Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
5/2020
Być blisko
autor: Karolina Felberg
Być blisko
foto: Rafał Latoszek

Spektakl Teatru Młyn to Hańba alternatywna wobec słynnej powieści Coetzeego: polska, małomiasteczkowa, rodzinna.

 

Z duszą na ramieniu poszłam do Teatru Młyn na premierę Blisko, spektaklu na motywach Hańby Johna Maxwella Coetzeego. Zastanawiałam się, czy kameralny teatr sióstr Fijewskich pomieści żywiołową, pełną aporii i nierozstrzygalności „wielką narrację” noblisty. Nie pomieścił, ale też nie próbował tego uczynić. Wymyślił bowiem Hańbę alternatywną: polską, małomiasteczkową, rodzinną.


Bohaterem Hańby jest pięćdziesięciodwuletni David Lurie z Kapsztadu: melancholik, cynik, esteta, umiarkowanie utalentowany badacz języków nowożytnych, dość przeciętny wykładowca uniwersytecki i niespełniony artysta. Lurie jest rozwodnikiem, który słabo panuje nad popędami. Raz w tygodniu funduje sobie seks z prostytutką, a raz na semestr zawiązuje nieco bliższą relację z którąś ze swoich studentek. Tym razem padło na piękną Melanie Isaacs – uzdolnioną teatralnie dwudziestolatkę. David wpada na nią w ogrodach uniwersyteckich i po krótkiej rozmowie zaprasza ją do siebie na drinka. Mogłoby się wydawać, że Melanie ma jeszcze sporo możliwości: może na przykład odmówić. Może?


Prawda jest taka, że z pozoru niewinne pytanie: „Czy napijemy się u mnie?”, w ogóle nie powinno było paść. Dlaczego? Bo każda odpowiedź jest dla dziewczyny pułapką. Melanie ma do wyboru mniejsze lub większe zło, nic więcej.


Niefortunny romans kończy się dla dziewczyny gwałtem, a dla Davida – komisją dyscyplinarną. Mężczyzna, owszem, przyznaje się do winy, ale – w imię „wolności słowa” i „wolności milczenia” – nie wykazuje nawet cienia skruchy. Zmuszony do rezygnacji z posady, opuszcza Kapsztad i udaje się do swojej córki z pierwszego małżeństwa, Lucy.


Lucy jest „krzepką młodą osadniczką”, działaczką na rzecz zwierząt, wegetarianką, lesbijką i ateistką. Wie o niechlubnym postępku ojca, narzuca mu więc naprawdę twarde warunki koegzystencji. Pewnego dnia na ich farmę wdziera się podstępem trzech czarnoskórych mężczyzn, spowinowaconych zresztą ze wspólnikiem Lucy. Napastnicy hańbią Lucy i jej ojca, a potem zabijają ich zwierzęta. Ranny i poparzony, David dopomina się o sprawiedliwość. Tymczasem jego córka, biała farmerka po trzykroć zgwałcona i zdradzona przez zaufanego człowieka, nie oczekuje niczego. To, co się stało, traktuje jak rekompensatę za zbrodnie, których w przeszłości dopuścili się jej przodkowie w Południowej Afryce. Dziewczyna, choć sama wierzy tylko w to, co daje się zweryfikować zmysłowo, godzi się cierpieć za nieswoje winy, przyjmuje los męczennicy. Postanawia urodzić dziecko z gwałtu. David inaczej – nie uznaje jej wyborów. Więcej, szuka rozwiązań i odpowiedzi. Nie znajduje jednakże niczego poza kolejnymi lekcjami pokory. Wszystkie jego sądy o „wzniosłości”, „wolności”, „duszy” i „pięknie”, w konfrontacji z żywiołowym życiem, które pochłania Lucy, okazują się… rozpaczliwymi samooszustwami, taktykami obronnymi, nie zaś sankcjami metafizycznymi przychodzącymi skądinąd. Poddany symbolicznej kastracji – wpierw przez gwałcicieli córki, potem przez chłopaka Melanie – godzi się w końcu z własną (pieską, jak sam ją nazywa) kondycją. Poddaje się światu. Staje się posługaczem.


Bohaterem Blisko jest Zenek (Janusz Łagodziński): przedsiębiorca z prowincji, właściciel hurtowni odzieży używanej i amator kobiecego piękna. Urzeczony – zatrudnia powabną i długonogą Ukrainkę, dziewiętnastoletnią Swietłanę Aleksandrową. Kiedy dziewczyna przychodzi po kolejne zaliczki, proponuje jej drinka, kolację, sukienkę, wsparcie w edukacji artystycznej. Swietłana ma jednakowoż chłopaka, który przyjeżdża po nią motorem, co doprowadza Zenka do pasji. Nie mogąc jej uwieść, molestuje ją, za co spotyka go kara ze strony motocyklisty (przebite opony, wybite okna, zastraszanie). W obawie o własne życie Zenon ucieka więc do Warszawy, do swojej córki Kasi (Marianna Kowalewska) – studentki, wegetarianki, lesbijki, aktywistki, wolontariuszki i pracownicy ośrodka wychowawczego. Z dnia na dzień między ojcem a córką pojawia się jednak coraz więcej napięć. Zenon nie rozumie wyborów życiowych jedynaczki. Pod jej nieobecność pije i rozpamiętuje to, co zrobił. Zaczyna pogardzać sobą.


Pewnego dnia, w drodze do sklepu monopolowego, Zenon napotyka trzech agresywnych motocyklistów. Ucieka przed nimi do mieszkania Kasi, ale w pośpiechu zostawia klucz w zamku. Agresorzy zamykają go od zewnątrz i odchodzą, naśmiewając się z niego. Upokorzony, przestraszony i uwięziony, wygląda przez okno i spostrzega wracającą do domu Kasię. Dziewczyna wpada w ręce motocyklistów. Jakiś czas później wraca do domu – najpewniej zgwałcona, poraniona – odmawia jednakowoż pójścia na policję. Przecież ci chłopcy to jej podopieczni z ośrodka. Być może nawet jeden z nich to ten trzynastolatek, przy którym ostatnio puściły jej nerwy. Gdyby na nich doniosła, dostaliby co najmniej dziesięć lat. „To jest opłata, symboliczna opłata za to, że ona się wychowywała w domu bogatego hurtownika, a oni w domach pijących matek i agresywnych ojców” – referuje jej argumenty ojciec. Kasia sądzi, że po tym, co się stało, jest z chłopakami kwita, ale Zenek widzi tę sprawę inaczej. Chciałby wyrównać z nimi rachunki, domaga się sprawiedliwości. Nie robi jednak niczego wbrew woli Kasi, za to sam zgłasza się na policję i przyznaje do zgwałcenia Swietłany.


Natalia Fijewska-Zdanowska nie pokusiła się o adaptację południowoafrykańskiej powieści, stworzyła raczej z kilku jej motywów osobny dramat, rozgrywający się w czterech ścianach studenckiego mieszkanka Kasi. W tej mikroskali ledwie dorosła i nadwrażliwa dziewczyna każdego dnia dzielnie walczy ze złem i nierównością społeczną, czego zupełnie nie może pojąć jej ojciec – figura ze sceny na scenę coraz bardziej bezradna. Pod piórem Fijewskiej-Zdanowskiej profesor z Kapsztadu karleje do swojskiej, a zarazem groteskowej postaci prowincjonalnego handlarza pożądanym, choć przechodzonym towarem. Lucy z kolei – świecka święta, co rusz doświadczająca południowoafrykańskiego „jądra ciemności” – we współczesnej Warszawie przeistacza się w młodą aktywistkę, dobrowolnie angażującą osobiste zasoby (energię, czas i wrażliwość) na rzecz tych, którzy nie urodzili się, jak ona, pod szczęśliwą gwiazdą. W pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że autorka i reżyserka pozbawia swoich bohaterów czegoś naprawdę istotnego, a mianowicie wewnętrznego uwikłania w bezwzględną, „ciemną” historię apartheidu, która tworzy podskórny kontekst zdarzeń w powieści Coetzeego. I rzeczywiście, bohaterowie Blisko nie formułują własnych opinii na tematy społeczno-polityczne czy światopoglądowo-tożsamościowe. Ukraińskość Swietłany tudzież kwestie związane z migracjami w dobie późnego kapitalizmu nie zajmują ich uwagi. Niemniej negocjują między sobą coś bardzo ważnego: status ich nieoczywistej relacji… (Nie)możliwość prawdziwej bliskości między nimi. Kameralność warszawskiej inscenizacji wzmacnia dramaturgię i intensyfikuje nasze wrażenia. Wciągnięci w nieoczywistą relację szlachetnej Kasi z jej apodyktycznym, przemawiającym zwykle „językiem korzyści” ojcem – przeżywamy coś naprawdę istotnego niemalże na własnej skórze. Blisko. Naprawdę blisko.


Łagodziński przekonująco gra głosem i gestem – wierzymy jego postaci, bo choć bezsprzecznie winny, nie skrywa własnych słabości. Każdym spojrzeniem, lirycznym ruchem rąk, niepewną pozycją ciała odsłania uwikłanie we własne kompleksy oraz popędy. Kowalewska natomiast wprowadza na scenę żywioł – jeśli jej energetyczna bohaterka cieszy się, to na całego, jeśli zamartwia, to całą sobą. Jednak to ojciec jest głównym bohaterem dramatu – to prawda o nim musi w końcu wybrzmieć na scenie. Inna sprawa, że bez Kasi nic by się w nim nie zadziało, bo to pod wpływem jej doświadczeń oraz nieoczywistych wyborów rozpadają się jego projekcje na temat kobiet. Los Kasi jest dlań (ostatnią) szansą, by zweryfikować swoje fałszywe przekonania na temat kobiecości. I w tym fundamentalnym doświadczeniu prowincjonalny przedsiębiorca nie różni się niczym od kapsztadzkiego znawcy twórczości Byrona. Obaj muszą zobaczyć w ukochanych córkach niewinne ofiary przemocy symboliczno-seksualnej, by wreszcie uszanować nietykalność kobiet, którymi tak lubią się otaczać. By pojąć, że kategoria kobiecego piękna rozumianego jako „dobro wspólne”, na którą dotąd tak chętnie się powoływali, zobaczona „z bliska”, w realnym doświadczeniu, okazuje się tylko alibi dla ich pragnień, niespełnień i słabości.


Z czym jednakowoż pozostaniemy, jeśli podważymy takie kategorie jak piękno, wolność, wzniosłość? Czy w zeświecczonym świecie Lucy i w odczarowanej rzeczywistości Kasi znajdziemy jakiekolwiek umocowania metafizyczne? Spektakl sugeruje, że tak. Świat, o jaki chodzi dziewczynom i dla którego się poświęcają, to przecież świat odkupiony: raz na zawsze uwolniony od win, krzywd i niesprawiedliwości. Lucy i Kasia nie walczą z mężczyznami, nie negują męskości jako takiej, nie próbują odegrać się za doznane z ich strony krzywdy, więcej – nie szukają nawet zadośćuczynienia i sprawiedliwości. Przeciwnie, są w stanie poświęcić siebie w zamian za świat (wreszcie) wolny od przemocy i resentymentu. Te cele, choć sprzeczne z naturalnym („fallocentrycznym”?) dyskursem metafizycznym, stanowią dla nas piękną (i chyba ostatnią) szansę – szansę na alternatywny zestaw nierozstrzygalności, oscylujący tym razem wokół takich kategorii jak czułość, uważność, zrozumienie i bliskość. Lucy i Kasia – choć świetnie orientują się w tym, jak dotąd było, jak nieodmiennie jest – wszystkim mężczyznom razem i każdemu z osobna gotowe są dać kolejną szansę. Czy świat, dla jakiego się poświęcają, jest już naprawdę blisko?
 

Teatr Młyn w Warszawie
Blisko
wg powieści Hańba Johna Maxwella Coetzeego
adaptacja, reżyseria Natalia Fijewska-Zdanowska
scenografia Barbara Koczarowa
światło Barbara Koczarowa, Przemysław Scholl
muzyka Ygor Przebindowski
premiera 6 grudnia 2019
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij