Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
7/2018
Bem! Powrót człowieka armaty
autor: Teresa Drozda
foto:

„Sto wskrzeszeń na stulecie Polski” – tym hasłem Pożar w Burdelu przeszedł już do historii polskiej rozrywki. Jest w nim wszystko, co powinno być w dobrej satyrze: inteligentne skojarzenie, aktualność, ironia, dowcip, historia, gorycz. Hasłu towarzyszą czyny, a więc kolejne spektakle powołujące na scenę osobowości szeroko rozumianej historii Polski. Michał Walczak i Maciej Łubieński chcą, by było ich sto. Ambitny, acz nie wiem, czy realny plan. Dotychczasowe spektakle cyklu (Duchy. Musical spirytystyczny, Bem! Musical o patriotach i renegatach oraz Zwierzoczłekoupiory) pokazują, że zadanie jest trudne i pełne pułapek – dramaturgicznych, obsadowych, muzycznych i przede wszystkich koncepcyjnych.


O Zwierzoczłekoupiorach. Horror musicalu o Tadeuszu Konwickim zdania jestem złego. Jedynym jasnym punktem była tu Irena Jun jako była pracownica cenzury i szefowa departamentu aluzji. Kiedy wkraczała na scenę, miało się wrażenie, że może jednak o coś chodzi. Nadbudowy intelektualnej nie brakowało, ale postaci HGW czy Zdzisława wydają się zgrane, a powtarzane w kółko ich wyznanie miłosne sugeruje, że autorzy wątpią w zdolność widzów do zapamiętywania prostych epizodów fabularnych. A może po prostu scena teatralna potrzebuje większej precyzji i staranności niż piwniczna?


Inaczej rzecz się ma z Bemem! Tu wszystko się zgodziło. Bohater, temat, konstrukcja dramaturgiczna. Słyszałam głosy, że to zupełnie nieburdelowe przedstawienie. Na pewno brak tu silnych akcentów warszawskich, którymi Pożar się karmi, ale jak pokazały Zwierzoczłekoupiory – także przejada. Nie ma Burdeltaty, HGW i Zdzisława. Jest natomiast wędrówka w czasie i przestrzeni, masa symboli, są kpiny i powagi. Tyle ile trzeba chaosu, a to znaki firmowe Pożaru. Siłą Bema! jest historia. Rozumiana i jako opowieść fabularna, i jako temat z podręcznika. Biografię generała Józefa Bema, bardzo nieoczywistego dziś patrioty, który pod koniec życia przeszedł na islam i został pochowany w Aleppo, Maciej Łubieński prezentuje dość szczegółowo. Konstatacja zaskakująca, ale mamy do czynienia z pierwszą produkcją Pożaru, o której można powiedzieć, że ma wymiar edukacyjny. W fabule spektaklu pojawiają się punkty zwrotne biografii bohatera, takie jak jego spóźnienie na obronę Warszawy w czasie powstania listopadowego, bitwa pod Ostrołęką czy obrona węgierskiego parlamentu, zgodnie z hasłem „Za wolność naszą i waszą”. Już w tym wyliczeniu widać, jak przewrotnie biografia Bema współgra z dzisiejszymi czasami, a Maciej Łubieński znakomicie te analogie wykorzystał. Bem-bohater (Mariusz Drężek/Łukasz Wójcik) wędruje w czasie, będąc łącznikiem między przeszłością a współczesnością, reagując na problemy Polski A.D. 2018, dziwiąc się na przykład naszemu stosunkowi do emigrantów czy uchodźców. Bohaterów z kart historii jest więcej, że wymienię tylko cara Mikołaja I, Zygmunta Freuda, Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Joachima Lelewela czy Sándora Petőfiego.


Trudno w tym spektaklu wskazywać wiodące role. Zrealizowany jest w konwencji musicalu, ale też kabaretu i burleski. Wszystko zatem, co dzieje się na scenie, w warstwie wizualnej i relacjach między bohaterami, jest przerysowane, nieco groteskowe, podszyte wygłupem. Trudno więc cokolwiek niuansować, tym bardziej że w większości mamy do czynienia ze scenami zbiorowymi i aktorami, którzy co scenę lub dwie wcielają się w nową postać. To raczej rysunki, znaki, a nie kreacje. Nie zwróciłam zatem uwagi na żadną z ról. Natomiast obsada Burdelu wzmocniona aktorami Teatru Syrena, aktorami dobrze śpiewającymi, dużo lepiej zabrzmiała wokalnie. Bem! jest po prostu dobrze zaśpiewany.


Nie jestem bezkrytyczną fanką przedsięwzięć Pożaru w Burdelu. W miarę możliwości oglądam większość spektakli, które proponuje trupa, doceniając pomysłowość, bezkompromisowość i intelektualne błyski, ale zawsze wychodzę z takimi samymi zastrzeżeniami. Że za dużo na raz, że pomysły i wątki niedokończone, że piosenki jakby urwane w pół zwrotki, że zbyt dosłownie, że charakteryzacja i kostiumy przeszkadzają – mnie w patrzeniu, a aktorom w grze. Takie zastrzeżenia miałam też przy Duchach i Zwierzoczłekoupiorach – spektaklach z cyklu na stulecie. Nie dotyczą one jednak Bema!, i może dlatego tak zadowolona, zdziwiona i zachwycona wyszłam z Syreny. Takich spektakli jak ten – mądrych, ale nie przemądrzałych; wskazujących tropy, a nie rozwiązania czy recepty; lekkich, ale nie głupawych; a przede wszystkim inspirujących (po wyjściu z teatru natychmiast kupiłam na aukcji biografię Bema – za całe 2,60 plus przesyłka) – życzyłabym sobie jak najwięcej.
 

Teatr Syrena w Warszawie
Pożar w Burdelu


Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach
Bem! Powrót Człowieka-Armaty Macieja Łubieńskiego
reżyseria Michał Walczak
premiera 18 i 19 maja 2018

 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij