Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
11/2013
Teatr Publiczny: Instytut, czyli centrum społecznościowe
autor: Paweł Wodziński
Teatr Publiczny: Instytut, czyli centrum społecznościowe
foto: Zuzanna Waś

Na początku września Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski ogłosił konkurs na stanowisko dyrektora Instytutu Teatralnego. Jego decyzja budzi mój niepokój. Nie wiemy, jakie przesłanki stoją za tak późnym ogłoszeniem konkursu (na cztery miesiące przed upływem kadencji Macieja Nowaka). Minister nie zdradził także, jak wyobraża sobie przyszłość instytucji, czy dotychczasowa formuła Instytutu Teatralnego zostanie zachowana, czy może, wraz z wyłonieniem nowego dyrektora, zmienić ma się profil działania lub kształt organizacyjny Instytutu. Nie przedstawił również kryteriów, którymi kierować się będzie komisja konkursowa, ani zasad wyłaniania jej członków. W przygotowywaniu konkursu całkowicie pominął też zespół Instytutu, który nie mając pojęcia o planach organizatora wobec własnej instytucji, dowiadując się o nich z prasowego ogłoszenia, miał prawo poczuć się zlekceważony.
 

Wielu komentatorów, wypowiadających się z okazji niedawnego jubileuszu 10-lecia, podkreślało, że Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego jest instytucją nietypową, unikalną i wyjątkową, różniącą się programowo od wszystkich innych ministerialnych instytucji. Istotnie, został on stworzony przez środowisko teatralne jako instytucja obywatelska, z połączenia rozmaitych podmiotów: dawnego działu dokumentacji ZASP (przekształconego w pion naukowy i wydawniczy Instytutu), bezdomnej pracowni wideo Centrum Sztuki STUDIO oraz stworzonego od zera działu promocji, realizującego projekty artystyczne i edukacyjne. Sala teatralna wraz z księgarnią, biblioteką, czytelnią i salą wystawową stanowią interdyscyplinarne centrum kultury, realizujące w każdym roku blisko sto pięćdziesiąt wydarzeń, otwartych dla publiczności i w większości bezpłatnych. I wreszcie, co może najważniejsze, a nie zawsze widoczne na pierwszy rzut oka, Instytut – pomyślany jako centrum społecznościowe – prowadzi działalność, którą można określić mianem „wspólnotowa”.
 

Wśród wielu głosów, także krytycznych, wspólnotowy aspekt działań Instytutu nie został prawie w ogóle zauważony, choć funkcja centrum środowiskowego została świadomie wpisana w jego program. Połączenie wielu obszarów teatru pod jednym dachem nie jest przypadkowe. Projekty artystyczne zbliżają do Instytutu twórców teatralnych. Biblioteka i dział dokumentacji łączą go ze środowiskiem naukowym. Spektakle, działania interdyscyplinarne, projekty wydawnicze, edukacyjne i społeczne, debaty i wystawy, ale także bogata oferta księgarni czy atmosfera kawiarni gromadzą rozmaitą publiczność, nie zawsze związaną zawodowo z teatrem, ale zainteresowaną ideami współczesnej kultury.

 

* * *


Instytucje publiczne pełniące role społeczne i wspólnotowe nie cieszą się dziś szczególną estymą, zwłaszcza wśród polityków, którzy dążą raczej do ograniczenia ich wpływu. Działania konstruujące najmniejsze nawet więzy społeczne, tworzące podmiotowo myślące środowiska, które w bliskiej przyszłości mogłyby stać się alternatywą dla świata postdemokratycznej polityki, są największym zagrożeniem dla współczesnej władzy.


Także środowisko teatralne miało do niedawna kłopot z rozumieniem społecznych funkcji teatru publicznego. Jedno z częściej zadawanych pytań dotyczyło tego, na ile teatr może pozostać wyłącznie przestrzenią sztuki, na ile zaś powinien wchodzić w obszary społeczne i edukacyjne, rekonstruując rozerwane więzy społeczne. Choć dziś wydaje się, że zwolenników „zamkniętych” instytucji jest w środowisku zdecydowanie mniej – a teatr zrozumiał, że jeśli chce zachować status instytucji publicznej w zatomizowanym i skomercjalizowanym świecie, musi budować wokół siebie nieprzypadkową, świadomą, podmiotowo myślącą o sobie publiczność – to wspólnotowy wymiar działań teatru wciąż nie jest oczywisty.


Dlatego niestety nie wierzę w utrzymanie społecznościowej formuły działania Instytutu Teatralnego. Stosunkowo łatwo jestem w stanie wyobrazić sobie jego alternatywne wizje. Bez większego trudu można przekształcić Instytut w centrum badawcze, zamknięte i skoncentrowane wyłącznie na kwestiach naukowych, którego działania byłyby skierowane głównie do środowiska badaczy. Instytut mógłby także z powodzeniem pełnić funkcję zewnętrznego departamentu Ministerstwa Kultury, zajmującego się realizacją programów ministerialnych, rozdziałem grantów, analizami życia teatralnego i przygotowaniem statystyk. Tak pomyślana instytucja stałaby się elementem administracji publicznej.


Gdy może dojść do zmiany na stanowisku dyrektora, uważam za ważne zwrócenie uwagi na społeczny aspekt działalności Instytutu Teatralnego, oczekując od MKiDN zagwarantowania wspólnotowego (i demokratycznego) wymiaru działań Instytutu, ochrony tych elementów programu, które pozwalają tworzyć więzy środowiskowe. Instytucji ministerialnych jest wiele, ośrodków naukowych także. Instytut Teatralny jest jedynym miejscem, które może pełnić także funkcje centrum społecznościowego polskiego środowiska teatralnego.
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij