Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
3/2012
W pogoni za sobą
autor: Agnieszka Michalak
W pogoni za sobą
foto: Grzegorz Press

Czym jest talent, zastanawia się autor Allegro moderato. Bohaterką spektaklu Krzysztofa Rekowskiego jest kobieta, która całe dzieciństwo i młodość poświęciła na mordercze ćwiczenia, by zostać zawodowym muzykiem. Zamiast czerpać satysfakcję ze swojej pasji, czuje jednak zniechęcenie.

Pewnie nie raz zastanawialiśmy się, czy szkolni prymusi są tacy zdolni, czy raczej ciężko pracują na swoje wyniki. Czy talent zatem to cecha wrodzona, czy też można go wypracować? Społeczny „system” nastawiony na efekt w gruncie rzeczy nie zachęca do stawiania takich pytań. W otaczającej rzeczywistości – przynajmniej w naszej kulturze – droga do celu jest czymś mało uchwytnym. Egzamin trzeba zdać, test zaliczyć, dogonić sukces. I może dlatego w drodze do tego celu poruszamy się jak dzieci we mgle. W zależności od sytuacji tłumaczymy sobie niepowodzenia brakiem talentu, a sukcesy ciężką pracą, i na odwrót. A kiedy jeszcze dołączą do tego nie tylko własne, ale też cudze ambicje, robi się prawdziwy bałagan.
Właśnie temat cudzych ambicji stał się punktem wyjścia dla Szymona Bogacza w jego nowej sztuce Allegro moderato. Autor próbuje dociec, czym w istocie jest talent i jaką rolę odgrywa, temat ten traktując jako swoisty głos w dyskusji o wychowaniu, czy raczej rodzicielskiej tresurze. Pokazuje mechanizmy, dzięki którym można zabić tożsamość własnego dziecka. Bogacz portretuje dziewczynkę, która, motywowana dążeniami i marzeniami własnej matki, ma stać się wybitnym muzykiem – tymczasem uczy się przede wszystkim, jak zaspokajać oczekiwania innych. Gra na instrumencie, do której de facto jest zmuszana, staje się dla niej torturą zamiast przyjemnością. Nie robi spektakularnych postępów w nauce i kolejni pedagodzy traktują ją coraz gorzej. Bogacz jednak idzie krok dalej, pokazując skutki takiego wychowania – ten system wydaje na świat rzeszę niespełnionych ludzi i muzyków (takich jak bohaterka), którzy nie tylko nie potrafią cieszyć się życiem, lecz także gubią własną pasję. W efekcie jako pedagodzy wyżywają się na uczniach, tak jak niegdyś ich nauczyciele i rodzice nad nimi. Krąg się zamyka. Ciekawe, że w tych rozważaniach autorowi pomogły własne doświadczenia. Dramaturg sam bowiem jest muzykiem, odebrał dyplom warszawskiej Akademii Muzycznej i przez lata grał w na trąbce w takich zespołach jak Sinfonia Varsovia, Filharmonia Narodowa czy Warszawska Orkiestra Radiowa. A jednak ta przeszłość jest dla niego traumatyczna. W programie czytamy, że napisanie sztuki było rodzajem terapii, zrzuceniem psychicznego balastu, które przyniosło „uczucie wolności i oddech ulgi”.
Allegro moderato to prawdziwa kopalnia tematów i motywów. Reżyser Krzysztof Rekowski czyta dramat, trzymając się litery tekstu. Tworzy na scenie kameralny, nieco tajemniczy seans utrzymany w poetyce snu, retrospekcji, którą osobno zaznacza Maciej Chojnacki. Scenę oplata białymi, zwiewnymi firanami, zza których co jakiś czas wyłaniają się postaci z dzieciństwa bohaterki – nauczyciele, chłopak, matka. Scenografia jest skromna – na scenie stoi łóżko, walizka, krzesło, budzik i... dyktujący tempo całości metronom. Jego nieustanne tykanie podnosi napięcie, organizuje spektakl, burzy poczucie bezpieczeństwa i harmonii. A tych w życiu głównej bohaterki próżno szukać. Ewę interpretuje, precyzyjnie przekazując intencje i motywacje, Dominika Ostałowska. Jej bohaterka jest niczym zaprogramowany robot. Do bólu skromna, chwilami wręcz wycofana. Lekko drżącym głosem mówi, jakby sama się przed sobą usprawiedliwiała, że oto napisała Encyklopedię Tematów do Rozmowy albo że nie poszła do kina – musiała ćwiczyć, bo przecież czeka na nią kariera. Nawet kiedy opowiada o czymś, co się jej udało, nie pozwala sobie na zbytnią śmiałość czy okrzyki radości. Wszystkie odruchy kontroluje. Matka (niespełniony muzyk) wytresowała ją idealnie.
Bogacz, a za nim Rekowski przyglądają się zatem ulepionej z czyichś aspiracji marionetce, która zgubiła proporcje, pomyliła zadania, i której nie dano szansy dowiedzieć się, kim jest i czego chce od życia. Kazano tylko stanąć do wyścigu po sukces. Twórcy spektaklu opowiadają o dziecku, które pada ofiarą nieszczęśliwej i niespełnionej matki, ale i kolejnych nauczycieli. Młoda bohaterka nie zna innego życia poza lekcjami gry na oboju. Nawet na szkolnej zabawie czuje się nieswojo – podczas tych godzin można przecież przećwiczyć gamę lub nauczyć się etiudy Chopina. Ze sceny przemawia do nas ktoś nieszczęśliwy, kto oswoił nerwowy ból brzucha, a nawet nauczył się go lubić, bo instynkt samozachowawczy zadziałał. Ostałowskiej udaje się pokazać złożoność swojej postaci. Jej bohaterka ociera się o metafizykę, doszukując się sensu w najdrobniejszych dźwiękach i przeczuwając śmierć. Chwilami widać, że bohaterka chciałaby walczyć o siebie, pozwolić sobie na zapomnienie, na nicnierobienie. Ciasny gorset, w który włożyła ją matka, nie pozwala jednak na ruchy w bok. Ewa ugina się pod nakazami rodzicielki, mówiąc na przykład chłopakowi, którego kocha, że nie będzie się już z nim widywać (nie podoba się matce – ma tłuste włosy, łysieje i gra na puzonie). Przełom następuje, kiedy poznaje Nauczyciela i odkrywa nieco inny model życia i uprawiania muzyki, ale wtedy ujawniają się jej kompleksy, lęki, niewielkie poczucie własnej wartości i amputowana pewność siebie, a nawet przerażenie własnymi ambicjami. W końcu przecież „nie byłam zdolna i bardzo nieładnie grałam” – jak sama wspomina.
Bogacz zagląda pod podszewkę zdarzeń, bada swoją bohaterkę z kilku perspektyw – stąd w tekście postać Dziewczynki, czyli małej Ewy, alter ego Ewy dorosłej. Rekowski znakomicie poradził sobie z wprowadzeniem na scenę „dziecięcej wersji” bohaterki. Anna Stela gra ją pewnie i z przekonaniem, portretując kogoś zgoła innego, w kim jeszcze zmaga się agresja i niezgoda na świat. Dzięki Steli widać jednak wpisaną w tekst wielowymiarowość postaci Ewy, która kiedyś chciała budować swój świat poza muzyką, z dala od oczekiwań matki i pedagogów. Ewa powiela trochę schemat swoich nauczycieli, o których Bogacz też mówi niemało. W młodości szkoleni na mistrzów, dziś dają lekcje, stosując te same metody, jakie kiedyś wobec nich stosowano i marząc o niedościgłej sławie. Dramaturg zadbał o to, żeby każdy z pedagogów miał własny stempel, osobowość i temperament, ale przede wszystkim odmienne podejście do ucznia i muzyki.
Rekowski w rolach kolejnych nauczycieli Ewy obsadził Zdzisława Wardejna. Aktor sprawnie nakłada kolejne maski – jako Pan od oboju będzie cierpliwy, ale stanowczy, chwilami wyrozumiały, jako Nowy Pan od oboju stanie się upierdliwy i zawzięty, jako frywolny Profesor w rozpiętej koszuli będzie kreował się na Casanovę, a w skórze Nauczyciela stanie się wyluzowany, ale też będzie czuł i myślał inaczej niż poprzednicy i... będzie szczęśliwy. Podobny zabieg „posklejania” postaci reżyser zastosował w przypadku Matki i Pani od fortepianu, które portretuje Elżbieta Kijowska; „Puzonistę”, Męża, Mężczyznę w garniturze i Biznesmena gra Bartosz Woźny. Zarówno Kijowska, jak i Woźny są jak trzeba groteskowi i przerysowani, chociaż ich role zostały sprowadzone niemalże do epizodów. Szkoda, że reżyser nie pokusił się, by je nieco rozwinąć. Dopełnienia wymagała zwłaszcza rola Matki, dla poruszanego tematu podstawowa. Ale wzbogacony innymi postaciami, zwłaszcza barwną galerią nauczycieli, spektakl podkreśla nie tyle psychologiczny, co społeczny wymiar zagadnienia.
W Laboratorium Dramatu (używającego obecnie nowej-starej nazwy Scena Przodownik) powstał kolejny spektakl, który chce dotykać społecznych bolączek. Przedstawienie Rekowskiego można bowiem czytać nie tylko jako głos w dyskusji na temat systemu wychowawczego, czy edukacyjnego. Ale też jako socjologiczny traktat o reprodukowaniu wzorów zachowań, dziedziczeniu cech społecznych. Ucieczki od wolności – czyli obowiązku samodzielnego podejmowania decyzji. Rekowski portretując Ewę, szczęśliwie nie zrezygnował też z pytań o sens życia zaprojektowanego dla niej przez kogoś innego. W końcu bohaterka wybudza się z „letargu” pod dyktando metronomu, pozwala sobie nawet na błędy w grze, by zacząć doganiać siebie. I wtedy zaczyna się prawdziwe życie...

 

Laboratorium Dramatu w Warszawie
Allegro moderato Szymona Bogacza
reżyseria Krzysztof Rekowski
scenografia Maciej Chojnacki
muzyka Marcin Mirowski
prapremiera 10 grudnia 2011
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/https://www.fundacjaperforma.com/rozmowy-z-artystamihttps://www.adit.art.pl/


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij