Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
2/2014
Piąty element narodowy
autor: Joanna Derkaczew
Piąty element narodowy
foto: Paul Greenleaf

„Myśleliśmy, że Nick to solidny wyrobnik teatralny, pośledniego sortu, tymczasem zaskoczył nas wszystkich” – pisali krytycy, gdy Nicholas Hytner odniósł sukces w londyńskim National.

 

„Być szefem National Theatre to jak grać w trójwymiarowe szachy po ciemku z pistoletem przystawionym do głowy: musisz nie tylko planować repertuar, ale też zarządzać olbrzymim budynkiem i być rzecznikiem brytyjskiego teatru” – pisał w 1997 roku siedemdziesięcioletni sir Richard Eyre, trzeci z pięciu dyrektorów w historii prestiżowej sceny przy Moście Waterloo. Po niemal dziesięciu latach miał właśnie przekazać narodowy moloch swojemu następcy. Eyre kandydata upatrzył sobie już dawno. W 1987 roku, po tym, gdy po raz pierwszy zabrał go na lunch, poświęcił mu obszerny wpis w pamiętniku. „Jest w nim coś z mima – wykapany Barrault z Les Enfants du Paradis – owalna twarz z ługowatymi brwiami, wyrazista, niemal nazbyt wyrazista. Tryska pomysłami i plotkami, kipi entuzjazmem, oburzeniem, po czym zastyga w spokoju. Jest w nim jakaś ukryta brutalność, przełamana dziecięcym uśmiechem. Niezwykle utalentowany, ma ogromne zdolności inscenizacyjne i apetyt na pracę”. Opisywanego tak przez mentora trzydziestojednolatka z Manchesteru, Nicholasa Hytnera, Eyre odkrył w Manchester’s Royal Exchange. Spodobała mu się niezwykła energia, poczucie rytmu, zdolność opowiadania o pożądaniu i odrzuceniu. Śledził jego dalsze produkcje w National Opera i Royal Shakespeare Company. Dwa lata po pierwszym spotkaniu uczynił go etatowym reżyserem National Theatre.


Hytner już wcześniej doskonale znał tę instytucję. Od wczesnego dzieciństwa był jednym z najwierniejszych jej widzów. Jeszcze jako mały chłopiec wycinał z gazet podobizny założyciela i pierwszego dyrektora Narodowego, Laurence’a Oliviera, i umieszczając go na patyku jak kukiełkę, odgrywał najważniejsze pozycje repertuarowe teatru. Jednak gdy w 1997 roku Richard Eyre oznajmił, że zamierza przekazać mu teatr, odmówił startowania w konkursie. Nie czuł się jeszcze gotowy. Stanowisko objął reżyser filmowy i teatralny Trevor Nunn.


Gdy posada dyrektorska znalazła się na rynku po raz kolejny w 2001 roku, czterdziestosześcioletni Hytner nie był już kandydatem-faworytem. Pomyślano o nim dopiero, gdy propozycję pracy odrzucili kolejno Sam Mendes (reżyser Skyfall, Drogi do zatracenia, American Beauty) i Stephen Daldry (Billy Elliot, Godziny, Lektor).


I okazał się to wybór zbawienny i przełomowy dla historii brytyjskiego teatru.

 

Powrót do teatru


Moment obejmowania stanowiska był dla Nicholasa Hytnera pełen symbolicznych zbiegów okoliczności.


Tydzień przed tym, gdy oficjalnie otrzymał nominację na dyrektora National Theatre, film Chicago został nagrodzony Oscarem za najlepszy film 2002 roku. Niewiele brakowało, a statuetkę odbierałby właśnie Hytner. W 1998 roku to on właśnie dostał propozycję wyreżyserowania kasowego musicalu. Madonna została już zakontraktowana do roli Velmy Kelly, a niezależna wytwórnia filmowych hitów Miramax udzielała mu wsparcia przy każdej decyzji (nawet gdy postanowił powierzyć główną rolę nie Goldie Hawn, ale Charlize Theron). Jednak po piętnastu miesiącach reżyser zrezygnował z projektu, przekazując go Robowi Marshallowi, który zrealizował wersję, która ostatecznie trafiła do kin. Nicholas Hytner ogłosił, że ma dość przemysłu filmowego, w którym przez chwilę zapowiadał się na najzdolniejszego twórcę swojego pokolenia.


Odkąd w 1994 zrealizował imponujące Szaleństwo króla Jerzego na podstawie sztuki Alana Bennetta (film miał pięć nominacji do Oscara, ostatecznie zdobył nagrodę za scenografię), kolejne próby kinowe były coraz słabsze. Z mieszanymi opiniami spotkały się zarówno Czarownice z Salem z Danielem Day-Lewisem (1996), jak i Moja miłość z Jennifer Aniston (1998). Reżyser, który wychował się, czytając Szekspirowskie sztuki, a na urodziny co roku życzył sobie spędzić cały dzień w Stratford-upon-Avon (gdzie tradycyjnie oglądał trzy spektakle pod rząd), tęsknił za teatrem. „Teatr jest szybszy – powtarzał. – Na planie filmowym bywa wspaniale, ale głównie traci się tam masę czasu na wszystko, co musi się wydarzyć przed i po samej scenie”.


Hytner nie tylko marzył o tym, by znowu reżyserować sztuki. Chciał także sam o sobie decydować, być własnym producentem. Nie mógł wymarzyć sobie lepszej pozycji niż posada dyrektorska w Narodowym.


Teatr, który obejmował po Trevorze Nunnie był sprawnie działającą instytucją, o dość pogmatwanej tożsamości. Ceny jak w komercyjnych teatrach West Endu, wielka klasyka pomieszana z kasowymi musicalami. Na widowni bogata klasa średnia w podeszłym wieku, spektakle wystawiane z inscenizacyjną brawurą i rozmachem.


Hytner postawił sobie za cel zmienić tę sytuację.

 

Beton nad Tamizą


Dziś, po dziesięciu latach jego działalności, różnice między scenami West Endu a NT widać nawet gołym okiem. Ukryte w wiktoriańskich i edwardiańskich kamienicach teatry prywatne przytłaczają i drażnią. Projektantom usiłującym dostosować ciasne wnętrza do potrzeb masowego widza udało się w perwersyjny sposób połączyć przepych i blichtr z całkowitym brakiem komfortu. W całej okolicy nie sposób zaparkować, do niektórych teatrów trudno nawet wejść. Z kolei otwartego w 1976 roku budynku na południowym brzegu Tamizy nie sposób ominąć. Latem można go nawet łatwo pomylić z kawiarnianym ogródkiem lub Undercroft Skate Zone – mieszczącą się kilkadziesiąt metrów dalej miejscówką skate’ów i grafficiarzy.


Leżaki, relaksacyjna muzyka, sztuczna trawa, na której rozkładają się spacerujący nabrzeżem przechodnie. Na każdym poziomie ogólnodostępny bar lub kawiarnia. W otwartym przez cały dzień foyer, widocznym z ulicy przez przeszklone ściany, projekcje nagrań wybranych spektakli NT. Żadnych kolumn, złoceń, stiuków, ciężkich, zatrzaśniętych drzwi. O prestiżu miejsca przypominają jedynie banery i statua sir Laurence’a Oliviera, założyciela i pierwszego dyrektora teatru w latach 1963–1973, który przeszedł do historii dzięki swoim kreacjom szekspirowskim.


Choć Londyńczycy nazywają nieraz obecny budynek teatru zaprojektowany przez Denysa Lasduna „pomnikiem na cześć betonu”, chętnie wylegują się w jego cieniu, organizują w nim firmowe bankiety, konferencje, rodzinne imprezy. To najbardziej „przepuszczalna” bryła betonu w mieście. Dniem i nocą kręcą się po niej tłumy. Niemal wszędzie można wejść. Każdą z trzech sal teatralnych (Olivier, Lyttelton, Cottesloe) i przestrzeni użytkowych można wynająć. Znajdujący się na dachu bar The Deck to jedno z ulubionych miejsc widokowych mieszkańców i przyjezdnych.


Nicholas Hytner od początku swojej dyrekcji w 2003 roku w budowaniu wizerunku sceny dbał zarówno o branding, jak i o liking. Sprawił, że NT stał się atrakcyjny dla wielkich przedsiębiorstw i dla „przeciętnego widza”.

 

Poszerzanie pola


W jego przyszły sukces trudno było uwierzyć, zwłaszcza po jego pierwszej publicznej wypowiedzi, która wcale nie wróżyła zdolności do pozyskiwania sobie sympatii. Hytner oznajmił na konferencji prasowej: „Nie mam nic przeciwko temu, by staruszkowie wpadali do nas, by się zabawić, ale wiek publiczności pójdzie wreszcie w dół, gdy zaczniemy prezentować coś więcej niż jednorodne zainteresowania białej mieszczańskiej publiczności w średnim wieku”. Stali widzowie Narodowego nie obrazili się jednak za ten arogancki przycinek, za to z ciekawością śledzili jego kolejne poczynania.


Otwierając pierwszy sezon, nowy dyrektor ogłosił strategię „niższe ceny za bardziej ambitny repertuar”. Nie chciał dalej wystawiać poczciwych musicali, w których tak rozmiłowany był jego poprzednik (mówił: „wątpię, żeby zostały jakiekolwiek stare musicale warte naszego zainteresowania”). Oświadczył, że będąc sam przedstawicielem wielu interesujących mniejszości (Hytner jest żyjącym samotnie gejem, posiada też korzenie żydowskie), jest zobowiązany poszerzać skalę tematów poruszanych na scenach NT.


Realizując te zapowiedzi, nie tylko utrzymał poziom artystyczny oraz system „dwadzieścia premier, tysiąc spektakli rocznie”, ale wprowadzał coraz bardziej ryzykowne propozycje repertuarowe m.in. kontrowersyjny Jerry Springer – The Opera o słynnym showmanie skandaliście. Tą decyzją dał pierwszy dowód, że ma silne nerwy. W wywiadach mówił potem: „Gdy publiczność wchodziła na pierwszy pokaz przedpremierowy Jerry’ego, pomyślałem, że może być to najbardziej żenujący wieczór w historii National Theatre”. Widzowie jednak przyjęli zaskakującą propozycję repertuarową entuzjastycznie.


Podobnie jak kolejne spektakle, na przykład pełnego aluzji do wojny w Iraku Henryka V (w reżyserii Hytnera) z brytyjsko-jamajskim, ciemnoskórym aktorem Adrianem Lesterem w roli głównej. Przyciągał gwiazdy pisarskie (Michael Frayn ze sztuką Demokracja) i aktorskie (Kenneth Branagh w Edmondzie Davida Mameta), umiejętnie dobierał klasykę (ogromnym sukcesem okazały się Trzy siostry). Młodszą publiczność kusił pierwszą teatralną adaptacją trylogii Mroczne materie popularnego brytyjskiego autora fantasy Philipa Pullmana. Mówił, że pragnął przekonać do tej produkcji „ponurych piętnastolatków, którzy czytali książkę, dali się siłą zaciągnąć do teatru i teraz siedzą naburmuszeni, gotowi, by się z niczym nie zgodzić”. Przekonał. Utrzymał ceny na tak niskim poziomie, by cała rodzina mogła obejrzeć obie trzygodzinne części sagi za równowartość jednego biletu na West Endzie.


Wyciągał też rękę w stronę mniejszości etnicznych: telewizyjny aktor Kwame Kwei-Armah wystawił Elmina’s Kitchen o przestępczości narkotykowej wśród indyjskiej społeczności zachodniego Londynu. Hytner wykazał się tu doskonałą intuicją. Kwei-Armah zdobył nagrodę dla najlepszego pisarza Evening Standard Award for Most Promising Playwright i napisał dla Narodowego kolejne dwa świetne dramaty.


Wzbraniał się przed sezonami tematycznymi. Nie korzystał nawet z kuszących dofinansowań na „projekty rocznicowe”. Nie robił badań sprawdzających, czego oczekują stali widzowie. Starał się raczej dotrzeć do nowych, potencjalnych odbiorców z komunikatem: „Wasze sprawy też nas obchodzą”. To w NT odbyła się prapremiera Naszej klasy Tadeusza Słobodzianka, to w tamtejszym Studio (laboratorium młodego dramatu) powstają teksty trafiające później na angielskojęzyczne sceny całego świata.


Jego poprzednicy opierali się na autorach amerykańskich (głośne produkcje Aniołów w Ameryce Tony’ego Kushnera, wznowienia sztuk Tennessee Williamsa) i Broadwayowskich musicalach (Guys and Dolls, A Little Night Music, South Pacific). Hytner otworzył drzwi dla całego pokolenia zadziornych, energicznych i ambitnych brytyjskich pisarzy, reżyserów i grup teatralnych. Za jego dyrekcji sztuki ponad trzydziestu nowych pisarzy (m.in. Lee Hall, Mike Bartlett, Lucy Prebble, Conor McPherson, Enda Walsh) trafiły na sceny NT.

 

Teatr ludowy


Dyrektor z Manchesteru odświeżył publiczność nie tyle generacyjnie, ile „społecznie”. W ciągu pierwszych stu dni jego panowania 31% biletów zostało wykupione przez widzów, którzy nigdy wcześniej nie przekroczyli progu NT. Szybko przyciągnął inwestora strategicznego, firmę Travelex, dzięki której mógł obniżyć ceny biletów i zorganizować głośny sezon „L10”. Bilety za dziesięć funtów okazały się hitem. Hytner wprowadził schemat „10” na stałe (w tej cenie dostępnych było ponad sto tysięcy miejsc rocznie, obecnie z powodu cięć finansowych cena wzrosła do 12 funtów), prasa ekonomiczna okrzyknęła go reformatorem i rewolucjonistą.


Wraz z dyrektorem finansowym Nickiem Starrem rozbudował system edukacyjny, wprowadził inicjatywę The NT’s Young Patrons pozwalającą młodym ambitnym dotować teatr w ramach członkostwa w fanklubie. Rozpoczął też cykl „National Theatre Live”, w ramach którego w 2009 roku odbyła się transmisja na żywo Fedry Racine’a z Helen Mirren. W 270 salach kinowych na całym świecie zgromadziło się wówczas przed ekranami ponad pięćdziesiąt tysięcy widzów.


Po pierwszym sezonie uznany krytyk „London Evening Standard”, Nicholas de Jongh, który przez lata prześladował uszczypliwymi tekstami poprzednika Hytnera, Nunna, na konferencji prasowej wstał, by oddać nowemu dyrektorowi hołd. Dziękował za zmianę atmosfery w Narodowym. Twierdził, że mianowanemu w 2003 roku dyrektorowi udało się zmienić National Theatre po raz pierwszy w jego czterdziestoletniej historii. „Trevor Nunn był utalentowanym reżyserem, ale też monopolistą, wszystko chciał załatwić sam. Nieustannie zmagał się więc z ogromną presją, co szkodziło całemu systemowi. Nick wprowadził bardziej zespołowe podejście” – mówił Jongh. I dodawał: „Myśleliśmy, że Nick to solidny wyrobnik teatralny, pośledniego sortu, tymczasem zaskoczył nas wszystkich. Zrozumiał, że nie wystarczy już opierać repertuaru na klasycznych i nieco bardziej współczesnych sztukach. Ludzie szukają nowych rzeczy. Jeśli zainwestujesz w nowe formy, ściągniesz zupełnie nowe grupy widzów, także młodzież. Na Elmina’s Kitchen po raz pierwszy widziałem na widowni inne odcienie skóry”.


Hytner faktycznie zmienił i zdemokratyzował NT. W 2010 roku znalazł się na 39. pozycji w zestawieniu stu najbardziej wpływowych ludzi mediów i marketingu dziennika „Guardian” jako ten, który „ofiarował teatr masom”.


Nie pracował sam. Zgromadził wokół siebie radę artystów-konsultantów, wśród których znaleźli się Helen Mirren i Mark Ravenhill. Nawiązał stałą współpracę z pisarzem Alanem Bennettem, który stworzył dla niego sześć nowych sztuk, zaliczanych do największych przebojów Narodowego (History Boys, Habit of Art).

 

Bilans


Sprawność i troskę o finanse odziedziczył po matce, Joyce Hytner, która przez lata osiągała doskonałe efekty jako osoba specjalizująca się w pozyskiwaniu funduszy na kulturę (m.in. dla Royal Court i Old Vic).


Oczywiście, NT jest w innej sytuacji niż większość scen West Endu: z 64 mln funtów wydatków jedną trzecią pokrywa brytyjski Arts Council. Jednak dotacje publiczne w wyniku kryzysu spadają. W 2011 roku wyniosły 18 mln funtów – o 15% mniej niż w poprzednich latach. Obecnie wynoszą 17,5 mln i stanowią zaledwie 20% przychodów teatru. 55% pokrywają wpływy z biletów sprzedawanych w Londynie, 4% – z zagranicznych tournée.


Hytner osiągnął też w dziedzinie finansów to, co nie udało się żadnemu z jego poprzedników. W 2012 roku teatr pod jego kierownictwem wypracował rekordowy dochód 87 mln funtów, zwiększając dochód o 7 mln w stosunku do poprzedniego roku i podwajając go w porównaniu do sytuacji sprzed sześciu lat. Udało się to głównie dzięki sukcesowi spektakli War Horse (według powieści Michaela Morpurgo Czas wojny) i One Man, Two Guvnors (slapstickowa przeróbka Sługi dwóch panów Carla Goldoniego, wyreżyserowana przez Hytnera – akcję przeniesiono z osiemnastowiecznej Wenecji do Brighton 1963 roku). War Horse zrealizowany przy współpracy z Handspring Puppet Company po długich tournée przeniesiono na West End. Był to pierwszy taki transfer spektaklu ze sceny narodowej na komercyjną. Pozwolił zwiększyć obroty teatru o 40 mln rocznie. War Horse zarobił na West Endzie w 2012 roku 15,1 mln. Na występach gościnnych w Stanach obejrzało go 1,4 mln widzów. Niewiele mniej niż całkowita liczba widzów przekraczających rocznie drzwi teatru przy South Bank – 1,48 mln.


Frekwencja na spektaklach nie spada poniżej 90%, a pomysł z transmisjami spektakli Narodowego w salach kinowych od Tasmanii po Bułgarię (projekt „NT Live”) pozwolił zwiększyć całkowitą liczbę widzów Narodowego do 3,6 mln widzów (wśród emitowanych spektakli znalazł się m.in. Otello Hytnera, Habit of Art Alana Bennetta, Frankenstein Danny’ego Boyle’a z Benedictem Cumberbatchem jako potworem).


Jedyny problem to spadające wpływy z prywatnych donacji, które z 6,6 mln funtów w 2011 roku skurczyły się do 6,3 mln w roku następnym. I tak jednak Hytner odda w 2015 roku teatr swojemu następcy Rufusowi Norrisowi w stanie rozkwitu.

 

Bankier?Rentier? – Dyrektor


Finansowy, strategiczny i artystyczny sukces Nicholasa Hytnera może opierać się na pewnym paradoksie. Dyrektor NT od kilkudziesięciu lat nie musi martwić się o pieniądze. Jako trzydziestoczterolatek w 1989 roku wyreżyserował Miss Saigon, luźną wariację Claude’a-Michela Schönberga i Alaina Boublila na temat Madame Butterfly (amerykański marine porzuca wietnamską kochankę w Sajgonie). Musical podbił Stany, był regularnie wystawiany po obu stronach Atlantyku przez dekadę i ustawił reżysera finansowo na resztę życia niczym bohatera Był sobie chłopiec Nicka Hornby’ego. Być może właśnie ten luz pozwolił Hytnerowi podejmować decyzje ryzykowne, ale intrygujące.


Urodził się 7 maja 1956 roku, jako najstarsze z czwórki dzieci Joyce, dziennikarki Granada TV i prawnika Beneta. Rodzice zawarli małżeństwo bardzo młodo, większość życia spędzili na kłótniach, rozwiedli się w 1980 roku, po czym ponownie pobrali w 2003. Po dzieciństwie spędzonym za zamkniętymi drzwiami, zza których dobiegały krzyki, Hytner nigdy nie czuł potem pociągu do sztuk roztrząsających małe tragedie rodzinne. Młody Nicholas marzył początkowo o karierze aktora. Występował w wielu szkolnych produkcjach (Toad of Toad Hall, O, What a Lovely War!), śpiewał w Manchester Grammar School Boys Choir, już jako dziewięciolatek regularnie chodził do filharmonii Hallé Orchestra.


Studiował literaturę angielską w Trinity Hall, Cambridge, gdzie zainteresował się reżyserią. Jeszcze na studiach wyreżyserował Rozkwit i upadek miasta Mahagonny Weilla i Brechta. Pierwszy zawodowy sukces odniósł operą Król Priam Michaela Tippetta, zrealizowaną dla Kent Opera. Otworzył mu on drogę do dalszych realizacji w Exeter, Leeds, The Royal Exchange i w Manchesterze, gdzie w wieku dwudziestu dziewięciu lat został etatowym reżyserem. Po wprowadzeniu do NT przez Richarda Eyre’a wyreżyserował tam pamiętne Szaleństwo króla Jerzego i musical Carousel.


Piąty dyrektor w historii National Theatre wygląda na rzeczowego bankiera, znany jest też z oszczędnego operowania słowem. Wiadomość o zmniejszeniu rządowego wsparcia w 2010 roku Hytner powitał oświadczeniem: „W takim razie będziemy prezentować wyłącznie ambitne produkcje”.


Również w 2010 roku z jego inicjatywy rozpoczęto „National Theatre Future Project”, zakrojony na 70 mln funtów plan przekształcenia i remontu budynków NT. Prace mają zostać zakończone w 2014 roku.

 

Ostatnie sezony dyrekcji


Brytyjski Narodowy ciągle wyróżnia się nie tylko przystępnością, ale też atrakcyjnością.


Najnowszymi hitami były premiery musicalu autorstwa Tori Amos Cornflake Girl opartego na dziewiętnastowiecznej szkockiej bajce The Light Princess, widowiska o Stalinie Collaborators na podstawie scenariusza Johna Hodge’a, scenarzysty Trainspotting i Płytkiego grobu. Doskonale przyjęty został także nowy dramat Mike’a Leigh Grief o Londynie końca lat pięćdziesiątych i wdowie wojennej, która bezskutecznie zabiega o miłość zbuntowanej nastoletniej córki. Reżyser Slumdog Millionaire Danny Boyle podbił Londyn Frankensteinem według powieści Mary Shelley. W przygotowaniu na przyszły rok są m.in. Król Lear w reżyserii Simona Russella Beale’a (premiera w styczniu, pokazy w kinach na całym świecie już w maju), Blurred Lines Nicka Payne’a – musical o polityce gender, Smak miodu Shelagh Delaney – sztuka, która w latach pięćdziesiątych wywoływała skandale obyczajowe oraz Analog.Ue – komedia o rejestracji/nagrywaniu/opowiadaniu historii gwiazdy edynburskiego Fringe Festival, Daniela Kitsona.


National Nicholasa Hytnera to teatr, który nie waha się wołać: „Wspomóż nas!” („Support us” – głosi jeden z największych napisów na stronie), ale też oferuje wiele w zamian. Londyńczycy nie postrzegają go jako kosztownego monstrum. We wszystkich rankingach popularności instytucji kulturalnych scena sir Nicholasa Hytnera zajmuje pierwsze miejsce. A jednak rada, jakiej Richard Eyre udzielił w artykule dla „Guardiana” Rufusowi Norrisowi, który ma przejąć NT w kwietniu 2015, brzmiała: „Zrób wszystko, by nie być jak Hytner”. Siła brytyjskiego Narodowego tkwi bowiem w tym, by nieustannie się przekształcać. Każdy z pięciu dyrektorów – Laurence Olivier, Peter Hall, Richard Eyre, Trevor Nunn, Nicholas Hytner – odchodził w aurze sukcesu. Każdy miał kompletnie inny pomysł na to, co zrobić z pięcioma akrami betonu, talentu i narodowej tradycji.
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.euhttp://materiaprima.pl/


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij