04-09-2010

 
Artur Grabowski
W następnym numerze „Teatru” Artur Grabowski pisze o książce Dariusza Kosińskiego Teatra polskie. Historie:

Ta książka stała się wydarzeniem, bo pojawiając się w szczególnym kontekście, okazała się... reakcyjna wobec współczesności; nie dociekam czy świadomie czy mimowolnie. Co więcej, mimo śmiałych (ale, czy trafnych?) odwołań do modnych filozofów, historyk opowiada swoją historię w sposób nadzwyczaj osobisty i samodzielny. A czyż taka manifestacja indywidualizmu nie jest w naszych upartyjnionych czasach prowokacyjna?
Przyznam, że ta brawura najbardziej mi się w jego pracy podoba. Autor sprawia wrażenie kogoś, kto niecierpliwie próbuje wypowiedzieć wszystko – wszystko, co kiedykolwiek pomyślałem o teatrze w Polsce i o polskości w teatrze.

Esej Artura Grabowskiego Sceny z Polski otwiera blok tekstów poświęconych książce Dariusza Kosińskiego, na który złożą się recenzje Małgorzaty i Marka Piekutów oraz Marii Napiontkowej, a także rozmowa Michała Mizery z Autorem.
:: REKLAMA ::

 
W Krzywym Zwierciadle skomentuj
Katarzyna Rączka

fot. Krzysztof Barycza


Od przechodniów w Zgierzu bardzo trudno dowiedzieć się, jak trafić do domu kultury. Są dwa – jeden bardziej rozpoznawalny, przy głównej ulicy. Ale nie o ten chodzi, lecz o Miejski Ośrodek Kultury, ukryty wśród zgierskich bloków. Tam właśnie od lat odbywa się mały festiwal teatralny, czyli „Słodkobłękity”. Gromadzi rzeszę młodych ludzi, dla których teatr jest alternatywą. Niezależnie od tego, czy wśród krytyków i znawców termin ten cokolwiek jeszcze oznacza.

Zaczyna się kolejny spektakl. Cztery postacie w czerni i głos z widowni: „Znowu walizki!”. Tak, walizki, bo Teatr w Krzywym Zwierciadle używa „klasycznych”, najprostszych rekwizytów i środków teatru alternatywnego i amatorskiego – walizek, kanek, czarnych, białych czy czerwonych strojów… Wszystko to jest znane od lat, ale wciąż od nowa odkrywa swoje tajemne możliwości ekspresji – co leży w naturze symbolu. Mały teatr ze Stepnicy, miasteczka leżącego na północno-zachodnim skraju Polski, prostymi symbolami opowiada o miłości, buncie, odnajdywaniu własnej ścieżki w życiu i podejmowaniu wciąż nowych wyborów.

Droga tego teatru, jego metamorfoza, także jest „klasyczna”, choć przebiega w dosyć szybkim tempie. Wspólna praca zaczęła się w 2007 roku w Gminnym Ośrodku Kultury w Stepnicy, dokąd Michał Krzywaźnia przyjechał, by zastąpić kolegę w prowadzeniu grupy kabaretowej. Michał od lat związany jest z teatralnym ruchem nieinstytucjonalnym, zaczynał w goleniowskim Teatrze Brama, potem były różne zespoły szczecińskie. Świat małych, leżących „na krańcu świata” mia steczek, rozterki dorastających w nich młodych ludzi, marzenia o szerszej perspektywie są mu doskonale znane z autopsji. Nie oszukujmy się – „jeszcze dalej” za Szczecinem to naprawdę koniec Polski.

Kabaret się rozpadł, Michał w Stepnicy został, gdyż zebrała się tam grupa chętnych na zajęcia teatralne. Ta grupa postanowiła udowodnić, że jakość teatru powstaje niezależnie od miejsca. Nie po raz pierwszy zresztą ktoś coś podobnego udowadnia. Ważne, że ten dowód ciągle trwa i jest żywy, a w tym regionie ma się naprawdę nieźle – Teatr Brama czy Teatr Krzyk z niedalekiego
Maszewa to grupy rozpoznawalne, mające na swym koncie liczne ogólnopolskie osiągnięcia. Stepnica nie jest więc pierwsza, za to oryginalna i… alternatywna. Choć początki były bardzo typowe. Pierwszy spektakl – „Co z tym człowiekiem?” – używał w większości środków topornych i ogranych. Dużo krzyku, agresywnego działania, oskarżeń wobec starszego pokolenia i systemu,
który nie tyle zniewala, co ogłupia, pozostawiając mało miejsca na indywidualność. Ale już w tym spektaklu były ciekawie skonstruowane postacie i sceny. Oskarżenia wykrzykiwał chór niewiast, a jazgotliwy dźwięk skrzypiec podkreślał iście „chocholiczną” rolę dziewczęcia-dyktatora.

Dopiero jednak druga premiera sprawiła, że Teatr w Krzywym Zwierciadle stał się widoczny na horyzoncie teatrów amatorskich. Z rozkrzyczanych dzieciaków grupa zmieniła się w bardziej świadomy, uważny i wrażliwy na formę zespół. W spektaklu „Puzzle” nurtujące młodych ludzi tematy potraktowano w zupełnie inny sposób – lekko, z ironicznym, a nawet absurdalnym dystansem. Tym bardziej jest to ciekawe, że młode zespoły, które sięgają do stylistyki absurdu, z reguły nie wychodzą z takiej potyczki zwycięsko. Tutaj się udało. „Puzzle” są jak ledwie rozpoczęta układanka, którą do reszty muszą ułożyć sami widzowie. Tematem są związki kobiet i mężczyzn. Czy ona powinna być z nim, on z nią? Które kawałki pasują do siebie, a które zupełnie nie? Dlaczego? W życiu każdy z nas niejednokrotnie próbuje układać takie puzzle od nowa. Czasem układanka szybko się rozsypuje, czasami trzyma się całkiem długo, często nic w niej nie pasuje, ale z uporem wmawiamy sobie, że jednak na obrazku widać coś sensownego.

Teatr w Krzywym Zwierciadle rzeczywiście trochę „krzywo” opowiada o tym zmaganiu. Dwóch mężczyzn, dwie kobiety. Ktoś się gdzieś wpycha, kogoś wypatruje, odpycha, przyciąga, ale w szeregu nigdy nie ma dziury. Ludzie nie znoszą pustki w relacjach. I do tego każdy ma swoją własną historię, skrzętnie przechowywaną w ustach pod postacią zwiniętej rolki fotografii, niemal równoznacznej z dowodem tożsamości. W końcu jednak bohaterowie rysują na podłodze kwadrat, który określa miejsce ich stałego pobytu, bazę wypadową, do której zawsze wracają po wielokrotnej wymianie walizek na chybił trafił. A nuż któraś lepiej leży w dłoni… Zamiana daje poczucie, że przynajmniej przez chwilę coś jest inaczej.

Z własnym, pilnie strzeżonym bagażem zaczynamy łączyć się w pary. Onomatopeiczne, pożądliwe „uch” stanowi prawdziwą alternatywę dla telewizyjnych i gazetowych reklam, którymi młodzi ludzie są zasypywani. I ta alternatywa jest natych miast „kupowana” przez publiczność, najwidoczniej stęsknioną za tak prostym, ale nie nachalnym przekazem. Układanka trwa. Niczym na rodzinnym zdjęciu bohaterowie, zasłonięci pustymi portretami bez wyrazu, prowadzą melodyjne, absurdalne rozmowy, puste wymiany zdań, za którymi nie kryje się nic więcej niż społeczna sztampa. Na chwilę tylko można się zbuntować i pokazać własną twarz. Ale wtedy pojawia się nowy „puzzel” i wznawia cały proces poszukiwań. Każdy ma w nim swoje wytyczne i wspomnienia – białe, okrągłe i matowe jak pingpongowe piłeczki wysypane z walizki. Podobne do siebie tak bardzo, że trudno znaleźć własne.

Jeden z mężczyzn wygłasza wreszcie prawdę ogólną: żyjesz, dopóki masz entuzjazm, aby układać swoją układankę, odkrywając, że za każdym razem jest ona jednak ładniejsza i bardziej logiczna od poprzedniej. Refleksja godna człowieka „po przejściach”, tym ciekawiej brzmi w ustach młodego aktora. Zresztą stepniczanie po swojemu obnażają klisze dotyczące tematu miłości, którymi są stale karmieni. Morza szum, ptaków śpiew, sznur kormoranów i… szloch po rozstaniu. Tak przecież wygląda standardowa przygoda miłosna opisywana w kolorowych gazetach. Na scenie rozgrywa się ona z niebywałym poczuciem humoru i dystansu, przy użyciu prostych papierowych wycinanek ilustrujących łzawą opowieść. Teatr wykorzystuje w tym spektaklu przeróżne środki, łącznie z pastiszami biblijnych przypowieści, dziecięcych piosenek i sloganów reklamowych. Z tych zlepków powstaje absurdalna całość, przywodząca niekiedy na myśl spektakle Teatru Cinema czy Mumio. Wszelkie działania teatru ze Stepnicy są precyzyjne i dopracowane. Podczas prób reżyser zwraca uwagę na najmniejsze gesty i niedociągnięcia aktorów. Efekty widać w trakcie spektaklu. Aktorzy są skupieni i bardzo dokładni, komunikują się ze sobą i z uwagą śledzą wzajemne działania. „Puzzle” to jednak nie tylko historia o dobieraniu się w pary. Cały temat potraktowany jest wieloznacznie, z przebłyskami szerszej perspektywy.

Artystyczny i intelektualny potencjał teatru zwiastuje jego szybki rozwój. Zwłaszcza że działania w Stepnicy nie ograniczają się do tworzenia przedstawień. Teatr prowadzi także zajęcia arteterapii z wychowankami Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii im. św. Brata Alberta w Szczecinie. Ich efektem był dotychczas spektakl „Hamlet w kapturze”, gdzie grupa chłopaków opowiadała swoje historie i dzieliła się wrażeniami z życia w ośrodku. Michał Krzywaźnia jest absolwentem pedagogiki pracy socjalnej i resocjalizacyjnej na Uniwersytecie Szczecińskim, nic więc dziwnego, że w pracy teatralnej chodzi mu o coś więcej niż tylko o chwilową, dobrą zabawę. Michał wie, że teatr może być lekarstwem i panoramą rozszerzającą życiowy widok.

Teatr w Krzywym Zwierciadle organizuje też imprezy lokalne – Stepnickie Noce Teatralne, czyli festiwal dla miejscowej ludności oraz Letnią Akademię Teatralną, czyli wakacyjne warsztaty z udziałem zaprzyjaźnionych teatrów (Kana, Brama, twórcy ze Szczecina i Gryfina). Wymiana doświadczeń artystycznych, nauka nowych środków wyrazu, praca nad świadomością ciała w ruchu, a przede wszystkim współpraca zaowocowały w 2009 roku widowiskiem plenerowym „W kierunku wolności”. Temu projektowi wsparcia udzieliła także Inicjatywa Razem ’89, upamiętniająca dwudziestą rocznicę politycznej przemiany w Polsce. Na pewno więc teatr jest jednym z animatorów lokalnej kultury. Podobne cele działań lokalnych przyświecały niegdyś teatrom alternatywnym. I chociaż nie do końca wiadomo, co obecnie oznacza termin „teatr alternatywny”, nadal istnieją zespoły, dla których idea zespołowości i artystycznej kreacji na rzecz zmian społecznych jest ważna. Teatr ze Stepnicy na pewno do nich należy.

Katarzyna Rączka – absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie.

Lupa
Zwłoki Simone
Za głosem abstrakcji
Bergman
Powrót Bergmana
Warlikowski
Chucherko
Nie myślę postacią
Wielka, stara rola
żałobne dramatyzacje Polaków
Polska w żałobie. M [...]
Uwagi na stronie
Przywoływanie
Po premierze
Rzecz majowa
Przypowieść o profesjon [...]
Psychodrama w ogrójcu
Byle ładnie nam się śni [...]
Kandyd w kraju Sarmatów
Człowiek z pluszu
Fałszywe męczeństwo
Proletariusze ery Facebook [...]
Tak. Nie. Nie wiem
Słowa i ludzie
Majestatyczny
Did you sleel well, Alex?
Kadisz z Dybuka
Łódź teatralna
Moim celem jest teatr aktu [...]
Brutalistyczny czy tylko b [...]
Opera
Dusza rosyjska, miłość [...]
Teatr muzyczny
Teatralny drugi obieg
Zagranica
Puszczanie baniek
Autobiograficznie
Teatr jako akt miłości
Ciemna strona teatru
Opętana (2)
Reportaż
Gdzie Żydzi północy rob [...]
naród sobie
Dom Gombrowicza
Swinarski
Niezrealizowany film Konra [...]
Słowacki
Oto jest cały sklepik kol [...]
Dzienniki rowerowe
O niewiedzy w praktyce, c [...]
Kufer z książkami
Gorze nam
Odmiany gry
Albo - albo?
Książki
Mapa dla aktora
Na scenie pisma
Mamo, czy tata mnie kocha? [...]
Rozważania dla nielicznyc [...]

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone