Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
10/2016
Teatr w czasach (post)politycznych
autor: Katarzyna Flader-Rzeszowska
foto:

Przed rozpoczęciem festiwalu Olivier Py podkreślał, że w czasach zamachów bombowych jeszcze mocniej potrzebujemy teatru. 14 lipca w Nicei doszło do ataku terrorystycznego.

 

Kiedy Olivier Py trzy lata temu obejmował dyrekcję Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego w Awinionie, deklarował, że interesuje go teatr zaangażowany, polityczny, teatr, który odpowiada na problemy społeczne współczesnego świata. Była to sześćdziesiąta ósma edycja festiwalu, która stała się pretekstem do wspomnień wydarzeń politycznych roku 1968 we Francji i Europie. Problemy mniejszości narodowych, etnicznych czy seksualnych odzywały się w poszczególnych przedstawieniach. Dyrektor postawił na młodych twórców, otwierając awiniońskie sceny na trzydziestolatków. W tym roku jeszcze mocniej i wyraźniej powtórzył swoje założenia. Jubileuszowy, siedemdziesiąty festiwal odbył się pod hasłem teatru myśli politycznej. Olivier Py postanowił też zaprezentować teatr kobiet-inscenizatorek (1/3 spektakli) i ponownie teatr ludzi młodych. Choć festiwal starzeje się, to dyrektor odmładza go metrykami twórców.


Jak przekonuje Py, Europa pogrążona jest w impotencji politycznej. Nie wierzymy w politykę, ani politykom. Dlatego nie chodzi tylko o to, by tworzyć sztukę sceniczną, ale aby poprzez teatr budować nowe społeczeństwo. Dyrektor powtarza już kolejny raz, że kiedy rewolucja jest niemożliwa, pozostaje teatr. W obliczu umacniających się nacjonalizmów, ksenofobii, populizmu teatr musi dawać nadzieję. Kto najmocniej potrzebuje dziś nadziei? Bliski Wschód. Dlatego to właśnie twórcy z Egiptu, Libii, Izraela i Syrii gościli na tegorocznej edycji festiwalu. Kraje te reprezentują obszar konfliktu i cierpienia. Ale Europa także szuka sensu, potrzebuje na nowo zdefiniować i ukształtować swoje rozpadające się społeczeństwo. Na festiwalu obecne były, jak zawsze, sceny francuskie i ważne teatry europejskie (polską sztukę reprezentował spektakl Krystiana Lupy). Py po dwudziestu pięciu latach nieobecności zaprosił do Awinionu aktorów klasycznej Comédie-Français. Od tradycji i historii nie można bowiem się odcinać. Trzeba ją przywoływać, można z nią dyskutować.


O ile teatry Bliskiego Wschodu miały przybliżać sytuację ich społeczeństw, być echem własnych krajów, o tyle teatry europejskie, zwłaszcza francuskie, w zamyśle organizatorów miały stać się zwierciadłem problemów człowieka, echem uniwersalnych spraw. „W Awinionie powinno odczuwać się wiatr myśli politycznej, świadomość społeczną i moralną”1 – przekonuje Py.


Patrząc na mapę współczesnych konfliktów, zaskakująca i ważna była dla widzów obecność teatru syryjskiego. Syria od 2011 roku trwa w stanie wojny domowej. Konflikt, który rozpoczął się wystąpieniami przeciw dyktaturze Bashara al-Assada, toczy się już prawie tak długo, jak II wojna światowa. Codziennie giną cywile, miasta zamieniają się w gruzowiska, niszczone są wielowiekowe dzieła kultury. O czym wówczas może mówić teatr? Jakim językiem? Czy w ogóle sztuka jest w stanie reprezentować rzeczywistość? Działania syryjskiego reżysera Omara Abusaady dają pozytywną odpowiedź na ostatnie pytanie. Ten wykształcony w Damaszku twórca, zainspirowany między innymi epickim teatrem Brechta, uprawia teatr dokumentu, teatr społecznie zaangażowany. Pracował w małych wioskach, z młodzieżą, z więźniami, z uchodźcami. Wystawił między innymi Trojanki Eurypidesa, w których zagrali uchodźcy z Syrii i Palestyny oraz Antygonę z Szatili, włączając do tego projektu trzydzieści kobiet z obozów Sabra i Szatila w Libanie. „Te kobiety są marginalizowane, a ich głosy nie są słyszalne, nawet w czasie wojny. Przestrzeń teatru stała się dla nich platformą, aby wyrazić to, czego nie mogą mówić w inny sposób”2. Współczesne Antygony dzięki aktowi twórczemu mogły przeżyć żałobę, opłakać swoją stratę, uszanować zmarłych. Reżyser, jak jego rodzina i większość przyjaciół, opuścił Damaszek. Tragiczna rzeczywistość Syrii zmieniła jego życie i wpłynęła na jego twórczość. „Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, teatr jest tym, co pozwala mi dalej żyć, aby zmierzyć się ze śmiercią”3.


Zaprezentowany awiniońskiej publiczności spektakl Alors que j’attendais mówi o losach młodego mężczyzny, który w niewyjaśnionych okolicznościach zostaje pobity na jednym z punktów kontrolnych w Damaszku. Znaleziony w samochodzie, trafił do szpitala w stanie śpiączki. Opowieść napisana przez Mohammada Al Attara została zainspirowana autentycznymi wydarzeniami z roku 2013. Taim – główny bohater – był mocno zaangażowany w wydarzenia polityczne. Uczestniczył w demonstracjach przeciwników al-Assada, telefonem komórkowym rejestrował poszczególne etapy rewolucji. Niektóre z filmików (autentyczne nagrania) emitowane były na ekranie w czasie spektaklu. Ujawniały one, jak konflikt narastał, jak wzbierał się bunt i wściekłość w przeciwnikach dyktatora. Unaoczniały też zmiany nastrojów społecznych. Pierwsze zrywy były radosne, pełne uniesienia związanego z nadzieją i oczekiwaniami na przemiany, później rósł gniew, który swój punkt kulminacyjny osiągnął w nagraniach z pogrzebów demonstrantów. Z czasem gniew przeradzał się w przygnębiającą stagnację. Zdjęcia nie zawierają scen przemocy. Słychać wystrzały bomb, nawoływania do modlitwy, dźwięki ulicy. Groza jest wyczuwalna, ale nie pokazana. Czy inscenizator świadomie nie chce epatować przemocą, czy to raczej aluzja do sytuacji, w której ludzie Zachodu nie chcą oglądać dramatycznych scen z Syrii?


Stan Taima staje się przyczyną rozliczeń rodzinnych. Przy szpitalnym łóżku łatwiej mówić o nierozwiązanych problemach, skrywanych rodzinnych tajemnicach (śmierć ojca). Reżyser w osobach Taima i jego siostry pokazuje też dwie różne postawy wobec wojny domowej. Dziewczyna opuściła Damaszek i zamieszkała w Bejrucie, gdzie podjęła dobrą pracę. On został na miejscu, by uczestniczyć w wydarzeniach, tworzyć nową historię. Siostra uciekła też od nakazów tradycji i religii. W przeciwieństwie do matki ubranej w czador i czytającej przy łóżku syna Koran, nowoczesna młoda kobieta z mocnym makijażem ubrana jest na styl mody zachodniej. Alors que j’attendais pokazuje małe rodzinne historie na tle wielkiej historii politycznej.


Taim, niczym osoba, która doświadcza stanu śmierci klinicznej, widzi wszystko z góry (scena podzielona jest na dwa plany: dolny, gdzie znajduje się szpitalna sala, a potem mieszkanie siostry, i górny, przeznaczony dla Taima). Mężczyzna komentuje wojnę w Syrii i kondycję syryjskiego społeczeństwa z pozycji osoby widzącej szerzej i więcej. Z dystansu obserwuje zmiany, jakie zachodzą w jego rodzinie i w mieście. Damaszek staje się smutny, dziwny, zapadający w marazm. Obok niego górny plan zajmuje inny młody mężczyzna – DJ. Po wyjściu z więzienia, gdzie był torturowany, całkowicie poświęcił się swojej pasji – muzyce. Z otaczającej go rzeczywistości wyławia tylko dźwięki. To rodzaj wycofania, zamknięcia się w swoim bezpiecznym świecie, odcięcia od tragicznych zdarzeń ulicy. Wraz z przedłużaniem się wojny niegdyś zaangażowani w politykę młodzi ludzie tracą zapał i wiarę w poprawę sytuacji ich kraju, często też nadzieję na zmiany.


Śpiączka Taima jest metaforą Syrii. Według twórców spektaklu ich kraj pogrążył się w stanie między życiem a śmiercią, nadzieją a rozpaczą. Syria po latach wojny stała się krajem ludzi w letargu. Sugeruje to też tytuł spektaklu Alors que j’attendais, który można tłumaczyć jako Podczas gdy czekałem… Czy postawa biernego oczekiwania jest dobrym rozwiązaniem? Co wydarzy się podczas? Twórcą tegorocznego logo festiwalu jest Adel Abdessemed – urodzony w Algierii francuski artysta. Jego czarno-biały rysunek przedstawiający konia umieszczono na intensywnie pomarańczowym tle. Praca Abdessemeda nawiązuje do wydarzenia, kiedy to rzekomo Fryderyk Nietzsche wychodząc z hotelu w Turynie, zauważył katowanego konia. Od tego czasu wstrząśnięty filozof zapadł na chorobę psychiczną. Przytrzymywany usilnie koń jest wyrazem pragnienia wolności i symbolem buntu. Sztuka może – zdają się podkreślać organizatorzy – wyzwalać marzenia i pozwalać je realizować. Dowodzi tego także drugi wybrany przeze mnie spektakl.


Uczestniczyłam w awiniońskim festiwalu cztery razy, ale nigdy nie spotkałam się z tym, by pierwsze rzędy widowni zajmowały osoby niepełnosprawne fizycznie i psychicznie. Awinion jakby o nich zapomniał. W tym roku pojawiła się propozycja teatralna zagrana przez niepełnosprawnych intelektualnie artystów. Ludwig, un roi sur la lune (Ludwik, król na księżycu) to skupiony na dźwięku, kolorze i ruchu poetycki spektakl Madeleine Louarn, który opowiada o losach bawarskiego króla Ludwika II. Ten tragiczny władca – miłośnik sztuki i muzyki Wagnera – uchodził za osobę chorą psychicznie. Wrażliwy, delikatny, o skłonnościach homoseksualnych, Ludwik cierpiał na fobię społeczną. Był introwertykiem, który unikał życia dworskiego i obecności ludzi. Po staraniach jego wuja – księcia Luitpolda – odebrano mu władzę, a kilka dni później zaleziono jego ciało na mieliźnie jeziora.


Jak wygląda praca z osobami z niepełnosprawnością intelektualną? Louarn, która z wykształcenia jest pedagogiem i instruktorem osób niepełnosprawnych, podaje aktorom słowa klucze całego spektaklu i poszczególnych sytuacji, wstępnie ustawia sceny. Potem zachęca do działań improwizowanych. Trzeba mieć świadomość, że wielu z wykonawców Théâtre de L’Entresort nie potrafi czytać i pisać, a mimo to Louarn wystawia z nimi Becketta, Czechowa, Szekspira. Jeśli coś czasem utrudnia finalizację spektaklu, to są to problemy z pamięcią aktorów.


Spektakl Ludwig… zaczyna się od słów piosenki o małym rycerzyku „z niebem nad oczami” i „ziemią pod stopami”. Melodia, przypominająca dźwięki starej pozytywki, wprowadza w świat dzieciństwa chłopca, który za szybko musi dorastać na bawarskim dworze. Książę uwielbia budować z klocków zamki, bawić się piłką, udawać rycerza. Kiedy dowiaduje się, że król-ojciec umarł, chowa się w królewski płaszcz, jak w łono matki. Nie jest gotowy do objęcia tronu, nie marzy o władzy. Widzowie przyglądają się akcji, siedząc po dwóch stronach sceny, jak na dwóch brzegach jeziora. Aktorzy mają do dyspozycji dwa wejścia. Jedno, ciasne i wąskie, przeznaczono dla Ludwika. Jest ono metaforą dworu, sztywnych norm, zasad i doktryn (król jako katolik ma poczucie winy z powodu swego homoseksualizmu). Drugie wejście służy pozostałym postaciom: Ottonowi – bratu króla, księżnej Sisi, psychiatrze. Nad drzwiami zawieszono makietę najsłynniejszej budowli zaprojektowanej przez władcę – bajkowego zamku Neuschwanstein.


Każdy wykonawca ma swój charakterystyczny sposób artykulacji – często nadekspresyjny, lekko spowolniony. Aktorzy silnie odczuwają dźwięki – spektaklowi towarzyszy grana na żywo muzyka oraz śpiew francuskiego artysty Rodolphe’a Burgera – i wyrażają je całym ciałem. Ich ruchy i gesty tworzą formę teatralną daleką od znanych konwencji (za choreografię odpowiadała m.in. Agnieszka Ryszkiewicz). Madeleine Louarn pokazuje nowy typ gry, oryginalny sposób artystycznej obecności, mocno zespolony z muzyką. W tym teatrze nieraz słychać zakulisowe szmery, przepychanki, wzajemne uciszania. Otwiera to dodatkową przestrzeń odbioru, do której nieco przypadkowo zapraszany jest widz. Dowodzi jednak, że aktorzy Louarn mają swoją żywiołowość, wrażliwość, autentyzm, radość grania i tworzenia. Mimo że wykonawcami są osoby między dwudziestym a sześćdziesiątym rokiem życia, to wyczuwa się ich wielkie przejęcie, podobne do dziecięcego. Ludwig, un roi sur la lune to spektakl o władzy, a nade wszystko o wolności i marzeniach, o ucieczce w świat fantazji, o poszukiwaniu własnej tożsamości, o odmienności i niedostosowaniu do społeczeństwa.


Przed rozpoczęciem festiwalu Olivier Py podkreślał, że w czasach zamachów bombowych jeszcze mocniej potrzebujemy teatru. 14 lipca w Nicei doszło do ataku terrorystycznego. W liście do uczestników festiwalu organizatorzy zaproponowali, by w dniu żałoby wbrew obawom przyjść do teatru, na znak oporu być razem i wyrazić swą solidarność z ofiarami nie poprzez minutę ciszy, lecz gromkie oklaski oznaczające siłę życia. Awinioński festiwal, zgodnie z planami, trwał do 24 lipca.

 

 

1. O. Py, Avignon est une fête de la pensée et de l’espoir, źródło: http://www.rfi.fr/france/20160706-olivier-py-festival-avignon-70e-edition-fete-pensee-espoir, dostęp: 10.08.2016.
2. M. Al Attar, Antigone de Syrie, źródło: http://www.mouvement.net/teteatete/entretiens/antigones-contemporaines, dostęp: 15.08.2016.
3. O. Abusaada, Alors que j’attendais, „La Terrasse”, 26.07.2016.
 

LXX Międzynarodowy Festiwal Teatralny w Awinionie
6–24 lipca 2016
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij