Przewiń w lewo
Przewiń w prawo
Zwiń
Przegląd
1/2013
Karski po latach
autor: Kalina Zalewska
Karski po latach
foto: Frédéric Nauczyciel pour le Centre Dramatique National Orléans Loiret Centre

W warszawskim Teatrze Polskim zaprezentowano francuski spektakl poświęcony Janowi Karskiemu, legendarnemu kurierowi Podziemia, który podczas wojny jako pierwszy poinformował rząd londyński i alianckich polityków o zagładzie Żydów w Europie Środkowo-Wschodniej. Postać i misja Karskiego, po jego śmierci i przeszło pół wieku od wydarzeń, zafascynowała francuskiego pisarza Yannicka Haenela, który poświęcił mu powieść, wydaną w 2009 roku (polskie tłumaczenie ukazało się rok później), a potem francuskiego reżysera Arthura Nauzyciela, którego dziadek był więźniem Auschwitz. Spektakl powstał w zeszłym roku na zamówienie festiwalu w Awinionie.
Dlaczego dopiero teraz i dlaczego we Francji? Karski, który wybrał po wojnie los emigranta, zostając profesorem amerykańskiego uniwersytetu, nie był ulubieńcem komunistycznych władz; co jednak z ostatnim trzydziestoleciem? Co prawda pod koniec życia odwiedził Polskę, ukazało się Tajne państwo, jego bestseller sprzed półwiecza, a także potężna biografia polskiego i amerykańskiego autorstwa oraz kilka popularnych, ale na razie postać Karskiego nie zainspirowała żadnego polskiego reżysera. Człowiek, który starał się powstrzymać Holocaust, znany jest na świecie głównie z Shoah Claude’a Lanzmanna. Tymczasem Haenel odniósł się krytycznie do filmu, relacjonującego spotkanie Karskiego z żydowskimi przywódcami i wizytę w getcie, a pomijającego jego dalszą misję, spotykając się zresztą z polemiką reżysera. Sam Karski uważał, że Lanzmann miał prawo do takiej wizji, choć bardziej sprawiedliwa wobec ogółu Polaków byłaby inna perspektywa. Zwracał jednak uwagę, że portretowani po latach świadkowie Zagłady okazywali się antysemitami, uważał też, że powinna powstać druga część filmu, badająca odpowiedzialność rozmaitych instytucji.
Książka Haenela składa się z trzech części: opisu relacji, jaką zdał Karski w Shoah, streszczenia jego wojennych losów (według Story of a Secret State wydanego w Nowym Jorku w 1944 roku) i fikcji literackiej próbującej przedstawić, co mógł czuć i myśleć bohater po wojnie. Relacja Haenela, rekonstruująca losy bohatera, typ wrażliwości i sposób reakcji na świat, nie jest w rezultacie ani fikcją, ani książką do końca rzetelną wobec faktów. Autor, niejako w imieniu bohatera, wyraża w niej oburzenie brakiem reakcji aliantów przyzwalających na Zagładę i osamotnienie Polski. Robi to jednak, lokując przemianę Karskiego, nagle dostrzegającego cynizm polityków, podczas słynnej wizyty u Roosevelta, w lipcu 1943 roku, opisując z detalami spotkanie, które miało inny przebieg. Tymczasem jest to jeszcze moment, w którym bohater ma resztki nadziei, choć raczej ze względu na Polaków, bo getta są już spacyfikowane, a historycznie czas ochłodzenia stosunków między Stalinem a aliantami – po odkryciu zbrodni w Katyniu, a przed konferencją w Teheranie – kiedy prezydent USA mógł być faktycznie przejęty losem Polski. Tak jak to zresztą opisał sam Karski w Tajnym państwie.
Powieść Haenela należy więc czytać ostrożnie, także ze względu na mieszanie historycznych ocen z monologiem wewnętrznym bohatera, któremu chwilami autor narzuca zbyt prosty obraz świata, zwłaszcza że Karski jako historyk, badający tę akurat epokę, musiał znać ciężar i skomplikowanie rozmaitych decyzji. Trzeba jednak przyznać, że popularyzuje ona postać i zwraca uwagę na odkrycie Karskiego: fakt, że alianci zgodzili się na getta i obozy koncentracyjne, nie podejmując aktywnych działań, by temu zapobiec, i nie ratowali Żydów tak, jakby należało, choć przyjmowali tych, których zdołano wywieźć z Europy. Karski, już jeżdżąc ze swą misją, zorientował się, że nikt nie będzie przeciwdziałać masakrze. Podobnie jak nie ratowano warszawskich powstańców ani ludności cywilnej uwięzionej w płonącym mieście.
Odkrycie Karskiego dotyka wielkiej polityki: pertraktacji na górze, nie naruszających układu, którego zburzenie wymagałoby poważnego zaangażowania aliantów na froncie wschodnim, a więc ofiar i nakładów finansowych. Dotyka też metafizyki: świat Karskiego załamał się, kiedy ten zrozumiał, że ludzie nie bronią dobra, tylko egzystencji własnej i najbliższych, i skłonni są jedynie do ograniczonych poświęceń. Jego pokolenie było może ostatnim, które wierzyło w równowagę między dobrem i złem. Świadomość, że świat o nią nie walczy, była dla niego ciosem.
Spektakl Nauzyciela też składa się z trzech części i w całości opiera się na powieści Haenela. Pierwsza jest opisem relacji z Shoah, druga obu obecności w warszawskim getcie i obozie w Izbicy Lubelskiej, a więc w dużym stopniu powtórzeniem pierwszej, trzecia opisuje wizytę u Roosevelta i późniejsze losy Karskiego. Każda z nich rozgrywa się w innej przestrzeni i wypowiadana jest przez innych aktorów. Przedstawienie jest za długie, by odnieść pożądany efekt, a przede wszystkim zbyt monotonne, zrealizowane z wiarą, że wystarczy mieć coś do powiedzenia, by zostać zrozumianym, a kwestia formy jest sprawą drugorzędną. Reżyser nie zadał sobie trudu, by przełożyć relację Haenela na język teatru. Zamiast tego najpierw Arthur Nauzyciel, potem Laurent Poitrenaux, a w środkowej scenie głos Grażyny Barszczewskiej zapoznaje nas z tekstem powieści. W dodatku dość często zdarzają się powtórzenia tego, co już opowiedziano w poprzedniej części (jest to także grzech autora, ale w znacznie mniejszym stopniu).
Przejęci treścią przekazu aktorzy ograniczają się do jego wypowiedzenia, co razi zwłaszcza w części relacjonowanej przez Nauzyciela, który jest aktorem o niewielkiej sile wyrazu. Pamiętamy bowiem wrażenie, jakie wywiera Karski opowiadający u Lanzmanna o wizycie w getcie. Polega ono na powściągliwości bohatera, starającego się nie ujawniać emocji, tylko złożyć rzeczową relację, który na naszych oczach walczy z ogarniającym go płaczem i gniewem, a wreszcie zwykłą bezradnością, jaką powoduje głęboki emocjonalny wstrząs. Walczy, by nad tym wszystkim zapanować. Ton relacji Karskiego stoi w opozycji do silnych uczuć, jakich doświadcza, powściągliwość słów i gestów walczy z dantejskimi scenami, o których opowiada. Żywa walka, jaką bohater toczy z samym sobą, powoduje, że trudno rywalizować z siłą tej sceny. I z siłą osobowości Karskiego, którą ukształtował jego los: zadanie, jakim go obarczono, było wyjątkowe, a kurier zmagał się z nim przez całe życie, płacąc za to emocjonalnym wypaleniem, załamaniami nerwowymi i bezsennością. Stając się rycerzem jednej sprawy, który w pewnym momencie, złamany jej niepowodzeniem, zdecydował się na milczenie. I dopiero po latach przemówił u Lanzmanna.
Wysiłki Nauzyciela usiłującego zrelacjonować ten dramat spełzają na niczym; jako reżyser nie ma on odpowiedniej wyobraźni, jako aktor odpowiednich środków wyrazu. Zupełnie niedopuszczalny wydaje się jednak finał tej sekwencji, kiedy dźwięki żydowskiej muzyki prowokują aktora do tańca i stepowania. To nie jest Skrzypek na dachu – obraz asymilacji kultury żydowskiej roztapiającej się w otaczającym świecie – gdzie takie pomysły byłyby zrozumiałe. To tragedia, podważająca wiarę w kondycję ludzką.
Przedziwny jest też drugi epizod, kiedy spada kurtyna-ekran, na której wyświetlany jest plan Warszawy, a błądząca po niej kamera usiłuje odszukać ulice getta, podczas gdy głos Barszczewskiej beznamiętnie relacjonuje wstrząsające wrażenia Karskiego. Getto zajmowało jedną trzecią ówczesnej stolicy, co warto by było pokazać przy takiej okazji, zważywszy na to, co działo się na jego terenie. To nie są peryferia czy drobna część, ale rozległy teren wielkiego, europejskiego miasta. Tymczasem wideo Mirosława Bałki przez czterdzieści minut pokazuje co prawda teren getta, ale bez porównania z resztą Warszawy.
Po ponownym podniesieniu kurtyny na scenie ukazuje się szeroki, skręcający w bok korytarz, z kryształowymi żyrandolami, drewnianymi drzwiami do innych pomieszczeń i miejscami do siedzenia, usytuowanymi pod ścianami, gdzie Karski czeka na przyjęcie przez Roosevelta. Pojawia się wreszcie metafora: oczekiwania w przedpokoju wielkiego świata, w korytarzach polityków, co było udziałem bohatera podporządkowanego swej misji. Poitrenaux wyrzuca z siebie potok zdań, osiągając wrażenie strumienia świadomości i stopniowego szaleństwa ogarniającego bohatera, nie potrafiącego pogodzić się ze stanowiskiem świata. Gra Karskiego, który pogrąża się w coraz większej samotności, a z czasem w depresji. Idealistę, który nie potrafi przyjąć obowiązujących reguł gry. Sztywne ciało aktora, który nie wykonuje na scenie niemal żadnego ruchu, staje się narzędziem dla przepływających obrazów, skojarzeń i słów, wyrzucanych z siebie, jakby pozbywał się niechcianego ciężaru. Ważnym punktem tego monologu jest także prawda o Katyniu. Wreszcie udaje się na scenie stworzyć jakiś klimat, zobrazować dramat, z jakim mamy do czynienia. Wtedy jednak wychodzi tancerka, grająca Polę Nireńską, przyszłą żonę Karskiego, którą bohater po raz pierwszy zobaczył, kiedy tańczyła. Wykonuje rodzaj danse macabre, ubrana w cielisty trykot ze złotymi, sześcioramiennymi gwiazdami na pośladkach i bikini. Pomysł ten, a zwłaszcza kostium tancerki, niebezpiecznie zatrąca o kicz, podobnie jak finał pierwszej części.
Spektakl o Karskim zwraca uwagę na bardzo istotne kwestie, ale robi to nieumiejętnie. Trudno obronić się przed wrażeniem, że jest to dla reżysera podróż sentymentalna, w której konfrontuje się z krajem przodków i jego dramatyczną historią. Z pewnością jednak Karski zasługuje na lepsze i głębsze przedstawienie. Są w Polsce aktorzy i reżyserzy, którzy potrafiliby podjąć to wyzwanie.
 

Komentarze
W najnowszym numerze
„Teatr. Krytycy” tom 2

„Teatr. Krytycy” tom 1

http://polskidramat.pl/https://www.fundacjaperforma.com/rozmowy-z-artystamihttps://www.adit.art.pl/http://teatrzeromskiego.pl/3festiwal-teatralny/https://festiwalprapremier.pl/pl/


Nasz serwis korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności i plików cookies [dowiedz się więcej]. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij