Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
7-8/2019
Teologia ciszy
autor: Katarzyna Flader-Rzeszowska
Teologia ciszy
foto: Karol Budrewicz

Bieliński w swoich dramatach otwiera się na eschatologię i transcendencję, nie odrzuca myślenia religijnego, lecz odwołuje się do świętych znaków, symboli, języka. Obrazuje trudne doświadczenie wiary poszukującej.

 

„Nadszedł czas, by dokonać »demistyfikacji na wspak«: odkryć w profanum ukryte i często sponiewierane sacrum” – pisze Lech Sokół w pracy Między liturgiką a performatyką. „Myślę, że trzeba tej demistyfikacji dokonywać stale i w obu kierunkach. Pole zainteresowania jest szerokie i żyzne. W tak zwanych »naszych czasach« homo religiosus nie umarł, dzieje się raczej przeciwnie”1. Mariusz Bieliński to jeden z nielicznych dramatopisarzy, którzy szukają okruchów czy śladów sacrum w bólu, beznadziei i rozpaczy codzienności. W swoich utworach pyta o sens życia, cel cierpienia, nie waha się pytać o ukrytego Boga. Bohater jego dramatów – niczym biblijny Zacheusz – żyje na granicy wiary i zwątpienia, jest człowiekiem obrzeży, z pewnego oddalenia wypatruje znaków, które pomogłyby mu wytyczyć drogę. W chwilach, gdy – wydawałoby się – popada w rozpacz, odnajduje nikłe ślady sacrum. W Mroku to jeden błysk, w Księdze psa – idylliczny sen. Będę starała się dowieść, że we wcześniejszym utworze Cicho to właśnie cisza2.


Chwile ciszy w teatrze budują rytm całego spektaklu i poszczególnych wypowiedzi. Często motywowane są stanem psychicznym postaci. Patrice Pavis wymienia cztery rodzaje milczenia w teatrze, które traktuje synonimicznie do ciszy3: „milczenie znaczące” o charakterze psychologicznym, polegające na stłumieniu przez daną postać rzeczywistego sensu słów (dramaturgia Strindberga, Czechowa); „milczenie alienacyjne”, gdy słowo nie przekazuje znaczenia, co związane jest z procesem wyobcowania jednostki ze społeczeństwa (teatr codzienności); „milczenie metafizyczne”, które łączy się z niemożnością ludzkiego porozumienia (Beckett) oraz „milczenie rozgadane”, czyli „chwile zamilknięcia włączone w dialogi pozorne” (sztuki bulwarowe, melodramaty). Trudno do tej typologii dopasować milczenie z dramatu Cicho. Marek – główny bohater – przyjeżdżając do rodzinnej miejscowości na pogrzeb Babci, nie tyle milczy, co trwa w ciszy. Ma ona różne przyczyny, często jest ciszą pustki: po zmarłej Babci, po Żydach, po minionym świecie dzieciństwa, także po Bogu. Wynika z psychologicznych uwarunkowań: bezradności Marka wobec straty. Jest też niekiedy ciszą tajemnicy rozumianą jako przestrzeń, w której odczuć można obecność nieobecności. Cisza, zwłaszcza w granicznych doświadczeniach, wyraża człowieka bardziej niż słowa: „Żeby to człowiek co mądrego umiał powiedzieć. Życie minie, a nic mądrego człowiek nie powie” (s. 3) – stwierdza prosto i celnie Babcia w jednym z retrospektywnych dialogów. Milczenie nie musi być wyrazem bezradności czy ucieczką, lecz może być także odpowiednim tłem dla wzniosłości. Na pytanie Marka, czy Babcia wie, że umiera, Matka odpowiada: „A czy to trzeba od razu mówić, krzyczeć. Myślisz, że jak się czegoś nie powie, to tak, jakby tego nie było?” (s. 8). Tytułowe „cicho” jest wieloznaczne: brzmi jak wykrzyknienie nawołujące do zamilknięcia lub jak samotne cicho, bo nikt nie odpowiada, a także jak tragiczne i przerażające „cicho jak w grobie”. Może być też nawiązaniem do Pieśni nad Pieśniami. „Cicho! Oto miły mój puka” – mówi Oblubienica w Pieśni Czwartej. Stan ciszy jest więc również stanem oczekiwania.


Zdaniem Ewy Wąchockiej można wskazać na kilka głównych funkcji milczenia w dwudziestowiecznym dramacie. Jest ono znaczącą pauzą, bezsłowną odpowiedzią wpisaną w strukturę dramatu lub symptomem niewydolności języka, figurą wyczerpania. Nierzadko bywa samoistnym tematem4. Spośród wymienionych przez autorkę możliwości tematycznych zwłaszcza trzy charakteryzują ciszę z dramatu Bielińskiego. Myślę o: „wstrzemięźliwym milczeniu powagi”, które pojawia się w sytuacji granicznej, w momentach poszukiwania Boga i sensu życia; „paraliżującym milczeniu zagrożenia” związanym z Żydami z miasteczka i najważniejszym – „nieodwołalnym milczeniu śmierci”. Cisza zapadająca w poszczególnych scenach staje się wyrazem niewyrażalnego. Niewyrażalnym jest przecież śmierć, Bóg, ale też samo istnienie. Milczenie należy do kategorii negatywnych, a przynależne mu techniki stanowią „substytucję niewypowiedzianych marginesów”, czyli niedających się wypowiedzieć obszarów ludzkiego doświadczenia, które w języku istnieją jako brak i nieobecność5.


Cisza, która we współczesnym dramacie często oddaje samotność bohatera i jego brak porozumienia z otoczeniem lub też jest wyrazem zagłębiania się we własną świadomość, w teologii odnosi się do milczenia Boga lub milczenia człowieka stojącego przed Bogiem. Milczenie Boga oznacza zaniechanie działania, brak pomocy ze strony Boga6, jest wyrazem gniewu, karzącej mocy wobec niepokornych7. W Starym Testamencie człowiek, który doznawał milczenia Boga, tym bardziej starał się z Nim na nowo nawiązać kontakt. Kto bowiem został pozbawiony słowa Bożego, jest niczym martwy8. Milczenie może też być wyrazem cierpliwości wobec człowieka, nad którym Stwórca się lituje. W milczeniu Boga zawiera się nieogarniona tajemnica9. Biblijne milczenie dotyczy też człowieka, który odczuwa lęk przed Bogiem.


Bóg do czasu narodzin Chrystusa jest Bogiem milczącym, który przemawia poprzez proroków. Dopiero gdy Słowo stało się Ciałem, przemówił przez swojego Syna. Zarówno w Nowym, jak i w Starym Testamencie postawa człowieka powinna charakteryzować się słuchaniem, które wymaga ciszy. Teofania może bowiem nastąpić w obliczu ciszy10. Sednem chrześcijańskiej teologii ciszy jest śmierć Jezusa na krzyżu i poprzedzająca ją modlitwa w Getsemani. Jezus doświadczył milczenia Boga i jego oddalenia. Umierał z dramatycznym wołaniem „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Ale to właśnie krzyż i zmartwychwstanie są zdaniem teologów ostatnimi słowami Boga, który przemawia w ciszy. „Jak pokazuje krzyż Chrystusa, Bóg przemawia również milczeniem. Milczenie Boga, doświadczenie oddalenia Wszechmogącego i Ojca stanowi decydujący etap ziemskiej drogi Syna Bożego, wcielonego Słowa. […] Milczenie Boga jest przedłużeniem Jego poprzednich słów. W tych mrocznych chwilach przemawia On w misterium swego milczenia”11. Bóg mówi tam, gdzie pośród niepowodzeń szuka się sensu i wartości życia12. Współczesny człowiek po tragediach XX wieku, i w obliczu nowych konfliktów i zagrożeń, często odczuwa brak Boga. Mówi się o śmierci Boga, ewentualnie o Bogu ukrytym – Deus absconditus13. Nawet dla osób wierzących doświadczenie Boga często zawiera się w zdaniu „Bóg milczy”. Dziś to człowiek wykazuje się cierpliwością wobec Stwórcy.


Bohater Bielińskiego także doświadcza milczenia Boga, nie umie rozpoznać Go w otaczającej rzeczywistości. Szuka jednak Jego śladów. W samym fakcie, że o Niego pyta, zawarta jest pewna tęsknota. Ciekawe, że Bieliński w kolejnych dramatach głównemu bohaterowi nadaje imię Marek. Być może wynika to z podobieństwa do imienia autora (etymologicznie imiona Marek i Mariusz pochodzą z łaciny od boga wojny Marsa), a może, co prawdopodobne i znajdujące uzasadnienie w twórczości Bielińskiego, jest kolejnym odwołaniem autora do tradycji chrześcijańskiej. Marek to jeden z apostołów, współtowarzysz wyprawy misyjnej św. Pawła, który jednak z niewiadomych przyczyn porzucił misję w Perge, autor najkrótszej i najstarszej ewangelii, „Księgi tajemniczych epifanii”, przepojonej „nie tylko cieniem męki, ale także światłem Zmartwychwstania”14. Przedstawiony w niej Jezus jest Mesjaszem działającym i czyniącym (w przeciwieństwie do ewangelii Mateusza, gdzie mamy głównie do czynienia z Jezusem przemawiającym). W relacji Marka niezwykle mocno podkreślona została funkcja wiary. To ona decydowała o cudach, których na chorych, umierających i opętanych dokonywał Jezus. W krótkim przekazie ewangelicznym cisza stawała się wyrazem „sekretu mesjańskiego”. Była także przestrzenią spotkania, modlitwy, wyrazem mocy i niezłomnej postawy. Jezus kilkakrotnie zwracał się do zgromadzonych: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha” (Mk 4, 9). Kazał milczeć duchom nieczystym. Uciszał rozszalałą przyrodę: „On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: »Milcz, ucisz się!«. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza” (Mk 4, 39). Kiedy Jezus sam potrzebował ciszy, udawał się na pustynię. To samo polecał swoim uczniom: „A On rzekł do nich: »Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!«” (Mk 6, 31). Cisza pozwalała na kontemplację.


Najdonioślejsze było milczenie Jezusa wobec własnego cierpienia i nadchodzącej śmierci. Według Marka Jezus tuż przed śmiercią nic nie odpowiadał Wielkiemu Kapłanowi, milczał też, kiedy Piłat czekał na Jego słowa obrony. „Piłat ponownie Go zapytał: »Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają«. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił” (Mk 15, 4-5). Zgodnie z interpretacją Giorgia Agambena milczenie Jezusa wynikało z paradoksalnego faktu, że to, co ma być zbawione, osądza zbawiającego, że stworzenia osądzają to, co wieczne, a krzyż i historia mają swoje oddzielne miejsca15.


Bieliński wyraża przekonanie, że cisza staje się współcześnie czymś obcym i niepożądanym, wywołuje w nas irracjonalny strach. Zapominamy, że jest stanem przejściowym, pozwalającym na zaistnienie czegoś „potem”16. W wypowiedziach teologów coraz częściej akcentuje się rolę ciszy jako wartości pożądanej, bo deficytowej17. Jan Paweł II uważał, że odkrycie wartości milczenia jest kwestią o znaczeniu życiowym, a Benedykt XVI pisał o milczeniu jako o ważnej i integralnej części komunikacji: „W ciszy słyszymy i poznajemy lepiej samych siebie, rodzi się i pogłębia myśl, wyraźniej rozumiemy to, co chcemy powiedzieć, albo to, czego oczekujemy od innego człowieka”18. Czy tak rozumiana cisza pojawia się w dramacie Bielińskiego? Jedno z najciekawszych stwierdzeń pada już w pierwszej scenie, kiedy Marek w ciszy siada blisko widowni, twarzą do sceny. Wyznaje wówczas:

 

MAREK: Nie lubię mówić. I cisza mnie nie krępuje. Pod warunkiem, że nikt na mnie nie patrzy z bliska. Unikam jak mogę ludzkiego wzroku. Cisza jest dobra. Milczenie jest dobre. Potrafię milczeć. Kiedy milczę, przychodzą do mnie najpiękniejsze słowa. Wchodzą do głowy, zwijają się w kłębek i odpoczywają. (s. 1)

 

Stwierdzenie „cisza jest dobra” brzmi niemal jak fragment Księgi Rodzaju, w której poszczególne dni stworzenia kończyły się afirmującym podsumowaniem Boga. Marek podkreśla, że potrafi milczeć, jakby wskazywał, że umiejętność ta nie jest powszechna. W ciszy Marka „rodzi się i pogłębia myśl”. Mężczyzna unika jednak ludzkiego wzroku, kryje się przed nim. A przecież, jak pisze Roger Scruton, dzięki oczom osoba może objawić się drugiej w swoim ucieleśnieniu19. Ucieczka przed osądzającym wzrokiem jest symptomem kultury współczesnej, którą angielski filozof nazywa – może nazbyt kategorycznie – ateistyczną.


Bieliński precyzyjnie komponuje momenty ciszy w dramacie. Utwór, który składa się z luźnych scen przywoływanych przez Marka z przeszłości, rozpoczyna się od ciszy. Ile ona trwa, pozostaje decyzją aktora i reżysera. Musi jednak wybrzmieć, by mogła rozpocząć się opowieść o przemijaniu. Po pierwszych dialogach Marek trzykrotnie wypowiada słowo „cicho”, jakby zaklinał rzeczywistość, jakby kazał zamilknąć wszystkim i wszystkiemu tuż przed tym, jak pracownik kaplicy pyta, czy wprowadzić już trumnę ze zwłokami Babci. Zgodnie z didaskaliami cisza ma zapaść tuż przed dialogiem Marka i Babci, gdy kobieta mówi o własnej śmierci i przygotowaniach do pogrzebu. Cisza towarzyszy też wspomnieniu, kiedy Marek odnalazł Babcię w kościele. Znamienna i odbijająca się echem pustki jest cisza tuż po śmierci Babci. Pojawiający się muzykanci, niczym okaleczony chór, po raz pierwszy nie grają i nie śpiewają. W milczeniu przechodzą przez obszar gry. Obraz ten jest tym silniejszy, że wcześniej dwukrotnie wchodzili na scenę, by odśpiewać banalne, groteskowe przyśpiewki. Momenty ciszy dramatycznie przecinają ostatnie dialogi, zabierają coraz więcej przestrzeni, oddają brak i nieobecność, przygotowują na zmierzenie się z obrazem śmierci. Cisza pozwala ostatecznie podjąć decyzję, czy wystawić trumnę. Na ponowne zapytanie pracownika kaplicy Marek odpowiada pozytywnie. Słowem „tak” kończy się dramat Bielińskiego. Nie wiadomo, czy dotyczy ono tylko czynności pogrzebowych, czy jest pogodzeniem się młodego mężczyzny ze śmiercią, a może wyrazem doświadczenia, które przeżył Marek w czasie umierania Babci. Do sceny tej jeszcze powrócę.


Tajemnicą ciszy spowity jest w utworze temat Zagłady. Jego waga ciąży na całym dramacie. W jednej z retrospektywnych rozmów pojawia się wspomnienie jarmarku, na który wszyscy z okolicy wybierali się co tydzień do miasteczka. Było to miejsce nie tylko handlu, ale przede wszystkim towarzyskich spotkań.

 

MAREK: Musieli się tam wszyscy dobrze znać. A było tam narodu, a Żydów pełno, a ładne te Żydki były, mówi babcia. Za takiego jednego Dawida, to się nawet chciałam wydać, ale był, był, a potem go nie było […].
BABCIA: Po co to mówić? Po co to opowiadać takie tam?
MAREK: Gdzie oni są? Nigdy nie byłaś ciekawa, co się z nimi stało?
BABCIA: A poszli gdzieś i już. Może sami nie wiedzieli gdzie. Po wojnie to tu podobno jakiś przyjechał. Pochodził, pochodził i też poszedł. Po co to mówić? (s. 6)

 

Milczenie towarzyszy biografii dziadka Marka. Choć podczas spotkania z Martą – przyszłą żoną – Marek wyznaje, że jego dziadek był Żydem, to faktu tego nie potwierdza Babcia – może dlatego, że to nieprawda, a może działa tu mechanizm wyparcia. Dziadek umarł młodo, nie wiadomo jednak, w jakich okolicznościach i z jakiego powodu. Jest kilka scenariuszy: zachorował na płuca po tym, jak się upił i leżał w rowie, wyskoczył ze szpitalnego okna, a może jednak był jedną z ofiar Shoah, o czym bezpieczniej milczeć.


Cisza u Bielińskiego łączy się z sacrum – towarzyszy śmierci i przestrzeni uświęconej. „Mając do czynienia z martwym ciałem, w pewien sposób stajemy na horyzoncie naszego świata, w bezpośrednim, ale zakazanym kontakcie z tym, co do niego nie należy”20. Doświadczamy wówczas sacrum, a cisza stanowi jedyną przestrzeń dla tego doznania. Tajemnica śmierci musi być przeżywana w aurze ciszy i milczenia. Śmierć „jest objęta pieczęcią milczenia”21. Marek przedstawia różne obrazy śmierci zarówno zwierząt – często przywoływanych w jego twórczości22 – jak i ludzi. Wydaje się, że precyzji opisów towarzyszy chłód i brak emocji. Pod warstwą słów kryje się jednak nadwrażliwość i ból narratora. Marek najpierw szczegółowo opisuje świniobicie, któremu tuż przed ogłuszającym ciosem towarzyszy cisza, potem samobójczą śmierć konia rozbijającego łeb o ścianę stajni z powodu bólu. Wreszcie przywołuje odchodzenie babci, która z pełną świadomością przygotowuje się na spotkanie śmierci. Dba o wszystkie szczegóły: strój, w którym będzie złożona w trumnie („ubranie mam już naszykowane i chusteczkę na głowę”), miejsce pochówku, przebieg uroczystości, działania urzędowe po zgonie. Sacrum miesza się z profanum, wzniosłości śmierci towarzyszy banalność pośmiertnych czynności. Odchodzenie człowieka wiąże się jednak nierozłącznie z samotnością i pytaniem o sens cierpienia:

 

MAREK: Bardzo cierpiała?
MAMA: Tylko tak się mówi, że nie boli, ale boli, boli.
MAREK: Przecież były te dziewczyny z hospicjum, miał przyjść lekarz, przepisać.
MAMA: Był, ale co tam tabletki. Widać śmierć musi boleć, choćby nie wiem co. (s. 17)

 

Cisza po śmierci osoby bliskiej przywodzi na myśl ciszę Wielkiej Soboty. Po doświadczeniu cierpienia i śmierci nastaje pustka. Bóg zniknął, nie ma nic prócz pustego krzyża i grobu. Przejmująca cisza Soboty każe zastanawiać się nad życiem23. „Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków”24. Światło wstąpiło w największą ciemność. Owa cisza i pustka po stracie łączy się z doświadczeniem pustyni25, czyli poczuciem osamotnienia, czasem zadawania pytań, mierzenia się z koszmarami, lękami, obawami, niepewnościami, z brakiem wiary, nadziei, miłości26. Wymaga zejścia z utartych dróg. „Językiem pustyni nie jest słowo, ale dojmujące milczenie. Ale te okoliczności nie powinny być przeszkodą. Pustynia jest przynajmniej szansą spotkania Istotnego”27. Cisza pustyni może być święta i oczyszczająca.


Czy cierpienie, z którym mierzy się Marek, jego prywatna pustynia samotności i wątpliwości, może wieść go do świętej ciszy Wielkiej Soboty, a w konsekwencji do spotkania Istotnego? Zapewne w milczeniu śmierci Marek mierzy się z najważniejszymi pytaniami. Bieliński buduje tę postać w kontrze do postaci Babci. Świat staruszki był poukładany, oparty na wartościach chrześcijańskich. Rytm dnia wyznaczało bicie dzwonów, modlitwa, nabożeństwa, a rytm życia – codzienna odpowiedź dawana Bogu. Główny cel stanowiła praca, wychowywanie dzieci, budowanie domów. Marek, określony przez Ewę Wąchocką „człowiekiem bez właściwości”28, nie wie, jak żyć, co robić, gdzie tworzyć swój dom: „Bo ja, mamo, nie potrafię żyć. Nie umiem. Nie wiem, czego się trzymać. Tu do was wrócić już nie mogę… bo nie chcę, a tam – nie potrafię” (s. 8). Osiąga nowe etapy wykształcenia, lecz wciąż nie czuje się na swoim miejscu. Jego wyniesiony z rodzinnego domu świat wartości i tradycji rozpływa się powoli w chaosie i hałasie dużych miast. Ma jednak w sobie tęsknotę za czymś nieobjętym, poszukuje dodatkowego sensu, który zjawiskom życia przydawałby głębi. Najważniejsze pytania o naturze teologicznej stawia w rozmowach z Babcią. Słysząc, jak staruszka modli się na różańcu, przyznaje:

 

MAREK: Ja nie umiem odmawiać różańca, babciu.
BABCIA: Jak to?
MAREK: Kiedy szedłem do pierwszej komunii, ksiądz kazał się nauczyć na pamięć pieśni, nie pamiętam już jakiej, bo się nie nauczyłem. Pieniądze mama na różaniec wpłaciła, ale i tak go nie dostałem. Widać tak musiało być.
BABCIA: Co ty mi tu opowiadasz.
MAREK: Mówię, jak było.
BABCIA: A kto to może wiedzieć, jak było naprawdę. Chyba tylko Pan Bóg.
MAREK: Pod warunkiem, że jest.
BABCIA: Co mówisz? (s. 12)

 

W życiu Babci nie ma miejsca na wątpliwość. Jej świat opiera się na niewzruszonej wierze i prostej, ale głębokiej religijności. Jest jak człowiek Starego Testamentu, który nie wyobraża sobie utraty kontaktu z Bogiem.

 

MAREK: Zastanawiałaś się kiedyś, czy to ma sens?
BABCIA: Co?
MAREK: To, co robi się w życiu?
BABCIA: Bzdury jakieś.
MAREK: Zastanawiałaś się?
BABCIA: Ano żyje się i już.
MAREK: I co?
BABCIA: I pewnie się umiera.
MAREK: Do nieba się idzie.
BABCIA: W niebie to Pan Bóg jest. Człowiek to może do raju.
MAREK: A jak tam nic nie będzie?
BABCIA: Jakże to? Wszyscy tam są.
MAREK: Skąd wiesz?
BABCIA: Wiem. (s. 13)

 

Marek nie wie, nie ma pewności, nie pamięta słów modlitw, z trudem przypomina sobie powtarzane niegdyś wersy Aniele Boży, jego dziecięca wiara przechodzi w zwątpienie. Ale w tę ciszę Wielkiej Soboty Bieliński wprowadza mały promyk, jakąś zapowiedź czy obietnicę. Używa charakterystycznej dla swej późniejszej twórczości metafory światła. W kaplicy pogrzebowej Matka, a może tylko jej wyimaginowany obraz, zadaje Markowi pytanie:

 

MAMA: A ty chodzisz do kościoła? A do spowiedzi? Czemu ty się nie modlisz? Co się stało synku, że ty w Boga nie wierzysz? Matce możesz przecież powiedzieć.
MAREK: (wskazując podłogę) Zobacz mamo. Zobacz.
MAMA: Światło ktoś zapalił.
MAREK: Tam ktoś chodzi. Co tam jest?
MAMA: Chłodnia. No przecież muszą gdzieś trzymać. (s. 17)

 

Owo zdarzenie można potraktować jako rutynową czynność, którą wykonuje pracownik kaplicy, ale dla Marka może to być także prześwit sacrum, jakiś błysk odrywający od stagnacji myśli, znak dodający głębi. Ciekawe, że światło nie spływa z góry, do czego przyzwyczaiła nas religijna ikonografia, lecz przebłyskuje z dołu, niczym światło wielkanocnego poranka przebijające się z otchłani. Bóg przemawia, kiedy człowiek pośród niepowodzeń szuka sensu i wartości życia. Nie mówi przez wichry, grzmoty, ogień, lecz „szmer delikatnego powiewu” (1Krl 19, 11-12), nie przez święte obrazy, ale pustkę i ciszę, które mogą być śladami dla wątpiącego człowieka. Przekonują mnie rozważania Dariusza Czai, który w esejach Lekcje ciemności pisał, że ikoną Boskiej obecności dzisiaj może być pustka. Ale pustka pojęta jako „coś”, jako „ikona niewidzialnej pełni”. Pustka może być kategorią pozytywną, soteriologiczną. Pustka niesie ze sobą brzemienną w sens ciszę29. Trzeba się w nią wsłuchać i w nią wejść. Rezygnacja ze słów dopuszcza do głosu naszą duchowość, a w niezmąconej ciszy można wyraźniej dostrzec światło.


Marek, dzięki dojmującej ciszy po śmierci Babci, stanął wobec najtrudniejszych pytań o własny los. W podwójnym wykrzyknieniu „Zobacz” mieści się zadziwienie, ale i perspektywa: odpowiedzią na ciszę i pustkę śmierci może stać się cierpliwe oczekiwanie, po czasie milczenia może nadejść jakieś obiecujące „potem”. Marek na początku dramatu nie chciał, by wnieść trumnę, nie był gotowy na zmierzenie się z obrazem śmierci, pod koniec, gdy w ciszy konfrontował się ze wspomnieniami, spokojnie odparł „tak”.


Twórczość Mariusza Bielińskiego jest jedną z nielicznych, jeśli nie jedyną we współczesnej polskiej dramaturgii, która otwiera się na eschatologię i transcendencję, nie odrzuca myślenia religijnego, lecz odwołuje się do świętych znaków, symboli, języka. Obrazuje trudne doświadczenie wiary poszukującej. W profanum codzienności szuka tropów sanctum. Bieliński rozumie bowiem, że „kultura i sacrum, sztuki i transcendencja to wciąż niezbywalne problemy kultury europejskiej”30.

 

1. L. Sokół, Człowiek – działanie – sacrum. Posłowie, [w:] Między liturgiką a performatyką. Rekonesans I, red. ks. E. Mateja, Z.W. Solski, Opole 2012, s. 327.
2. M. Bieliński, Cicho, maszynopis z 2002 roku, archiwum własne autorki. Cytuję z tego źródła, w nawiasach podaję numery stron.
3. Zob. hasło „Milczenie”, [w:] P. Pavis, Słownik terminów teatralnych, tłum. S. Świontek, Wrocław 2002, s. 290–292. Słownik języka polskiego zestawia ciszę z cichością i milczeniem; hasło „Cisza”, [w:] Słownik języka polskiego, tom I, red. M. Szymczak, Warszawa 1995, s. 288.
4. Zob. E. Wąchocka, Milczenie w dwudziestowiecznym dramacie, Kraków 2005, s. 10.
5. Zob. tamże, s. 15.
6. Zob. hasło „Milczenie”, [w:] Nowy leksykon biblijny, red. F. Kogler, red. nacz. wydania polskiego ks. H. Witczyk, Kielce 2011, s. 487.
7. Zob. hasło „Milczenie”, [w:] Praktyczny słownik biblijny, red. A. Grabner-Hainer, tłum. i oprac. T. Mieszkowski, P. Pachciarek, Warszawa 1995, s. 733.
8. Zob. tamże.
9. Zob. T. Olearczyk, Pedagogia ciszy, Kraków 2010, s. 76–77.
10. Zob. tamże, s. 76.
11. Benedykt XVI, Posynodalna adhortacja apostolska „Verbum Domini”, Watykan 2010, s. 43.
12. Zob. hasło „Milczenie Boga”, Praktyczny słownik…, dz. cyt., s. 734.
13. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku głównie w kręgach protestanckich i anglikańskich dynamicznie rozwijał się nurt tzw. teologii śmierci Boga (teologii laicyzacji, chrześcijaństwa bez Boga, chrześcijańskiego ateizmu).
14. A. Weiser, Teologia Nowego Testamentu, tłum. M. Szczepaniak, Kraków 2011, s. 52.
15. Zob. G. Agamben, Piłat i Jezus, tłum. M. Surma-Gawłowska, A. Zawadzki, Kraków 2017, s. 76.
16. Zob. M. Bieliński, Cisza, źródło: http://teatralny.pl/felietony/cisza,1110.html, dostęp: 2.08.2017.
17. W 2017 roku ósmy numer miesięcznika „W drodze” został poświęcony ciszy rozumianej jako przestrzeń do własnego rozwoju, ale także jako styl życia opozycyjny wobec preferowanego stylu ciągłej aktywności, działania i komentowania.
18. Benedykt XVI, Milczenie i słowo drogą ewangelizacji. Orędzie na XLVI Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, źródło: https://w2.vatican.va/content/benedict-xvi/pl/messages/communications/documents/hf_ben-xvi_mes_20120124_46th-world-communications-day.html, dostęp: 5.08.2017.
19. Zob. R. Scruton, Oblicze Boga, tłum. J. Grzegorczyk, Poznań 2015, s. 113.
20. Tamże, s. 210.
21. T. Olearczyk, Pedagogia ciszy, dz. cyt., s. 101.
22. Utwór Księga psa poświęcony jest w całości chorobie nowotworowej i śmierci psa.
23. Zob. Benedykt XVI, Rozważania przed Całunem Turyńskim, źródło: https://www.deon.pl/161/art,963,benedykt-xvi-tajemnica-wielkiej-soboty.html, dostęp: 16.08.2017.
24. Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę, [w:] Liturgia Godzin, tom II, Warszawa 1984, s. 386.
25. Zob. T. Halík, Cierpliwość wobec Boga, Kraków 2012.
26. Zob. S. Morgalla, Święta cisza, „W drodze” nr 8/2017, s. 23.
27. D. Czaja, Lekcje ciemności, Wołowiec 2009, s. 235.
28. Zob. E. Wąchocka, Osoba i głos: postać w najnowszym polskim dramacie, „Postscriptum Polonistyczne” nr 2/2011, s. 29.
29. Zob. D. Czaja, Lekcje ciemności, dz. cyt., s. 227.
30. L. Sokół, Człowiek…, dz. cyt., s. 333.
 

 

Tekst w nieco dłuższej wersji ukazał się w księdze Gangliony pękają mi od niewyrażalnych myśli. Prace ofiarowane Profesorowi Lechowi Sokołowi pod redakcją Magdaleny Hasiuk i Antoniego Wincha (Instytut Sztuki PAN 2019), dedykowanej Profesorowi Lechowi Sokołowi w związku z jubileuszem jego pracy naukowej w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk.

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/centrumsztukitanca.eu


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij