Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
12/2014
Kronika wypadków zagłębiowskich
autor: Aneta Głowacka
Kronika wypadków zagłębiowskich
foto: Maciej Stobierski

Reżyserzy Czerwonego Zagłębia, spektaklu o początkach i stuletniej historii Sosnowca, nadali mu formę sennego marzenia.

 

Czerwone Zagłębie w reżyserii Aleksandry Popławskiej i Marka Kality jest kolejnym w repertuarze Teatru Zagłębia spektaklem osadzonym w lokalności. Tytuł dramatu Jarosława Jakubowskiego, napisanego na zamówienie sosnowieckiego teatru, z jednej strony odwołuje się do stereotypu z czasów PRL-u, który mieszkańcom Zagłębia Dąbrowskiego, w odróżnieniu od sąsiadujących przez rzeki Brynicę i Czarną Przemszę Ślązaków, przypisuje szczególne lewicowe sympatie. Co nie jest dalekie od prawdy, biorąc pod uwagę współczesne wyborcze statystyki – do tej pory Sojusz Lewicy Demokratycznej ma tu swój żelazny elektorat, dzielony wszakże po połowie z partiami prawicowymi. Z drugiej strony, wydaje się, że zamiarem twórców przedstawienia była próba złamania tego „czerwonego” schematu i pokazania, że kolor dotychczas kompromitujący Zagłębiaków w oczach pozostałych mieszkańców regionu ma w tym miejscu również inne znaczenie. W spektaklu przypomina się bowiem o zorganizowanym przez PPS robotniczym strajku powszechnym w 1905 roku, który przeobraził się w zryw niepodległościowy i doprowadził do próby utworzenia, co prawda tylko na dziesięć dni, zalążków państwowości, zwanych później Republiką Zagłębiowską.


Opowieść Jakubowskiego o Zagłębiu rozpoczyna się w 1905 roku, a więc w chwili, gdy mieszkający tu Polacy silniej upomnieli się o swoją podmiotowość. Miernikiem panujących wówczas nastrojów staje się zbitka słów: „strajk, strach i nędza”, wyrażona w spektaklu przez jednego z narratorów komentujących akcję sceniczną i poszukujących wydarzeń fundacyjnych dla miasta. Narracja zmierza zaś do czasów współczesnych, na dłużej zatrzymując się jedynie w epoce Edwarda Gierka, która ze względu na dynamiczny rozwój regionu należy do jaśniejszych kart w historii miasta. Wybór na I sekretarza KC PZPR polityka pochodzącego z Sosnowca (a ściślej z Porąbki, wioski wcielonej w obręb miasta w latach siedemdziesiątych) nie tylko przyczynił się do wybudowania nowoczesnej – jak na ówczesne czasy – Huty Katowice i charakterystycznej dla Sosnowca estakady w kształcie ślimaka, ale również ożywił miasto, które wypełniało się nowymi mieszkańcami, pochodzącymi z różnych stron Polski.


Stworzenie spójnej narracji o mieście wydaje się tak samo trudne, jak jednoznaczne wskazanie jego początków. Nie wiadomo, czy miałby o tym decydować dokument potwierdzający uzyskanie praw miejskich (1902), czy może rewolucyjny gest, który miał wyrwać miasto spod jurysdykcji cara (1905), a może otwarcie zawodowego teatru, potocznie zwanego wówczas Teatrem Zimowym (1897), świadczące o miejskich aspiracjach mieszkańców. Tę świadomość mają towarzyszący widzom Poszukiwacze (Wojciech Leśniak i Andrzej Śleziak), tropiciele sensu i porządku wyglądem przypominający bohaterów filmu Blues Brothers, którzy pełnią w spektaklu rolę kronikarzy, próbujących wprowadzić ład w oderwane od siebie fakty, wspomnienia i fantazje. Przez cały spektakl spierają się zresztą, czy kamieniem węgielnym miasta był „czyn”, czy rewolucyjna „salwa”, a może po prostu kopalnia, która dała zatrudnienie przybyłym do Zagłębia robotnikom. W kontekście poetyki spektaklu pomysł wprowadzenia na scenę pary narratorów, dopowiadających poszczególne wątki, wydaje się czytelny, chociaż nie zawsze się sprawdza, szczególnie wtedy, gdy wydarzenia w dostateczny sposób komentują się same, a aktorzy grający Poszukiwaczy nie zawsze mają pomysł na ogranie tych, niestety słabszych, fragmentów tekstu.


Złudzeń co do możliwości zbudowania kompletnej opowieści o miejscu nie mają również twórcy. Obok konkretnych i zwykle powszechnie znanych dat, miejsc i wydarzeń (robotniczy strajk na początku ubiegłego wieku, nominacja Gierka na I sekretarza, produkcja fiata 126p i budowa tzw. gierkówki), w tkance narracji pojawiają się także miejskie legendy, historie apokryficzne, okruchy codziennego życia i owoce pamięci zwykłych ludzi. Głos otrzymuje zarówno I sekretarz (świetna rola Piotra Zawadzkiego, który mógłby wygrać konkurs na sobowtóra Gierka), który tradycyjnie przemawia z trybuny, prosząc obywateli o pomoc w budowaniu socjalistycznego ładu, jak i uprawiająca nordic walking wdowa z peryferii (Maria Bieńkowska), która większość wolnego czasu spędza na grobie męża, czy Nocna Portierka (Krystyna Gawrońska), która w opuszczonym hotelu wspomina dawne bale i snuje niewesołe refleksje na temat przyszłości wyludniającego się miasta. Przeszłość miejsca przywoływana jest więc zarówno w perspektywie ogólnej, jak i indywidualnej, bez której ta pierwsza wydaje się martwa.


Skoro historia obecna w podręcznikach jest zawsze niekompletną wersją tego, co już było, a przeszłość skutecznie wymyka się racjonalnym narracjom, reżyserzy Czerwonego Zagłębia nadali przedstawieniu formę sennego marzenia. W sekwencjach dopracowanych plastycznie i świetnie zagranych scen nachodzą na siebie poszczególne wątki, które przeplatają się z powracającymi niczym refren motywami, jak chociażby tym związanym z zakładowym lekarzem doktorem Widerą, który istniał naprawdę i stał się pierwowzorem postaci Judyma z Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego. Mimo że Widera zmarł w 1901 roku, w krytycznych momentach opowieści powraca na scenę jako ukrzyżowany Chrystus, którego przywołują cierpiące matki, jakby na dowód, że każda społeczność ma swojego świętego.


W opowieści o mieście, która uwzględnia afektywną moc pamięci, siłą rzeczy – zdają się sugerować twórcy – prawda miesza się ze zmyśleniem, fakty z marzeniami, postacie historyczne spotykają się ze współczesnymi, a stereotypy uchodzą za indywidualne przekonania. Toteż Gierek, „jak żywy” (w spektaklu pojawia się jako Pierwszy), bawi się na balu karnawałowym, na którym zaczepia go opozycjonista – Miś Polarny (Tomasz Muszyński) i dokonuje rachunku sumienia. Podczas gdy Pierwszy przyjmuje od obywateli dowody miłości i wdzięczności, wyrugowany z powszechnej świadomości przez komunistyczną władzę elektryk Stanisław Jaros, skazany na śmierć niedoszły zamachowiec, zdradza kulisy nieudanego ataku na I sekretarza w czasie wizytacji osiedla Zagórze (w rzeczywistości był to zamach na Chruszczowa i Gomułkę). Anegdota o Globusie, który w kiosku na Pogoni (dzielnicy Sosnowca) nie sprzedawał papieru milimetrowego, bo nie wiedział o jego istnieniu, zdaje się mieć taką samą wagę, jak opowieść samotnej wdowy, która odkryła istnienie podziemnych korytarzy łączących wszystkie cmentarze w Sosnowcu, czy wymyślona rozmowa w pociągu na stacji Sosnowiec Józefa Piłsudskiego (Grzegorz Kwas) z Józefem Stalinem (Piotr Zawadzki), którzy mogliby dyskutować o ojczyźnie światowego proletariatu, gdyby tylko się spotkali (to zdecydowanie najlepszy dialog w tym spektaklu).


Nad sosnowiecką opowieścią unosi się duch melancholii i nostalgii za przeszłością, bo wiadomo, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Znakiem tamtego czasu jest Adam Słodowy, który potrafił zrobić coś z niczego, i wspomnienia, którym oddają się Podróżny (Grzegorz Kwas) oraz Nocna Portierka. Świadomość upływającego czasu wyzwala w bohaterach również potrzebę podsumowań. W spektaklu rozliczony zostanie nie tylko Gierek, którego pierwsza połowa rządów oznaczała rozwój gospodarczy, druga zaś – kryzys. Krytycznemu oglądowi zostanie poddany również Sosnowiec, prowincjonalne miasto z aspiracjami, które z braku innych atutów chętnie chwali się urodzonym tu Janem Kiepurą, Edwardem Gierkiem i mieszkającą przez kilka miesięcy przy ulicy Kołłątaja 6 Polą Negri. Jego tożsamość ukształtują cztery kryzysowe doświadczenia: po pierwszej wojnie światowej przestanie być miastem granicznym, po drugiej – zostanie zepchnięte w cień Katowic, wraz z odejściem Gierka straci silnego człowieka w Warszawie, a koniec komuny spowoduje upadek górnictwa i włókiennictwa. To oczywiście diagnoza Poszukiwaczy, dopatrujących się sensu w strukturze zdarzeń. Innego zdania jest Kibic (Aleksander Blitek) miejscowego klubu piłkarskiego, który na te pesymistyczne rozważania ma tylko jedną odpowiedź: „Było, jest i będzie, zawsze Zagłębie!”.
 

Teatr Zagłębia w Sosnowcu
Czerwone Zagłębie Jarosława Jakubowskiego
reżyseria Aleksandra Popławska, Marek Kalita
scenografia, kostiumy Paula Grocholska
choreografia, ruch sceniczny Paweł i Piotr Kamińscy
muzyka i opracowanie muzyczne Maria Janicka
premiera 12 września 2014

 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij