Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
5/2015
Mapa teatru publicznego (11) Kraków i okolice
autor: Łukasz Maciejewski, Marzenna Wiśniewska, Michał Mizera
Mapa teatru publicznego (11) Kraków i okolice
foto:

Kraków: Teatr Bagatela im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego


Teatr Bagatela chwali się najwyższą frekwencją w Polsce. W 2014 Bagatelę odwiedziło prawie 160 tysięcy widzów, przy średniej frekwencji sięgającej ponad 80 procent. Największą widownię gromadzą oczywiście komediowe i farsowe hity z nieśmiertelnym, granym nieprzerwanie od dwudziestu lat spektaklem Mayday w reżyserii Wojciecha Pokory na czele, ale w repertuarze teatru znajduje się także szereg ambitnych przedstawień wystawianych przede wszystkim na kameralnej scenie w dawnym magazynie Cricoteki przy ulicy Sarego.


Historia Bagateli sięga 1918 roku, jednak zaledwie po kilku latach działalności teatr został zmieniony na eleganckie kino. Po wojnie w budynku przy ulicy Karmelickiej mieścił się najpierw Teatr Kameralny, od 1949 roku Państwowy Teatr Młodego Widza, w którym pierwsze aktorskie kroki stawiał Roman Polański, następnie Teatr Rozmaitości. W 1970 roku powrócono do nazwy Bagatela, dwa lata później teatrowi nadano imię Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Po kilku dekadach mniej lub bardziej dotkliwej stagnacji, lepsze czasy dla Bagateli nastały dopiero w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy na dwa sezony dyrektorem teatru został Krzysztof Orzechowski – powstały wówczas głośne przedstawienia z Kosmosem Gombrowicza w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza i Miesiącem na wsi Turgieniewa w inscenizacji Barbary Sass na czele.


W 1999 roku dyrektorem Bagateli został Henryk Jacek Schoen. Za dyrekcji Schoena uporządkowany został profil teatru, postawiono również duży nacisk na działania promocyjne i marketingowe, wprowadzono wiele interesujących pomysłów okołorepertuarowych: Laboratorium Młodej Reżyserii, warsztaty edukacyjne dla dzieci czy Festiwal Sztuki Aktorskiej, w ramach którego pokazywane są przedstawienia z udziałem największych aktorskich gwiazd Bagateli połączone ze spotkaniami z publicznością. Bohaterami cyklu byli między innymi Urszula Grabowska, Magdalena Walach, Ewelina Starejki, Dariusz Starczewski czy Paweł Sanakiewicz.


W 2014 wystawiono sześć premier, a najważniejszymi artystycznymi wydarzeniami ostatnich sezonów w Bagateli są Lot nad kukułczym gniazdem w reżyserii Ingmara Villqista, Mefisto w reżyserii Michała Kotańskiego oraz Tato Artura Pałygi w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej – spektakl uznany za jedno z największych wydarzeń teatralnych 2014 roku w Krakowie, zaproszony na WST.


Być może w Bagateli wciąż brakuje wielkich teatralnych wydarzeń, a repertuar dostosowany jest przede wszystkim do wymagań mieszczańskiej widowni, niemniej na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat udało się teatrowi wychować wierną publiczność, zgromadzić grupę stale współpracujących ze sceną reżyserów oraz zgrany zespół aktorski, sprawdzający się zarówno w przedstawieniach muzycznych, rozrywkowych, jak i w repertuarze dramatycznym.


Łukasz Maciejewski

 

Kraków: Teatr Groteska


W sezonie 2014/2015 Teatr Groteska świętuje jubileusz 70-lecia istnienia, który traktowany jest jako okazja do umacniania różnych wiązań teatru z publicznością. Adolf Weltschek (reżyser, filolog) prowadzi tę scenę jako dyrektor naczelny i artystyczny od 1998 roku i ma pomysł na to, jak teatr lalkowy może spełniać rolę prężnego ośrodka teatralnego. Razem z kierownikiem programowym, Zuzanną Głowacką, stworzył wielokierunkowy program działań, na który składają się: premiery dla dzieci i młodzieży, Scena dla Dorosłych, Międzynarodowy Festiwal Teatru Formy Materia Prima, międzynarodowe projekty teatralne, akcje społeczno-kulturalne, w tym patronująca jubileuszowi Kontrrewolucja Kulturalna, liczne działania edukacyjne (warsztaty, konkursy, projekty, debaty, akcje charytatywne), wydarzenia miejskie (Wielka Parada Smoków, Gry Miejskie, Reality Shopka Szoł). W realizacji planów pomaga spora dotacja miejska, dobra infrastruktura dwóch scen, wysokie wpływy, granty (m.in. z funduszy unijnych) i wierna publiczność – teatr gra około 450 przedstawień rocznie dla blisko 100 tysięcy widzów.


Profil artystyczny Groteski konsekwentnie nawiązuje do dziedzictwa Zofii i Władysława Jaremów i jest budowany na idei szeroko rozumianego teatru formy. Obok wielu odmian lalek i masek coraz większą rolę w przedstawieniach odgrywają wizualizacje multimedialne, wielorako wykorzystywane w Hommage á Chagall (2009), Aksamitnym Króliku (2011) czy Przemianach (2014) w reż. Weltscheka ze scenografią Małgorzaty Zwolińskiej. Operowanie rozbudowaną plastyką oraz środkami teatru tańca to ostatnio znaki rozpoznawcze tej sceny.


Repertuar układany jest wokół trzech haseł: bajki – dla najmłodszych, baśnie – dla dzieci w wieku szkolnym, mity – czyli ważne teksty dla młodzieży i dorosłych. Najmłodszym dedykowana jest przede wszystkim klasyka realizowana w popularnych technikach lalkowych (Kot w butach, Doktor Dolittle, Calineczka), teatr rzadko ryzykuje nowsze tytuły. Starszym dzieciom proponowane są już współczesne, nośne teksty (Amelka, Bóbr i król na dachu Tankreda Dorsta, Adonis ma gościa Freda Apke).


Średnio jedna premiera na sezon odbywa się na Scenie dla Dorosłych. Tu można oglądać Mistrza i Małgorzatę (reż. Waldemar Wolański, 2009), Ostatnią sztukę Bogusława Schaeffera (2014) i Skąpca Moliera (reż. Jan Plewako, kwiecień 2015). Poza dyrektorem, najczęściej reżyseruje Grzegorz Kwieciński, swój styl teatralny prezentowali w ostatnich sezonach także m.in. Konrad Dworakowski, Robert Jarosz czy Ireneusz Maciejewski. Kilkunastoosobowy zespół aktorski to spotkanie wielu ciekawych osobowości scenicznych, niektóre z nich można spotkać również na innych scenach krakowskich.


Teatr mocno stawia akcent na organizowany co dwa lata festiwal Materia Prima, i jest to jeden z jego ważniejszych sukcesów. Zaprasza zespoły zagraniczne, po raz pierwszy występujące w Polsce (na przykład: Carte Blanche. The Norwegian National Company of Contemporary Dance, Compagnie 111 z Francji, NoGravity Dance Company). Festiwal przyciąga propozycjami na styku teatru animacji, teatru plastycznego, teatru tańca i nowego cyrku – i utrwala swoją dobrą pozycję na mapie zdarzeń teatralnych.


Teatr Groteska działa dzisiaj zgodnie z ukutą swego czasu przez Henryka Jurkowskiego formułą teatru o wielu środkach wyrazu, gdzie obok estetyki teatru lalki i maski (traktowanej jednak mniej eksperymentalnie niż za czasów Jaremów) jest miejsce na inscenizację multimedialną i działania sceniczne na przecięciu różnych domen teatru.


Marzenna Wiśniewska

 

Kraków: Krakowski Teatr Scena STU


Krakowski Teatr Scena STU współprowadzony jest przez Samorząd Województwa Małopolskiego i Gminę Miejską Kraków (marszałek i prezydent zresztą często goszczą w teatrze). Stworzony i prowadzony od 1966 roku przez Krzysztofa Jasińskiego, ma na swoim koncie burzliwe nieraz rewolty, skądinąd będąc pionierem we wprowadzaniu nowoczesnych zmian organizacyjnych (tak było, kiedy w połowie lat siedemdziesiątych teatr z grupy studenckiej zmieniał się w scenę zawodową pod patronatem Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych, tak było na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy stawał się sceną impresaryjną, tak było i w 1999 roku, kiedy teatr wypracował udaną formę współprowadzenia sceny). Trzeba też pamiętać o swego rodzaju dualizmie, jaki panuje przy al. Krasińskiego. Publiczny charakter ma właśnie Krakowski Teatr Scena STU, zaś Teatr STU sp. z o.o., producent i właściciel części spektakli, jest prywatną spółką Krzysztofa Jasińskiego. Model ten z powodzeniem działa do dziś.


STU to także jedyna w Polsce – obok stołecznego Teatru Wielkiego – scena, która drukuje i ogłasza repertuar na cały rok z góry. I to mimo że nie ma stałego zespołu aktorskiego i terminy aktorów musi dostosowywać do kalendarza ich macierzystych teatrów (stąd istotna rola dublur). Jest w tym nie tylko obraz sprawności organizacyjnej, ale i wyraz szacunku do widza, który we wrześniu może zakupić bilety na czerwcowe spektakle. I niekiedy musi, gdyż STU na frekwencję nie narzeka, choć bilety nie należą do najtańszych. Mimo to dwustuosobowa widownia o oryginalnej, trójstronnej budowie rzadko ma wolne miejsca.


Siła STU oparta jest na dwóch filarach: aktorach i repertuarze. Stare prawidła, a działają. W zespole współpracujących aktorów, obok Anny Tomaszewskiej, Beaty Rybotyckiej, Małgorzaty Foremniak, Jerzego Treli, Daniela Olbrychskiego, Krzysztofa Globisza, Radosława Krzyżowskiego, Dariusza Gnatowskiego, Olafa Lubaszenki, Piotra Polka i innych – jest wielu młodych aktorów, znanych z ekranów telewizyjnych, którzy znakomicie sprawdzają się na scenie. W repertuarze dobre komedie (w tym prapremiery polskich komedii – Romy i Juliana Krzysztofa Jaroszyńskiego czy Kolacji z Klimtem Jacka Cygana), ale też ciągle grane znakomite Biesy, udana Zemsta, przejmujący Hamlet i Król Lear, dwa mistrzowskie monodramy Jerzego Treli.


I największe przedsięwzięcie tego teatru, przygotowywane od trzech lat, czyli tryptyk Wesele – Wyzwolenie – Akropolis Stanisława Wyspiańskiego, grany jednego wieczoru po raz pierwszy w historii polskiego teatru. Z tryptykiem tym Teatr STU zamierza odwiedzić pięćdziesiąt polskich miast. Za sobą ma już występy w Katowicach, Kielcach, Gdańsku, Olsztynie i Warszawie, kolejne miasta czekają w kolejce. Jest to zarazem jedna z najistotniejszych interpretacji twórczości Wyspiańskiego, która na stałe powinna wejść do historii nie tylko teatru, ale i literatury: odsłania bowiem wiele skrywanych od stu lat zagadek twórczości krakowskiego pisarza.


Ten ogólnopolski objazd, wyraźnie nawiązujący do tradycji Reduty Juliusza Osterwy, ukoronuje w lutym 2016 roku jubileusz 50-lecia istnienia Teatru STU. Zarazem będzie to 50-lecie dyrekcji Krzysztofa Jasińskiego. Można tęsknić za dawnymi manifestami artystycznymi i niegdysiejszą bohemą, ale nie można nie zauważyć, że Jasiński zna i szanuje swoją publiczność. Jak niewielu dyrektorów, umie wypracować kompromis między warunkami prowadzenia publicznej instytucji a ambicjami artystycznymi.


W każdym razie STU na mapie teatru publicznego pokazuje, czym jest trwałość autorskiej idei umiejętnie dostosowującej się do zachodzących zmian. To też jeden z niewielu polskich teatrów, którego twórcy, współpracownicy oraz widzowie tworzą niemal rodzinną strukturę. To zaiste fenomen.


Michał Mizera

 

Kraków: Teatr Ludowy


Teatr Ludowy, symbol Krakowa i Nowej Huty, działający nieprzerwanie od połowy lat pięćdziesiątych, znajduje się dziś na marginesie teatralnego życia Małopolski. Teatralna maszyna działa w miarę sprawnie, Ludowy ma stałą i wierną publiczność oraz własne gwiazdy – Martę Bizoń, Patrycję Durską, Piotra Pilitowskiego czy Tomasza Schimscheinera, a przedstawienia w należącej do Teatru Ludowego Scenie Pod Ratuszem usytuowanej na krakowskim Rynku Głównym gromadzą rekordową ilość turystów, trudno jednak nie odnieść wrażenia że Ludowy od wielu lat nie generuje już wydarzeń teatralnych z prawdziwego zdarzenia, zadowala się bezpiecznym teatrem środka, którego rezonans zaczyna i kończy się na krakowskim podwórku.


Teatr Ludowy żyje legendą dawnych przedstawień Krystyny Skuszanki, Józefa Szajny czy Ireny Babel, oraz fenomenem Nowej Huty, a chociaż nowe spektakle są z reguły co najmniej na przyzwoitym poziomie, a zespół aktorski zgrany i ciekawy, do Ludowego rzadko zaglądają twórcy z pierwszej reżyserskiej ligi, selekcjonerzy najważniejszych festiwali, opiniotwórczy recenzenci.


Okres świetności skończył się w latach dziewięćdziesiątych, wtedy dyrekcję Teatru Ludowego objął młody, znany również z ról filmowych aktor Starego Teatru – Jerzy Fedorowicz. W pierwszych latach jego dyrekcji powstało wiele szeroko komentowanych, widowiskowych spektakli – chociażby Szekspirowski Romeo i Julia z udziałem nowohuckich skinheadów i punków, a teatr zainicjował wówczas obowiązujący do dzisiaj wspaniały program edukacji młodzieży „Terapia przez sztukę”. W Ludowym czytano i wydawano współczesną dramaturgię (program „Czytamy współczesny dramat”), organizowano społeczne debaty i dyskusje.


Od dziesięciu lat funkcję dyrektora Teatru Ludowego sprawuje Jacek Strama, stawiający na sprawdzony repertuar środka – współczesną dramaturgię, klasykę, spektakle rozrywkowe i muzyczne, przedstawienia dla dzieci. W Ludowym reżyserują artyści z różnych pokoleń, z teatrem związany jest na stałe reżyser i aktor Tomasz Obara, w ostatnich latach realizujący sztuki Bogosiana, Frayna czy Brešana, a także Piotr Waligórski (wspaniałe Ptaki według Tarjei Vesaasa) czy Paweł Szumiec – autor udanych inscenizacji sztuk Miro Gavrana (Hotel Babilon, Wszystko o kobietach) czy Walentynek Wyrypajewa.


Najnowszy, jubileuszowy sezon Teatru Ludowego, w 60. rocznicę powstania teatru, otworzyła farsa Hotel Westminster Raya Cooneya w reżyserii Włodzimierza Nurkowskiego, Piotr Waligórski zaprezentował Balladę Nowohucką opartą o Żywoty świętych osiedlowych Lidii Amejko, a Piotr Sieklucki wyreżyserował sztukę Marii Spiss Amy. Klub 27 opowiadającą o gwiazdach rocka i bluesa, które z różnych przyczyn zmarły w wieku 27 lat. Byli wśród nich tytułowa Amy Winehouse, Jim Morrison, Jimi Hendrix czy Janis Joplin. Pod koniec sezonu Mikołaj Grabowski pokaże Wychowankę – rzadko wystawianą komedię Aleksandra Fredry.


Łukasz Maciejewski

 

Kraków: Teatr Łaźnia Nowa


Teatr Łaźnia Nowa to jedno z najbardziej twórczych teatralnych miejsc w Krakowie. Założony w 1995 roku przez Bartosza i Małgorzatę Szydłowskich mieścił się początkowo w starej żydowskiej mykwie przy ulicy Paulińskiej na Kazimierzu. Szydłowscy wyraziście określili program nowej instytucji. W Łaźni na Paulińskiej dominowała współczesna dramaturgia, odbywały się liczne spotkania i debaty z udziałem najmłodszego pokolenia artystów. Teatr przy Paulińskiej stał się też jednym z symboli gwałtownej przemiany wizerunku Kazimierza w latach dziewięćdziesiątych: z zapuszczonej, biednej części Krakowa w dzielnicę młodych ludzi, pulsującą życiem klubowym i galeryjnym. Łaźnia stała się w pewnym sensie ofiarą swojego sukcesu. Komercjalizacja Kazimierza zmusiła Szydłowskich do znalezienia nowej siedziby.


Od 2004 roku Łaźnia Nowa mieści się w Nowej Hucie, na osiedlu Szkolnym w dawnym budynku warsztatów Zespołu Szkół Elektrycznych. Teatr zmienił również charakter instytucjonalny – ze stowarzyszenia stał się miejską instytucją kultury. Innowacyjnym, konsekwentnie realizowanym pomysłem stała się rewitalizacja trudnej dzielnicy Krakowa poprzez działalność kulturotwórczą. Do kolejnych spektakli zapraszani są mieszkańcy nowohuckich osiedli, których biografie stają się z kolei inspiracją przyszłych przedstawień. Twórców stale współpracujących z Łaźnią mniej interesuje kontekst polityczny stygmatyzujący Nową Hutę jako najpierw kolebkę socrealizmu, a następnie symbol solidarnościowego zrywu: ważniejsza jest funkcja swoistego uniwersytetu obywatelskiego prowokującego do aktywności twórczej, odrzucającego stereotypy dotyczące dzielnicy.


Co istotne, ambitny program nie trafia w próżnię. Do Nowej Huty przyjeżdżają miłośnicy teatru z całej Polski. W 2014 roku Łaźnię Nową odwiedziło ponad trzydzieści tysięcy widzów. Nic dziwnego, w ostatnich latach z Łaźnią współpracowali między innymi Krystian Lupa, Wiktor Rubin, Monika Strzępka i Paweł Demirski, Michał Borczuch, Maja Kleczewska, Joanna Szczepkowska czy Paweł Passini. Flagową imprezą afiliowaną przy Łaźni Nowej jest wymyślony i prowadzony przez Bartosza Szydłowskiego Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia – jedna z najlepiej ocenianych imprez teatralnych w Polsce. Od siedmiu lat do Krakowa przyjeżdżają najlepsze przedstawienia sezonu oceniane przez międzynarodowe jury. Wiele głośnych przedstawień to zresztą koprodukcje Boskiej Komedii i Łaźni z innymi teatrami – ostatnio Koncert życzeń, monodram Danuty Stenki w reżyserii Yany Ross, czy Szczury Mai Kleczewskiej według Hauptmanna.


Łaźnia działa w ramach systemu Production House – teatr nie ma stałego zespołu aktorskiego, do każdego projektu zapraszani są inni artyści. Mimo to wytworzyła się grupa aktorów często związanych z tym miejscem, należą do nich między innymi Krzysztof Zarzecki, Jan Peszek, Radek Krzyżowski, Barbara Kurzaj czy Joanna Szczepkowska. 28 kwietnia odbyła się premiera Macieja Korbowy i Bellatrix Witkacego – rekonstrukcja spektaklu dyplomowego PWST w Krakowie z 1993 roku w reżyserii i scenografii Krystiana Lupy, który po odejściu z Narodowego Starego Teatru właśnie z Łaźnią wiąże swoje kolejne krakowskie projekty.


Łukasz Maciejewski

 

Kraków: Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej


Ostatnie lata w Narodowym Starym Teatrze należą do najbardziej burzliwych, chociaż niekoniecznie satysfakcjonujących artystycznie momentów w historii jednego z najstarszych i najlepszych teatrów w Polsce.


Stary Teatr od dekad boryka się z kompleksem dawnej świetności, kiedy w Krakowie pracowali Swinarski, Wajda, Jarocki, Grzegorzewski czy Lupa; nękany jest także nieustannymi konfliktami personalnymi, zmianami w zespole aktorskim i na stanowiskach kierowniczych. Co najsmutniejsze, narodowej scenie brakuje wydarzeń teatralnych, o których mówiłaby cała Polska. Ostatnim niekwestionowanym hitem Starego było Factory 2 Krystiana Lupy – przedstawienie sprzed siedmiu lat.


Długa dyrekcja Mikołaja Grabowskiego (2002–2012) oznaczała przede wszystkim utrzymanie artystycznego status quo i oddanie reżyserskiego pola młodym, niekoniecznie nadającym się do tego zadania twórcom. W styczniu 2013 roku dyrektorem Narodowego Starego Teatru został Jan Klata, jego zastępcą Sebastian Majewski. Nie obyło się bez kontrowersji. Przeciwko kandydaturze Klaty wypowiedziała się część zespołu aktorskiego i reżyserskiego z Krystianem Lupą na czele. Pierwszy sezon duetu dyrektorskiego Jan Klata/Sebastian Majewski upłynął pod znakiem skandali, drugi – satysfakcjonującej, ale niebudzącej większych emocji stabilizacji.


W 2013 i 2014 roku Narodowy Stary Teatr trafiał często na pierwsze strony gazet oraz nagłówki portali, ale rzadko z powodów artystycznych. Pisano o awanturze związanej z niedokończonym spektaklem Olivera Frljicia na motywach Nie-Boskiej komedii Krasińskiego, o próbie przerwania przedstawienia Do Damaszku Klaty przez oburzoną grupę publiczności, komentowano odejście aktorskich legend – Anny Polony czy Jerzego Treli, krytykowano pomysł tzw. sezonów reżyserskich (trwa właśnie sezon Jerzego Jarockiego, ale kolejne – Krystiana Lupy i Andrzeja Wajdy – wobec protestu samych reżyserów, stają pod dużym znakiem zapytania). Niesprawiedliwa byłaby jednak frontalna krytyka nowej ekipy.


W Starym wciąż pracują znakomici aktorzy i reżyserzy, teatr wyprodukował w 2014 roku aż dwanaście premier, spośród których na pewno Akropolis Łukasza Twarkowskiego (premiera pod koniec 2013), Nie-boska komedia. WSZYSTKO POWIEM BOGU! duetu Strzępka/Demirski, Król Lear Klaty oraz Woyzeck w inscenizacji Mariusza Grzegorzka były przedstawieniami zauważonymi i docenionymi. Stary Teatr wzmocnił również komunikację medialną z młodym pokoleniem: pojawiły się nowe, atrakcyjne hasła reklamowe, a nawet nazwy scen, cały czas rozwija się projekt Interaktywnego Muzeum – Centrum Edukacji Teatralnej, a niemal każdej premierze towarzyszą dyskusje, pokazy multimedialne, wykłady i debaty. Do Starego wróciła też widownia – w 2014 frekwencja sięgnęła średnio 92 procent. Trudno mówić jednak o jakimkolwiek uspokojeniu nastrojów.


W marcu tego roku Sebastian Majewski ogłosił, że od września przestanie być zastępcą dyrektora ds. artystycznych, a z zapowiadanych wcześniej na najbliższe miesiące premier do skutku dojdzie zaledwie kilka, w tym Płatonow Antoniego Czechowa w reż. Konstatina Bogomołowa oraz Ojciec matka tunel strachu Martina Heckmannsa w reż. Wojtka Klemma. Po wakacjach zobaczymy zaś Hamleta w reż. Krzysztofa Garbaczewskiego. Sezon 2015/2016 ma być poświęcony rodzinie.


Łukasz Maciejewski

 

Rabka: Teatr Lalek „Rabcio”


Jeśli spełnią się plany budowy nowej siedziby Teatru Lalek „Rabcio”, to będzie jeden z najważniejszych przełomów dla tej sceny, działającej nieprzerwanie od 1949 roku – mimo braku stałej siedziby lub w budynkach doraźnie przystosowywanych. Mimo skromnych warunków teatr działa stabilnie i przyjaźnie dla małych widzów. W tej chwili jedna sala widowiskowa mieści do 160 widzów. Projekty nowej siedziby zakładają powstanie sali teatralnej na 230–250 miejsc (z funkcją kinową), z salą prób, pomieszczeniami techniczno-administracyjnymi i pokojami gościnnymi. Teatr będzie miał szansę rozwinąć skrzydła, ale również stanie przed wyzwaniem utrzymania obiektu, bo roczna dotacja powiatowego „Rabcia” należy do najniższych w Polsce.


Od 2001 roku dyrektorem naczelnym i artystycznym jest Zbigniew Wójciak, z wykształcenia prawnik, wcześniej związany z Muzeum Regionalnym im. Władysława Orkana w Rabce-Zdroju, powołany na to stanowisko w wyniku konkursu. W styczniu 2013 roku zawarto z nim pięcioletni kontrakt menadżerski. Równolegle od 2012 roku zarządza rabczańskim muzeum.


Każdego roku na scenie „Rabcia” powstają dwie lub trzy premiery, niekiedy są to wznowienia popularnych przed laty tytułów (na przykład Piękna i Bestia, reż. Andrzej Rozhin). Głównym adresatem działalności są dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. W repertuarze dominują bajki i baśnie klasyczne (na przykład Szelmostwa Lisa Witalisa, reż. Jacek Bała, 2012) oraz sprawdzone teksty lalkowe (Miś Tymoteusz Jana Wilkowskiego, Tygrys Pietrek Hanny Januszewskiej).


Ze współczesnych dramatów zadomowionych już na wielu polskich scenach wybierane są utwory o bajkowej formule, gwarantujące przyjazny odbiór. Do ciekawszych propozycji ostatnich sezonów należy przedstawienie O Calineczce malutkiej dzieweczce Marty Guśniowskiej, w reż. Ewy Piotrowskiej (premiera w 2013 roku), zagrane na Międzynarodowym Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży KORCZAK w Warszawie (2014).


Regularnie w „Rabciu” powstają spektakle edukacyjne (Karius i Baktus Thorbjørna Egnera, reż. Jarosław Antoniuk, 2012). Najczęściej zapraszanym reżyserem jest Grzegorz Kwieciński, niegdyś dyrektor „Rabcia” – jego najnowsza autorska premiera to Ośle serduszko (2014). Wójciak kładzie nacisk również na regionalność, najpiękniej wcieloną w historycznym już Żywocie Wowry wśród żywotów świętych (reż. Stanisław Ochmański, 1993).


Stałe miejsce w repertuarze ma Co wom powim, to wom powim Kazimierza Przerwy-Tetmajera (reż. i scenogr. Maciej K. Tondera, 2009). To jedyna propozycja dla dorosłych. Teatr ma na koncie również operę buffo La serva pardona G.B. Pergolesiego, zrealizowaną we współpracy z Krakowską Operą Kameralną w 2012 roku, ale tytuł nie wraca w repertuarze.


„Rabcio” gra regularnie w terenie, m.in. w Myślenicach, Bochni, Tarnowie, Bytomiu, Jaśle. W 2013 roku teatr wystąpił na XXII Dniach Polskich w Wiedniu z przedstawieniem Kiedy króla boli ząb Katarzyny Lengren (reż. A. Klucznik). W zespole aktorskim spotyka się starsze i młodsze pokolenie lalkarzy, którzy swobodnie posługują się wieloma technikami animacji i grają w planie aktorskim.


Tradycyjna formuła teatru, unikanie eksperymentów są jednym z powodów małej obecności „Rabcia” na ogólnopolskich festiwalach teatrów lalkowych i w specjalistycznym obiegu krytycznym. Próżno też szukać recenzji czy choćby relacji z przedstawień w mediach lokalnych, a bardzo by się to teatrowi przydało.


Marzenna Wiśniewska
 

Kraków: Teatr im. Juliusza Słowackiego


Przez lata Teatr Słowackiego rozwijał się w cieniu Starego Teatru, zmuszony niejako do konkurencji i porównań. Finansowany przez Samorząd Województwa Małopolskiego i prowadzony od 1999 roku przez Krzysztofa Orzechowskiego, wciąż – na tle sceny przy placu Szczepańskim – uchodzi za zachowawczy i konserwatywny. Chyba nie do końca słusznie, w każdym razie to mądry konserwatyzm, bardzo potrzebny w Krakowie. A i epizodów eksperymentalnych mu nie brakuje.


Obok spektakli Macieja Wojtyszki (świetne Narodziny Fryderyka Demuth), Józefa Opalskiego (znakomity Kochanek Pintera, przejmujący Niżyński. Zapiski z otchłani), przedstawień muzycznych Wojciecha Kościelniaka (Ziemia obiecana, Bracia Dalcz i S-ka) pojawiają się odważne, frenetyczne spektakle Agaty Dudy-Gracz. I choć to jej spektakle nadają tej scenie wyrazistości, kontrowersyjności, prowokują do sporów estetycznych i światopoglądowych, to mimo kilku tytułów w repertuarze, grane są stanowczo za rzadko. Ojciec oraz Każdy musi umrzeć Porcelanko to z pewnością dwa najlepsze przedstawienia Teatru im. Juliusza Słowackiego, podobnie jak bardzo interesujący Peer Gynt w reżyserii Rafała Sabary czy Maskarada w reżyserii Nikołaja Kolady.


Intrygująco zapowiada się Król Lear w inscenizacji Pawła Miśkiewicza z Jerzym Trelą w roli tytułowej (w kontekście konkurencji: to trzeci Lear w Krakowie…). Całości obrazu dopełniają „przedstawienia dobrze zrobione”: Arszenik i stare koronki w reżyserii Krzysztofa Babickiego (z Anną Polony, a jakże) czy Pułapka na myszy w reżyserii Olgi Lipińskiej, oraz przepięknej urody bajki w wizji Jarosława Kiliana z muzyką Grzegorza Turnaua (Pinokio, Czarnoksiężnik z krainy Oz), które powinno zobaczyć każde małopolskie dziecko.


Sukcesem organizacyjnym była budowa i otwarcie Małopolskiego Ogrodu Sztuk przy ulicy Rajskiej, nowej, interdyscyplinarnej przestrzeni, w której mieści się także nowoczesna scena teatralna. Wyraźnie brakuje jednak pomysłu na zagospodarowanie tej przestrzeni i nawet zaproszenie Iwony Kempy do zaprogramowania działalności tej sceny nie przyniosło oczekiwanych rezultatów (albo nie ma ona wyrazistych pomysłów, albo… możliwości ich zrealizowania). Przestrzeń ta aż domaga się aktywnego, wielodyscyplinarnego działania, pobudzającego konserwatywny gust krakowskiej publiczności.


Trzeba wreszcie skonstatować rzecz oczywistą, dotyczącą niesłabnącej popularności niedzielnych Salonów Poezji, precyzyjnie wymyślanych przez Annę Dymną i Józefa Opalskiego. Ten fenomen, utrwalany co tydzień w felietonach Pawła Głowackiego w „Dzienniku Polskim” i publikowany co jakiś czas w kolejnym opasłym tomie, jest żywym dowodem na wypełnianie misji teatru publicznego. Nie da się przecenić znaczenia tych niedzielnych południ spędzanych przy znakomicie czytanej poezji z towarzyszeniem muzyki. Obcowanie ze słowem i literaturą najwyższej próby to jest podstawa misji teatru publicznego.


Teatr Słowackiego pod dyrekcją – może nieco zbyt zachowawczą – Krzysztofa Orzechowskiego stawał się ciekawą i istotną alternatywą dla swojego konkurenta z placu Szczepańskiego. Z drugiej jednak strony – potencjał zespołu aktorskiego oraz miejsca (dodatkowa przestrzeń w Małopolskim Ogrodzie Sztuk) stwarza znacznie więcej szans do wykorzystania. Na marnowanie takiego potencjału instytucja publiczna nie powinna sobie pozwolić.


Michał Mizera

 

Kraków: Teatr KTO


Teatr KTO, autorski zespół Jerzego Zonia, założony został przez studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1977 roku, w dużej mierze inspirowany przez sukces starszego o jedenaście lat Teatru STU. Obecnie, po kilku latach starań, uzyskał status sceny miejskiej w 2005 roku. Zasłużenie, bo silnie wrósł w pejzaż podwawelskiego grodu, uświetniając swoimi spektaklami wiele miejskich uroczystości. Dzięki regularnym występom zagranicznym teatr stał się także jedną z kulturalnych wizytówek Krakowa. Warto to podkreślić, bo w świadomości krakowian KTO to teatr specjalnych, okolicznościowych występów, przede wszystkim plenerowych, a nie miejska scena z regularnym repertuarem.


Tymczasem KTO rzeczywiście dość regularnie prezentuje swoje spektakle w swojej siedzibie przy ulicy Gzymsików. Najdłużej grane przedstawienie w repertuarze to Sprzedam dom, w którym nie mogę już mieszkać, spektakl inspirowany prozą Bohumila Hrabala (premiera w 2003 roku), grany bez słów. Obok niego prezentowany jest najnowszy spektakl Jerzego Zonia Chór sierot wg powieści Croussy’ego Bławatki, „seans teatralny z orkiestrą, sopranem solo i aktorami”, z III Symfonią Pieśni Żałosnych Henryka Mikołaja Góreckiego w tle. Spektakl każdorazowo z założenia trwa 52 minuty i 6 sekund.


Repertuar uzupełniają spektakle plenerowe na czele ze znakomitymi Ślepcami według powieści Josego Saramago Miasto ślepców (premiera w 2010 roku) oraz przedstawieniami: Quixotage wg Don Kichota Cervantesa (premiera 2007) i Zapach czasu wg autorskiego scenariusza Zonia (premiera w 1997 roku). W Krakowie te plenerowe widowiska grane są obecnie stosunkowo rzadko, ale też wymagają specjalnej przestrzeni. Majowe przedstawienie Ślepców odbywa się na przykład w ICE Kraków Congress Centre. Ponadto teatr użycza szyldu i siedziby przedstawieniom zewnętrznym (tym produkowanym przez siebie, jak i przez inne podmioty).


Jednak największą i najbardziej rozpoznawalną aktywnością Teatru KTO w Krakowie jest Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych, co roku ze znakomitym programem (mimo kłopotów finansowych), oprawą i sporym zainteresowaniem publiczności. Z pewnością to jeden z najważniejszych festiwali teatralnych w Polsce, tym ważniejszy dla Krakowa, że w lipcu niemal całkowicie wypełnia sobą smutny obraz kulturalnej kanikuły. Naprawdę trudno w to uwierzyć, ale w tym roku, w dniach 9–12 lipca, odbędzie się jego dwudziesta ósma edycja, tym razem pod hasłem „Klaun, boski pomazaniec”.


Trzeba jeszcze dodać, że zespół aktorski Jerzego Zonia przez lata uliczno-teatralnej praktyki nabył wyjątkowe umiejętności i w kategorii teatrów ulicznych trudno o konkurencję na rodzimym rynku, nawet wśród wykwalifikowanych cyrkowców. A – jak widać z powyższego opisu – działalność KTO, mimo pozornie skromnego repertuaru miesięcznego, jest bogata i różnorodna. Ta różnorodność dobrze rymuje się z rozwinięciem nazwy teatru, która – o czym mało kto pamięta – w pełnej wersji brzmi: Krakowski Teatr Osobliwości.


Michał Mizera
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/https://www.fundacjaperforma.com/rozmowy-z-artystamihttps://www.adit.art.pl/https://cialoumysl.pl/kalendarium/?f=performing-europe-2020https://festiwalprapremier.pl/pl/


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij