Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
4/2012
Rien ne va plus?
autor: Iwona Uberman
Rien ne va plus?
foto: Alexi Pelekanos

Wśród scen teatralnych Wiednia niełatwo jest wywalczyć liczące się miejsce. Niedościgniony Burgtheater i jego dodatkowe siedziby: Akademietheater i Kasino am Schwarzenbergplatz, od wielu lat nadają ton życiu kulturalnemu stolicy Austrii, a sam „Burg” czyni to nawet od ponad dwóch wieków. Jeśli jednak widza znudzi bogaty program tej instytucji, czeka na niego równie renomowany Theater in der Josefstadt. Dla szukających kolejnej odmiany stoją otworem obie opery miasta.
W Wiedniu tak naprawdę nikt nigdy nie chciał zrywać z tradycją, dlatego też ta hegemonia nie została naruszona. Mimo to wiedeński Schauspielhaus – do którego na parę lat skrył się kiedyś z grupą aktorów sam George Tabori, gdy zmęczyła go maszyneria wielkich instytucji teatralnych – wypracował sobie mocną pozycję. Jego trzonem jest nowoczesny program, czyli sztuki współczesnych autorów w reżyserii młodych reżyserów. W tej dziedzinie Schauspielhaus liczy się obecnie nie tylko w Wiedniu, ale i na całym niemieckojęzycznym obszarze. Położona przy Porzellangasse placówka chętnie wystawia utwory rodzimych autorów, takich jak na przykład cenionego w Austrii Ewalda Palmetshofera, i interesuje się sceną zagranicy: to właśnie tu miała swoją prapremierę sztuka Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk Bruno Schulz: Mesjasz, wyreżyserowana przez Michała Zadarę. Ważnym punktem programu jest także twórczość artystów obszaru niemieckojęzycznego. Nowością w tegorocznym sezonie jest dramat Puppen (Kukły) niemieckiego artysty Kevina Rittbergera, który współpracuje z Schauspielhausem od trzech lat. Na to przedstawienie, wystawione w reżyserii Roberta Borgmanna, warto zwrócić uwagę.
Oglądając Puppen, dobrze jest pamiętać, że Rittbergerowi bliskie są myśli filozoficzne Alexandra Klugego. Jedna z nich: „Gwiżdżemy na rzeczywistość, jeśli zachowuje się jak nasza teraźniejszość”, sformułowana w uproszczony sposób jako: „Realność jest wielowarstwowa”, staje się kluczem do odczytania świata przedstawionego na scenie.
Puppen składa się z dziewięciu luźnych scen, których akcja porusza się na powierzchni codzienności. Fryzjerka w pustym salonie pielęgnacji włosów łatwo daje się przekonać przygodnemu poszukiwaczowi przygód Klandestinowi, że powinna przygarnąć go do domu. Nie na długo. Rzeźnik w mięsnych delikatesach z ochotą przyjmuje do pomocy przypadkowo pojawiającą się Kobietę, Która Ma Stale Zawroty Głowy, mimo że półki luksusowej placówki handlowej świecą pustkami. Wypowiadane przez postaci zdania, strzępy rozmów i monologów dotyczą urody, dbałości o piękny wygląd, wyszukanych potraw – spraw, które rozumiemy. Są maniackimi dialogami o niczym lub o rzeczach nieistotnych, znanych dobrze w świecie dobrobytu. Jednakże podupadłe otoczenie opowiada inną historię, powoli odsłaniając powagę sytuacji. Brak towarów u Rzeźnika przez chwilę budzi asocjacje z czasami socjalizmu, ale Rittberger nie wraca do przeszłości. Wkrótce okazuje się, że w prezentowanym przez niego świecie brakuje nie tylko towarów, ale i klientów. Nawet jeśli pojawiają się osoby, które mogłyby być potencjalnymi nabywcami – szybko staje się jasne, że nie stać ich na kupienie czegokolwiek. Kladestino zaglądający do salonu fryzjerskiego nie może sobie pozwolić nawet na zwykłe strzyżenie włosów. Zasiadająca przy stolikach bistra grupa niedzielnych spacerowiczów nie jest w stanie zapłacić za butelkę oranżady.
Na tym jeszcze nie koniec. Brakuje również prawdziwej pracy. Każdy oddaje się jedynie jakiemuś przejściowemu zarobkowaniu, wykonuje chałtury lub amatorszczyznę. Wbrew pozorom, również postaci określane mianem swojego zawodu okazują się jedynie rozmarzonymi hobbystami, np. Rzeźnik, który „kiedyś coś tam” poczytał na temat wytwarzania produktów mięsnych i od tej pory jest pracownikiem branżowym, bo marzy mu się zrobienie największej kiełbasy świata. Podobnie jest z Fryzjerką, która nikomu jeszcze nigdy nie obcięła włosów. Nie odgrywa to jednak żadnej roli, gdyż i tak nikt nie może zapłacić za ich usługi, a jeśli znalazłby się ktoś niepozbawiony finansowych środków – alergia czy inna współczesna choroba na pewno nie pozwoliłaby mu na nabycie oferowanych produktów. W świecie Rittbergera nic już nie funkcjonuje i nawet język nie jest ani źródłem porozumienia, ani wymiany wzajemnych doświadczeń.
Reżyser Robert Borgmann zręcznie dopasowuje świat autora do desek teatralnych. Rozpięta na sznurku w poprzek sceny kotara, za którą skrywają się aktorzy, nasuwa myśl, że przedstawienie wcale nie odbywa się w prawdziwym teatrze, ale w prowizorycznie przystosowanej do tego celu szkolnej sali gimnastycznej czy innym przypadkowym pomieszczeniu. Stare, rozpadające się krzesła i poniewierająca się tu i tam zniszczona aparatura techniczna nie znajdują zastosowania ani razu w ciągu wieczoru. Nie tylko świat zewnętrzny jest w stanie rozkładu, ma się wrażenie, że dotyczy to także samego teatru. Subtelnie wymyślone i niepozbawione autoironii pomysły reżysera nadają spektaklowi formę, jakby wyszedł spod ręki przypadkowego chałturnika, a nie artysty fachowca.
Kevin Rittberger jest autorem zajmującym się tematami politycznymi, którym nadaje niejednokrotnie interesującą formę dramatyczną. Jego fragmentaryczne dialogi są wolne od doktryn, stanowią jednak ostre społeczno-polityczne analizy. Kassandra oder die Welt als Ende der Vorstellung (Kassandra, czyli świat jako koniec wyobrażeń) podejmuje problemy uchodźców z Afryki; w 2011 roku znalazła się w kręgu najlepszych niemieckich sztuk teatralnych. Fast Tracking oder der Tod der Kunqu-Oper (Fast tracking albo śmierć opery Kunqu) docieka przyczyn zanikania tradycyjnych form sztuki. Jako reżyser Rittberger przeniósł także czterokrotnie na scenę teksty Alexandra Klugego – zapewne najbardziej uniwersalnego artysty i niezależnego myśliciela dzisiejszych Niemiec, znanego w Polsce głównie jako reżyser filmowy. (Notabene obok swojej działalności literackiej, filmowej, filozoficznej i popularnonaukowej Kluge od wielu lat dowodzi z sukcesem, że ambitny program telewizyjny, także w telewizji komercyjnej, robiony dla szerokiego kręgu odbiorców, jest możliwy). Zaadaptowane dla teatru przez Rittbergera eseistyczne teksty Klugego, zawsze pełne głębokich myśli i zarazem groteskowo-zabawne, podejmują wielkie sprawy świata i refleksje codziennego życia. Od teorii miłości i problemów międzyludzkich, od pytań o wielkie niewiadome, takie jak: co to jest czas, jak długo trwają rewolucje czy jak ważna jest nadzieja, poprzez analizę myśli marksistowskiej, do szeroko pojętego tematu „chłodu” – te fascynujące wieczory stanowią zawsze tematy do rozmowy.
W swojej najnowszej grotesce Puppen Rittberger niszczy najpierw istniejący porządek społeczny. Pozwala na rozpad obowiązującego układu sił, który wskutek kryzysu banków, a także narastającego kryzysu demokracji, budzi coraz mniej zaufania. Wyobcowanie, ułamkowość i niespójność egzystencji, niepewność i brak perspektywy to często podkreślane przez autora symptomy rozpadu globalnego świata, prowadzące do fizycznego i psychicznego paraliżu egzystujących w nim istot. Puppen to, zdaniem jej twórcy, także sztuka o ludziach cierpiących wskutek ograniczeń społecznych, których ani nie są w stanie pojąć, ani się z nich wydostać. Rittberger szuka odpowiedzi na pytanie, co się stanie, jeśli obecny świat nagle ulegnie zmianie i wszystko, co jeszcze wczoraj było ważną wartością, nagle straci znaczenie.
Reżyser Borgmann, który rozpoczął swoją artystyczną drogę, studiując rzeźbiarstwo w Londynie, korzysta ze zdobytych doświadczeń plastycznych przy pracy w teatrze. „Teatr jest w gruncie rzeczy jak praca nad rzeźbą. Najpierw ma się pomysł, jak ona powinna wyglądać, potem dobiera się odpowiedni materiał i zaczyna go kształtować”. Taki rodzaj teatru, od dawna dobrze znany polskiej scenie, jest nadal jeszcze nieczęsty w Niemczech. W Puppen, swoim drugim przedstawieniu w wiedeńskim Schauspielhausie, Borgmann traktuje tekst teatralny jako jedną z części składowych spektaklu, łącząc go z elementami dekoracji, formami muzycznymi, filmowymi i wideo. Owo łączenie różnych dziedzin sztuki zbliża Borgmanna do Rittbergera, który także coraz częściej we własnych pracach reżyserskich tworzy teatr idący w tym kierunku. Obu atrystów zdaje się wiązać także zainteresowanie Kleistowskim ideałem aktora-marionetki. Zespół aktorski Puppen dobrze odnajduje się w tym świecie.
 

Schauspielhaus Wien
Puppen Kevina Rittbergera
reżyseria Robert Borgmann
premiera 6 października 2011
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij