Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
4/2017
Skandalista Hanoch Levin
autor: Michał Sobelman
Skandalista Hanoch Levin
foto: Gadi Dagon

Spoglądając dziś z perspektywy minionego pół wieku na historię współczesnego Izraela, można zaryzykować tezę, że wojna sześciodniowa w czerwcu 1967 była nie tylko przełomowym faktem w dziejach Izraela, lecz również wydarzeniem niemalże magicznym, graniczącym wręcz z cudem.

 

„Od czasu, kiedy w 1968 r. z pomocą przyjaciół wystawił swój kabaret satyryczny Ty i ja i nadchodząca wojna, stał się Hanoch Levin tykającą bombą zegarową w świecie izraelskiego teatru”.
Icchak Laor, Hanoch Levin. Monografia1

 

Wiosną 1967 Izrael przygotowywał się do uczczenia dziewiętnastu lat niepodległości. Atmosfera jednak nie sprzyjała świętowaniu. Izrael był wówczas małym, niepewnym swego istnienia państwem, krajem żyjącym w permanentnym zagrożeniu. Od poprzedniej wojny minęło ledwie jedenaście lat, incydenty przygraniczne, napady fedainów i niepewna sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie spowodowały, że niecałe dwa miliony Żydów nadal drżały o swój los. Dla ocalałych z Zagłady był to wyjątkowy koszmar, wracały czarne wspomnienia z okupowanej Europy. Do tego należy jeszcze dodać sytuację wewnętrzną, niesnaski między Żydami a Arabami, niekończące się spory między społecznością religijną a świecką i problemy związane z nowymi imigrantami. Od niespełna czterech lat funkcję premiera sprawował doświadczony działacz partyjny Lewi Eszkol, znakomity ekonomista, wizjoner gospodarczy, a jednak marny strateg. Eszkol, choć przybył do Palestyny pięćdziesiąt kilka lat wcześniej, nie wyzbył się w hebrajskim akcentu jidysz, który zresztą pozostał jego ojczystym językiem. Premier Eszkol do końca swoich dni pozostał jawnym zaprzeczeniem marzenia współczesnych Izraelczyków o stworzeniu nowego etosu Żyda. Człowieka silnego i niezłomnego, pracującego na roli i z karabinem broniącego własnej ziemi.


„Latem tego roku Izrael miał zostać wymazany z mapy świata, a Żydzi zepchnięci do morza” – tak przynajmniej twierdzili przywódcy Egiptu, Syrii i nakłaniany do takich wypowiedzi król Jordanii. A jednak zapowiedzi te okazały się zaledwie czczą gadaniną. W czerwcu 1967 państwo żydowskie potrzebowało niespełna tygodnia, by rozgromić siły wroga i stać się mocarstwem w skali nie tylko Bliskiego Wschodu. Radość, entuzjazm i euforia zastąpiły poprzedni strach, obawy i zniechęcenie. Mieszkańcy Izraela w ciągu kilku dni uwierzyli w cud i zwycięstwo, i że nikt już nigdy nie będzie w stanie im sprostać. Politycy i generałowie zostali nagle uznani za świętych i nieomylnych. Minister obrony narodowej Mosze Dajan, szef sztabu generalnego Icchak Rabin i inni bardziej znani dowódcy wojskowi trafili na pocztówki, okolicznościowe kartki i byli powszechnie traktowani jak odpustowi święci.


W 1967 Hanoch Levin miał 24 lata i studiował filozofię oraz literaturę hebrajską na uniwersytecie w Tel Awiwie. Nie był pacyfistą, a zresztą w takim kraju, jak Izrael w tamtym czasie, trudno byłoby nim być. Miał za sobą dwa i pół roku zasadniczej służby wojskowej. Był telegrafistą w jednostkach obrony lotniczej. W 1964 rozpoczął studia, a rok później wszedł do redakcji studenckiej gazetki „Jeż”, gdzie na dwóch ostatnich stronach publikował swoje teksty satyryczne pod prowokacyjnym tytułem Tyłek Hanocha Levina. Ostro krytykował wady społeczeństwa izraelskiego, drobnomieszczaństwo i to, jak w Państwie Izrael traktuje się Arabów. W tym czasie był już znany jako autor kilku poematów, wierszy, piosenek i skeczów radiowych. Według Daniego Tracza, bliskiego przyjaciela Levina, „choć nie należał do żadnej organizacji politycznej, bo partyjność z zasady odpychała go, miał bardzo wyraziste poglądy: lewicowe i liberalne. Każda niesprawiedliwość polityczna czy społeczna była dla niego nie do przyjęcia”2.


W czerwcu 1967, podobnie jak dziesiątki tysięcy młodych Izraelczyków, Levin został powołany do rezerwy. Wysłano go na Synaj, gdzie spędził kilka tygodni. Nie był naocznym świadkiem zdobycia przez izraelskich żołnierzy wschodniej Jerozolimy, Góry Oliwnej i Ściany Płaczu, biblijnych miejsc. Może dzięki temu nie przyłączył się do ogólnonarodowej euforii. Półwysep Synajski był natomiast miejscem okrutnej i bezwzględnej wojny. Po stronie egipskiej zginęło 11,5 tys. żołnierzy, przeszło 20 tys. zostało rannych. Straty izraelskie były dużo skromniejsze: w całej batalii, na trzech frontach zginęło 779 żołnierzy, 2 563 zostało rannych. To wówczas na widok zabitych i wziętych do niewoli żołnierzy egipskich przeżył wstrząs i szok. Ujawniły się naturalne skłonności pacyfistyczne. Wśród izraelskich twórców nie był bynajmniej jedynym. Dziewiętnaście lat później, w 1986 roku, Rafi Bukai nakręci wstrząsającą komedię Avanti Popolo, która okaże się dziełem przełomowym w dziejach izraelskiej kinematografii. Hanoch Levin ujawnił się jako jeden z pierwszych krytyków tej wojny. Podkreślił nie tylko wielką liczbę ofiar, również po stronie Izraela, lecz i fakt, że wojna ta doprowadziła do zniewolenia Palestyńczyków.


Kilka tygodni później, już po wyjściu do cywila, 24 lipca 1967 napisał prawdopodobnie swój pierwszy antywojenny skecz Nocna rozmowa dziewczyny i chłopca. Chłopak o świcie ma iść do wojska, wojna wydaje się być nieunikniona. Pyta więc swoją dziewczynę, czy będzie go nadal kochała, jeśli wróci bez ręki, bez nogi, bez ręki i obu nóg… Na wojnie przecież takie rzeczy się zdarzają. Dziewczyna zaklina go by dbał o siebie, chce, żeby wrócił cały i zdrowy, ale kocha go i będzie kochała w każdej sytuacji. Chłopak nie dowierza i uparcie dopytuje się: „Czy będziesz mnie nadal kochała, jeśli wrócę bez rąk i nóg?”.


W sierpniu 1968 młoda wykładowczyni na Wydziale Teatrologii Uniwersytetu w Tel Awiwie i początkująca reżyserka Edna Shavit, którą kilkadziesiąt lat później czeka świetlana przyszłość i kariera w najlepszych izraelskich teatrach i akademii, uległa młodszemu o kilka lat buntownikowi. Dała się przekonać, że w dobie wielkiej euforii po zwycięskiej wojnie i przynajmniej pozornego konsensusu jest miejsce na odrębne zdanie i protest. Wraz z Levinem zebrała czternaście jego tekstów, skeczy i piosenek, do których muzykę napisał przyjaciel Levina i jego rówieśnik Alex Kagan. W ten sposób w kraju, gdzie dotychczas nieznana była satyra polityczna, powstał pierwszy Levinowski kabaret Ja i Ty i następna wojna. Na scenie wystąpiło pięciu młodych i początkujących aktorów. Początki w świetle kontrowersyjnego tekstu były rzeczywiście trudne. Reżyserka przedstawienia Edna Shavit opowiada po trzydziestu latach, że początkowo miała zamiar wydobyć najbardziej prowokacyjne elementy. „Właśnie wróciła z USA i planowała zaprezentować agresywną »agitkę« w stylu amerykańskich teatrów offowych protestujących przeciw wojnie w Wietnamie. Levin miał wątpliwości, jak się okazało, słusznie. Podczas pokazu przedpremierowego w jednym z kibuców widzowie zerwali spektakl, rzucając w aktorów krzesłami”3. Po drobnych i łagodzących poprawkach kabaret był wystawiany w jazowym klubie Bar-Barim w południowej części Tel Awiwu. O dziwo, w przeciwieństwie do późniejszej atmosfery skandalu, sprzeciwu i protestu, kabaret spotkał się z dobrym, czasami wręcz entuzjastycznym przyjęciem, czego dowodem jest fakt, że był prezentowany przeszło sto sześćdziesiąt razy4. Trzydzieści lat później aktorzy kabaretu z nostalgią wspominają, że występowali nawet przed rannymi żołnierzami5.


Sam Levin nie był bynajmniej bezwzględnym przeciwnikiem wojny, uważał ją za zło konieczne, wiedział, że była ona nie do uniknięcia, sprzeciwiał się jedynie jej gloryfikacji. Dani Tracz, który był producentem kabaretu, wspomina wyjazdy do kibuców i burzliwe przyjęcie ze strony kibucników, uczestników tej wojny: „Niejednokrotnie przedstawienia były brutalnie przerywane, w aktorów rzucano krzesłami, a w końcu wypraszano ich z jadalni, która była zazwyczaj największą salą w kibucu. Często się jednak zdarzało, że młodsi widzowie prosili aktorów, by grali dalej i kontynuowali występ w innym miejscu”6.


Tytułowy utwór kabaretu Levina, pełen gorzkiej ironii i sarkazmu, mówiący o stałej obecności wojny w psychice i świadomości Izraelczyków, stał się z biegiem lat kultową pieśnią wielu pokoleń, doczekując się wielu wykonawców i wznowień.

 

Gdy idziemy na spacer – to jesteśmy we troje:
Ty, ja i nadchodząca wojna,
A gdy zasypiamy, to zawsze we troje:
Ty, ja i nadchodząca wojna,

Ty, ja i nadchodząca wojna,
Ona nie zawiedzie, możesz być spokojna,
Przybędzie łaskawie w piękny dzień słoneczny,
A w jej plecaku odpoczynek wieczny.

A gdy się uśmiechamy w miłosnym uścisku
Nadchodząca wojna uśmiecha się z bliska,
I kiedy czekamy w porodowej sali,
Nadchodząca wojna czeka razem z nami…

Gdy przyjdą powiadomić, znów będziemy we troje,
Ty, ja i nadchodząca wojna,
Znowu będzie nas troje, gdy płakać przestaniesz,
Nadchodząca wojna, ty i mój portret na ścianie…7

 

Piosenkę tę, która stała się typowym memento mori, młodzi aktorzy śpiewali na zakończenie wieczoru. Kabaret natomiast zaczynał się skeczem Apele zwycięstwa w wojnie jedenastominutowej, który był niekwestionowanym zarżnięciem „świętej krowy”. Levin nawiązuje tu do autentycznego zdarzenia, kiedy generał Szmuel Gorodisz, jeden z bohaterów wojny sześciodniowej, podczas okolicznościowego przemówienia wypowiedział zdanie, które przeszło do historii: „Kiedy spotkaliśmy śmierć, spojrzeliśmy prosto w jej oczy”. Levin sparodiował to aż do absurdu: „Zetknąwszy się ze śmiercią, patrzyliśmy jej prosto w oczy… śmialiśmy się jej w twarz… pluliśmy na jej kosę… i zapaskudziliśmy oczodoły jej czaszki, tak że rodzona matka nie mogła jej poznać”8.


Levin nie oszczędził w swojej satyrze również zwykłych Izraelczyków, których po tej zwycięskiej wojnie ogarnęła prawdziwa euforia i obsesja zwiedzania odzyskanych terytoriów. Można było przecież pojechać do Jerozolimy, wejść na Wzgórze Świątynne, pomodlić się przy Ścianie Płaczu, udać się do Hebronu na groby praojców, na Grób Racheli w Betlejem, do fortecy króla Heroda na Pustyni Judzkiej. Stało to się nagle kwestią krótkiej i banalnej wycieczki, jak wizyta we własnym mieszkaniu. Wszak mówi o tym wierszyk o górnolotnym tytule Powojenna wizyta w świętych miejscach:

 

Zamknąłeś za sobą drzwi i znów jesteś w ubikacji,
Opuszczone spodnie, na kolanach gazety, ilustracje
I znów wanna tam, a tu mały zlew,
Ty po środku, a jelita zaczynają swój śpiew9.

 

Jaki był sens tej krótkiej, ale jednak krwawej wojny? Czy warto było ponieść aż taką daninę krwi?

 

O co walczyliśmy? O co przelewaliśmy naszą krew błękitno-białą?
Wszakże, ten okupowany kraj do nas należy,
Naród chce wrócić na swoje ziemie;
Więc w jego imieniu ma być powiedziane,
Że nic, co zostało zdobyte, nie może być oddane.
Ziemia okupowana do nas należy,
Ale mój syn nie należy już do mnie;
Więc w jego imieniu ma być powiedziane,
Tylko temu co umarł nic nie będzie już dane10.

 

Gdyby tylko kabaret Levina wystawiany był w większych i bardziej centralnych miejscach, fala protestów byłaby niewątpliwie większa. A tak w kameralnej atmosferze awangardowego klubu, w warunkach na wpół konspiracyjnych, z dala od publicznych reflektorów i w cieniu dopiero co rodzącej się telewizji państwowej, cieszył się dość umiarkowanym zainteresowaniem.


Kolejny program satyryczny Ketchup w reżyserii Davida Levina, starszego brata Hanocha, miał swoją premierę kilka miesięcy później, w marcu 1969 roku w niewielkiej piwnicy pod studyjnym kinem Paris przy nadmorskiej ulicy Ha-Yarkon w Tel Awiwie. Piwnica była zawsze pełna, a teksty, choć nieco mniej prowokacyjne, wyśmiewały optymistyczne deklaracje rządu, że będzie to ostatnia wojna i parodiowały przyszłe rozmowy pokojowe na Bliskim Wschodzie. Szczególnie została zapamiętana wstrząsająca piosenka z muzyką Aleksa Kagana o ciągłym smutku i żałobie, na które jedynym lekarstwem jest mijający czas.

 

Pamiętam cię, dobrze pamiętam,
W niegłębokim żalu, w rozpaczy nieczarnej.
Przemijają dni, tygodnie i święta,
Niegłęboki mój żal i rozpacz nieczarna…

Zapominam ciebie, dobrze zapominam,
W niegłębokim żalu, w rozpaczy nieczarnej,
A czas stale płynie i ciągle przemija,
W niegłębokim żalu, w rozpaczy nieczarnej.

W niegłębokim żalu, w rozpaczy nieczarnej,
Bo czas chowa smutek tuż obok umarłych11.

 

Kabaret satyryczny Ketchup był pierwszym wspólnym projektem braci Levinów, co w konsekwencji doprowadziło do wystawienia nowego programu satyrycznego Królowa wanny na scenie znanego Teatru Cameri przy ulicy Nachmani w Tel Awiwie w kwietniu 1970. W międzyczasie wydarzyło się kilka spraw, które należałoby odnotować. Pod koniec lutego 1969 roku zmarł na atak serca premier Lewi Eszkol, a na jego miejsce nie wybrano bohatera wojny sześciodniowej Mosze Dajana, lecz siedemdziesięciodwuletnią działaczkę Partii Pracy, Goldę Meir, która okazała się dość wdzięcznym tematem dla rozwijającej się satyry politycznej. Od kilkunastu miesięcy Izrael był również zaangażowany w nową wojnę, która przeszła do historii jako „wojna na wyczerpanie”. Po obu stronach Kanału Sueskiego stały dwie armie: izraelska i egipska, ostrzeliwując się wzajemnie. Od czasu do czasu miały miejsce naloty samolotów, akcje komanda, codziennie ginęli żołnierze, a w miastach panował względny spokój. W ciągu kilkunastu miesięcy starć, od marca 1969 do zawieszenia ognia w sierpniu 1970 roku, zginęło 1 424 izraelskich żołnierzy, kilka tysięcy zostało rannych. Znacznie więcej niż podczas wojny sześciodniowej. Wojna jest ciągłym igraniem ze śmiercią. Dla społeczeństwa zaangażowanego od lat w konflikt zbrojny najstraszniejsze jest właśnie to, że w końcu przywyknie do jej stałej obecności, a życie ludzkie stanie się niewiele warte. Jest jednak prawdą, że Izrael nigdy się z tym nie pogodził, a każda śmierć na polu walki przyjmowana była jako wielki i niespodziewany cios, chociaż przecież oficjalna propaganda łatwo mogła wytłumaczyć, że jest to konieczna cena, którą należy zapłacić za życie na tym skrawku Bliskiego Wschodu. Każda śmierć jest olbrzymią tragedią dla bliskich, a dla całego społeczeństwa bolesnym przypomnieniem stanu wojny. Wiedzą o tym wszyscy: pisze o tym na pierwszych stronach prasa, mówi radio, relacjonuje telewizja. Nie jest to bynajmniej krótka wzmianka, publikuje się zdjęcie poległego, podaje jego życiorys, łącznie z tym, kogo lubił, kogo osierocił, oraz z krótką, ale jakże okrutną w swej wymowie informacją, ile dni pozostało mu do końca służby.


A jednak kabaret Królowa wanny okazał się największym skandalem w dziejach teatru w Izraelu. Dyrekcja Teatru Cameri zdjęła spektakl zaledwie po dziewiętnastu pokazach, po licznych protestach i awanturach. Piętnowali kabaret pisarze, politycy, generałowie, a nawet zwykli żołnierze. Generał broni Chaim Bar-Lev, szef sztabu generalnego, opowiadał przed kamerami telewizyjnymi o ostrej reakcji frontowych żołnierzy na Synaju. Znany dziennikarz, późniejszy szef izraelskiego radia i telewizji Uri Porat porównał kabaret braci Levinów do antysemickiej gazety „Der Stürmer” z nazistowskich Niemiec12.


Co aż tak zdenerwowało rozsierdzoną publiczność, recenzentów teatralnych i środki masowego przekazu, które tym razem wykazywały daleko idącą jednomyślność? Zapewne był to w gruncie rzeczy dość zabawny skecz, w którym znakomita aktorka Tiki Dajan parodiowała premierkę Goldę Meir na posiedzeniu rady ministrów.

 

Panowie ministrowie, stale próbuję i nie jestem w stanie znaleźć w sobie żadnej skazy. Od 71 lat badam siebie i nic, ciągle odkrywam w sobie taką rację, że niech Bóg broni. Każdego dnia zadziwia mnie to od nowa. Mam rację, mam rację i znów mam rację. Powtarzam sobie, nie miej racji choć raz, przecież człowiek jest tylko człowiekiem, wolno mu czasem się pomylić, ale nie ja.

 

Dużo bardziej obrazoburcza była parodia Ofiarowanie Icchaka, w której przygłuchy Abraham nie słyszy głosu anioła, a Icchak prowokacyjnie pyta: „Co będzie, jeśli inni ojcowie, gotowi poświęcić swoich synów, także nie usłyszą głosu anioła?”13. Oraz piosenka, którą śpiewał młody martwy chłopiec swojemu ojcu:

 

Mój drogi ojcze, kiedy staniesz nad mym grobem,
Stary, zmęczony i tak bardzo samotny,
Zobaczysz, jak moje ciało chowają w piach,
A ty stoisz nade mną, mój ojcze.

Nie stój więc proszę tak dumnie
I głowy nie podnoś mój ojcze,
Zostały nam ciała, a moje już w trumnie
I czas już na lament, mój ojcze.

Więc pozwól swym oczom zapłakać nade mną
I nie milcz już dla mnie tak godnie,
Co było ważniejsze niż honor i godność
Dziś leży przed tobą, mój ojcze.

I nie żal się, proszę, nad swym gorzkim losem,
Tym, kto się poświęcił,
Byłem ja sam.
Nie mów wysoko, z tak wielkim patosem,
Bo leżę tak nisko, mój ojcze.

Mój drogi ojcze, kiedy staniesz nad mym grobem,
Stary, zmęczony i tak bardzo samotny,
Zobaczysz, jak moje ciało chowają,
Przeproś mnie wtedy, mój ojcze14.

 

Levin poddał się, kabaret zdjęto, na ostatnim pokazie odczytano jego otwarty, cyniczny list:

 

Jego ekscelencja minister obrony, panowie szefowie rad miejskich, osieroceni rodzice, dziennikarze, szanowni państwo.


Zdruzgotany, zawstydzony, a jednocześnie niezmiernie wdzięczny stoję tu przed wami. Wasze szczere i nieustające wysiłki przekonały mnie i otworzyły mi oczy, bym zastanowił się raz jeszcze nad tym, co napisałem. Teraz ze spuszczoną głową mogę przyznać, myliłem się. Wykorzystałem zasady demokracji i wolności słowa, by zachwiać morale społeczeństwa, obrazić je, zasiać zakłopotanie w zjednoczonym narodzie. Wycofuję każde słowo, błagam tylko, byście wzięli pod uwagę mój młody wiek i kiepską edukację, jaką otrzymałem w domu.
Wraz z przeprosinami mam nadzieję, że otrzymam jeszcze drugą szansę.
Hanoch Levin, czerwiec 197015

 

Po zdjęciu ze sceny Królowej wanny, latem 1970, Levin zamilkł w sprawach politycznych na kilkanaście lat. Wrócił w glorii najwybitniejszego twórcy teatru izraelskiego na dwa lata przed swoją śmiercią, latem 1997 roku, w Morderstwie w reżyserii Omriego Nitzana w Teatrze Cameri. Rok wcześniej zginął Icchak Rabin, premier i wizjoner pokoju na Bliskim Wschodzie, zamordowany przez żydowskiego nacjonalistę. W Tel Awiwie, Jerozolimie, Hajfie niemalże co tydzień wybuchały autobusy, ginęli cywile po obu stronach, błędne koło konfliktu izraelsko-palestyńskiego osiągnęło nowy szczyt. W Morderstwie Levin opisał ten bezsensowny przelew krwi i wrażenie, że pokój jest w zasięgu ręki. „Pokój złapał nas za jaja” – mówi obrazowo żołnierz w dramacie Levina, lub nieco bardziej poetycko w wersji Posłańca:

 

Czas mordów minął!
Czas mordów minął!
Nadszedł gniewu kres,
wieją wiatry pojednania,
skończył się czas mordów.
Ludzie patrzą na złe czasy
I pytają: jak mogliśmy? Jak to było możliwe?
Nasze dzieci nie zrozumieją, nasze wnuki będą się śmiać,
Nasze prawnuki nie będą wiedzieć, o co chodziło.
Będą się uczyć historii
ze wzruszeniem ramion.
Z uśmiechem obudzonych z głębokiego snu mówią ludzie
jeden drugiemu:
Pokój16.

 

Choć marzenia Levina nie ziściły się i konflikt izraelsko-palestyński nadal się tli na Bliskim Wschodzie, wielu Izraelczyków dobrze pamięta tamte dni, kiedy na spektakl Levina zjeżdżały autobusy z Palestyńczykami z wiosek na terenie autonomii i kiedy po przedstawieniu między Izraelczykami a Palestyńczykami dochodziło do zwykłych, normalnych rozmów.

 

1. I. Laor, Ḥanokh Leṿin. Monografyah [Hanoch Levin. Monografia], Tel Awiw 2010, s. 32.
2. Rozmowa autora z Danim Traczem 25 listopada 2016 w Tel Awiwie.
3. F. Rokem, Hiob z okrutnego cyrku, tłum. I. Kurz, „Dialog” nr 1-2/2002.
4. Zob. L. Szechtman, At we ani we hamilchama habaa szuw [Ty i ja i nadchodząca wojna raz jeszcze], „Etgar” VI/2007.
5. Zob. tamże.
6. Rozmowa autora z Danim Traczem 25 listopada 2016 w Tel Awiwie.
7. H. Levin, Ja i Ty i następna wojna, tłum. W. Leder, [w:] tegoż, Królestwo Wszechwanny, tłum. W. Leder, A. Olek, E. Sidi, M. Sobelman, Warszawa 2013, s. 245.
8. Tamże, s. 100.
9. H. Levin, Powojenna wizyta w świętych miejscach, tłum. M. Sobelman, dotychczas niepublikowane.
10. H. Levin, O co walczyliśmy, tłum. M. Sobelman, [w:] tegoż, Królestwo Wszechwanny, dz. cyt., s. 246.
11. Tamże, s. 269.
12. I. Laor, Ḥanokh Leṿin…, dz. cyt., s. 21.
13. H. Levin, Ofiarowanie Icchaka, tłum. M. Sobelman, [w:] tegoż, Królestwo Wszechwanny, dz. cyt., s. 104.
14. Tamże. Zob. też: F. Rokem, Hiob z okrutnego cyrku…, dz. cyt.
15. H. Levin, list otwarty: Malkat haambatia [Królowa wanny], Tel Awiw, czerwiec 1970.
16. H. Levin, Morderstwo, tłum. M. Sobelman, [w:] tegoż, Ja i Ty i następna wojna. Teatr życia i śmierci, tłum. I. Amiel, A. Olek, J. Poniedziałek, M. Sobelman, Warszawa 2009, s. 626.
 

 

Tekst powstał na zamówienie Agencji Dramatu i Teatru ADiT i został wygłoszony przez autora na pierwszej konferencji o twórczości Hanocha Levina pt. „Hanoch Levin w teorii i praktyce teatralnej – klucze interpretacyjne” w dniu 15.12.2016 w Instytucie Teatralnym w Warszawie. Wystąpień można wysłuchać w całości na FB ADiT Agencja Dramatu i Teatru. Jesienią zapowiadana jest publikacja książkowa zebranych materiałów pokonferencyjnych.

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/http://www.instytut-teatralny.pl/projekty/konkurs-fotografii-teatralnej-iii-edycja/http://scenaotwarta.pl/https://www.teatrlalek.walbrzych.pl/festiwale_/iii-festiwal-malych-prapremier/http://muzeumkarykatury.pl/joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=1256&Itemid=528


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij