Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
10/2014
Konkurencja potrzebna od zaraz
autor: Serhij Wasyliew
Konkurencja potrzebna od zaraz
foto: Serhij Ukrajineć

„W tym dramatycznym dla Ukrainy czasie pojawia się wiele pytań, na które nie możemy dać szybkich odpowiedzi. Co powinniśmy dzisiaj wystawiać? Do kogo apelować? Co zechcą zobaczyć na scenie bojownicy powracający ze strefy walk?” – pyta Stanisław Mojsejew, dyrektor artystyczny Narodowego Akademickiego Teatru Dramatycznego im. Iwana Franki w Kijowie, w rozmowie z krytykiem teatralnym Serhijem Wasyliewem.

 

SERHIJ WASYLIEW W naszej kulturze dominuje odziedziczone po sowieckich czasach przekonanie, że Narodowy Teatr to najważniejsza scena kraju. Współpracowałeś z zespołem tego teatru od początku lat dziewięćdziesiątych, a dwa lata temu stanąłeś na jego czele jako dyrektor artystyczny. Możesz więc trzeźwo ocenić, czy rzeczywiście ma on do wypełnienia szczególną misję na kulturalnej mapie Ukrainy. Czy sam zespół w jakiś sposób też to odczuwa?

 

STANISŁAW MOJSEJEW Nie zastanawiałem się nad tym, dopóki nie objąłem tej dyrekcji. Uważam, że żaden teatr nie może posiadać statusu nietykalnego. Dlatego zawsze starałem się przytomnie patrzeć na działalność Narodowego Teatru, oceniać ją krytycznie. Jako dyrektor zetknąłem się z wieloma pytaniami o misję tej instytucji, które trzeba było samemu, a także w gronie kolegów, przemyśleć. Doszliśmy do wniosku, że to zespół uosabia rzeczywistą ideę teatru narodowego. Pomimo skomplikowanych losów historycznych, artystycznych wzlotów i upadków, to aktorzy zawsze pozostawali najważniejszym punktem odniesienia dla ukraińskiej sceny.

 

WASYLIEW Na czym ta misja dokładnie polega?

 

MOJSEJEW Jeśli potraktować sprawę całkowicie schematycznie, to Narodowy Teatr powinien, według mnie, starać się wyjść naprzeciw kulturalnym i społecznym oczekiwaniom wszystkich obywateli Ukrainy – od Krymu po Zakarpacie, od Słobożańszczyzny po Galicję. Powinien w żywy i aktualny sposób wystawiać twórczość zachodnioukraińskich pisarzy, poczynając od Iwana Franki, którego imię nosi. Należy sprawić, by repertuar teatru nie był dla publiczności wyprawą w nieznaną rzeczywistość jakiegoś innego państwa, ale żeby stał się bliski i dostępny. Być może wzbudzając w ten sposób protesty wśród niektórych widzów, ale na pewno nie pozostawiając ich obojętnymi.

 

WASYLIEW Jeśli dobrze rozumiem, wierzysz, że ta scena jest w stanie formułować i uosabiać jakąś ogólną narodową ideę. Dzisiaj jest to szczególnie aktualne. Co Twoim zdaniem może zjednoczyć naród?

 

MOJSEJEW Biorąc pod uwagę ten dramatyczny dla kraju czas – czas żałoby i smutku z powodu śmierci tylu ludzi, ale także czas nadziei na zmiany społeczne oraz budowę nowego państwa – niewątpliwie problem ten staje się niezwykle istotny. Szczególnie ze względu na ogromną ilość pytań, na które nie możemy dać szybkich i oczywistych odpowiedzi. Co powinniśmy dzisiaj wystawiać? Do kogo apelować? Na co kłaść nacisk? Co na przykład zechcą zobaczyć na scenie powracający ze strefy walk bojownicy – poruszający trudne tematy spektakl o Majdanie czy błyskotliwą komedię, która rozładuje napięcie i choć na krótko pozwoli zapomnieć o okropnościach frontu? W tej sytuacji znaczenia nabiera także pytanie, czy dzisiejszy teatr ukraiński w ogóle odzwierciedla sytuację społeczną, czy rozumie swoją rolę w kontekście codziennego życia? Czy może dać szczere spojrzenie na otaczające nas problemy? Czy jest w stanie odciąć się od rutyny, fałszu, imitacji? Dać ludziom coś prawdziwego, swoją głębią i dramatyzmem odpowiadającego temu, co dzieje się w kraju i w nich samych. Trudne pytania. Ale wydaje mi się, że nie zaszkodziłoby, gdyby ludzie teatru i sztuki spróbowali je sobie zadać.

 

WASYLIEW A według Ciebie na przestrzeni ostatnich lat teatr nie wypełniał tej funkcji? Nie docierał do tego, co czuło społeczeństwo?

 

MOJSEJEW Idealnie to sformułowałeś. Dokładnie o to chodzi, że nie docierał. Nie chcę przez to powiedzieć, że w ogóle nie pochylał się nad problemami społeczeństwa. Oczywiście nie prowadziłem żadnych statystyk, ale gdyby przyjrzeć się repertuarowi kijowskich teatrów przez ostatnie dwadzieścia lat, prawdopodobnie okazałoby się, że zdecydowana część wystawianych spektakli miała za cel bawić, a nie poruszać rzeczywiste życiowe tematy. Sądzę, że ten czynnik odcina ukraińskie środowisko teatralne od środowiska europejskiego, gdzie pozycja społeczna artysty jest duża i ma znaczenie.

 

WASYLIEW Jednak Ty, przychodząc do Narodowego Teatru, miałeś inną wizję. Pierwszą wystawioną sztuką, od kiedy zacząłeś sprawować funkcję kierownika artystycznego, była napisana na zamówienie teatru przez Natalę Worożbyt Kwitka Budiak (Kwiat ostu), parafraza dramatu Mykoły Kulisza Makłena Hrasa. Była ona dość dotkliwie wymierzona w społeczeństwo.

 

MOJSEJEW Sztuka Kwitka Budiak niewątpliwie była rodzajem programowej deklaracji zespołu. Oprócz Hymnu demokratycznej młodzieży Serhija Żadana nie było wtedy w repertuarze teatru żadnych współczesnych tekstów. Chciałem udowodnić, że Narodowy Teatr jest w stanie odpowiadać naszym czasom i zaznaczać swoją obecność w społeczeństwie. Sądząc po reakcjach, jakie wywołał spektakl wśród widzów i krytyki, najwyraźniej udało się tego dokonać. Chociaż były i protesty konserwatywnej części publiczności, przyzwyczajonej do klasycznego repertuaru i jego tradycyjnej realizacji.

 

WASYLIEW Wydaje mi się, że ten spektakl nie został pozytywnie przyjęty przez widzów, którzy przywykli chodzić do teatru, mówiąc w przenośni, nie „na problem”, a dla wykonawcy. W końcu przez wiele lat w naszym teatrze kładziono nacisk na głównych aktorów sceny, nie na oryginalne reżyserskie interpretacje.

 

MOJSEJEW Tak, to prawda. Chociaż w samym „systemie gwiazd” nie widzę niczego złego. To dobrze, że w teatrze pracują aktorzy popularni, ulubieńcy publiczności. Ważne, by grali w jak najlepszych spektaklach.

 

WASYLIEW Czy według Ciebie scena narodowa powinna być laboratorium dla nowej dramaturgii, reżyserskich eksperymentów, powinna inspirować do innowacji, burzyć normy i stereotypy?

 

MOJSEJEW Oczywiście jest to możliwe. A w zasadzie nawet konieczne. Teatr narodowy, ze względu na swoje olbrzymie możliwości, twórczy i intelektualny potencjał, powinien niewątpliwie wypełniać te funkcje. Nie widzę niczego sprzecznego w tym, że nasz teatr łączy artystyczne poszukiwania z wiernością tradycji narodowej. Dokładamy wielu starań, aby realizować ten cel. Rzecz nawet nie w polityce repertuarowej, a w zorganizowaniu samej przestrzeni, gdzie będzie można te eksperymenty realizować. Właśnie kończymy prace techniczne nad transformacją sceny kameralnej, a w najbliższym czasie planujemy przekształcenie jednej sali prób w mikroscenę dla trzydziestu, czterdziestu widzów, co pozwoli na realizację projektów alternatywnych. Jest również pomysł, aby stworzyć obok teatru scenę open air.

 

WASYLIEW W jaki sposób zaplanowana jest praca teatru? Z jakim wyprzedzeniem znasz przyszły repertuar i wiesz, który z reżyserów i nad czym dokładnie będzie pracował?

 

MOJSEJEW Niestety strategiczne planowanie repertuaru na dłuższy okres nie jest u nas możliwe. Przede wszystkim z powodu niestabilnej sytuacji finansowej. Nie sposób przewidzieć, jak się ona zmieni w przeciągu pięciu, sześciu lat. Dlatego układamy repertuar na rok, maksymalnie półtora roku do przodu. Na ten moment przy produkcji spektakli możemy liczyć wyłącznie na środki własne, czyli dochód ze sprzedaży biletów. Powstaje więc pytanie, czy teatr będzie w stanie zapraszać do współpracy zagranicznych reżyserów, z którymi już prowadzono rozmowy? Od samego początku mojej pracy deklarowałem taki program, wierząc, że zagraniczni artyści mogą wnieść w naszą przestrzeń świeże spojrzenie, inne jakości estetyczne, technologię i metodologię.

 

WASYLIEW Pytanie o zapraszanie reżyserów wydaje się zasadnicze. W jaki inny sposób można realizować estetyczną wielokierunkowość, o której mówisz?

 

MOJSEJEW Zwróć uwagę, że w teatrze pracuje na etacie już kilku reżyserów. Ze względu na ograniczenia finansowe nie każdemu z nich udaje się zrealizować choćby jedną premierę w sezonie. A mój pomysł, aby zaprosić do współpracy reżysera z zewnątrz, spotyka się ze zrozumiałymi protestami ze strony dyrekcji naczelnej – przecież powinni pracować zatrudnieni na etacie, w końcu dostają za to pieniądze.

 

WASYLIEW Ten problem dotyczy zresztą nie tylko Teatru Narodowego.

 

MOJSEJEW Oczywiście. I rozwiązać może go tylko odgórna reforma organizacji pracy teatru. To już dawno powinno nastąpić. Stary system pracy nie odpowiada dzisiejszym czasom. Bez tej zmiany nie uda nam się w żaden sposób poprawić jakości teatru ukraińskiego. Do dzisiaj wciąż dominuje u nas administracyjny, patriarchalny model, odziedziczony jeszcze z czasów sowieckich. To model nieelastyczny. Jego zasady nieuchronnie prowadzą do zastoju. Wciąż nie możemy wymieniać składu aktorskiego. Teatry oddawane są praktycznie na dożywotnie użytkowanie kierownikom artystycznym, co z mojego punktu widzenia jest niedopuszczalne. Jeśli dojdzie do reformy tego systemu, dostaniemy szansę. Z optymizmem myślę o ukraińskim potencjale, jednak żeby mógł się rozwinąć, trzeba stworzyć inne warunki.

 

WASYLIEW Mówisz o twórczym potencjale człowieka?

 

MOJSEJEW Tak. Wydaje mi się, że w ostatnim czasie pojawiło się wielu młodych, utalentowanych ludzi – dramaturgów, reżyserów i aktorów. Wszyscy oni tworzą masę krytyczną, która będzie w stanie doprowadzić za jakiś czas do wybuchu, niezbędnego dla istnienia teatru. I rzecz w tym, aby nie stworzyć młodym cieplarnianych warunków rozwoju, a przejrzyste zasady gry. Powinna zaistnieć realna konkurencja.

 

WASYLIEW Chciałbym wrócić do pytania o tradycję. Co w idei teatru powinno według Ciebie pozostawać stabilne, niezmienne, fundamentalne, a co powinno podlegać zmianom?

 

MOJSEJEW Historia Teatru im. Iwana Franki zawsze związana była z nazwiskami wielkich aktorów. Właśnie to bardzo intensywnie określało kierunek jej rozwoju, zwłaszcza kiedy władza sowiecka wprowadzała ideę teatru ukraińskiego jako dziedziny wyłącznie etnograficzno-bytowej. Było to częścią państwowej polityki, mającej na celu obniżenie poziomu intelektualnego narodu. Z kolei represje w latach trzydziestych, które weszły do historii jako „rostrilane widrodżennia” („rozstrzelane odrodzenie”), doprowadziły do tego, że na Ukrainie tępiono artystów, którzy popierali integrację z Europą. To wszystko miało duży wpływ na kształt ukraińskiej sceny. Dopiero w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, kiedy Narodowym Teatrem kierował Serhij Danczenko, nastąpił powrót do teatru intelektualnego, zasadniczo obcego pseudopatriotyzmowi. Danczenko udowodnił, że obecność silnych reżyserów pozytywnie odbija się na efektach pracy twórczej tej instytucji. Ja również jestem zwolennikiem teatru reżyserskiego, uważam, że kształt każdego aktorskiego zespołu formuje jego kierownik. On ustanawia kryteria pracy, tworzy wspólną przestrzeń artystyczną, choć oczywiście nie mówię tu o tyranii.
Jestem przekonany, że w Teatrze im. Iwana Franki są tradycje, które trzeba zachować za wszelką cenę. W szczególności jest to poczucie braterstwa – przy wszystkich nieuniknionych dla teatru repertuarowego konfliktach, u nas panuje atmosfera przyjaźni i wzajemnego wsparcia. Zachwycające jest również oddanie aktorów wychodzących na scenę. Z artystycznego punktu widzenia to może mieć zarówno dobre, jak i złe strony, ale wszyscy dają z siebie sto procent. Oprócz tego artyści teatru wyróżniają się wysokim poziomem świadomości obywatelskiej, w teatrze podtrzymuje się ducha narodowego – aktorzy czują się jego wyrazicielami. Wydaje mi się, że właśnie te cechy powinniśmy chronić i kultywować, jednocześnie nie pozwalając na bezruch. Trzeba do naszego środowiska nieustannie wprowadzać nowe idee, pokazujące inny obraz teatru i świata.

 

tłum. Paweł Jarosz
 

Stanisław Mojsejew -


reżyser teatralny, od 2012 roku dyrektor Narodowego Teatru im. Iwana Franki w Kijowie.

 

SERGIEJ WASYLJEW – dziennikarz i krytyk teatralny pochodzący z Charkowa; w latach 2003–2008 przewodniczył stowarzyszeniu ukraińskich krytyków teatralnych. Szef działów kultury w kilku tamtejszych gazetach, wykładowca uniwersytecki. Mieszka w Kijowie.

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij