10-09-2010

 
Artur Grabowski
W następnym numerze „Teatru” Artur Grabowski pisze o książce Jerzego Kosińskiego Teatra polskie. Historie:

Ta książka stała się wydarzeniem, bo pojawiając się w szczególnym kontekście, okazała się... reakcyjna wobec współczesności; nie dociekam czy świadomie czy mimowolnie. Co więcej, mimo śmiałych (ale, czy trafnych?) odwołań do modnych filozofów, historyk opowiada swoją historię w sposób nadzwyczaj osobisty i samodzielny. A czyż taka manifestacja indywidualizmu nie jest w naszych upartyjnionych czasach prowokacyjna?
Przyznam, że ta brawura najbardziej mi się w jego pracy podoba. Autor sprawia wrażenie kogoś, kto niecierpliwie próbuje wypowiedzieć wszystko – wszystko, co kiedykolwiek pomyślałem o teatrze w Polsce i o polskości w teatrze.

Esej Artura Grabowskiego Sceny z Polski otwiera blok tekstów poświęconych książce Jerzego Kosińskiego, na który złożą się recenzje Małgorzaty i Marka Piekutów oraz Marii Napiontkowej, a także rozmowa Michała Mizery z Autorem.


:: REKLAMA ::

 
Shakespeare pod włos i z ukosa skomentuj
Małgorzata Grzegorzewska

Główne założenia metodologiczne nowej książki Małgorzaty Sugiery poznajemy dzięki umieszczonemu z tyłu na okładce fragmentowi tekstu znanej brytyjskiej badaczki, Lisy Jardin, poświęconemu wyzwaniom analizy historycznej. W studium Reading Shakespeare Historically – dzisiaj też już „historycznym” – Jardin pisała:

Czytanie historyczne Shakespeare’a oznacza […] podjęcie dialogu z ciążącymi nad nami pozostałościami własnej przeszłości, żeby lepiej oświetlić kulturę współczesną. Lecz czytanie historyczne Shakespeare’a to zawsze również świadomość prowizoryczności takich oświetleń; świadomość nieuniknionej konieczności ich powtarzania, gdyż tylko wtedy uda się w miarę precyzyjne uchwycić sytuację tego, kto każdorazowo podejmuje dialog z czytanym historyczne tekstem Shakespeare’a – sytuację, którą w znacznej mierze warunkują aktualne wydarzenia i nieodparta potrzeba, żeby zrozumieć je w kontekście szerszym niż znane opłotki.


Cytat ten uświadamia nam, że stawką w grze, o której pisze Jardin, jest nie tylko uchwycenie nieredukowalnej różnicy pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, choć oczywiście interpretacja historyczna rodzi się ze zrozumienia tego dystansu. Chodzi jednak o przyznanie, że wszystko, co w akcie czytania próbujemy spostrzec, uchwycić i zamknąć, tak samo jak każda wynikające z takiego wysiłku wypowiedź, ulega presji czasu. Interpretacja historyczna wydana jest przeto na pastwę marności, a każda sformułowana w jej ramach opinia, może nagle rozproszyć się jak dym pod wpływem spojrzenia kogoś, kto w innej sytuacji, innym momencie i z innej perspektywy „każdorazowo podejmuje dialog z czytanym historycznie tekstem”.

Dlatego na okładce książki Inny Szekspir wyróżniona część cytatu osuwa się ku prawej krawędzi strony. Tekst, jakby nieudolnie złożony przez zecera, ujawnia zapadanie się owych doraźnych interpretacji w ruchome piaski teraźniejszości, a zmieniająca się perspektywa wciąż przynagla do weryfikowania wcześniej sformułowanych sądów. Słowa „dialog” i „potrzeba zrozumienia” wpisane są w uporządkowane, solidne linie proste, podczas gdy zastrzeżenia dotyczące „prowizoryczności” i „każdorazowości” interpretacji wyrażają niepokój, którego „nieobecnej przyczyny”, jak o historii pisał Frederic Jameson, nie uczyni widzialną żaden grafik. Projektantce okładki udało się to nie poprzez odwołanie do samego obrazu, co przez mistrzowskie wręcz manipulowanie perspektywą. Pochyło wydrukowane zdania zmuszają nasze znieruchomiałe, „znudzone” Shakespearem spojrzenie do zobaczenia tego, co do tej pory mogło nam umykać, o ile uparcie tkwiliśmy w przekonaniu, że można ustalić uniwersalne przesłanie jego sztuk.
Umieszczanie znanych arcydzieł w nowym kontekście kulturowym i myślowym nieuchronnie wydobywa ich dotychczas ukryte znaczenia. Nie ulega wszak wątpliwości, że na przykład Tragedię Koriolana zrozumie tylko taki widz albo czytelnik, który rozróżni punkt widzenia tego, kto czyta tę sztukę w zatłoczonym tramwaju, i tego, kto przerzuca kartki ekskluzywnego wydania na tylnym siedzeniu drogiej limuzyny. Lektura historyczna dowodzi, że podejmując dialog z przeszłością trzeba wciąż od nowa kwestionować własne założenia. Ujawnione w formie graficznej pęknięcie tekstu wyjaśnia, skąd w XX wieku wziął się „inny”, aporetyczny i zarazem anamorficzny Shakespeare, którego wizerunek tak bardzo zależy od tego, na ile pojmujemy naszą teraźniejszość. A to oznacza, że „pod włos i z ukosa” (to mój ulubiony cytat ze wstępu do książki Sugiery) czytać trzeba nie tylko jego sztuki, ale także to, co piszą jego dzisiejsi interpretatorzy.

Ciekawym zbiegiem okoliczności (nie sądzę bowiem, byśmy mieli do czynienia z celowym odwołaniem) skojarzenie „rozpadającego” się tekstu z chylącym się ku upadkowi gmachem przywodzi na myśl inny wymowny projekt graficzny: okładkę zredagowanego przez Jonathana Dollimore’a i Alana Sinfielda i wydanego z górą dwadzieścia lat temu zbioru esejów Political Shakespeare. Umieszczono na niej komputerowo przetworzone zdjęcie zniszczonego w czasie II wojny światowej Teatru Wielkiego w Warszawie.

Na pierwszy rzut oka, nawet polski czytelnik – zwiedziony tytułem książki – mógł rozpoznać w tym obrazie amfiteatralną konstrukcję The Globe Theatre (co przenosiłoby nas w czasy Szekspirowskich przedstawień) lub pomylić go z wizerunkiem ruin rzymskiego Koloseum (co wpisywałoby się znakomicie w zamieszczone w tym tomie Foucauldiańskie analizy władzy teatru oraz władzy ideologii nad teatrem). Jednak właściwym punktem odniesienia dla przedstawionych przez brytyjskich krytyków lektur okazał się właśnie obraz zniszczonej Warszawy, czyli emblematyczne przypomnienie materialnej strony „władzy dyskursu”. Niewykluczone, że polski akcent miał również przypominać o wpływie Jana Kotta, którego koncepcja Wielkiego Mechanizmu – mimo jej oczywistej ahistoryczności – bez wątpienia inspirowała autorów Political Shakespeare.

Przypominam tę klasyczną już publikację przede wszystkim po to, by pokazać, że przyjęta przez Małgorzatę Sugierę perspektywa przywołuje wzorce od dawna zakorzenione w krytyce anglosaskiej, choć rzeczywiście jak dotąd właściwie nieobecne w tekstach krytycznych pisanych po polsku. Być może dlatego, że większość polskich szekspirologów z niewyjaśnionych powodów stroni od angażowania się w tę debatę na rodzimym gruncie. Sam tytuł odsyła nas do znanej serii Alternative Shakespeares, której pierwszy tom ukazał się w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Nawiązanie to zdaje się zatem zapowiadać, że Shakespeare Sugiery niewiele będzie się różnił od portretów owych „Szekspirów-odmieńców”, których portrety wychodziły spod prasy ówczesnej krytyki anglosaskiej.

Choć więc na początku trudno opędzić się od wątpliwości, uważna lektura Innego Szekspira przekonuje, że żaden dogmat nie trwa wiecznie. Na szczęście.

Sugiera ujmuje rzecz zupełnie jasno. Ktokolwiek chce dziś poważnie rozmawiać o Shakespearze – i być wysłuchanym – nie może pozostać obojętny wobec faktu, że „traktowany przez bez mała sto pięćdziesiąt lat dogmat uniwersalizmu sztuk Shakespeare’a” upadł na dobre w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Lewicujący amerykańscy i brytyjscy krytycy postanowili wówczas poddać refleksji tę rzekomą uniwersalność przesłania zawartą w sztukach elżbietańskiego dramatopisarza, wykorzystując zdobycze nowych prądów teoretycznych. Nie zabrakło w ich analizach odniesień do studiów retorycznych spod znaku dekonstrukcji, wśród których główną rolę odegrały tezy Haydena White’a. Obok White’a, nowa krytyka szekspirowska korzystała z wysubtelnionej przez Althussera marksowskiej analizy ideologii, rozwiniętej przez Lacana teorii psychoanalizy oraz (powiązanych często z jednym i drugim) różnych nurtów krytyki feministycznej.

Były to w swoim czasie propozycje iście obrazoburcze, owocujące radykalną zmianą ugruntowanego obrazu angielskiego renesansu. Dziś jednak, po z górą dwudziestu latach, nikt już nie traktuje takiej lektury jako rewolucyjnego manifestu. Odczytania te stały się raczej akademicką normą, po stronie której jednoznacznie opowiada się również autorka Innego Szekspira, deklarując: „w tej chwili nie ma chyba lepszych przewodników na drodze czytania Shakespeare’a, nieco pod włos i z ukosa, niż analizy i propozycje powstające w trzech najważniejszych nurtach »nieufności« wobec kanonu arcydzieł i ich uznanych za obowiązujące wykładni, ukształtowanego głównie w drugiej połowie XIX wieku”.

Inny Szekspir, mimo że nie zawiera jakiejś radykalnej zmiany perspektywy, jest zatem o tyle ważny, że uzupełnienia polską perspektywę badawczą o klasyczne już odczytania Shakespeare’a według klucza Nowo Historycznego, kulturowo-materialistycznego, postkolonialnego i genderowego. Powiedzmy sobie jednak szczerze: gdyby zaprezentowane w tym tomie interpretacje podążały wyłącznie tropem zacytowanych przez autorkę założeń teoretycznych, otrzymalibyśmy zestaw uproszczonych, politycznie poprawnych i bezbarwnych odczytań Shakespeare’a, nie mających nic wspólnego z deklarowaną „innością” i postulowaną za Lisą Jardin zgodą na „każdorazowość” sztuki czytania. Na szczęście Sugiera opiera się pokusie schematycznych rozwiązań. Czerpiąc inspirację z krytyki anglosaskiej, tworzy własne anamorfozy Szekspirowskich portretów.

Naczelną zasadą kompozycyjną zebranych w tomie esejów jest „lektura trójkątna”, co zresztą zapowiada odwrócony trójkąt na pierwszej stronie genialnie skomponowanej okładki, ułożony z tytułu książki oraz imienia i nazwiska autorki. Każdy z esejów koncentruje się na analizie dwóch wybranych dramatów, w których, jak w ustawionych naprzeciw siebie lustrach, ukazują się rewersy sztuk. Trzecim, zawsze obecnym, komponentem jest współczesna teoria, przez pryzmat której oglądamy kolejno: Dwóch Panów z Werony oraz Two Noble Kinsmen (sztuki, która stosunkowo niedawno została definitywnie włączona do Szekspirowskiego kanonu i dlatego jako jedyna nie doczekała się dotychczas polskiego przekładu), BurzyMiarki za Miarkę, Poskromienia Złośnicy oraz Romea i Julii, Jak wam się PodobaWieczoru Trzech Króli, MakbetaKoriolana, Hamleta oraz Antoniusza i Kleopatry.

Doskonałym pomysłem okazało się umieszczenie na początku eseju prezentującego rzekomo najsłabsze – i przez to mało znane – pozycje Szekspirowskiego kanonu. Tekst Męska przyjaźń i amory zestawia komedię powszechnie uznawaną za debiutancką wprawkę młodziutkiego dramatopisarza z późnym romansem o fabule wziętej wprost „z Chaucera”, a napisanym wspólnie z Johnem Fletcherem, którego zresztą tradycyjna krytyka dość jednomyślnie obarcza winą za liczne niedoskonałości tego „późnego” dzieła. Nie sposób przecież uwierzyć, by Mistrzowi zdarzało się pisać gorsze sztuki, chyba że były to „poronione” płody młodości!

Wybór ten zmusza czytelnika do krytycznej refleksji nad porządkiem ukształtowanej przez dziewiętnastowiecznych krytyków chronologii tych sztuk, a po wtóre ustanawia jako wiodący motyw zbioru historię bliźniaczych podobieństw. (Nota bene: bohaterowie Two Noble Kinsmen okazują się być do siebie tak podobni, że zamieniają się rolami także w streszczeniu sztuki, o co zadbał jakiś chochlik drukarski, zapewne również spowinowacony z Szekspirowskim Puckiem…). Jednakże Sugiera nie poświęca wiele uwagi pracom francuskiego krytyka Rene Girarda, który o Szekspirowskich bliźniętach ma dziś chyba najwięcej do powiedzenia, zarzucając mu, że mimo deklarowanej niechęci wobec psychoanalizy „pozostaje w post-freudowskim nurcie myślenia o tożsamości scenicznych postaci jako efekcie gromadzących się w ich psychice subiektywnych doświadczeń i przeżyć”.

Jest w tej ocenie wiele słuszności, dlatego też na przewodników swojej wędrówki szlakiem bliźniaczych postaci, fabuł i obrazów autorka Innego Szekspira wybiera krytyków, którzy kreślą panoramiczny obraz społeczeństwa Anglii elżbietańskiej. Stąd odwołania do wspominanego już Stephena Greenblatta, opisującego tożsamość renesansowego podmiotu jako kulturowy konstrukt, do Bruce’a Smitha podążającego tropem Eve Sedgwick-Kossofsky, która jako pierwsza zwróciła uwagę na niestosowność współczesnych wyobrażeń o naturze relacji homoseksualnych (wywiedzionych głównie z estetyzujących manifestów Oskara Wilde’a), do analizy uczuciowych związków między mężczyznami na przykład w sonetach Shakespeare’a. Sugiera powołuje się też na Catherine Belsey z jej przełomowym studium The Subject of Tragedy, opisującym stopniowe wyłanianie nowego, autonomicznego „ja”, które mogło być nazwane „podmiotem” działań w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. To zresztą tylko niektóre nazwiska z długiej listy krytyków, rekomendowanych polskiemu czytelnikowi.

Książka nie jest jednak przeglądem propozycji krytycznych, lecz pełną rozmachu próbą ożywienia dialogu o Shakespearze poprzez włączenie do niego głosów tak różnych jak poetycki komentarz do Burzy pióra wybitnego poety pierwszej połowy ubiegłego stulecia, Wystana Hugh Audena, czy znacznie bliższych nam w czasie filmowych obrazów Petera Greenawaya (Księgi Prospera) oraz Dereka Jarmana (wywód na temat Wieczoru Trzech Króli znakomicie uzupełnia przenikliwa analiza jego wersji Edwarda II Christophera Marlowe’a). Dzięki tej różnorodności zapominamy, że błyskotliwie napisane studium, które czytelnik dostaje do rąk, jest także, a może przede wszystkim, owocem czytania „grubych tomów szczegółowych analiz szekspirologów” i wynikających z tej lektury wieloletnich przemyśleń.

Małgorzata Grzegorzewska – szekspirolog, adiunkt w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego; autorka książki Scena we krwi. Szekspira tragedia zemsty (2006) oraz Kamienny ołtarz. Horyzonty metafizyczne w tragedii antycznej i dramacie Williama Szekspira (2007).

Lupa
Zwłoki Simone
Za głosem abstrakcji
Bergman
Powrót Bergmana
Warlikowski
Chucherko
Nie myślę postacią
Wielka, stara rola
żałobne dramatyzacje Polaków
Polska w żałobie. M [...]
Uwagi na stronie
Przywoływanie
Po premierze
Rzecz majowa
Przypowieść o profesjon [...]
Psychodrama w ogrójcu
Byle ładnie nam się śni [...]
Kandyd w kraju Sarmatów
Człowiek z pluszu
Fałszywe męczeństwo
Proletariusze ery Facebook [...]
Tak. Nie. Nie wiem
Słowa i ludzie
Majestatyczny
Did you sleel well, Alex?
Kadisz z Dybuka
Łódź teatralna
Moim celem jest teatr aktu [...]
Brutalistyczny czy tylko b [...]
Opera
Dusza rosyjska, miłość [...]
Teatr muzyczny
Teatralny drugi obieg
Zagranica
Puszczanie baniek
Autobiograficznie
Teatr jako akt miłości
Ciemna strona teatru
Opętana (2)
Reportaż
Gdzie Żydzi północy rob [...]
naród sobie
Dom Gombrowicza
Swinarski
Niezrealizowany film Konra [...]
Słowacki
Oto jest cały sklepik kol [...]
Dzienniki rowerowe
O niewiedzy w praktyce, c [...]
Kufer z książkami
Gorze nam
Odmiany gry
Albo - albo?
Książki
Mapa dla aktora
Na scenie pisma
Mamo, czy tata mnie kocha? [...]
Rozważania dla nielicznyc [...]

Copyright © 2006 "TEATR" Wszystkie prawa zastrzeżone