Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
7/2016
Emocja miesiąca: Korona dla nastolatka
autor: Natalia Worożbyt
Emocja miesiąca: Korona dla nastolatka
foto: Kateryna Hornostaj

Kiedy miałam 15 lat, paliłam chyłkiem w toalecie, rzygałam wódką i poznawałam pierwszy seks. Mieszkałam w internacie, u koleżanek, nocowałam w mieszkaniach znajomych, kiedy ich rodzice wyjeżdżali za miasto. Roman miał trzylitrowe słoiki z samogonem. Piliśmy go. Rusłan – odtwarzacz wideo i dwie kasety z filmami Jeana Claude’a Van Damme’a i lekką erotyką. Znaliśmy je na pamięć. Mama Stasa miała prawdziwe futra, wraz z Olką wkładałyśmy je i szłyśmy do sklepu po papierosy.


Kiedy miałam 15 lat, marzyłam, by zostać artystką, reżyserem i piosenkarką oczywiście, ale wiedziałam, że nimi stają się tylko bogowie. Brałam gitarę i śpiewałam własne piosenki o miłości wąskiemu gronu słuchaczy. Mówili mi: „Mała, ty masz talent”. Talent ma wielu, myślałam sobie. Ale kto mi powie, że jestem bogiem?


Kiedy miałam 15 lat, moja mama rozwiodła się z jednym ojczymem i – szybko, w ciągu roku – wyszła za mąż za drugiego. Zmieniłyśmy mieszkanie, już nie bałam się wracać do domu – nowy ojczym był lepszy od poprzedniego, ale już wracać nie musiałam.


Kiedy miałam 15 lat, Ukraina otrzymała niepodległość, otrzymała tak łatwo, że nie potrafiła jej docenić. Moja mama się cieszyła i ja też. Ale nie odczułam różnicy. Tak jak wcześniej – w domu rozmawialiśmy po ukraińsku, a na ulicy po rosyjsku. Tak jak wcześniej paliliśmy bułgarskie TU-134, Opał, Rodopi. Ubranie, tak jak wcześniej, mieliśmy jedno na trzy. Pojawiło się nowe – zamiast radzieckich pieniędzy były kupony, które w sklepie odcinano nożyczkami. Mama zaczęła zarabiać i przynosić dużo dywanów do naszego jednopokojowego mieszkania przy Prywokzalnej, bo nic innego kupić się nie dało. W jeden z kupionych wtedy dywanów zawinięto ciało mojego ojczyma, gdy umarł, by zawieźć je do kostnicy. Inne ozdabiają naszą daczę, przypominając o czasach, kiedy miałam 15 lat.


Kiedy miałam 15 lat, nikt mi nie mówił, co mam dalej robić, prócz nauczycielki od matematyki, która radziła, bym poszła pracować do fabryki, gdzie, być może, znajdę męża. Przez przypadek jej nie posłuchałam. A teraz sama pracuję z piętnastolatkami i radzę im na temat przyszłości. Kiedy miałam 15 lat, przepełniały mnie emocje, wszystko się działo po raz pierwszy. Pamiętam ten stan i od tamtej pory wiem, że piętnastoletni ludzie mają o czym opowiadać. Że mają jakieś szczególne doświadczenie. Zwłaszcza nastolatkowie, którzy przeżyli wojnę – właśnie z takimi pracuję nad projektem Class Act: Wschód – Zachód. Jest to format brytyjski, którego istota polega na tym, że nastolatkowie, pod kuratelą zawodowych dramaturgów, piszą sztuki. A potem zawodowi aktorzy i reżyserzy wystawiają je na dużej scenie. Nastolatkowie stają się świadkami i uczestnikami procesu od pierwszego słowa na papierze do pełnometrażowego spektaklu na scenie. Cały czas próbuję wyobrazić sobie siebie piętnastoletnią na ich miejscu i nie mogę. Wtedy coś takiego było niemożliwe.


Do udziału w projekcie wybraliśmy 20 nastolatków z przeciwnych krańców Ukrainy. Oba miasteczka znajdują się przy granicy, Nowowołyńsk z Polską, Popasna – z nowo utworzoną Ługańską Republiką Ludową. Z okien popasnowskiej szkoły widać ostatnie ukraińskie punkty kontrolne. Sama szkoła została mocno ostrzelana i do tej pory dzieci mają zajęcia WF-u na boisku z wielkim lejem po pocisku.


Nowowołyńsk to górnicze miasteczko przy granicy z Polską, kopalnie są zamykane i rodzice naszych nastolatków wyjeżdżają na zarobek do Polski. A jeszcze ich rodzice jadą na wojnę, tę samą, na Wschodzie.


Przywieźliśmy wybrane dzieci do Kijowa. Mówią różnymi językami, mają inne doświadczenie życiowe, różny zestaw stereotypów, włożony im do głów przez rodziców i telewizję. Widzimy, jak w odpowiednich warunkach stereotypy te się kruszą.


Jutro odbędzie się premiera na podstawie ich sztuk. Bardzo się denerwuję. W spektaklu grają gwiazdy kina i telewizji, duża widownia teatru będzie wypełniona. Czy zrozumieją dorośli widzowie, po co wystawiamy pierwsze niedoskonałe sztuki na dużej scenie? Czy wszyscy pamiętają siebie w wieku 15 lat? Czasy, kiedy nikt w ciebie nie wierzy, kiedy ty sam w siebie nie wierzysz. Któryś z aktorów na próbie powiedział poirytowany, że włożyliśmy dzieciom na głowy korony, na które one nie zasługują. Pomyślałam – jaka szkoda, że mnie kiedyś nie włożono takiej korony. Bardzo byłoby mi w niej do twarzy, a zamiast tego byłam zakompleksioną niedokochaną nastolatką. Zamiast korony – poczucie winy i niedoskonałości. Gąbka włożona w ramiona i w stanik, cztery pary rajstop, grube warstwy pudru i kremu tonalnego – wszystko po to, by się wydawać większą. A jeszcze pamiętam, jak przeżywałam swoją pierwszą miłość, nigdy więcej już tak nie przeżywałam. Nie lubię wspominać mojej piętnastki, ale teraz ciągle mi się to zdarza. Dziś mi się przyśniło, że mam pisać klasówkę z matematyki, a nauczycielka wącha moją prawą rękę, żeby sprawdzić, czy czasem nie paliłam. Obudziłam się ze strachu i zrozumiałam, że zawsze będę miała 15 lat.

 

tłum. Anna Korzeniowska-Bihun
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij