| |
Artur Grabowski W następnym numerze „Teatru” Artur Grabowski pisze o książce Jerzego Kosińskiego Teatra polskie. Historie:
Ta książka stała się wydarzeniem, bo pojawiając się w szczególnym kontekście, okazała się... reakcyjna wobec współczesności; nie dociekam czy świadomie czy mimowolnie. Co więcej, mimo śmiałych (ale, czy trafnych?) odwołań do modnych filozofów, historyk opowiada swoją historię w sposób nadzwyczaj osobisty i samodzielny. A czyż taka manifestacja indywidualizmu nie jest w naszych upartyjnionych czasach prowokacyjna?
Przyznam, że ta brawura najbardziej mi się w jego pracy podoba. Autor sprawia wrażenie kogoś, kto niecierpliwie próbuje wypowiedzieć wszystko – wszystko, co kiedykolwiek pomyślałem o teatrze w Polsce i o polskości w teatrze.
Esej Artura Grabowskiego Sceny z Polski otwiera blok tekstów poświęconych książce Jerzego Kosińskiego, na który złożą się recenzje Małgorzaty i Marka Piekutów oraz Marii Napiontkowej, a także rozmowa Michała Mizery z Autorem.
|
|
Podejrzewam, że był na każdej premierze skomentujWisława Szymborska Twórczość operowa jest chyba ze wszystkich sztuk sztuką najbardziej sztuczną. Jest z natury nienaturalna i na tym właśnie polega jej bezczelny urok. W operze wszystko dzieje się śpiewająco, w odróżnieniu od prawdziwego życia, które w nas chrzęści, chrypi i charczy, a jeżeli czasem śpiewa, to zazwyczaj fałszując, przy okazjach zakrapianych alkoholem. Od operowych fabuł nie należy więc wymagać psychologicznego i sytuacyjnego prawdopodobieństwa, a od śpiewaków – żeby grali swoje role metodą Stanisławskiego. Kto takich przyziemności po operach oczekuje, ten oczywiście ich nie znajdzie i będzie twierdził, że opera to śmieszny przeżytek. Ładny mi przeżytek, na który ciągle – jeśli jest udany – walą tłumy, i który ciągle jeszcze inspiruje wybitnych kompozytorów. W dodatku, wciąż gdzieś na świecie wydawane są i kupowane przewodniki operowe i książki z dziejów opery. Teraz mamy święto, bo ukazał się przewodnik nowy, o niebywałych rozmiarach. Dwa tomy, liczące około dwóch tysięcy treściwych stron! Piotr Kamiński – którego przy tej okazji pozdrawiam z czułym podziwem – poświęcił swojemu dziełu lata mozolnej pracy. Musiał wiele archiwów przetrząsnąć, posprawdzać partytury, fakty, współczesne nagrania. No i wreszcie streścić zawiłe libretta narracją, która w czytaniu sprawia nam przyjemność. Podejrzewam nawet, że jakimś cudem był obecny na każdej prapremierze, niezależnie od tego, czy odbyła się dziesięć lat temu, czy cztery wieki wcześniej. Ktoś na skrzydełku drugiego tomu napisał, że wszyscy wielbiciele opery powinni mieć to Dzieło w swojej bibliotece. Dodam, że wszyscy inni także – nie tylko znawcy, melomani, bywalcy – zobowiązani są wiedzieć o jego istnieniu i czasem brać do ręki. Opera to przecież olbrzymi kawał naszej europejskiej kultury. |
|