Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
1/2018
Polski american dream
autor: Agnieszka Górnicka
Polski american dream
foto: Artur Wacławek

Rokcy Babloa Teatru Alatyr to szczera autorska wypowiedź młodych aktorów, którzy aby stanąć na scenie, musieli stoczyć walkę z własnymi słabościami i bezwzględnym rynkiem pracy.

 

W zeszłorocznym, wakacyjnym numerze miesięcznika „Teatr” opublikowano rozmowę Jacka Wakara z absolwentami państwowych szkół artystycznych. Aktorzy z krakowskiej PWST, jej filii we Wrocławiu, z warszawskiej Akademii Teatralnej i Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku opowiadali o swoim zderzeniu z rzeczywistością po opuszczeniu bezpiecznych murów szkoły. Część z nich bez problemu otrzymała etaty w teatrach publicznych, niektórzy stworzyli własne teatralne projekty. Dla pozostałych aktorstwo okazało się czystą loterią, w której nic nie jest pewne. Brak stałego punktu zaczepienia, momenty załamania i zwątpienia, wyścig po etaty i role, konieczność dorabiania na boku, brak ubezpieczenia zdrowotnego, brak zdolności kredytowej… Stan niepewności, w którym znajdują się młodzi twórcy, to motyw przewodni spektaklu Teatru Alatyr. Sięgając po biografię Sylvestra Stallone’a i napisany przez niego scenariusz do filmu Rocky, aktorzy opowiadają o własnej pogoni za marzeniami. Jednocześnie pytają nas i samych siebie, czy są spełnieni, szczęśliwi i usatysfakcjonowani tym, co robią.


Teatr Alatyr powstał w 2014 roku jako nieformalna grupa kilkorga twórców teatralnych, których połączyła wspólna praca. Dziś, jak czytamy w materiałach promocyjnych grupy, działają jako profesjonalny, niezależny teatr. „Teatr, który jest spotkaniem” – to hasło, które definiuje ich założenia. Choć pozbawieni są stałej siedziby, realizują ambitny plan poszukiwania żywego kontaktu z widownią. Nie inaczej dzieje się w przypadku spektaklu Rokcy Babloa w reżyserii Jakuba Kasprzaka, zrealizowanego w ramach rezydencji w Teatrze Rozrywki w Chorzowie, a ostatnio prezentowanego gościnnie w warszawskiej Dzikiej Stronie Wisły i Domu Kultury Praga.


Wśród zaledwie kilku rekwizytów – worka treningowego, sklepowego manekina – Bartosz Budny, Michał Karczewski i Rafał Pietrzak stają się narratorami wzruszającej i niezwykle zabawnej historii o zawodowych zwycięstwach i porażkach. Ramą spektaklu są biograficzne opowieści trojga aktorów. Utrzymane w konwencji dowcipnych komentarzy przeplatanych refleksyjnymi przypowieściami, historie młodych artystów zestawione są z życiorysem Sylvestra Stallone’a – autora oscarowego scenariusza filmu Rocky – oraz z opowieścią o filmowym bokserze. Monologi, podczas których twórcy opowiadają o swoim prywatnym życiu, o trudnych początkach zawodowej kariery i pierwszych krokach na teatralnych scenach, stają się dopełnieniem spektaklu, który w pewnym momencie przybiera kształt swoistego manifestu. Manifestu młodości i ambicji, które pozwoliły stworzyć oryginalną i niezwykle przemyślaną inscenizację.


Dramaturgia spektaklu skupia się na połączeniu i symultanicznym przedstawieniu trzech narracji, które razem tworzą spójną, szkatułkową konstrukcję. Wspomniane wyżej biograficzne opowieści aktorów to pierwsza z nich. Drugą są chronologicznie odtwarzane sceny z życia dwudziestokilkuletniego Sylvestra Stallone’a, który poszukuje producenta swojego filmowego scenariusza o Rockym. Trzecim wątkiem jest fikcyjna fabuła samego filmu, którą Stallone opowiada potencjalnym producentom, a którą aktorzy odgrywają w kolejnych scenach. Budny, Karczewski i Pietrzak żonglują rolami, płynnie przechodząc między biografią Stallone’a a historią znaną z Rocky’ego, ukazując szeroki wachlarz warsztatowych umiejętności. Bokserska dynamika akcji, nakręcana szybkim tempem kolejnych scen, wzmacnia dodatkowo i tak już wciągającą fabułę.


Stallone funkcjonuje w spektaklu jako figura symboliczna – przykład człowieka, który ciężką pracą i uporem osiągnął zawodowy sukces. Międzynarodowa ikona kultury masowej, aktor, scenarzysta i producent filmowy, swoją karierę zaczynał od epizodycznych ról m.in. w filmach Woody’ego Allena i komediach erotycznych. Przełomem był rok 1976, kiedy po żmudnym i długotrwałym poszukiwaniu producenta znalazł wytwórnię, która zdecydowała się na wyprodukowanie jego scenariusza. Niskobudżetowy film niedługo potem otrzymał trzy Oscary: za reżyserię, montaż i zdjęcia.


W odpowiedzi na ten legendarny american dream Stallone’a, trzech absolwentów Wydziału Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej opisuje swój proces dojrzewania do bycia aktorem. Słyszymy o trudnym dzieciństwie okupionym ciężką pracą i nauką, o wielokrotnych próbach „przejścia” przez egzaminy wstępne na Wydział Aktorski, o żmudnym poszukiwaniu etatowej pracy w zawodzie. O dorabianiu w objazdowych teatrach dla dzieci, o upokarzających pracach dodatkowych w nadmorskich knajpach i parzeniu kawy na warszawskim Zbawiksie. Choć w głosie aktorów słychać żal, to każdy z nich dochodzi do kulminacyjnego punktu, w którym decyduje się podjąć walkę na życiowym ringu. Zestawienie ich opowieści z losem „Włoskiego Ogiera” maluje prostą, choć niezwykle trafną analogię. Wszyscy bohaterowie marzą, aby osiągnąć założony cel. Wszyscy są także zawieszeni pomiędzy wzniosłym i naiwnym heroizmem a ryzykowną brawurą. Każdy z nich pomimo wątpliwości podejmuje jednak walkę. Pytanie o to, czy bohaterowie wierzą w „amerykański sen”, to pytanie, ile są w stanie poświęcić, aby go spełnić.


Kiedy Bartosz Budny, skierowany twarzą do publiczności, opowiada o wykładach motywacyjnych amerykańskiego coacha Erica Thomasa, które pomogły mu stanąć na nogi i uwierzyć w siebie, przytacza zdanie, które wywarło na nim największe wrażenie: „Jeżeli będziesz chciał odnieść sukces tak bardzo, jak chcesz zaczerpnąć powietrza, będąc pod wodą, to możesz go odnieść”. Wydaje się, że Rokcy Babloa wyrasta właśnie z wewnętrznej potrzeby opowiedzenia budującej i dającej nadzieję historii – niemal jak w wykładach motywacyjnych działających na naszą samoocenę i świadomość. Energia i entuzjazm aktorów, ich poświęcenie i zaangażowanie tworzą niezwykle pozytywną aurę spektaklu. To teatralny wykład motywacyjny, który pokazuje, że american dream jest w zasięgu każdego, ale i dla każdego może być czymś zupełnie innym. Twórcy kończą spektakl sekwencją, w której mówią, że podobno każdą historię da się streścić w czasie, w którym spala się jedna zapałka. I, zapalając trzy zapałki, sumują kolejno opowiedziane historie: boksera amatora Rocky’ego, amerykańskiego aktora i samego Teatru Alatyr. Teatru bez siedziby i bez pieniędzy, ale z marzeniami.


Literówki w tytule, o czym informują twórcy na początku spektaklu, znalazły się tam nieprzypadkowo. Amerykańska wytwórnia filmowa Metro-Goldwyn-Mayer odmówiła teatrowi udzielenia praw autorskich do posługiwania się tytułem filmu. Nieznany teatr niezależny z Polski i jego ambitny, choć niskobudżetowy projekt nie był odpowiednim partnerem do rozmów i pertraktacji z produkcyjnym gigantem z Kalifornii. „Śmieszny teatrzyk z Polski”, jak ironicznie mówi o grupie Bartosz Budny, swoim spektaklem pokazuje, że lekceważące głosy i zwątpienie innych warto przekuwać w wiarę w siebie i wytrwałość. Zwycięstwem Rocky’ego nie było pokonanie mistrza świata Apolla Creeda na ringu, ale podjęcie decyzji o samej walce. Taką decyzję podejmują aktorzy Teatru Alatyr, którzy mimo przeciwności losu konsekwentnie realizują swój plan tworzenia autorskiego i wartościowego teatru.
 

Teatr Alatyr
Rokcy Babloa
reżyseria Jakub Kasprzak
premiera 19 maja 2017
w Teatrze Rozrywki w Chorzowie
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij