką.


Kilka miesięcy później, pisząc o zaniechanej lustracji, dałem wyraz swemu zdumieniu, że Piotr w spektaklu połączył artykuł Adama Michnika Otwórzmy teczki z fragmentem Przesłania Pana Cogito Zbigniewa Herberta, jakby nie orientując się, że redaktor „Wyborczej” i poeta reprezentowali nie tylko w tej sprawie przeciwstawne stanowiska. Gdy po jakimś czasie przypadkowo spotkaliśmy się w Krakowie, Piotr odbył ze mną zdawkową rozmowę już tylko dlatego, że prowadziłem jego spotkanie z widzami.


Maciej Nowak, którego poznałem przez Piotra jeszcze w 1983 roku, w wywiadzie dla „Notatnika Teatralnego” przyznał się, że podzielając lewicową awersję do nacjonalizmu, spowodował, iż zamiast dwustupięćdziesięciolecia powołania teatru narodowego obchodzimy w tym roku powstanie sceny publicznej. W przygotowywanym tekście sejmowej uchwały po prostu zmienił teatr narodowy na publiczny. A potrafi twierdzić, że zainspirował go Zbigniew Raszewski, ponieważ w 1990 postulował, aby do zakończenia odbudowy po pożarze działał przynajmniej Instytut Teatru Narodowego! Przed drugą turą wyborów prezydenckich Monika Olejnik, przekonując w TVN środowisko LGBT do poparcia Komorowskiego, wyraźnie zbulwersowana utrzymywała, że Nowak – będący przecież działaczem gejowskim i celebrytą – zamierza oddać swój głos na katolika Dudę. W każdym razie po zwycięstwie Dudy w radiowej rozmowie o scenach publicznych na antenie Dwójki Nowak wyraził nadzieję, że w polskim teatrze dla równowagi nastanie teraz czas odbudowywania wspólnoty narodowej. Może się w ten proces wpisać reżyserowane przez Piotra w Teatrze Narodowym zbiorowe czytanie Pana Tadeusza, niewątpliwie wzorowane na akcji zorganizowanej w 2012 przez Komorowskiego. Ciekaw jestem, jak przy swoim nastawieniu do politycznych oponentów – nawet z kręgu przyjaciół ze studiów – rozegra on księgę XII: Kochajmy się!
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij