Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
10/2016
Pęknięta rzeczywistość?
autor: Agnieszka Górnicka
foto:

Na scenie TR-u Niezwykłe przygody Roberta Robura Mirosława Nahacza przybierają kształt symulakrycznej rzeczywistości, przedstawionej za pomocą technologii virtual reality.

 

Mirosław Nahacz urodził się w 1984 roku na Łemkowszczyźnie w Beskidzie Niskim. Jako osiemnastolatek zadebiutował powieścią Osiem cztery – książką bezkompromisowo i szczerze portretującą pokolenie zbuntowanych maturzystów, eksperymentujących z narkotykami i alkoholem, tym, co zakazane i niebezpieczne. Jego talent odkrył mieszkający w sąsiedztwie Andrzej Stasiuk, który natychmiast zaproponował mu wydanie książki: „Rzeczywistość nabrała ochoty na wypowiedź i w tym celu wybrała sobie Nahacza, a on zgodził się jej wysłuchać i zapisać […]. Mirosław Nahacz jest wybrańcem. To się po prostu słyszy” (źródło: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/osiem-cztery, dostęp: 30 lipca 2016).


Młody pisarz i scenarzysta po przyjeździe do Warszawy rozpoczął studia kulturoznawcze na UW. Studiował na roku między innymi z Dorotą Masłowską, która chwilę wcześniej debiutowała głośną powieścią Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną, czy Michałem Sufinem, współtwórcą teatru improwizowanego Klancyk. Bombel oraz Bocian i Lola to dwie książki, które opublikował za życia. W 2007 roku, w wieku niespełna dwudziestu trzech lat, popełnił samobójstwo.


Buntownik i pisarz, zafascynowany życiem Iana Curtisa, tragicznie zmarłego wokalisty zespołu Joy Divison, dla niektórych stał się nową ikoną mitu poety przeklętego, dla innych był głosem, bardzo indywidualnym i autorskim, młodego pokolenia, które wkracza w brutalną dorosłość, kontestując rzeczywistość pełną niepewności i lęku. Jego ostatnia, ponad pięćsetstronicowa powieść Niezwykłe przygody Roberta Robura, wydana pośmiertnie, to postapokaliptyczna wizja świata, w którym to, co realne, wyparte zostało przez telewizyjną fikcję. „Panie i Panowie, oto stał się cud przemienienia, energia imituje materię, widzimy coś, czego nie ma, świat istnieje, jednak nie możesz go dotknąć, bo palce trafiają na szybę, choć prawdziwa granica wcale nie tkwi w szklanym ekranie tylko w głowie […]” – czytamy w powieści.


Mieszkańcy Miasta Światła, wprawiani w stan hipnotycznego transu, każdego dnia o godzinie 3.33 zasiadają przed ekranem telewizora, by z wypiekami na twarzy śledzić transmisję kolejnego odcinka serialu Wściekłość i wrzask. Kontynuacja telewizyjnego widowiska staje jednak pod znakiem zapytania, gdy jeden z jego współtwórców – Profesor Dawid Abel Zimmermann – popełnia samobójstwo, nie ukończywszy scenariusza. Tajemnicza organizacja sterująca mediami, na czele której stoi wszechmocny Matheo DeZi, aby uratować los superprodukcji, zmusza do współpracy byłego scenarzystę filmowego, głównego bohatera – Roberta Robura. Hasło przyświecające twórcom serialu – „Zmysły są darem, a wzrok największym z nich” – stało się myślą przewodnią multimedialnego spektaklu w TR Warszawa.


Robert Robur, literackie alter ego Nahacza, w spektaklu stylizowany na wybrańca Neo – postać znaną z filmów Matrix braci Wachowskich – zagłębia się w świat cyberpunkowej rzeczywistości, na scenie zapośredniczonej przez kamerę wideo – symbol technologicznego zniewolenia i narzędzie kontroli. Krzysztof Garbaczewski, mieszając konwencję gier komputerowych typu RPG z poetyką komiksu i filmu sensacyjnego, tworzy bohaterów odrealnionych i fantastycznych, którzy jak zaprogramowane marionetki poruszane są za pomocą elektrycznych impulsów i sygnałów. Aktorzy, podobnie jak w poprzednich inscenizacjach reżysera – Iwonie, księżniczce Burgunda, Balladynie czy Hamlecie – bez ustanku śledzeni są przez kamery wideo przekazujące obrazy w formie live stream. Najczęściej poruszają się w przestrzeni pozascenicznej – krętych korytarzach i piwnicznych zakamarkach teatru, przypominających podziemny labirynt odcięty od świata zewnętrznego, tylko momentami stając oko w oko z widzami. Transmitowane obrazy umieszczone zostały we wnętrzu ogromnego Oka Horusa, staroegipskiego symbolu wszechwiedzy, które w inscenizacji odgrywa rolę telewizyjnego medium.


Poczucie pęknięcia i zagubienia, rozdwojenia rzeczywistości i osobowości, które towarzyszy Roburowi („Którym Robertem Roburem dziś jestem?”), w spektaklu decyduje o konstrukcji głównej postaci scenicznej. Zastąpienie tuż przed premierą Dawida Ogrodnika parą aktorów znanych z dotychczasowych spektakli Garbaczewskiego: Justyną Wasilewską i Pawłem Smagałą, okazało się ciekawą decyzją. Rozszczepienie głosu i ciała bohatera dało zabawny efekt niedopasowania i wyalienowania. Pantomimiczne gesty Smagały, który wyraźnie nie opanował całkowicie kwestii granej przez siebie postaci, wzbogacone nieco znudzonym i ironicznym głosem Wasilewskiej wydobywającym się z offu, stworzyły efekt komiczny i nieprzewidywalny. Głos aktorki stał się reprezentantem nadświadomości Robura – narratora opowieści, jednocześnie scenarzysty serialu, ale i autora tego, co dzieje się na scenie (Robur, opasany klawiaturami komputerowymi, na żywo dopisuje brakujące części scenariusza i jego zakończenia). Jej kwestie, rozlegające się ponad głowami pozostałych bohaterów, stają się echem niepokojących myśli Nahacza, któremu towarzyszy nieustanne poczucie uwięzienia w wirtualnym świecie iluzji i kłamstwa.


W powieści mamy do czynienia z wyraźną typologią postaci, podziałem na bohaterów dobrych i złych, przedstawionych w sposób karykaturalny i przerysowany. U Garbaczewskiego przywdziewają oni maski groteski, czarnego humoru i hiperrealizmu, momentami przypominając bohaterów dramatu Doroty Masłowskiej Między nami dobrze jest. Ich historię poznajemy dzięki retrospektywnym i surrealistycznym projekcjom wideo wpisanym w narrację spektaklu. W tej specyficznej, komiksowej konwencji najlepiej odnaleźli się Dobromir Dymecki jako komiczny Inspektor Mirosław Kryzys, Agnieszka Żulewska – tajemnicza Małgorzata von Ungier, Jan Dravnel – przyjaciel Robura Costa Costa i Cezary Kosiński – diaboliczny Matheo DeZi i serialowy Klemens Arcyzły. Najsłabiej wypadły sceny aktorskiego duetu Tyndyk/Pawlak, grających do spółki role Nieprawdopodobnego Prowadzącego i Mistrza – momentami absurdalne, przekombinowane i niezrozumiałe. Pośród bohaterów wyróżnić należy postać graną przez Lecha Łotockiego. Profesor Zimmermann, który popełnia samobójstwo, dostrzegając zgubny wpływ serialowego terroru, to reprezentant racjonalizmu i logiki, który w pewnym momencie ucieka ze świata absurdu i fałszu, tęskniąc za normalnością i naturalnością.


Powieść Nahacza to książka autobiograficzna. Robur – mężczyzna uzależniony od używek, balansujący na granicy depresji i kryzysu egzystencjalnego, neurotycznie przerażony wielkomiejskim i technologicznym chaosem – pod koniec książki wyrusza w podróż do rodzinnej miejscowości w Beskidach, aby tam odnaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. Tutaj, zarówno w książce, jak i w inscenizacji Garbaczewskiego, następuje kolejne „pęknięcie rzeczywistości”. Rozdwojenie pomiędzy cywilizacyjną karuzelą pędzącą w kierunku samozagłady, gdzie ludzie zaślepieni i ogłuszeni medialnym zgiełkiem przestają normalnie funkcjonować, a lokalną społecznością poczciwych Łemków, zanurzonych w swojej kulturze. Ludzi wiernych tradycji, trwających w swoim – powoli zanikającym – skansenie pamięci, wspomnień i historii. W ostatniej części spektaklu reżyser stylizuje wszystkich bohaterów na mieszkańców Łemkowszczyzny, umieszczając ich na tle zimowego, górskiego krajobrazu. Góry, świat, który kreuje Garbaczewski – drewniane atrapy, sztuczny śnieg, futrzaste kożuchy, lokalna gwara, kościelne pieśni, zabobony i legendy – wydaje się równie nierealny, jak wirtualna rzeczywistość nowych mediów. Jednak jego iluzoryczność i nieprzystawalność opierają się na postępujących mechanizmach zapominania i wypierania lokalnej tożsamości. W kontekście historycznym był to efekt przymusowych wysiedleń wschodniosłowiańskiej grupy etnicznej na Ukrainę i w inne niż rodzime regiony Polski, w latach 1945–1947. Ale zapewne i późniejszych procesów unifikacyjnych obu społeczeństw.


Współautor teatralnej adaptacji, Jakub Żulczyk, prywatnie przyjaciel Nahacza, w jednym z wywiadów podkreślał, że Niezwykłe przygody Roberta Robura odczytywał jako książkę o życiu pisarza – silnie sprzężoną z jego biografią i osobistymi przeżyciami. Garbaczewski pozostał bliżej samej fabuły i literackiej fikcji. Nadał powieści bardzo oryginalną formę sceniczną, przede wszystkim za sprawą transowej i psychodelicznej muzyki Jana Duszyńskiego, zabawnych animacji Roberta Mleczki i oryginalnej scenografii Aleksandry Wasilkowskiej. I choć w spektaklu trwającym ponad cztery godziny zdarzają się momenty mniej udane i chaotyczne, w multimedialnym szaleństwie reżysera jest metoda! Warto jednak sięgnąć po książkę przed obejrzeniem spektaklu.

 

TR Warszawa
Robert Robur
adaptacja Krzysztof Garbaczewski, Jakub Żulczyk
reżyseria Krzysztof Garbaczewski
scenografia Aleksandra Wasilkowska
kostiumy Sławomir Blaszewski
światło Bartosz Nalazek
muzyka Jan Duszyński
wideo Robert Mleczko
premiera 10 czerwca 2016
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij