Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
2/2012
Niemożliwe jest jednak możliwe
autor: Iwona Uberman
Niemożliwe jest jednak możliwe
foto: Arno Declair

W swojej najnowszej sztuce Elfriede Jelinek odwołuje się do Podróży zimowej Franza Schuberta, którą być może grała kiedyś na fortepianie.

Podróż zimowa należy do najpopularniejszych niemieckich cyklów pieśni. Opowiada o nieszczęśliwym młodzieńcu, który po doznaniu miłosnego zawodu wyrusza na samotną wędrówkę. Słowa wierszy Wilhelma Müllera mówią wiele o rozczarowaniu, tułaczce i poczuciu obcości doświadczanych po drodze. Skomponowana do tekstu muzyka Schuberta podkreśla atmosferę smutku i rozpaczy. To pełne melancholii dzieło jest ulubionym utworem wielu melomanów, także Elfriede Jelinek, która w młodości była uzdolnioną pianistką. Nic więc dziwnego, że do dzisiaj w prozie laureatki Nagrody Nobla pojawiają się motywy z kompozycji Schuberta. W jej najnowszej sztuce, Winterreise (Podróż zimowa), dramacie roku 2011, nagrodzonym Mülheimer Dramatikerpreis, najważniejszą niemiecką nagrodą dla dramatopisarzy, obecność utworu Schuberta jest szczególnie wyraźna.
Wspaniała, pogodna łąka zdaje się nie pasować do smutnego nastroju muzycznego dzieła, ale podczas gdy kobieta – popularna niemiecka aktorka filmowa Maria Schrader – gra na fortepianie, otaczające ją niebo zmienia swoją barwę na ciężką i ponurą szarość. Czuje się, że treści tego wieczoru nie będą pogodne. Kiedy po chwili na łące pojawiają się cztery inne, podobnie ubrane kobiety, można się domyślić, że opowiadana tu historia nie będzie historią tylko jednej osoby.
Jak zwykle w przypadku utworów teatralnych Jelinek, także i Winterreise nie można nazwać typową sztuką teatralną. Wydana w międzyczasie w formie książki, licząca ponad sto dwadzieścia stron i podzielona na osiem rozdziałów proza nie zawiera ani rozpisanych na role dialogów, ani didaskaliów. Tekst ten może właściwie doskonale obejść się bez teatru. Jednakże dzisiejszy teatr niemiecki nie może obejść się bez Elfriede Jelinek. Mało kto chce jeszcze pamiętać czasy, kiedy stanowczo twierdzono, że nowatorskich utworów dramatopisarki nie da się wystawić na scenie. Po fazie eksperymentów, dokonywanych w latach dziewięćdziesiątych w teatrach offowych – co interesujące, często przez kobiety reżyserki – okazało się jednak, że teksty teatralne austriackiej autorki wcale nie są aż takie niesceniczne. Dzisiaj istnieją nawet reżyserzy „specjaliści od Jelinek”, jak Jossi Wieler, Nicolas Stemann, Barbara Frey czy Karin Beier, umiejący nie tylko z dużą wprawą czytać i ciekawie ilustrować teksty laureatki Nobla, ale także przystępnie przekazywać je szerszym kręgom odbiorców. Jak do tej pory najlepiej sprawdzonym sposobem realizacji specyficznej teatralnej prozy Jelinek jest rozbijanie tekstu na krótkie fragmenty deklamowane przez poszczególnych członków wieloosobowego chóru oraz optycznie bogate, czasami wręcz spektakularne, ilustrowanie przedstawienia. Spektakle te często trafiają, jako laureaci, na główny festiwal teatralny Niemiec, Berliner Theatertreffen, co świadczy o uznaniu w świecie teatru. Nierzadko też odnoszą one sukcesy u publiczności, co jest o tyle godne uwagi, że ambitne teksty dramatopisarki są słusznie uważane za trudne.
Najnowsza sztuka Jelinek, Winterreise, jest jej drugim, po powieści Pianistka, bardzo osobistym utworem. Może dlatego jest on raczej rozdrapywaniem ran, a nie kaskadą złości i gniewu – częstych w innych dziełach autorki. Obecna sztuka jest powrotem do niełatwego dzieciństwa. Późno urodzona jedynaczka jest córką cichego odludka, socjalisty i Żyda, który przeżył wojnę dzięki niezbędnej w przemyśle pozycji specjalisty chemika, musząc jednocześnie patrzeć, jak większość członków jego rodziny staje się ofiarami Holokaustu. Matka Elfriede Jelinek to austriacka chrześcijanka z kręgu zamożnego mieszczaństwa. Zetknięcie się tak różnych od siebie światów oraz dominująca osobowość matki są trudnym dziedzictwem dla zdolnej i wrażliwej dziewczynki, która już w wieku czterech lat otrzymuje lekcje baletu i francuskiego, uzupełniane wkrótce grą na skrzypcach, flecie, altówce i organach. Despotyzm i nieustanna kontrola matki stają się źródłem ataków paniki, klaustrofobicznych lęków i nieumiejętności znalezienia się w świecie codzienności.
Historia stosunków z matką, opisana już w powieści Pianistka, powraca w Winterreise fragmentarycznie. Autorka uzupełnia ją opowieścią o więzi z ojcem. Wcześnie zmarły, labilny psychicznie i w ostatnich latach życia także chory na alzheimera ojciec nie był dla córki pomocą wobec apodyktycznej matki. Jednakże z perspektywy dorosłej osoby Jelinek przedstawia głównie trudną sytuację tego schorowanego człowieka i jego brak oparcia w córce oraz w żonie. Ojciec w Winterreise jest rzecznikiem wyrzutów sumienia córki, która jako młoda, dwudziestoletnia kobieta nie znalazła w sobie dość siły, żeby przeciwstawić się decyzji oddania chorego pod opiekę do szpitala psychiatrycznego. Teraz, po latach, oskarża się za tę postawę.
Obok osobistych przeżyć pisarki w dramacie nie brak ogólnego filozoficznego obrazu doświadczeń współczesnej kobiety. Wychodząc w ten sposób poza konkretną biograficzną opowieść dziecka-kobiety-artystki Jelinek, sztuka porusza tematy układów rodzinnych, partnerstwa, nieudanych chwil i przegapionych szans życiowych, miłości, samotności i śmierci, a także egoizmu ludzi Zachodu, nakazującego im wykluczanie z rodzinnego kręgu spraw związanych z chorobą czy śmiercią i przenoszenie „tego ciężaru” do odległego miejsca, z dala od własnego domu. Oczywiście, jak i w innych swoich utworach, Jelinek nie zapomina o aktualnych wydarzeniach, poruszających cały kraj. Tym razem jest to skandal związany z plajtą Hypo-Banku oraz historia Nataschy Kampusch, więzionej i wykorzystywanej przez ponad osiem lat przez zupełnie niewzbudzającego podejrzeń otoczenia człowieka. Jelinek relacjonuje tę okrutną historię straconej młodości, przy czym obnaża nie tylko struktury umożliwiające powstanie takich okoliczności, ale także nastawione jedynie na sensację relacje mediów.
Reżyserem przedstawienia Winterreise w berlińskim Deutsches Theater jest Andreas Kriegenburg. Przedstawiony przez niego na scenie tekst nie jest całością prozy Winterreise i nie zawsze trzyma się chronologii literackiego wydania. Nie ma to jednak wpływu na wymowę przedstawienia: teksty Jelinek, określane jako płaszczyzny słowne, nie posiadają tradycyjnej linii dramatycznego rozwoju i konkretnych postaci, przez co ich kolejność nie stanowi ważnego elementu dzieła. Zastosowaną przez Kriegenburga metodę realizacji można określić mianem adaptacji teatralnej tekstu, a nie jego reżyserii, i sposób ten sprawdza się bardzo dobrze. Inaczej niż zwykle w przedstawieniach sztuk autorki, Kriegenburg pozostawia oryginalne płaszczyzny słowne w ich pierwotnej formie, jako długie monologi. Wygłaszane są one przez pięć, ubranych w pierwszej części w kwiaciaste suknie, a w drugiej – gdy na pierwszy plan wysuwa się historia ojca – w męskie garnitury, aktorek (obok Marii Schrader występują Judith Hofmann, Susanne Wolff, Annette Paulmann i Anita Vulesica). Reżyser bardzo rzadko dzieli prozę Jelinek na krótkie fragmenty, pozwalające aktorkom na nawiązanie ze sobą bliższego kontaktu w formie pseudodialogów. Również inaczej niż zwykle, Kriegenburg nie korzysta z maszynerii teatralnej, nie używa obrotowej sceny, zmiennych kulis, efektów świetlnych, projekcji filmowych czy innych „cudów” techniki. Ogranicza się do bardzo prostych środków wyrazu. W spokojnej przestrzeni odsłaniana jest wizja świata w nienarzucający się, otwarty na wiele interpretacji sposób.
Ciekawa inscenizacja Kriegenburga przypomina sytuację mediatorską: reżyser eksponuje postacie pięciu kobiet, przekazujących refleksje i doświadczenia życiowe jeszcze innej kobiety, subtelnie podkreślając to, co można uznać za ogólne w jej losach. Czas i przestrzeń, wspomagane płynącymi z głośnika fragmentami pieśni Schuberta, stwarzają iluzję podróży odbywanej w miejscu, do wnętrza własnego „ja”. Kriegenburg nie prezentuje własnego spojrzenia, stwarza jedynie przychylne warunki dla rozwinięcia się opowieści. Historia Elfriede Jelinek pozostawia po sobie melancholijny, ale nie deprymujący nastrój. Ukwiecona łąka wydaje się nagle zupełnie na miejscu – Winterreise nie prowadzi do zimna i samotności. Jest udaną próbą połączenia ze sobą dwóch różnych stron życia: tej ciemnej i tej pięknej.
 

Deutsches Theater w Berlinie
Winterreise Elfriede Jelinek
reżyseria Andreas Kriegenburg
premiera 9 września 2011
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/https://www.facebook.com/events/619625848220630/?active_tab=discussion


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij